30 stycznia 57/58 83-110 Tczew Pokaż na mapie
Ostatnia aktualizacja: 09-08-2017
58 777 66 43
www.szpitaletczewskiesa.pl
sekretariat@szpitaletczewskiesa.pl
Ordynatorzy: położnictwa – Krystian Zwirbulis (od 2011) neonatologii – Piotr Łazarski (od 2015) Położne oddziałowe: położnictwa – Teresa Chromik (od 1997) neonatologii – Danuta Mazurek (od 2006).
Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego – I
Szkoła Rodzenia
Szpital prowadzi i współpracuje z płatną szkołę rodzenia. Kontakt do szkoły rodzenia: imię nazwisko: Teresa Chomik, Iwona Staniszewska, tel.: 609183629, 603802969, e-mail: tchromik@wp.pl, www: www.szpitaletczewskiesa.pl
Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział porodowy przed porodem w grupie w ramach szkoły rodzenia.
Dokumenty wymagane przy przyjęciu do szpitala: karta ciąży, dokument tożsamości, wypisy z poprzednich pobytów w szpitalu, plan porodu, skierowanie od specjalisty ze wskazaniami do cesarskiego cięcia .
Wyniki badań wymagane przy przyjęciu do szpitala: grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), morfologia i badanie moczu z ostatnich 6 tygodni, antygen HBs - HBS Ag - badanie w kierunku WZW B - w ciąży, OWA, WR - odczyn Wassermanna - badanie w kierunku kiły posiew GBS; badanie na nosicielstwo wirusa HIV, wszystkie wyniki badań usg wykonane w obecnej ciąży oraz zaświadczenia od innych lekarzy specjalistów jeśli były przeprowadzane konsultacje np. od okulisty lub kardiologa, dodatkowe badania w przypadku planowego cięcia cesarskiego – badania okulistyczne, neurologiczne, ortopedyczne. Plan porodu jest dołączony do dokumentacji medycznej.
Czynności wykonywane w izbie przyjęć u pacjentek przyjmowanych do porodu:
- u wszystkich pacjentek: zbieranie wywiadu, badanie ogólne (tj. pomiar ciśnienia, tętna i temperatury, ważenie), badanie wewnętrzne, badanie KTG, badanie USG, zaznajomienie pacjentki z prawami pacjenta, pomiar wymiaru miednicy, pobranie wymazu z kanału pochwy, zebranie wywiadu epidemiologicznego
- w zależności od decyzji personelu: zakładanie wenflonu, golenie krocza
- na prośbę pacjentki: lewatywa
Warunki i wyposażenie
W oddziale porodowym jest 1 sala jednoosobowa, dostępna dla wszystkich, bez opłat. Do dyspozycji rodzących są dostępne na sali worki sako, piłki, drabinki, materace, prysznic.
Poród
Plan porodu omawiany jest zawsze z położną w sali porodowej. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest co 120 minut, trwa ok. 30 minut. Badania wewnętrzne wykonywane są co reguralnie. Rodząca może pić wodę niegazowaną, ale nie może jeść w trakcie porodu.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: masaż, praca z oddechem, ciepły okład, kąpiel/prysznic, przezskórna stymulacja elektryczna (TENS), immersja wodna
- farmakologiczne: gaz wziewny.
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą. Znieczulenie dolędźwiowe nie jest dostępne.
Parcie:
Najczęściej stosowane pozycje w czasie II okresu porodu to parcie na boku na łóżku porodowym i w kucki na łóżku porodowym.
Rodząca jest zawsze informowana o stosowanych podczas porodu środkach, badaniach i zabiegach.
Poród z osobą towarzyszącą
Osoba towarzysząca może przebywać z kobietą przez cały czas trwania porodu. Rodzącej nie może towarzyszyć więcej niż jedna bliska osoba. W porodzie może towarzyszyć doula, wtedy, gdy kobieta jest sama.
Osoba towarzysząca nie może przebywać na trakcie porodowym. Osoba bliska może zostać przez 2 godziny po porodzie, w oddziale położniczym (w godzinach odwiedzin). W trakcie planowego cesarskiego cięcia osoba bliska nie może być obecna.
Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie zawsze 5-30 minut. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się po około 15 minutach. W trakcie szycia krocza dziecko w zależności od sytuacji jest lub nie jest zabierane od matki. Osoba towarzysząca może przeciąć pępowinę, jeśli wyrazi takie życzenie. Ocena w skali Apgar po porodzie fizjologicznym jest dokonywana na brzuchu matki przez położną.
Ważenie i mierzenie zdrowego noworodka po porodzie dbywa się w kąciku noworodka w pobliżu matki po 5-10 minutach.
Po zbadaniu przez lekarza, zdrowy noworodek urodzony drogą cesarskiego cięcia zostaje przewieziony na oddział noworodkowy, może być “kangurowany” przez osobę towarzyszącą, jest przekazany osobie towarzyszącej w wózeczku szpitalnym. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po cięciu cesarskim odbywa się w ciągu 2 godzin od urodzenia.
Pierwsza kąpiel noworodka odbywa się na prośbę opiekuna i o jej czasie wykonania także decyduje matka/opiekun.
Po porodzie
W oddziale położniczym jest 1 dwuosobowa sala z łazienką, 1 sala trzyosobowa z łazienką i 4 sale trzyosobowe bez łazienki.
Matki przebywają ze zdrowymi dziećmi przez całą dobę, matki po cięciu cesarskim mają możliwość oddania dziecka na parę godzin pod opiekę personelu. Jeśli noworodek z powodów zdrowotnych znajduje się osobno od matki matka może być z nim bez ograniczeń, gdy tylko chce.
Pobyt na oddziale położniczym trwa średnio 3 dni.
Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne są wykonywane w obecności opiekuna. Każda matka jest uczona, jak pielęgnować noworodka. Rodzic zawsze może być obecny w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka, opiekun informowany jest o stanie zdrowia noworodka na każdą prośbę.
Kobieta otrzymuje poradę laktacyjną na życzenie, porad laktacyjnych udzielają położne. Noworodki są dokarmiane mlekiem modyfikowanym ze wskazań medycznych takich jak, choroby zakaźne matki, gruźlica, HIV lub padaczka.
Kobieta ma możliwość konsultacji z psychologiem.
Odwiedziny odbywają się w godz. 14:00-18:00, w sali, w której matka leży.
Opłaty
Brak opłat
| Liczba porodów | 919 | Cesarskie cięcia | 30.00% | |||
| Nacięcia krocza | - | Znieczulenie dolarganem | - | |||
| Znieczulenie zwenątrzoponowe | Nie | Znieczulenie gazem wziewnym | Tak |
Komentarze
Oddział po remoncie naprawdę dobrze wygląda. Sala porodowa dobrze wyposażona, własna łazienka, piłka, gaz rozweselający. Podczas porodu położne przychodziły co chwilę sprawdzać jak się czuje. Osoba towarzysząca mogła być ze mną na sali przez cały czas. Po porodzie dzidzia na brzuch, także te pierwsze chwile jeszcze w mazi mogliśmy spędzić razem. Partner mógł przeciąć pępowinę i potem ubrać dziecko. Po porodzie również świetna opieka. Położne pomocne, bardzo miłe. Dokładnie informują gdzie i po co zabierają maluszka. W nocy również służyły pomocą. Posiłki w szpitalu jak to wszędzie, także w tej kwestii nie ma nic na plus nic na minus, tak już podają ;) To mój drugi poród. Pierwszy poród odbył się w Gdańsku w Szpitalu Wojewodzkim także mam teraz porównanie. I szczerze mówiąc pomimo tego, że w Gdańsku szpital ma wyższy stopień referencyjnosci i więcej sprzętu to jednak w Tczewie otrzymałam lepsza opiekę, pracują tu naprawdę świetni ludzie, którzy lubią swoją pracę. Cały pobyt w szpitalu będę wspominać bardzo dobrze :)
Bardzo dobra opieka, zarówno w czasie porodu, jak i po. Położne bardzo troskliwe i pracowite. Lekarze dokładnie badają stan noworodka. Szczerze polecam ten szpital.
Przyjechałam na porodówkę wi nocy, co już wiązało się z nie zadowoleniem położnej, którą mnie przyjmowała, sprawdziła mi rozwarcie tak boleśnie, że zaczełam po tym wymiotować a ona "tak się czasem zdarza jak sprawdziny za mocno"". Po kilku godzinach leżenia na łózko obok wyjścia z pomieszczenia, że kazdy obok mnie przechodził wpuscili mnie z mężem do sali rodzinnej i chyba o nas zapomnieli, bo nie wchodzili prawie wcale. Poród skończył sie cesarką, gdzie położna kazała mi.przejść na piechotę do sali operacyjnej z wiszacym cewnikiem i z wyrzutem że mnie nie orzeniesie. Żadnego kangurowania, dziecko umyte odrazu po porodzie, nawet mąż nie mógł z nim posiedzieć.po porodzie przerzucanie z sali do sali, brak pomocy przy przystawianiu do piersi z tekstem (mam inne mamy ktore potrzebują pomocy). Na samą myśl mnie trzesie jakbym tam miala wrocic.
Rodziłam w tym szpitalu dwa razy - w 2009 i 2016. Na porodówkę zgłosiłam się ze skurczami i sporym rozwarciem, ale i tak podano mi kroplówkę. Nikt nie sprawdził mojego planu porodu. Położna przebiła mi pęcherz, zrobiła bolesny masaż szyjki macicy - bez żadnego ostrzeżenia (miało to być zwykłe badanie!). W trakcie akcji do sali zaglądał lekarz i pytał, czy długo jeszcze (!). Później położna powiedziała, że ma kilka rodzących i że musimy to kończyć. Miałam położyć się na łóżku - podobno super-nowoczesnym - do kolejnego badania, ale w jego trakcie położna powiedziała, że rodzimy. Ciągle coś mi podawała, wkładała rękę - bez żadnego komentarza, co się dzieje i co robi. Kazała przeć, mimo, że nie czułam parcia. Byłam w pozycji leżącej bez możliwości zmiany pozycji. Bardzo wszystko przyspieszono, nikt nie dał nam szansy na urodzenie naturalnie. Po wyparciu dziecka nie położono by go mi na skórze, gdybym to ja ostatkiem sił nie zdjęła koszuli. Po 2 minutach dziecko mi zabrano - o żadnym karmieniu w tym czasie nie było mowy. Dziecko dostałam z powrotem dopiero na sali poporodowej, ubrane, umyte. Podsumowując, tczewski szpital to miejsce, gdzie wciąż pracują położne "starej daty", dla których wszystkie zalecenia Fundacji to wymysły jakichś głupich bab, a na każdą rodzącą, która ma inne zdanie, patrzy się jak na wariatkę. Przyszpitalna szkoła rodzenia jest niewiele warta - nie ma żadnych ćwiczeń praktycznych, poza tym mówi się tam jedno, a robi drugie. Plan porodu to tylko formalność, nikt w tę kartkę nie zajrzał nawet. Można trafić na fajną położną (z reguły młodszą) - taka odbierała mój pierwszy poród - albo na taką, która kieszenie ma pełne czopków i zastrzyków z oksytocyną, żeby w każdej chwili móc poczęstować nimi rodzącą. Przy przyjęciu do szpitala podpisuje się zgody na wszystkie interwencje medyczne. Opieka po porodzie - bardzo fajne panie z oddziału noworodków. Wsparcie laktacyjne - praktycznie żadne, panie odpowiadały na moje pytania bardzo od niechcenia.
To był mój pierwszy poród, rodzinny, na nowej sali, z prysznicem i świetnym, nowym łóżkiem porodowym. Poród był indukowany ze względu na sączenie się wód płodowych przy braku akcji skurczowej. Mogłam przyjmować dowolną pozycję, zachęcono mnie do korzystania z prysznica, a męża - do masażu moich pleców, co było bardzo pomocne. Niestety wraz z początkiem parcia dowolność pozycji się skończyła. Zostałam ogolona i nacięta (wyraziłam zgodę, co robić). Położne instruowały mnie jak przeć i było to pomocne. Niestety po urodzeniu córeczki dostałam ją tylko na chwilkę, nie udało się przystawić jej w tym czasie do piersi. Podczas szycia mi ją zabrano, choć prosiłam, żeby została. Dalszy kontakt nie był już skóra do skóry, ale przewieziono nas razem na salę i mogliśmy być tam we trójkę, bo sala była poza tym pusta. Otrzymałam bardzo dużą pomoc w nauce karmienia piersią, bo Mała nie umiała dobrze ssać na początku. Była dokarmiana ze względu na brak pokarmu. Kiedy mleko pojawiło się córka była tylko karmiona piersią. Na oddziale nie było laktatora. Pielęgniarki były zdziwione moją prośbą o karmienie przez dren (nie było takiej możliwości), skończyło się na karmieniu strzykawką. Podkreślano, że to tylko na moją prośbę. W sumie myślę, że wiele rzeczy można było lepiej (szczególnie kontakt skóra do skóry), inne trudno mi ocenić, bo nikt mi dokładnie nie tłumaczył co jest konieczne, a co po postu łatwiej jest personelowi zrobić tak a nie inaczej. Sale poporodowe: wiele jeszcze do poprawy: gorąco, brak sprawnych moskitier, na salach tylko zlew, brak czajnika. Ocena... średnia.
Rodziłam w 2007 roku. Ciąża przenoszona o 3 tygodnie. Tydzień leżałam na patologii gdzie większość położnych omijała mnie szerokim łukiem. Jak im się przypomniało to dostałam oksytocynę lub dziwny zastrzyk podobno z jakiejś witaminy.Jak zaczęła się akcja porodowa to na moje nieszczęscie nastała niedziela i paniom nie chciało się pracować. Jak weszłam na porodówkę położna skwitowala to tekstem" o to ta z tym brzuchem no nareszcie Cie mam". Tętno małej spadało, ja bóle z krzyża i leżenie plackiem na łóżku bo tak pani bylo wygodniej. Przebila pęcherz wody zielone i tętno dziecka w dół. wtedy pojawiła się lekarka, która bez chili wahania zdecydowala o CC. Polozna oczywiscie chciala jeszcze godzinke poczekać, pewnie nie było by na co. Po porodzie terror laktacyjny i podejscie Pani doktor oddziałowej noworodków. Dostałam małą po 2 dobach. chwilę poźniej przyszła owa pani i stwierdzila ze dziecko jest zaglodzone. To ja jej odparłam, ze dziecko dopiero co dostalam po porodzie. nic nie odpowiedziala. Za godzinę zabrano małą na oddział dziecięcy w innym budynku ja zostalam sama. Na nastepny dzien wypisalam sie na wlasne żądanie. Katastrofa. Nigdy więcej Tczew!! Odradzam
ja nie mogłam narzekać, poród przebiegł sprawnie i szybko..... wiele się złego naczytałam o tym szpitalu ale wyboru za specjalnie nie miałam na szczęście było zupełnie odwrotnie opieka bardzo dobra zarówno podczas iaj i po porodzie cierpliwa położna, i kobietki z noworodkowego które bardzo się interesowały i pomagały to był mój pierwszy poród, trafiłam na wyremontowaną salę poporodzie więc komfort też był łazienka na sali, naprawde w moim przypadku nie mam sie do czego doczepic, open roomy odwiedziny na salach od 15-18
mala_89 ja rodzilam w czerwcu 2011 i odnosnie przyjecia na oddzial, to trafilam na france, tak nie przyjemna ze plakalam, brak zaineteresowania akurat tej zmiany nocnej, zaprowadzily mnie na patologie ciazy ( bylam w 39tyg, mialam 4cm rozwarcia) i dopiero po 3 rano gdzie stalam w bolach przy lozku z placzem raczyl ktos do mnie zajrzec.pretensje ze pobudze dziewczyny co maja ciaze na podtrzymaniu ;/ wtedy wziela mnie na ktg i znikala ( pewnie sobie pospac) a ja bylam zdana sama na siebie. o 5 rano juz mialam dosc takiego traktowania i chcialam wyjsc na zadanie i tak sie mna nikt nie zajmowal a ja juz bylam bez sil, nawet i lzy mi sie skonczyly. to wtedy przestala byc taka wredna dla mnie. dopiero jak przyszla zmiana ranna to bylo na plus , rodzilam z mezem, aktywny porod, dostalam kroplowe, i malego szybko urodzilam, jedyne zastrzezenie okropnie mnie zszyly a mialam wtedy 21 lat ;/ naprawde estetyka okropna. pomoc przy przystawieniu do piersi na plus. 2 godziny po porodzie bylam z mezem sama na sali, pomagaly mi sie podniesc czy podac dziecko ( zaraz po porodzie) - tak wiec porod od 22 do 9 rano, przez jedna pania x co dala mi wycisk wspominam zle. - wizja drugiego i niebawem porodu tutaj napawa mnie strachem. miedzy innymi ze znowu trafie na france, co nie wiem zly humor bedzie odreagowywac na kims kto jest nie wlasciwa pora i nie wlasciwym czasie. - brak miejsca do odwiedzin i wytyczone w dodatku 2 godziny na korytarzu - zalosne, mezowie i bliscy pracuja !!!! a mozna odwiedzic kogos od 15-17 jakos tak bylo, wiec jak tu zobaczyc sie z czlonkiem rodziny, ktory pracuje ????
poród przebiegł bardzo szybko.Rodziłam pierwsze dziecko i był to poród rodzinny.Dzięki temu warunki były w porządku. Opieka po porodzie też ok ,tylko trochę denerwuje nacisk na karmienie piersią. Każdy powinien mieć wybór i nie powinien być z tego powodu piętnowany. Moje maleństwo szybko zaskoczyło o co chodzi i nie było problemu, ale byłam świadkiem złego traktowania młodej dziewczyny tylko dlatego, że nie chciała karmić piersią.Ogólnie nie narzekam ,nie było źle.
Jest to jedyna porodowka w naszym mieście , nie miałam możliwości rodzenia nigdzie indziej wiec zacisnelam zęby. Dużo złego sie nasluchalam o tym oddziale moze dlatego wlasnie byłam mile zaskoczona . Poród miałam rodzinny wiec na ładnej pojedynczej sali. Opieka w trakcie porodu tez nie moge narzekać , polozna bardzo miła , co do znieczulenia no cóż , nasz szpital jest biedny i go nie stać liczyłam sie z tym , a poród to nie zabawa boleć musi - przeżyłam 17 godzin boli z krzyża , fakt ze brak prysznica w sali i trzeba paradowac po korytarzu , no ok ale jak boli i w około i tak same rodzące to szczerze miałam to gdzieś , opieka po porodzie , co jakiś czas polozna przychodziła na obserwacje czy mi sie obkurcza macica , i nikt mi małej na siłę do cycka nie przystawial , a jakby spróbował to miałam juz na to patent obmyslony z koleżankami przychodzi polozna pyta sie czy jadło ? Jadło ! I daje spokój , dziecko z życia płodowego jeszcze najedzone jest , zmęczone porodem dodatkowo , jak bd chciało jeść to sie obudzi i tyle . Podsumowując luksusowo nie jest ale nie popadajmy w paranoje da sie przeżyć . Teraz bd rodzic drugi raz i obym nie zmieniła zdania :)