dr A. Jagielskiego 10 84-200 Wejherowo Pokaż na mapie
Ostatnia aktualizacja: 09-08-2017
58 572 72 20
www.szpital.wejherowo.pl
polgin@ceynowahosp.com.pl
Ordynatorzy: położnictwa - Krzysztof Maciejewski (od 2004), neonatologii – Ewa Michalik (od 2009), położne oddziałowe: położnictwa – Ewelina Szulta (od 2007), neonatologii – mgr Aneta Kunz (2013).
Szpital posiada tytuł „Szpital Przyjazny Dziecku” – rok oceny: 2000, rok reoceny: 2015.
Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego: II
Szkoła Rodzenia
Szpital prowadzi płatną szkołę rodzenia. Osoba do kontaktu: Sandra Wincz-Formella tel. 585727418; e-mail :szpitalceynowyhosp.com.pl; www.szpital.wejherowo.pl
Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział położniczy przed porodem. Wymagane dokumenty: karta ciąży, dokument tożsamości, wyniki badań (grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), antygen HBs - HBS Ag - badanie w kierunku WZW B - w ciąży, OWA, WR - odczyn Wassermanna - badanie w kierunku kiły, posiew GBS, badanie na nosicielstwo wirusa HIV). Plan porodu jest załączany do dokumentacji.
Czynności wykonywane w izbie przyjęć u wszystkich pacjentek: badanie ogólne ze zbieraniem wywiadu, badanie wewnętrzne, KTG, USG. Od decyzji personelu zależy, czy zakładany jest wenflon. Lewatywa i golenie na życzenie pacjentki.
Warunki i wyposażenie
W oddziale położniczym są 4 sale jednoosobowe. Szpital nie podał informacji o sprzętach ułatwiających poród.
Poród
Plan porodu omawiany jest w sali porodowej z położną i lekarzem. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest raz na 2 godziny przez okres ok.40 minut. Szpital nie podał, co ile czasu wykonywane są badania wewnętrzne.
Rodząca może pić wodę mineralną, nie może jeść.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: praca oddechem, kąpiel, prysznic, TENS,
- farmakologiczne: gaz wziewny, znieczulenie zewnątrzoponowe
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą.
Znieczulenie dolędźwiowe podawane jest na życzenie pacjentki. W znieczuleniu pacjentka może się poruszać.
Parcie:
II okres porodu najczęściej przebiega w pozycji siedzącej lub na plecach.
Rodząca jest informowana przez personel o stosowanych podczas porodu środkach i zabiegach i o przebiegu porodu.
Poród z osobą towarzyszącą
W szpitalu jest możliwy poród z osobą towarzyszącą. Rodzącej może towarzyszyć doula, tylko w przypadku gdy rodząca jest sama. Osoba towarzysząca może zostać 2 godziny po porodzie oraz na oddziale położniczym ile chce. W trakcie cesarskiego cięcia osoba towarzysząca może przebywać w pomieszczeniu obok.
Kontakt z dzieckiem
Nieprzerwany kontakt matki ze zdrowym dzieckiem, po porodzie trwa ok. 2 godziny. Osoba towarzysząca może przeciąć pępowinę. Pierwsze karmienie jeszcze w sali porodowej gdy tylko noworodek wykaże zainteresowanie. Ocena Apgar dokonywana na brzuchu matki przez położną .
Ważenie i mierzenie odbywa się po 2 godzinach od porodu naturalnego natomiast po cesarskim cięciu i porodzie zabiegowym po ok.5-10 minutach w kąciku niemowlęcia znajdującym się w pobliżu matki. Po cesarskim cięciu noworodek może zostać na sali operacyjnej do końca operacji, lub może zostać przewieziony na oddział noworodkowy gdzie ojciec może go kangurować. Pierwsze karmienie odbywa się zwykle nie później niż po ok.2 godzinach od narodzin.
O pierwszej kąpieli decydują opiekunowie.
Po porodzie
W oddziale są 2 sale jednoosobowe z łazienką, 3 sale jednoosobowe bez łazienki, 12 sal dwuosobowych bez łazienki.
Matki przebywają dziećmi przez całą dobę.Jeśli dziecko z powodów zdrowotnych znajduje się osobno, to matka może z nim przebywać bez ograniczeń.
Pobyt w oddziale trwa średnio 2 dni po porodzie drogami natury, po porodzie zabiegowym i po cesarskim cięciu.
Matka uczona jest pielęgnacji dziecka, i wszystkie zabiegi pielęgnacyjne odbywają się w obecności opiekuna. Personel informuje o stanie zdrowia dziecka z własnej inicjatywy. Matka (lub ojciec) mogą być obecni w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka.
Noworodki są dokarmiane sztucznym mlekiem przy przeciwwskazaniach do karmienia (np. lekach, które przyjmuje matka) lub kiedy na prośbę matki. Matki uczone są jak karmić piersią.
Kobieta można skorzystać z porady doradcy laktacyjnego i psychologa.
Odwiedziny w godzinach: 12-20, ale szpital deklaruje, że te godziny nie są bezwzględnie przestrzegane. Wizyty w salach w której leżą matki.
Opłaty
Pokoje o podwyższonym standardzie dla rodzącej i jej bliskich. Doby hotelowe.
| Liczba porodów | 2802 | Cesarskie cięcia | 21.00% | |||
| Nacięcia krocza | 56.00% | Znieczulenie dolarganem | - | |||
| Znieczulenie zwenątrzoponowe | Tak | Znieczulenie gazem wziewnym | Tak |
Komentarze
Nie polecam... męczyłam się 8 h i mimo, że błagałam o znieczulenie bo miałam silne bóle krzyżowe to odmówiono mi. Nie dostałam żadnych leków, a o wewnątrzoponowym nie wspomnę. Jedyne co mi zaproponowano to gaz rozwesalający, a z bólu wymiotowałam i mdlałam na zmianę. Przez cały poród byłam z mężem sama, lekarze przyszli kilka razy i wyszli. Pojawili się na dłużej dopiero kiedy zaczęłam przeć, trwało to prawie godzinę, mały utknął i wyciągneli go za pomocą vacuum. Rozcięte i popękane krocze goi mi się już trzeci tydzień. Na plus na pewno jest opieka poporodowa, panie położne przemiłe i uczynne. Porodówka również bardzo schludna i świetnie wyposażona.
Z minusów: nikt się nie przedstawiał, z imienia i nazwiska znam położną, która była ze mną w tak ważnym momencie, tylko dlatego, że się podpisała w książeczce zdrowia dziecka. Dopiero z wypisu dowiedziałam się jakie leki mi podano i że po porodzie w ogóle podano mi oksytocynę. Krocze nacięto bez uprzedzenia. W ogóle wszelkie działania podejmowano bez informowania mnie i tłumaczenia zasadności. Dałoby mi to większe poczucie bezpieczeństwa i zaopiekowania. W końcu byłam tam nie jako chora nieprzytomna, ale jako zdrowa, przytomna kobieta :^) Na plus dobra atmosfera na sali porodowej /pomimo tego lekkiego uprzedmiotowienia/, spokój położnych. Po porodzie dobra opieka, położne pomagały jak umiały, choć każda mówiła co innego i można było dostać pomieszania. Wizyty laktacyjnej ekspresowe, a szkoda. Mało dokształcania młodych mam, że noworodki lubią "wisieć" na piersi godzinami i że to jest ok, bo rozkręca laktację i daje maleństwu bliskość. Zamiast tego proponuje się aby dziecku dać palec do ssania. Szkoda, warto zaufać naturze i pozwolić dziecku się nasycić. Później laktacja siada i nie wiadomo czemu. Sale czyste, jedzenie szpitalne jak jedzenie szpitalne, niech rodzina lepiej donosi. Podkłady połogowe się dostaje, można korzystać z lodówki i czajnika. Noworodek cały czas był ze mną w jednym pomieszczeniu, w zasięgu wzroku. Po porodzie położono mi na brzuchu, lecz na czas zszywania krocza zabrano /nie wiem czemu/. Obchody ekspresowe, również anonimowe, ale życzliwe.. Pościel zmieniana za rzadko, raz dziennie. Szkoda, zwłaszcza, że pierwsza doba to sporo krwawienia. W przypadku kolejnego porodu mój wybór również padłby na Wejherowo.
Jestem bardzo zadowolona z opieki podczas porodu. Już na IP atmosfera była bardzo miła. Na porodówce dostałam się na przestronną salę. Położna potraktowała mnie bardzo profesjonalnie, przeczytała przy mnie cały plan porodu (a miał kilka stron), omówiła wszystkie punkty, mówiąc, co jest możliwe, a co niestety nie (wyjaśniła również czemu nie). Nie było problemu, aby na sali przez cały okres porodu pozostał mój mąż (również w trakcie badań). Na sali był dostępny prysznic, piłka oraz krzesełko porodowe. I faza porodu aktywna, tylko KTG na leżąco. Poród trwał dość długo (14 godzin), ale cały czas czułam, że położna mnie wspiera (przychodziła porozmawiać, starała się, żeby było przyjemnie). Zaproponowała mi metody łagodzenia bólu: prysznic, gaz rozweselający oraz znieczulenie. Przed II fazą porodu nastąpiła zmiana personelu i zajął się mną położny. Uszanował moją prośbę o ochronę krocza. Bardzo dobrze mnie prowadził w II fazie mówiąc, kiedy nie przeć, dzięki temu udało się urodzić bez pęknięć i nacięcia (dziecko powyżej 3600 g). Po urodzeniu, synek od razu znalazł się na moim brzuchu. Mąż mógł przeciąć pępowinę. Spytano mnie czy mogą zabrać synka na badania, które odbyły się w tej samej sali (obok stał mąż). Spytano o zgodę na podanie oksytocyny w III / IV fazie porodu. Neonatolog po badaniach podszedł do nas i przedstawił jak wypadły badania. Każdy z personelu przedstawiał się i podawał swoją funkcję na początku rozmowy. Po badaniu synek powrócił na mój brzuch i pozostał w kontakcie skóra do skóry przez 2 godziny. Położny pomógł mi go przystawić do piersi. Te 2 godziny spędziliśmy sami we trójkę. Położny przyszedł tylko sprawdzić dwukrotnie czy wszystko jest dobrze. Po tym czasie ubrano synka (pytając mnie o zgodę) i ponownie położono koło mnie.Mąż mógł zostać jak długo chciał ma sali poporodowej. Opieka poporodowa dobra - wszyscy byli mili, ale porady raczej nietrafione. Ogólnie opiekę na porodówce oceniam jako rewelacyjną. Na oddziale położniczym jako dobrą.
Rewelacyjna opieka położnej (I.Pieniążk) w czasie porodu! To mój drugi poród, więc mam porównanie ;) Profesjonalne i empatyczne podejście do pacjentki. Niesamowite wsparcie: rzeczowe instrukcje położnej w połączeniu uwzględnieniem moich potrzeb i komunikatów poskutkowały ekspresowym porodem. Polecam serdecznie!!!!
Patologia a Porodówko dwie różne sprawy. Patologia miłe Panie, brak problemów, nikt nie był niedelikatny. ALE... zaczęło się od tego, że świadomie dali mi łóżko z zepsutym hamulcem i jeszcze wzdychali , że chce zmianę. Nie interesuje ich chyba jak wielkie odszkodowanie bym dostała gdybym się wywaliło bo odjechałoby spod pupy:/ 1) jeden dzień leżałam bezsensu bo nikt mnie nie badał a przyjechałam specjalnie rano. 2) nie wierzyli, że jestem 11 dzień po terminie więc 4 dni czekali i obserwowali 3) nie uwierzyli jak odeszły mi wody ("Na pewno Pani nie popuściła?") 4) Przez 8 h skurczy po podaniu żelu mdlałam co 2 minuty z bólu ("Po prostu Pani zasypia!" o.O) 5) jak skurcze przeszły w parte o 20 próbowali wyprosić mojego męża żeby czekał na telefon bo jeszcze nie czas. Musiałam przekonywać położna , że CZUJE , że to Ten Czas. Powiedziała, ze mam przyjśc do gabinetu na badanie gdzie nie byłam w stanie dojść obkrwawiając korytarz i uups 8 cm Faaaaktycznie Pani rodzi! i przejście na Porodówkę. Gdzie Pani Położna była fantastyczna! Poród trwał ok 45 min i wszystko poszło sprawnie :) Zastępca ordynatora ma trochę cięty dowcip, który rozluźnia lub straszy, zależy od odbiorcy. Łazienki na oddziale położniczym powinny być sprzątane trochę częściej (jednak ok 6 kobiet na łazienkę, które sie nie mogą schylać i krwawią robi trochę bałaganu)
Mieszkamy w Gdyni, ale celowo i świadomie wybraliśmy szpital w Wejherowie. Przyjęto mnie na Oddział Patologii Ciąży, gdzie opieka lekarska była bardzo poprawna, aczkolwiek trudno mi było uzyskać informacje o tym, co lekarze planują ze mną zrobić. Nie czułam się jednak pozbawiona opieki - po prostu widać było ogrom pracy, jaki mają lekarze i położne. Po przewiezieniu mnie na Oddział Położniczy i próbie wywołania porodu lekarze natychmiast zdecydowali się na cesarkę, gdyż maluch był nieznacznie zagrożony niedotlenieniem w przypadku porodu naturalnego. Od zapadnięcia decyzji do mojego spotkania z mężem i córeczką minęła zaledwie godzina - zabieg błyskawiczny, atmosfera sympatyczna i tym razem pełen zakres informacji o wykonywanych czynnościach. Po porodzie przewieziono mnie do prywatnej sali, gdzie razem z mężem i maleństwem mieszkaliśmy aż do wypisu - mąż nocował i pomagał mi w powrocie do zdrowia. W każdej chwili mogliśmy liczyć na pomoc personelu, choć Panie położne nie były natarczywe. O środki przeciwbólowe nie musiałam się nawet upominać, pomogły mi wstać, wykąpać się po zabiegu. Personel bez porównania sympatyczniejszy niż na Patologii Ciąży. Opieka, jaką zapewnili mi lekarze i Panie położne, pozwoliła mi bardzo szybko dojść do siebie po zabiegu więc już trzecią noc po porodzie spędziliśmy w domu. Naprawdę serdecznie polecam. Kolejne dziecko również urodzę w Wejherowie. Dziękuję personelowi za opiekę.
Mimo skierowania od specjalisty(przez choroby przewlekłe)na planowane CC,z zaznaczeniem,że PN mógłby zagrozić mojemu życiu,to ordynator wstępnie odmówił mi,zaznaczając,że CC tylko ze wskazań ginekologicznych.Znajomej też odmówił (skierowanie od okulisty).Dopiero jak "pewne" było ułożenie pośladkowe „łaskawie” dał mi termin.Cięcie koszmar-coś poszło nie tak ze znieczuleniem,przez co nie miałam możliwości ucałować i przytulić córkę tuż po porodzie, bo potrzebowałam maski z tlenem.Położnych jest za mało.W tym część jest niemiła, niepomocna.Z uwagi na zmiany co 12h (o 7 i 19) jest ryzyko,że 12h męczysz się z okropną położną lub akurat ta miła jest jako jedyna (nocna zmiana),więc prawie nic nie ma dla Ciebie czasu.Na nocnym dyżurze jest tylko 1 położna,więc pierwsze wc i prysznic były bez jakiekolwiek pomocy–gdybym zasłabła...mogło być b.źle.Więc matki w sumie zostawione są same sobie i czekają tylko na pomoc bliskich w czasie odwiedzin.O leki przeciwbólowe trzeba prosić.Nie pomagają lub słabo np.przy KP, nawet tuż po CC,gdy należy leżeć i nie podnosić głowy.A jak dziecko za dużo schudnie to tylko dają mieszankę,by pozbyć się kłopotu – by matka z dzieckiem poszły do domu. Obchód to masakra… teoretycznie między 8 a 9, praktycznie czekasz na lekarza 1,5- 2h, mimo że potrzebujesz do WC, zjeść śniadanie, które pod nosem pachnie, dziecko płacze, a ty czekasz… Kąpiel noworodka tylko w wyjątkowych sytuacjach.Żałuję, że nie wyłożyłam 350 zł na pokój 2-osobowy (kwota za cały pobyt do 7 dni 2-giej osoby – sam nocleg) - w przypadku CC obowiązkowo należałoby sobie zapewnić całodobową pomoc 2-giej osoby). Plusy placówki – czysto, dużo wc i pryszniców, codziennie dbają o czystą pościel, odwiedziny przy łóżku, badają słuch noworodka, posiłki b. dobre (choć nie uwzględniają możliwości alergii u dziecka -podali np.dżem truskawkowy i miód). „Obecność studentów tylko za zgodą rodzącej” – fikcja-nikt mnie nie pytał o zgodę - wieloosobowa widownia i student mnie zszywał wraz z lekarzem.
Bardzo mile zaskoczyłam się zarówno warunkami, jak i uprzejmością personelu. Przyjechałam na sor z konkretnymi już bólami, niezdolna do stania i wypełniania dokumentów, więc pomagał mi mąż. Podczas pierwszego badania okazało się, że mam już rozwarcie na 6 cm. Pielęgniarki pomagały mi na tyle, ile mogły, bo z bólu co chwila gubiłam rzeczy i ciężko było mi się przebrać. Ginekolog na sorze konkretny, chłodny, ale przy tym dość uprzejmy. Po ok. godzinie wylądowałam na porodówce, gdzie poród poprowadziła p. Renata, najlepsza położna, jaką mogłabym sobie wyobrazić. Podała mi gaz rozweselający, który w znacznym stopniu uśmierzył moje bóle krzyżowe, po czym bardzo pomogła przy dość długo trwających u mnie skurczach partych. Niestety, konieczne było nacięcie, ale po nim w dość krótkim czasie córka pojawiła się na świecie. Po dotarciu na porodówkę urodziłam w trzy godziny, w tym większość czasu miałam skurcze parte. Dodam jeszcze, że przed porodem bardzo bałam się zszywania. Niepotrzebnie, bo odbyło się to praktycznie bezboleśnie. Atmosfera na sali porodowej mimo bólu była wesoła, bardzo luźna, żartowaliśmy, staraliśmy się rozmawiać. Cały czas byłam informowana o tym, co się dzieje i o możliwych rozwiązaniach. Po porodzie był kontakt skóra do skóry, krótki, bo Małą trzeba było z pewnych powodów na chwilę zabrać, ale przywieziono mi ją możliwie szybko i od razu uzyskałam pomoc w kwestii karmienia piersią. Również na oddziale położniczym mogłam liczyć na pomoc, której potrzebowałam, jako że jest to moje pierwsze dziecko oraz na bardzo miłe panie położne i lekarzy. Jedzenie również było dobre i pożywne. Naprawdę polecam ten szpital.
Witam przyszłe mamy :) przyjechałam do szpitala tydzien po terminie spedziłam 2 dni na pc (opieka byla na wysokim poziomie, Panie bardzo miłe i pomocne) gdzie założyli mi cewnik Foyleya ktory po kilku godzinach spowodował rozwarcie i skurcze,po badaniu lekarskim trafiłam na porodowke gdzie połozna pani Jola (chyba tak miała na imie :)) złota kobieta pomogła mi przejsc gładko przez poród mowiła co i jak mama robic, zaproponowała prysznic ktory okazał sie zbawienny podczas skurczy. I faza trwała 4:15, II faza 20 min,po narodzinach byl kontakt skóra-skóra po czym razem z córeczką przewiezli nas na oddział położniczy gdzie panie pielegniarki były bardzo pomocne,pomagały przystawic dzieciątko do piersi, przychodziły i pytały czy w czyms pomóc .Pobyt na kazdym z oddziałów wspominam bardzo dobrze i szczerze polecam ten szpital, warunki bardzo dobre, jedzenie dobre, jedyny minus to odwiedziny przy łóżku,krępujące było dla mnie karmienie piersia przy tłumie gapiów gosci pani z łóżka obok tym bardziej ze dopiero uczyłam sie karmic, brakowało spokoju przez liczne odwiedziny przy łóżku sąsiadki. Przydał by sie osobny pokoik na odwiedziny.
Bardzo polecam!!!! Wspaniały personel, przyjechałam na SOR z bólami i prawie w końcówce porodu, pielęgniarki na IP bardzo miłe i pomocne, lekarz dr Bartosz wspaniały człowiek, robił co do niego należało, żebym jak najszybciej trafiła na porodówkę. Mąż był ze mną, na porodówce spędziłam 30 minut zanim urodziłam, wspominam poród bardzo miło, położna i pan Jakub również wspaniali, obracali w żart każdy mój krzyk i chamskie odzywki do męża :) poprosiłam o gaz i go dostałam bez problemu,położna, cudowna kobieta, mówiła co mam robić, wszystko poszło sprawnie :) inny lekarz mnie pozszywał po lekkim nacięciu, potem położna z mężem pomogli mi przenieść się na łóżko i przewieźli mnie z synkiem na salę jednoosobową z łazienką gdzie mąż mógł być ze mną całą dobę i nikt nie przeszkadzał mi :) pielęgniarki przychodziły co jakiś czas i pytały czy czegoś nie potrzebuję, oferowały pomoc, ale to moje drugie dziecko, więc wiedziałam co robić ;) jedzenie bardzo dobre, zwłaszcza obiady. Pierwsze dziecko rodziłam w redłowie i to był poród był moim najgorszym koszmarem, lekarz i połozne zapewnili mi przykre doświadczenia po których nie chciałam mieć więcej dzieci, ale poród w Wejherowie wszystko mi wynagrodził, jak rodzić to tylko tam, dziękuję za opiekę :)