Kopernika 23 31-501 Kraków Pokaż na mapie
Ostatnia aktualizacja: 18-05-2017
Ambulatorium Ginekologiczne 12 424 85 04
www.su.krakow.pl
info@su.krakow.pl
Ordynatorzy: położnictwa - Hubert Huras (od 2012), neonatologii - Ryszard Lauterbach (od 1994), położne oddziałowe: położnictwa - położne oddziałowe: położnictwa – Maria Beczkowicz (od 2011), neonatologii – Maria Beczkowicz (od 2011).
Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego: III
Szkoła Rodzenia
Szpital współpracuje z płatną szkołą rodzenia. Kontakt do szkoły rodzenia: Tomasz Piskorz, tel.: 12 424 84 12, fundacja@matkadziecko.pl, matkadziecko.pl
Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział położniczy przed porodem. Dokumenty wymagane przy przyjęciu do szpitala: karta ciąży, dokument tożsamości, wypisy z poprzednich pobytów w szpitalu, plan porodu, dodatkowe dokumenty w przypadku planowego cięcia cesarskiego - konsultacje specjalistyczne w przypadku niepołożniczych wskazań do cięcia cesarskiego.
Wyniki badań wymagane przy przyjęciu do szpitala: grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), morfologia i badanie moczu z ostatnich 6 tygodni, antygen HBs - HBS Ag - badanie w kierunku WZW B - w ciąży, OWA, WR - odczyn Wassermanna - badanie w kierunku kiły, posiew GBS, badanie na nosicielstwo wirusa HIV, przeciwciała anty-HC (badanie w kierunku WZW C) oraz zaświadczenia od innych lekarzy specjalistów jeśli były przeprowadzane konsultacje np. od okulisty lub kardiologa, dodatkowe badania w przypadku planowego cięcia cesarskiego.
Plan porodu jest dołączony do dokumentacji medycznej.
Czynności wykonywane w izbie przyjęć u pacjentek przyjmowanych do porodu:
- u wszystkich pacjentek: zbieranie wywiadu, badanie ogólne (tj. pomiar ciśnienia, tętna i temperatury, ważenie), badanie wewnętrzne, zaznajomienie pacjentki z prawami pacjenta.
- w zależności od decyzji personelu: zakładanie wenflonu, badanie KTG, badanie USG, przebieranie pacjentki.
Warunki i wyposażenie
W oddziale porodowym jest 5 sal jednoosobowych, dostępne dla wszystkich, bez opłat.
Do dyspozycji rodzących są dostępne we wszystkich salach jednoosobowych: worki sako, piłki, drabinki, stołki porodowe, materace, prysznic.
Poród
Plan porodu omawiany jest zawsze z położną w sali porodowej. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest co 120 minut, trwa ok. 40 minut. Badania wewnętrzne wykonywane są co 120 minut. Rodząca może pić w trakcie porodu wodę. Rodząca może jeść w trakcie porodu.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: masaż, praca z oddechem, ciepły okład, zimny okład, prysznic.
- farmakologiczne: gaz wziewny, znieczulenie zewnątrzoponowe, wlew remi fentanylu.
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą. Znieczulenie dolędźwiowe jest dostępne. Pacjentka może poruszać się ze znieczuleniem.
Parcie:
Najczęściej stosowane pozycje w czasie II okresu porodu to na boku na łóżku porodowym, w pozycji siedzącej.
Rodząca jest zawsze informowana o stosowanych podczas porodu środkach, badaniach i zabiegach.
Poród z osobą towarzyszącą
Osoba towarzysząca może przebywać z kobietą przez cały czas trwania porodu. Rodzącej nie może towarzyszyć więcej niż jedna osoba bliska. W porodzie może towarzyszyć doula ale tylko jeśli kobieta jest sama.
Osoba towarzysząca może zostać przez 2 godziny po porodzie lub w oddziale położniczym (w godzinach odwiedzin).
W trakcie planowego cesarskiego cięcia osoba bliska nie może być obecna.
Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie przez 2 godziny. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się nie później niż w ciągu 2 godzin. W trakcie szycia krocza dziecko w zależności od sytuacji jest lub nie jest zabierane od matki. Osoba towarzysząca może przeciąć pępowinę, jeśli wyrazi takie życzenie. Ocena w skali Apgar po porodzie fizjologicznym jest dokonywana na brzuchu matki przez położną
Ważenie i mierzenie zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się w kąciku noworodka, po 2 godzinach od narodzin, osoba bliska może być przy tym obecna. Badanie noworodka po porodzie zabiegowym (vacuum, kleszcze)i po cięciu cesarskim odbywa się po 10 minutach.
Po zbadaniu przez lekarza, zdrowy noworodek urodzony drogą cesarskiego wraca na pierś mamy na 2-3 minuty, następnie zostaje przewieziony na oddział noworodkowy, gdzie może być “kangurowany” przez osobę towarzyszącą. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po cięciu cesarskim odbywa się po kilku godzinach.
Pierwsza kąpiel noworodka odbywa się zawsze w pierwszej dobie życia.
Po porodzie
W oddziale poporodowym są: 1 jednoosobowa sala, 16 dwuosobowych, 8 trzyosobowych sal z łazienkami i 2 sale więcej niż trzyosobowe. Wszystkie sale są z łazienkami
Matki po przebywają ze zdrowymi dziećmi przez całą dobę, ale mają możliwość oddania dziecka na parę godzin pod opiekę personelu. Jeśli noworodek z powodów zdrowotnych znajduje się osobno od matki, matka może go odwiedzać wg ustaleń personelu.
Pobyt na oddziale porodowym trwa średnio 2 dni po porodzie drogami natury i po porodzie zabiegowym, 3 dni po cięciu cesarskim.
Nie wszystkie zabiegi pielęgnacyjne są wykonywane w obecności matki. Każdy opiekun jest uczony, jak pielęgnować noworodka. Rodzice najczęściej są informowani o stanie zdrowia dziecka w czasie obchodu. Rodzic zawsze jest obecny w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka.
Kobieta otrzymuje poradę laktacyjną na życzenie. Porad laktacyjnych udzielają doradcy laktacyjni. Personel proponuje pomoc w zakresie porady laktacyjnej w określonych godzinach 7:00-15:00, a także na życzenie całą dobę. Noworodki są dokarmiane mlekiem modyfikowanym ze wskazań medycznych - brak pokarmu, zażywanie leków stanowiących przeciwwskazania do karmienia piersią.
Kobieta ma możliwość konsultacji z psychologiem.
Odwiedziny odbywają się w określonych godzinach; oddział neonatologii - bez ograniczeń z wyjątkiem patologii noworodka w czasie 2 godz. przeznaczonych na wizyty lekarza w sali, w której matka leży, w miejscu przystosowanym do wizyt.
Opłaty
Brak opłat
| Liczba porodów | 3168 | Cesarskie cięcia | 59.00% | |||
| Nacięcia krocza | 43.00% | Znieczulenie dolarganem | - | |||
| Znieczulenie zwenątrzoponowe | Tak | Znieczulenie gazem wziewnym | Tak |
Komentarze
Z powodu bałaganu w wypisach przeleżałam po cesarce 20 godzin na sali pooperacyjnej widząc dziecko tylko przez kwadrans. Potem niesamowity profesjonalizm w pomocy w karmieniu- wyszłam ze szpitala z sutkami w strupach.Do dzisiaj nie wiem, czy pomoc pielęgniarki laktacyjnej jest w pakiecie, czy trzeba za nią ekstra zapłacić, bo widziałam tę panią przez 1 minutę, w dniu wypisu.Następnym razem solidnie się zastanowię nad wyborem placówki, albo będę od samego początku niemiłą i roszczeniową pacjentką, bo bycie cichym i spokojnym owocuje bólem. I nie mam tu na myśli tylko fizycznego. Jedynie do pielęgniarek noworodkowych nie mam zastrzeżeń. To, że pomimo załamania nadal karmie piersią zawdzięczam laktacyjnej z Ujastka i właśnie im.
Pierwsze dziecko urodziłam w Ujastku, na drugi poród zdecydowałam się w Klinice i uważam, że było lepiej. Można pisać długo, ale mnie najbardziej pozytywnie zaskoczyła szybkość działania i komunikacja personelu oraz dobra współpraca pomiędzy oddziałami: porodówką, patologią ciąży i oddziałem poporodowym. O nic nie trzeba prosić 2 razy ani czekać aż ktoś cię zauważy. Personel w zdecydowanej większości bardzo pomocny i życzliwy. Jedynie pani doradca laktacyjny, która starała się pomóc i przekazać wiedzę, wydawała się nieco mało życzliwa i wyrozumiała dla młodych mam. Ogólnie oba szpitale oceniam pozytywnie, ale w Klinice czułam się bardzo dobrze zaopiekowana, i wiedziałam, że personel szpitala jest dla mnie i mojego dziecka. Nigdy nie miałam poczucia, że komuś zawracam głowę, a raczej pielęgniarki same często pytały czy mogą jakoś pomóc. Warunki lokalowe bardzo dobre. Sam poród szybki, dostałam gaz rozweselający, położna traktowała mnie "na serio". Po porodzie spędziliśmy jeszcze na sali 2 godziny z mężem i dzidziusiem i bardzo to były fajne chwile :) Jedyna uwaga to taka, że przydałoby się na sali cos cieplejszego do przykrycia mamy po porodzie :)
Rodziłam tam w wakacje, (a wcześniej leżałam na patologii) i na prawdę polecam, uratowali nam życie.
Rodziłam sn w grudniu 2014. W trakcie porodu spotkałam się z szacunkiem, zyczliwoscia i empatia ze strony personelu. Położne pomogly mi przejsc przez porod aktywnie, angazowaly męża, wyczerpująco informowały o dostepnych srodkach usmierzajacych bol czy najkorzystniejszych dla mnie pozycjach porodowych. Dzieki ich pomocy urodzilam szybko i bez komplikacji. NIeco gorzej oceniam opieke na oddziale polozniczym (nie nad dziecmi, ale nad mamami). Ogólnie- jestem wdzięczna i polecam ten szpital!
Urodziłam w tym szpitalu na poczatku grudnia,poród naturalny. Byłam pelna obaw ponieważ czytałam dużo negatywnych opinii z którymi zgodzić się nie mogę. Zostałem przyjęta do szpitala w 40t i 4 dni z powodu złego wyniku ktg ( tachykardia płodu) bez oznak rozpoczynającego się porodu. Po ponownym ktg, USG została podjeta decyzja o wywołaniu porodu. W ciągu godziny trafiłam na sale porodowa. Nie było żadnego problemu aby był ze mną mąż. Sala porodowa duża pojedyncza z łazienką, wyposażona w drabinki, piłkę. Od razu została podłączona kroplowka z oksytocyna. Położna mogła by być trochę lepsza ( oschła, zdystansowana) ,ale mimo tego proponowała gaz, środek przeciwbólowy do kroplowki, ćwiczenia na piłce. W najtrudniejszych momentach mimo swojego dystansu i oschlosci mówiła konkretnie co i jak robić ( nie chodzilam do szkoły rodzenia), jej uwagi były przydatne. Lekarka która była przy porodzie młoda bardzo sympatyczna pełną empatii, wspierała w najtrudniejszych momentach( tego brakowało położnej). Na sale normalna trafiła dopiero późnym popołudniem z powodu braku miejsc ( poród 1:15). Opieka po porodzie dobra jeżeli chodzi o dziecko to bardzo dobra miałam różne dolegliwości w ciąży przez co dziecko musiało mieć zrobione różne badania i tak tez było. Byłam w szpitalu 3 dni i jak wszędzie trafiały się lepsze i gorsze pielęgniarki ale nie przesadzajmy najważniejsze jest dziecko i opieka nad nim. Ogólnie mogę polecić szpital i personel. Jedyny minus to to ze ze szpitala wychodziłam w niedziele i wypis trwał długo ( jeden lekarz ginekolog na oddział ) .
Wlasnie przebywam na oddziale patologii ciazy na I pietrze. Oddzial sam w sobie jest ok ladnie odnowiony i czysty. Trafilam tu ze skierowaniem od lekarza pakietowego dzien przed Wigilia (niespodzianka bo nic mi sie nie dzialo). Podejrzenie niewydolnosci szyjki. Pani doktor mnie przyjmujaca chyba bala zakwestionowac skierowania starszego kolegi i polozyla mnie naoddzial. I tym sposobem szpital uniwersytecki zafundowal mi swieta w placzu i smutku bo tu sie NIC nie dzieje. Trzeci dzien i nawet nikt mnie nie zbadal! Leze jak kolek zazywam magnez i luteine. Mysle ze moglabym to robic w domu w otoczeniu bliskich. 4 lekarzy na dyzurze na caly szpital (wiec dziewczyny zaciskac nogi). Obchod: trwa 2 minuty "jak sie pani czuje?" I tyle. Pielegniarki - coz zalezy na kogo sie trafi. Niektore przemile i empatyczne inne france i bez kija nie podchodz. Zaczynam sie zastanawiac czy dokonalam dobrego wyboru...musze czekac do poniedzialku aby ktos sie mna zainteresowal...
Lekarz prowadzący z tego szpitala nie rozpoznał u mnie rozstępu spojenia do 41tc. Decyzja o cesarce tego samego dnia. Po zszyciu komentarze pielęgniarek pod moim adresem typu "poszli (lekarze), a nas zostawili z tym słoniem"... Na sali noworodkowej 7-osobowej leżałam pod oknem, po drugiej stronie sali była umywalka. Pielęgniarka nie raczyła zajrzeć w moją kartę na wskazanie do cesarki i nawrzeszczała na mnie w połowie drogi, że nie powinnam była wstawać bez pasa poporodowego... Generalnie trauma. Nigdy więcej tam nie wrócę.
Witam. Rodziłam w tym szpitalu w listopadzie w 2013 roku przez cięcie cesarskie. Moje wspomnienia są bardzo złe, jest to zasługa tylko i wyłącznie położnych. Lekarze, pediatrzy są super, ale te stare baby są okropne, kiedy ktoś zrobi z nimi porządek, żeby godnie traktowały pacjentki. Zachowują się jak by im pacjenci przeszkadzali, są aroganckie, byłam na III przed cesarką i I piętrze po, był przez nie płacz, szloch i nawet wolę myślami nie wracać do tego co przez nie przeżyłam. Gdybym zaczęła cytować to wszystko co słyszałam od nich to można się za głowę chwycić. Teraz z perspektywy czasu żałuję, że nie poszłam na skargę do jakiejś przełożonej, tylko nie wiadomo jakie ma podejście, czy nie takie bezczelne jak położne. A bardzo szkoda, bo lekarzy bardzo dobrze wspominam, pediatrzy są super, położne jeszcze nie nadążają, chyba żyją jeszcze w komunie, mam nadzieję, że ktoś zrobi z nimi porządek!!!!!
Rodziłam w tym szpitalu we wrześniu, był to mój pierwszy poród i odbył się siłami natury. Ja z opieki szpitalnej byłam bardzo zadowolona. Miałam świetną położną, która się mną naprawdę wspaniale opiekowała, co chwilę sprawdzała jak się czuję, monitorowała na bieżąco cały poród i była przesympatyczna, ale jednocześnie profesjonalna. Bez żadnego wielkiego proszenia dostałam znieczulenie (zarówno gaz wziewny jak i później znieczulenie w zastrzyku). Od samego początku przy porodzie był mój mąż. Jeśli chodzi o opiekę lekarską to tez nie mam żadnych zastrzeżeń, badana byłam delikatnie (przez 3 różnych lekarzy), a atmosfera w trakcie porodu i po nim była bardzo dobra. Potem też czułam, że dobrze zajęto się moim dzieckiem. Opieka położnej laktacyjnej tez bardzo dobra - sprawdzała jak "idzie" z karmieniem i można ją było spytać o wszystko. Personel lekarski na oddziale również bez zarzutu - bardzo profesjonalnie podszedł do wszystkich sygnalizowanych przeze mnie problemów i uzyskałam pełne wyjaśnienie na zadawane przeze mnie pytania. Polecam.
Przeżyłam na Kopernika horror, nie pomogło, że miałam stamtąd lekarkę. Miałam cukrzycę ciążową (na insulinie), więc 10 dni po terminie z OM i w terminie porodu z USG genetycznego zrobiono mi wywoływanie, poprzedzone pobytem na patologii ciąży (było ok). Podano mi żel, założono cewnik jednego dnia, drugiego podpięto do oxy i nic, niewielkie skurcze. Położna ok, choć pozwalała sobie na niewybredne żarty. Bardzo bolesne też było badanie przez nią prowadzone. Nie potrafili sobie poradzić z moją cukrzycą –nieumiejętnie podając glukozę i insulinę wywindowali mi skoki cukru. Po dwóch dniach wywoływania wróciłam na patologię ciąży, z której wypisałam się na własne żądanie. Wróciłam do szpitala po tygodniu, ponieważ był to już 41 tydzień i 3 dni. Podpięli mnie do oxy, tym razem trafiłam na położną sadystkę. Założyła mi wenflon tak, że bolał jak cholera, a jak syknęłam z bólu, to usłyszałam „Co Pani tak syczy, boleć to dopiero będzie”. Nie chciała wpuścić mojego męża („Bo mąż może być podczas porodu, a tu żadnej akcji porodowej nie ma”). Nie pozwoliła mi również chodzić, miałam leżeć i czekać. No to czekałam tak przez 9h,sama, ciężko mi było nawet sięgnąć po wodę, którą miałam ze sobą. Oxy nie zadziałała. Kroplówka skończyła się o 24.00 w nocy, więc lekarka uznała, że następnego dnia zaczynamy od rana – czyli o 6, pobudka o 5 30. Byłam tak wyczerpana, że odmówiłam kolejnego wywoływania. Mieli mi zrobić cesarkę. Ale jak odpoczęłam, to po południu zaczęła się akcja porodowa. Miałam skurcze całe popołudnie i noc, więc rano (kiedy miałam mieć już cesarkę), lekarka namówiła mnie na rodzenie naturalnie. No i rodziłam tak do 15.00 po południu, wyłam z bólu, bo nie było komu podać znieczulenia (anestozjolog na cesarkach non stop), tylko po to, żeby o 16 okazało się, że postęp porodu jest żaden (5 cm rozwarcia i ani cm więcej), dziecko źle się wstawiło w kanał rodny, w dodatku jest za duże, a ja za niska i mam za wąskie biodra i się wreszcie zlitowali i zrobili cesarkę.