Żeromskiego 22 39-300 Mielec Pokaż na mapie
Ostatnia aktualizacja: 23-11-2017
17 78 00 256; 17 78 00 100
www.szpital.mielec.pl
o.ginpol@szpital.mielec.pl
Ordynatorzy: położnictwa – Grzegorz Błaszczak (od 2014), neonatologii – Anna Klecha (od 2004),
Położne oddziałowe: położnictwa - Danuta Talarek (od 2001), neonatologii – Wiesława Narowska (od 2007).
Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego – II.
Szkoła Rodzenia
Szpital prowadzi bezpłatną i współpracuje ze szkołą rodzenia. Kontakt do szkoły rodzenia: Danuta Talarek, tel. 691466882, e-mail :danuta.talarek@op.pl
Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział położniczy przed porodem.
Dokumenty wymagane przy przyjęciu do szpitala: karta ciąży, dokument tożsamości.
Wyniki badań wymagane przy przyjęciu do szpitala: grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), antygen HBs - HBS Ag - badanie w kierunku WZW B - w ciąży, OWA, WR - odczyn Wassermanna - badanie w kierunku kiły posiew GBS.
Plan porodu jest dołączony do dokumentacji medycznej.
Czynności wykonywane w izbie przyjęć u pacjentek przyjmowanych do porodu:
- u wszystkich pacjentek: zbieranie wywiadu, badanie ogólne (tj. pomiar ciśnienia, tętna i temperatury, ważenie), badanie wewnętrzne, zakładanie wenflonu, badanie KTG, zaznajomienie pacjentki z prawami pacjenta
- w zależności od decyzji personelu: badanie USG, lewatywa, golenie krocza
Warunki i wyposażenie
W oddziale porodowym jest trakt porodowy z 4 stanowiskami podzielonymi na boksy oraz 1 sala jednoosobowa. Szpital nie podał informacji o sprzętach do dyspozycji rodzących.
Poród
Plan porodu omawiany jest zawsze z lekarzem w izbie przyjęć.
Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest co 80 minut, trwa ok. 30 minut.
Badania wewnętrzne wykonywane są co 120 minut.
Rodząca może jeść i pić wodę w trakcie porodu.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: masaż, praca z oddechem, ciepły okład, zimny okład, kąpiel/prysznic, przezskórna stymulacja elektryczna (TENS);
- farmakologiczne: gaz wziewny, znieczulenie zewnątrzoponowe.
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą.
Znieczulenie dolędźwiowe jest dostępne. Pacjentka nie może poruszać się ze znieczuleniem.
Parcie:
Najczęściej stosowane pozycje w czasie II okresu porodu to parcie na plecach lub na boku na łóżku porodowym, na boku na łóżku porodowym.
Rodząca jest prawie zawsze informowana o stosowanych podczas porodu środkach, badaniach i zabiegach.
Poród z osobą towarzyszącą
Osoba towarzysząca może przebywać z kobietą przez cały czas trwania porodu. Rodzącej może towarzyszyć więcej niż jedna osoba towarzysząca, także doula. Osoba towarzysząca nie może przebywać na trakcie porodowym.
Osoba towarzysząca nie może zostać przez 2 godziny po porodzie, ale może przebywać w oddziale położniczym (w godzinach odwiedzin).
W trakcie planowego cesarskiego cięcia osoba towarzysząca nie może być obecna.
Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie od 3 minut do 2 godzin. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się nie później niż 2 godziny po porodzie. W trakcie szycia krocza dziecko prawie zawsze jest zabierane od matki. Osoba towarzysząca może przeciąć pępowinę, jeśli wyrazi takie życzenie.
Ocena w skali Apgar po porodzie fizjologicznym jest dokonywana na brzuchu matki przez położną.
Ważenie i mierzenie zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się w innym pomieszczeniu wtedy, kiedy chce tego rodzic; noworodka po porodzie zabiegowym (vacuum, kleszcze) najwcześniej po 2 godzinach od narodzin. Osoba towarzysząca może być przy tym obecna. Badanie po cięciu cesarskim odbywa się po 5 – 10 minutach od narodzin.
Po zbadaniu przez lekarza, zdrowy noworodek urodzony drogą cesarskiego cięcia zostaje przewieziony na oddział noworodkowy. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po cięciu cesarskim odbywa się w ciągu 2 godzin od urodzenia.
O pierwszej kąpiel noworodka decyduje opiekun.
Po porodzie
W oddziale położniczym jest 1 jednoosobowa sala z łazienką, 1 sala dwuosobowa bez łazienki i 4 sale trzyosobowe bez łazienek.
Zdrowe matki przebywają ze zdrowymi dziećmi przez całą dobę, ale mają możliwość oddania dziecka na parę godzin pod opiekę personelu.
Jeśli noworodek z powodów zdrowotnych znajduje się osobno od matki matka może być z nim bez ograniczeń, gdy tylko chce.
Pobyt w oddziale położniczym trwa średnio 2 dni po porodzie drogami natury, 2 dni po porodzie zabiegowym, 3 dni po cięciu cesarskim.
Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne są wykonywane w obecności opiekuna. Każda matka jest uczona, jak pielęgnować noworodka. Rodzic najczęściej jest informowany o stanie zdrowia dziecka w czasie obchodu, zawsze jest obecny w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka.
Kobieta otrzymuje poradę laktacyjną na życzenie. Porad laktacyjnych udzielają położne.
Noworodki są dokarmiane mlekiem modyfikowanym ze wskazań medycznych (słabe przyrosty masy ciała, brak pokarmu u matki).
Kobieta ma możliwość konsultacji z psychologiem.
Odwiedziny odbywają się o dowolnej porze w ciągu dnia w sali, w której matka leży.
Opłaty
Brak opłat
| Liczba porodów | 807 | Cesarskie cięcia | 53.00% | |||
| Nacięcia krocza | - | Znieczulenie dolarganem | - | |||
| Znieczulenie zwenątrzoponowe | Tak | Znieczulenie gazem wziewnym | Tak |
Komentarze
Ciążę prowadził doktor Flis. Wizyty drogie, ale w miłej atmosf, dokładne, każdorazowo robione przepływy, itd (nowoczesny sprzęt) Porod zaczął mi sięo 21(wody)W szpitalu znalazłam się ok 2 w nocy. Przyjęcie- Pani była rzeczowa, trochę chłodna, ktg podczas zadawania pytań, więc nie martwiłam się co się tam dzieje. Niestety mnie załamała informując, że sala do porodu rodzinnego jest zajęta, a na tej wieloos rodzić rodzinnie NIE WOLNO (ochrona danych). Byłam zrozpaczona. Ogoliła mnie i zrobiła lewatywę (chyba pytała czy chcę) Później pojechała ze mną na oddział gin, gdzie zostałam zbadana przez lekarza. Położono mnie na wieloosobowej, gdzie między łóżkami są ścianki, więc nie widać, ale słychać. Moja położna była starszą, miłą kobietą. Od razu zapytałam ją o znieczulenie zewnątrzooponowe i dostałam odpowiedź, że jak będzie rozwarcie ma 3 cm (lub 3 palce nie pamiętam). Niestety po osiągnięciu zakładanego, położna zrobiła wszystko, bym znieczulenia nie dostala - najpierw mi odradzała, potem dała jakieś marne przeciwbólowe, potem kazała wypełniać ankietę (w trakcie skurczów) i w końcu powiedziała, że już za późno bo teraz to mam przeć. Byłam wściekła. Zpowodu szybko postępującej akcji porodowej przenieśli mnie na salę rodzinną, co mnie bardzo podbudowało. To wielki plus i dziękuje za to. Nie mogłam załapać parcia, jak mam to robić. nie szło i już. Na szczęścia o 7 była "zmiana warty", przyszła nowa położna i mój lekarz. Powiedziałammu, że nie daję rady a on wziął moją rękę i wsadził mi między nogi - dotknęłam główki:) Powiedział,że już prawie po wszystkim. Nowa położna (młoda dziewczyna, wspaniała), powiedziała żebym spróbowała pionowo i to było to! za 20 minut juz było po porodzie:) MINUS – nie ma planu porodu – nie ma znieczulenia – pępowina przecięta od razu – skóra do skóry 5 min bez ssania – jedna sala do rodzinnego PLUS – szycie krocza w narkozie na moje błaganie – pomoc przy przystawianiu dziecka (ale z drugiej strony nacisk na mm)- miłe położne
Jestem bardzo zadowolona z pobytu w szpitalu w Mielcu.Lekarze świetnie się zajmują pacjentkami, co chwilę chodzą sprawdzają co się dzieje i jak postępuje poród. Położne także bardzo sympatyczne, opiekują się - wiadomo nie wszystkie ;) na noworodkach panie prze- miłe! bardzo polecam rodzić w tym szpitalu. Ja kolejne dziecko na pewno urodzę także w Mielcu ! Warunki w sali akurat nie były najlepsze - przepełnienie ale to nie jest najważniejsze. Opieka medyczna na super wysokim poziomie zarówno dla matki jak i dziecka.
Długo zastanawiałam się czy napisać opinię. to moja subiektywna ocena, pierwszy poród, wiadomo że emocje mogą zaburzać postrzeganie. ciąża: fizjologiczna, nie prowadzona przez lekarzy z oddziału Poród: -39 tc -zielone wody -drogami natury procedury medyczne: -wlew -kroplówka z oksytocyną -episiotomia Zalety: - trafiliśmy na salę porodów rodzinnych -do dyspozycji sprzęty, wanna -poród przez większość czasu aktywny -kilka przyjaznych pań na oddziale noworodkowym -dobre szycie -przeżyliśmy i jesteśmy "zdrowi" Wady: - brak instruktażu technik łagodzenia bólu (dobrze że chodziliśmy na szkołę) -podczas ktg musiałam leżeć, co bardzo bolało -czułam się słabo informowana nt. przebiegu porodu -czułam strach, że II faza trwa zbyt długo i personel się niecierpliwi -do wyboru w II fazie miałam leżenie tyłem i bokiem -parcie kierowane -pod koniec parcia mąż został wyproszony, nie wiedziałam, że mogę go zatrzymać ponieważ tak stanowi KARTA PRAW PACJENTA -krótki kontakt skora do skóry (rozumiem, że to przez zielone wody) Podsumowując: wiele zależy na kogo trafisz. Z jakiegoś powodu często wracam myślami do tamtych chwil i mam mieszane uczucia. Może dlatego, że nie czułam się wtedy bezpiecznie. Myślę, że miejsce porodu moich kolejnych dzieci będzie inne.
Polecam szpital z czystym sumieniem. Co prawda warunki nie takie jak w hotelu ale da się je przeżyć, a moim zdaniem nie to jest najważniejsze. Pani która mnie przyjmowała na oddział bardzo miła, uważna, serdeczna. Natomiast kobieta, która odbierała poród p. Bogusia serdeczna, miła, konkretna i kompetentna. Miałam poród rodzinny, niestety zmuszona większość czasu leżałam bo miałam pompe oksytocynową, ale mimo wszystko Pani Bogusia polecała siedzenie na worku sako i na piłce co troszkę przyspieszyło akcję. Znieczulenie zewnątrzoponowe dostępne, pani Bogusia proponowała. Nie wiem jak działa bo nie skorzystałam. Co do opieki po porodzie: nie jest źle. Niektóre położne rewelacje, niektóre nie ale jesteśmy tylko ludźmi każdy może mieć gorszy dzień. Opieka nad maleństwem w każdym razie była zadowalająca-codzienne badanie przez lekarza neonatologa i położną. Serdecznie polecam dr Krawczyk od noworodków, dr Gruszeckiego do prowadzenia ciąży, p. Narowską jako położną środowiskową.
Witam Tydzień temu urodziłam przez CC Synka w mieleckim szpitalu . Mimo wielu negatywnych opinii na temat tej placówki , zdecydowałam się rodzić tam , bo myślę że jak ma być dobrze to wszędzie będzie , a jak coś idzie nie tak to nawet prywatna klinika nie pomorze. Nie zawiodłam się , opieka fachowa i doskonała , przed jak i po , miły personel i pomocny. Serdecznie Polecam .
Witam w rzeźni! Ani pół dobrego słowa nie powiem o tym szpitalu! Połowę personelu wraz z ordynatorem (prostakiem i chamem) powinnie zamknąć w łagrach. Cud ze moje dziecko żyje. Zgłosiłąm sie do szpitala na tydzien przed terminem z powodu wysokiego cisnienia. Czekałam dwie godziny (od 1 w nocy) w ciemnym korytarzu bez majtek az szanowny pan ordynator się wyspi i laskawie mnie zbada. Jak juz przyszedł okazało się że natychmiast musze trafic na stol bo dziecku zanika tętno a ja mam stan przedrzucawkowy i jeszcze do mnie z wielkim pyskiem dlaczego tak pozno sie zglosiłam. Nawet nie pozwolono mi zadzwonic do meża Opieka po porodzie straszna, prosilam o pomoc przy karmieniu piersią to przyszła polozna z wielką łaską potarmosiła mnie trochę i powiedziałą ze niz z tego nei bedzie i kazala dziecko dokarmiac. Wypisałam się na własne rzadanie Nigdy wiecej nei chce miec z nimi doczynienia!
ja rodziłam 30.05.2011 r . miałam zgłosić się na porodówkę na godzinę 8;00 , przyjęła mnie bardzo wredna , niemiła i nie sympatyczna położna gdybym pamiętała jej imię i nazwisko na pewno bym je tu napisała , niestety nie pamiętam , była tak wredna i nie mila ze aż się popłakałam , natomiast później jak się dowiedziała ze pewna znajoma położna pracuje w szpitalu i pytała o mnie całkiem zmieniła do mnie podejście , poród CC ogólnie wszystko ok , żadnych zastrzeżeń , opieka nad noworodkiem i nade mną tez ok , najgorsze co wspominam to ta wredna przyjmująca położna , za miesiąc będę kolejny raz rodzic i na pewno tez w mielcu :)
Nie mam żadnych zastrzeżeń co do porodu i pobytu w szpitalu. Jestem jak najbardziej zadowolona i polecam tą placówkę. Niestety ze względu na dzidziusia musiałam być podpięta większość porodu do ktg, dlatego nie skorzystałam z pomocy typu piłki, tens czy nawet prysznic. Pani położna przyjmująca poród udzielała rzetelnych informacji. W trakcie porodu towarzyszył mi mąż. Na sali noworodkowej położne pytały co jakiś czas czy wszystko w porządku, w razie problemów udzielały wyczerpujących odpowiedzi. Był to mój pierwszy poród, w razie kolejnych będę także rodzić w Mielcu.
Witajcie. W poniedzialek 12.08.13 urodziłam w Mieleckim szpitalu synka. Opieka podczas całej akcji pordowej jak i później oceniam bardzo dobrze. Na początku przy przyjęciu całą papierologią zajmowała się miła położna - choć widziałam ze wybiłam ją ze snu:) O wszystkim mnie informowała, mówiła co zaraz nastąpi. Najstępnie przeszlismy z mezem do sali porodów rodzinnych - na szczecie była wolna bo tego obawialam sie najbardziej. Tam czekala kolejna bardzo sypmatyczna Pani. Przez cały poród służyła dobra radą - słuchałam jej zaleceń i wydaje mi się że ta wspolpraca się naprawdę opłaciła. Korzystalam z piłki oraz wzięłam chłodny prysznic, mąż robił mi zimne okłady na kark. Po około 4 godzinach na świat przyszedł mój synek. Oczywiście został mi położony na piersi, później wzięto go do ważenia – mąż poszedł z nim a ja miałam zakładane szwy. Następnie przewieziono mnie na oddział położniczy. Tutaj również była bardzo miła i fachowa opieka. Pielęgniarki często podchodziły, pytały jak się czuję czy potrzbuję pomocy. Pierwszą noc mały spędził u noworodkow bo byłam za słaba żeby się nim zajmować, jednakże panie pielęgniarki przynosily mi go do karmienia. Drugą noc spędzil już jednak całą przy mnie. Jak na pierwsze dziecko i całą otoczkę związaną z porodem bardzo sobie chwalę chwile jakie spedzilam na mieleckiej porodówce i jestem z nich zadowolona. Przy kolejnej ciąży nie będę miała zahamowań aby wybrać tą placówkę po raz kolejny. Co chciałam znaznaczyc – w Mielcu nie można póki co rodzić w wodzie, a gazu rozweselającego który jest dostępny nie zdążyłam użyć.
Nie wiem, czy szpital tak poszedł naprzód, ale większość pozytywów w opisie w czasie, gdy rodziłam, było czczą mrzonką. Na sali operacyjnej (planowane cc) lekarze nie zwracali uwagi na mnie jako osobę, umilając sobie czas opowiadaniem głupich kawałów. Anestezjolożka mówiła niezrozumiale i tylko aplikowała kolejne leki, nie troszcząc się o informowanie mnie, co robi ani nie czekając, czy zrozumiem, co mówi i odpowiem. Kiedy spytałam o coś związanego z pielęgnacją dziecka, zostałam wykpiona - bo jak to, mam już jedno dziecko, jak mogę nie wiedzieć. Informacji, o którą prosiłam, nie dostałam. Na oddziale panował zdecydowany terror laktacyjny - kobieta obok mnie, która nie mogła karmić ze wskazań medycznych (musiała przyjmować na stałe leki uniemożliwiające karmienie) była nawiedzana przez położne i lekarzy kilka razy dziennie z nieustającym tekstem "czy pani sobie zdaje sprawę, pani musi, pani to, pani tamto". Kolejną kwestią jest to, że po cc leżałam na łózku w jakimś składziku, czekając na miejsce na sali i gdyby coś się zaczęło dziać, nie miałabym jak wezwać pomocy, a w stanie byłam kiepskim. Położne kąpały nas na łózkach, nie kłopocząc się kwestią postawienia jakiegokolwiek parawanu i nie zamykając skutecznie drzwi. W salach non stop były tłumy odwiedzających, co utrudniało niebędne zabiegi higieniczne i nie pozwalało na komfortowe i spokojne karmienie dzieci. Dziecko po cc zobaczyłam po 4 czy 5 godzinach PO RAZ PIERWSZY, ale za to niemal od razu po wstaniu po znieczuleniu zmuszona byłam do zajmowania się maluchem, choć rana bardzo mnie bolała i prosiłam o to, by przynajmniej środek nocy mógł spędzić na sali noworodków.