Dane dotyczące oddziału położniczego i neonatologicznego otrzymane od szpitala w roku 2015.
Ordynatorzy: położnictwa – Andrzej Krzyżanowski (od 2002), neonatologii – Jadwiga Kaik (od 1991), pielęgniarki oddziałowe: położnictwa – Maria Szkudłapska (od 2001), neonatologii – Halina Karwik (od 1979).
Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego - I
Szkoła Rodzenia
Szpital prowadzi bezpłatną szkołę rodzenia. Osoba do kontaktu: Maria Szkudlarska, tel.: 62 588 0390.
Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział położniczy przed porodem. Dokumenty potrzebne przy przyjęciu do szpitala: dowód osobisty, karta ciąży, grupa krwi, wyniki badań laboratoryjnych. Plan porodu jest dołączony do dokumentacji. Rodząca, przy przyjęciu do szpitala, podpisuje ogólna zgodę na proponowane leczenie oraz zgodę na poszczególne zabiegi operacyjne i badanie diagnostyczne. Zgoda pisemna bezpośrednio przed cesarskim cięciem i znieczuleniem. Nie ma golenia, lewatywa na prośbę pacjentki.
Warunki i wyposażenie
Trakt porodowy z 3 stanowiskami podzielonymi na boksy. Do dyspozycji rodzących worek sako, piłka.
Poród
Wenflon jest zakładany tylko jest jeśli sytuacja tego wymaga (w trakcie porodu lub po). Plan porodu omawiany jest w sali porodowej z położną jeżeli czas na to pozwala. Zapis KTG przez cały okres porodu na, łóżku porodowym. Badania wewnętrzne wykonywane są co 2 godziny przez lekarza położnika. Można pić ale nie można jeść. Podawana jest tez kroplówka nawadniająca. Personel zachęca do aktywności, korzystania z natrysku, piłki, worka sako i do spacerowania.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: kąpiel pod natryskiem, ćwiczenia oddechowe-relaksacyjne;
- farmakologiczne:
gaz wziewny, leki przeciwbólowe, opiaty.
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą. Znieczulenie zewnątrzoponowe nie jest dostępne.
Parcie:
II okres porodu najczęściej przebiega w pozycji leżącej. Personel, z własnej inicjatywy, informuje rodzącą o przebiegu porodu i stosowanych środkach i zabiegach. Życzenia rodzącej (dotyczące ochrony krocza, parcia w wybranej pozycji etc.) są uwzględniane, gdy sytuacja na to zezwala.
Poród z osobą towarzyszącą
Możliwy poród z osobami towarzyszącymi. Rodzącej i jej partnerowi może towarzyszyć doula. Osoba towarzysząca może zostać 2 godziny po porodzie. Podczas cesarskiego cięcia osoba towarzyszaca nie może być obecna i nie może kangurować dziecka po porodzie. Przystawienie dziecka do piersi jest jeszcze w sali operacyjnej.
Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie od 1 do 5 minut. Pierwsze karmienie odbywa się jeszcze w sali porodowej. Ocena Apgar dokonywana jest w kąciku noworodka przez położną i lekarza neonatologa. W trakcie szycia krocza dziecko jest zabierane od matki. Ojciec może przeciąć pępowinę. Mierzenie i ważenie odbywa się w kąciku noworodka po 5-10 minutach od narodzin. Osoba towarzysząca może być przy tym obecna. Pierwsza kąpiel 6 godzin od porodu.
Po porodzie
Można obejrzeć oddział neonatologiczny przed porodem ale tylko w grupie, w ramach zajęć szkoły rodzenia. Oddział pracuje w systemie rooming –in. Na oddziale jest 20 łóżek dla matek z dziećmi. 1 w.c. i 1 prysznic przypadają na 10 łóżek. Matki przebywają ze zdrowymi dziećmi przez całą dobę. Jeśli dziecko z powodów zdrowotnych znajduje się osobno , to matka może być z nim bez ograniczeń, gdy tylko chce. Pobyt w oddziale trwa średnio 2-3 dni po porodzie drogami natury, 3 dni po porodzie zabiegowym, 4-5 dni po cesarskim cięciu. Na prośbę kobiety jest możliwy szybszy wypis ze szpitala. Matka uczona jest pielęgnacji dziecka, a wszystkie zabiegi pielęgnacyjne odbywają się w jej obecności. Personel z własnej inicjatywy informuje o stanie zdrowia dziecka. Matka (lub ojciec) może być obecna (obecny) w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka. Matki uczone są jak karmić piersią. Noworodki są dokarmiane sztucznym mlekiem ze wskazań medycznych. Istnieje możliwość konsultacji z psychologiem, który jest dostępny na wezwanie pacjentki.
Odwiedziny 14-19 na korytarzu.
Opłaty
Nie ma opłat.
Komentarze
Bardzo pozytywnie wspominam pobyt na oddziale.Panie położne sprawowały bardzo dobrą opiekę a panie z oddziału noworodkowego były niezwykle pomocne.Po cesarce karmienie piersią nie było od razu proste,ale mogłam liczyć na wsparcie. Nie mogę pominąć profesjonalnie wykonanego cesarskiego cięcia,po którym w tempie ekspresowym doszłam do siebie,bo już następnego dnia sama się wykąpałam, zajmowałam się dzieckiem (jednak w kwestii dziecka wciąż panie pomagały,nie zostałam sama nawet gdy od drugiej doby przebywał już w pełni ze mną na sali wciąż mogłam liczyć na pomoc).Inne pacjentki po cięciu również były w podobnie dobrym stanie, więc świadczy to o tym,że lekarze wiedzą co robią. Czytając poprzednie komentarze mam wrażenie, że rodziłam w innym szpitalu. Warunki lokalowe może nie powalają,ale jednak to szpital a nie hotel.Nie mówiąc już o tym, że ważniejsza jest opieka a jak oceniam tak dobrze, że jeśli kiedyś zdecyduję się na drugie dziecko to właśnie tu
Mam mieszane uczucia sale porodowe moim zdaniem tragedia łóżka tak nie wygodne że nie idzie się tam ułożyć a co dopiero rodzić. Położna krzyczaca 'trzymaj nogi' a ja nie miałam gdzie ich oprzeć bo podnóżki nie zostały dla mnie wyciągnięte. Nie byłam informowana o postępie porodu. Położna krzyczała że mam przeć a gdzy chciałam złapać oddech znów na mnie nakrzyczała 'no przyj masz główkę na wierzchu' a skąd ja to mogłam wiedzieć. Na sali po porodowej byłam 8 osobowej. Pielęgniarki z oddziału noworodkowego jak by łaskę robiły że mają coś przyjść pomóc przy dziecku i karmieniu. A pani doktor pożal sie boże dopiero 3 dnia gdy miałam wychodzić zauważyła że dziecko jest żółte po badanaich okazało się że bilirubina 19 czyli bardzo dużo. Po 2 dniach spadła ale pielegniarki nie potrafiły sobie z dzieckiem poradzić pod lampami i bilirubina znów wzrosła na kolejne 2 dni. Nie polecam.
Omijajcie ten szpital szerokim łukiem. Warunki lokalowe dno, 9 osobowe sale, na caly oddzial polozniczy sa 2 wc i 2 prysznice z ktorych korzystaja tez osoby odwiedzajace. Posilki niezjadliwe. Ojcowie nie moga wejsc do sal zeby chociaz dziecko zobaczyc. Polozne niektore mile a niektore bardzo wredne. Nie myslcie ze ktos bedzie was informowal co sie dzieje. Pracuja tam chyba za kare. Bardzo chcialam rodzic naturalnie nikt tego nie wzial pod uwage, robia cc na potege bo godzinka i po klopocie a ja nie mialam zadnych wskazan to tak mnie nakrecili ze sie zgodzilam. Dziewczyny jesli chcecie cc to polecam ten szpital wystarczy ze powiecie ze sie boicie tovwam chetnie zrobia. Opieka po porodzie byla w porzadku. Jesli chodzi o oddzial noworodkowy to polecam bardzo, panie bardzo mile, swietnie zajmowaly sie dzieciaczkami, bardzo pomocne i sluzyly radą.
Kobieta podczas porodu czy samych boli jest bezradna zreszta ja tak sie czulam,zalezna od personelu bo tylko oni moga ci pomoc urodzic! Zauwazylam ze ten szpital jest niechetny na cc.Sam porod zalezy na jakich ludzi sie trafi i jak podchodza do kobiety.a niewszyscy podchodza chyba tak jak powinni.Bardzo chwale sobie za to samego ordynatoktora dzieki ktoremu moj syn jest caly i zdrowy.Ciesze sie ze to on byl przy porodzie.Bardzo mily czlowiek.Dziękuje!
Poród miałam zaplanowany na 17.03 - cc ze względu na ułożenie dziecka. Natura jednak spłatała nam figla i 12.03 rozpoczął się naturalny poród. Nie wiedziałam co się dzieje. Szybko przygotowanie do cc. Miałam mieć znieczulenie ogólne ze względu na mój stan zdrowia. Zdążyłam tylko zadzwonić do męża. Urodziłam w godzinach wieczornych. Pielęgniarki spakowały moje rzeczy i przyniosły mi na salę poporodową - bez problemu. Tak samo opieka po porodzie. Jestem bardzo zadowolona. Gdyby nie ich pomoc to nie wiem czy tak szybko doszłabym do siebie. Zaznaczam iz był to mój pierwszy poród i nie wiedziałam co mnie może czekać - oprócz informacji przeczytanych w internecie i od innych matek. Miałam nawał pokarmu, rana po cc bolała, mała nie chciała jeść ale z pomocą pań od noworodków daliśmy radę. Co mnie się nie podobało to "obsługa" na izbie przyjęć. No ale może panie miały zły dzień :-) nasłuchałam sie różnych informacji na temat krotoszyńskiej porodówki, przeważnie odradzali i kazali wybrać Pleszew. Jesteśmy naprawdę zadowoleni z opieki. Zaznaczam iż nie miałam nikogo "opłaconego". Wystarczy być tylko miłym dla drugiej osoby i nie narzekać na wszystko. Pozdrawiam
Do szpitala trafiłam tydzień po terminie porodu, urodziłam tego samego dnia bez wywoływania. Przy porodzie była opłacona położna... super, szkoda tylko, że musiała być opłacona żeby było super. Poród bez komplikacji, zamiast znieczulenia dają gaz rozweselający, moim zdaniem fajna sprawa. Lekarza nie było... miał dyżur ale chyba spał, bo na pukania położnych nie reagował, zjawił się po porodzie, kiedy trzeba było zszyć ranę, brr nie było to przyjemne, mogę nawet zaryzykować stwierdzenie że gorsze od porodu. Przy porodzie miał być mąż ale z powodu, że na porodówce byłe jeszcze jedna kobieta nie mógł byc! Na to jestem strasznie zła! Przecież był parawan i mój mąż nie byłby zainteresowany tamtą kobietą tylko mną! Tragedia! W szpitalu temperatura była straszna, chyba ze 30 stopni, tragedia, nie szło spać, mimo że byłam strasznie zmęczona nie mogłam tam spać przez te 2 doby, które tam spędziłam! Tragiczne jest to że na sale poporodową nie może nikt wejśc! po porodzie wszystko mnie bolało i bardzo bym chciala zeby ktos bliski usiadl chociaz na chwile i podał coś do jedzenia na przykład, a tu nie, trzeba wychodzić na korytarz. Po porodzie dostałam dziecko na 2 godziny także z tym ok. A póżniej miałam nawał mleczny, synek płakał bo nie mógł złapać mojej piersi bo była tak obrzmiała, mnie bolały a polożne od noworodków "pomagały" mi w taki sposób ze dawały synkowi glukozy, żeby nie płakał i spał! A ja zostawałam z moim mlekiem i radź sobie sama. To był mój pierwszy poród, przy następnym będe już mądrzejsza...
Do szpitala trafiłam kilka dni przed porodem, ponieważ minął mi termin wyznaczony przez ginekologa - skierował mnie on do szpitala... tam leżałam przez kilka dni... miałam codziennie monitorowane godzinne KTG, badanie ginekologiczne, co któryś dzień badanie USG... jednak na moje uskarżanie się, że mam wrażenie że sączą mi wody, wszyscy lekarze, którzy się mną zajmowali przez 4 dni z rzędu sugerowali, że widocznie nie trzymam moczu i się nie znam, bo jestem niedoświadczoną pierworódką... dopiero piątego dnia lekarz, któremu podczas badania USG na pytanie jak się czuję odpowiedziałam, że co kilka godzin muszę zmieniać wkładkę, bo mam wrażenie że coś mi cieknie, sprawdził w trakcie badania USG ilość wód płodowych i stwierdził u mnie małowodzie i sączenie się wód płodowych i że konieczne jest przyspieszenie porodu... dostałam kroplówkę z oksytocyną... i mimo iż wcześniej byłam zapewniana że przy porodzie będzie mógł być mąż... to jednocześnie rodziłam z inną kobietą i położna powiedziała, że w takim wypadku poród rodzinny jest wykluczony... po porodzie synka dostałam tylko na minutę... i zabrano go do badania na oddział noworodkowy, a do karmienia dostałam go dopiero po przewiezieniu na salę poporodową (a wcześniej bez mojej zgody był dopajany glukozą) i potem miałam problem z dostawieniem do piersi... na sali poporodowej leżałam z kilkoma innymi mamami... i nie wolno było nikomu z rodziny wchodzić na salę... odwiedziny tylko na korytarzu i dziecka nie wolno wynosić z sali... parodia, mężowi mogłam tylko przesłać zdjęcie... ujrzał synka dopiero w dniu odbioru ze szpitala... do tego ciągłe strofowanie, ze nie potrafię prawidłowo dostawić synka do piersi (mam wklęsłą prawą brodawkę)... więc synek płakał, kiedy kończyło mi się mleko w lewej piersi, a z prawej nie mógł chwycić... i że mam uciszyć dziecko... OGÓLNIE GDYBY NIE SYNEK I RADOŚĆ Z TEGO, ŻE JEST CAŁY I ZDROWY, to chyba bym zwariowała przez te 3 dni po porodzie...
Szpital czysty, sala porodowa wieloosobowa - co może przeszkodzić w odbyciu porodu rodzinnego, nie ma możliwości porodu w wodzie(bynajmniej nie było jak rodziłam), pielęgniarki i położne raczej pozytywnie nastawione, sale poporodowe wieloosobowe- powoduje to pewien dyskomfort, ogólnie szpital niezbyt nowoczesny, jeszcze długa droga do tego.