Ciesielska 8 91-308 Łódź Pokaż na mapie
Ostatnia aktualizacja: 15-03-2017
42 611 53 79
www.medeor.pl
poloznictwo@medeor.pl
Ordynatorzy: położnictwa – Jan Krajewski (od 2012), neonatologii – Ewa Białasiewicz (od 2012), położne oddziałowe: położnictwa – Mariola Brych (od 2012), neonatologii – Aneta Michalak (od 2012).
Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego – I.
„Szpital Przyjazny Dziecku” - rok oceny: 2016
Szkoła Rodzenia
Szpital prowadzi płatną szkołę rodzenia. Osoba do kontaktu: Lidia Kotusiewicz-Szymczak, tel.: 502 977 037, midwife.lodz@gmail.com.
Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział porodowy przed porodem.
Przy przyjęciu do szpitala rodząca powinna mieć przy sobie: kartę ciąży, dokument tożsamości, skierowanie do szpitala, wypisy z poprzednich pobytów w szpitalu oraz plan porodu. Niezbędne są również następujące wyniki badań: grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), morfologia z ostatnich 6 tygodni, antygen HBs – HBS Ag (badanie w kierunku WZW B) wykonane w ciąży, przeciwciała anty-HCV (badanie w kierunku WZW C), OWA, WR - odczyn Wassermanna - badanie w kierunku kiły, posiew GBS, badanie na nosicielstwo wirusa HIV, wszystkie wyniki badań USG wykonane w obecnej ciąży oraz zaświadczenia od innych lekarzy specjalistów jeśli były przeprowadzane konsultacje (np. od kardiologa, okulisty). W przypadku planowego cięcia cesarskiego wymagana jest również aktualna (sprzed 24 godzin przed przyjęciem do szpitala) morfologia oraz badanie APTT (jeden ze wskaźników oceniających krzepliwość krwi) i elektrolity (badanie stężenia pierwiastków odpowiedzialnych za rozprowadzanie i wchłanianie wody w organizmie). Plan porodu dołączany jest do dokumentacji medycznej. Na Izbie Przyjęć, oprócz zebrania wywiadu kobieta jest poddawana badaniom ogólnym (pomiar ciśnienia, temperatury, ważenie), badaniu wewnętrznemu, wykonywany jest też zapis KTG. Od decyzji personelu zależy, czy rodzącej zostanie założony wenflon oraz czy będzie skierowana na badanie USG. Zwykle pobierana jest też krew do badań diagnostycznych. Lewatywa oraz golenie krocza wyłącznie na życzenie kobiety. Wszystkie rodzące zaznajamiane są z prawami pacjenta.
Warunki i wyposażenie
Na oddziale porodowym znajdują się 3 sale jednoosobowe, dostępne dla wszystkich kobiet bez opłat. Do dyspozycji rodzących są: worki sako, piłki, materace, stołki porodowe oraz prysznice, a także w niektórych salach drabinki i liny.
Poród
Plan porodu omawiany jest zawsze z położną w sali porodowej. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest co 2 godziny, przez ok. 30 minut. Brak ustalonej częstotliwości wykonywania badań wewnętrznych. Rodząca w trakcie porodu może jeść i pić (wodę i inne przejrzyste, niegazowane napoje).
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: masaż, praca z oddechem, ciepłe lub zimne okłady, prysznic;
- farmakologiczne: znieczulenie zewnątrzoponowe.
Znieczulenie dolędźwiowe dostępne jest na życzenie pacjentki. Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą. Pacjentka może się poruszać ze znieczuleniem.
Parcie:
Najczęściej stosowane pozycje w czasie II okresu porodu to parcie w kucki lub w klęku z pomocą osoby towarzyszącej.
Poród z osobą towarzyszącą
Osoba towarzysząca może przebywać z kobietą przez cały czas trwania porodu. Zarówno rodzącej jak i jej partnerowi może towarzyszyć doula. Osoba bliska może zostać przez 2 godziny po porodzie, jak również przebywać później na oddziale położniczym (w godzinach odwiedzin), a nawet zostać na noc. W trakcie planowego cesarskiego cięcia osoba towarzysząca może być obecna.
Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie przez co najmniej 2 godziny. Wówczas też inicjowane jest pierwsze karmienie piersią. W trakcie szycia krocza dziecko prawie nigdy nie jest zabierane od matki. Osoba towarzysząca może przeciąć pępowinę, jeśli wyrazi takie życzenie. Ocena w skali Apgar po porodzie fizjologicznym jest dokonywana na brzuchu matki przez lekarza neonatologa.
Ważenie i mierzenie zdrowego noworodka odbywa się w kąciku noworodka znajdującym się w pobliżu matki, osoba bliska może być przy tym obecna, najwcześniej po 2 godzinach po narodzinach (po porodzie siłami natury) lub wtedy, kiedy chcą tego rodzice dziecka (po porodzie zabiegowym). Po cięciu cesarskim ma to miejsce między 30 a 120 minut po porodzie. Zaraz po wydobyciu (poród przez cięcie cesarskie), noworodek jest kładziony u mamy na 5 minut. Następnie jest “kangurowany” przez osobę towarzyszącą. Na pierś mamy wraca na sali pooperacyjnej. Pierwsze karmienie piersią odbywa się w ciągu 2 godzin od urodzenia.
Pierwsza kąpiel noworodka wykonywana jest w drugiej lub kolejnej dobie życia dziecka.
Po porodzie
Na oddziale położniczym są 3 sale jednoosobowe, 7 sal dwuosobowych oraz 3 sale trzyosobowe. Wszystkie z łazienkami. Zdrowe matki przebywają z dziećmi przez całą dobę. Jeśli noworodek z powodów zdrowotnych znajduje się osobno od matki to może ona być z nim bez ograniczeń, gdy tylko chce. Pobyt w szpitalu trwa średnio 2 dni.
Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne są wykonywane w obecności matki która jest uczona, jak pielęgnować dziecko. Informacja o stanie zdrowia noworodka jest udzielana w czasie obchodu. Opiekun jest zawsze obecny w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka. Kobieta otrzymuje porady laktacyjne na życzenie. Są one udzielane przez doradców laktacyjnych. Noworodki są dokarmiane mlekiem modyfikowanym wyłącznie wtedy, gdy matka odmawia karmienia naturalnego. Kobieta ma możliwość konsultacji z psychologiem.
Odwiedziny odbywają się w godzinach 8:00 – 22:00, w sali, w której leży matka lub na korytarzu.
Opłaty
Szpital pobiera opłatę za nocleg osoby towarzyszącej, w wysokości ustalonej indywidualnie z dyrektorem szpitala.
| Liczba porodów | 1815 | Cesarskie cięcia | 39.00% | |||
| Nacięcia krocza | 18.00% | Znieczulenie dolarganem | 0.00% | |||
| Znieczulenie zwenątrzoponowe | Tak | Znieczulenie gazem wziewnym | Nie |
Komentarze
Dziwne, że na stronie Medeora są same pozytywne opinie, podczas gdy na innych portalach pojawia się coraz więcej negatywnych... Moja opinia te będzie negatywna. Dlaczego? Otóż zgłosiłam się do szpitala zgodnie z wytycznymi, czyli gdy pojawiły się skurcze co 10 minut. Termin porodu wyznaczony na 1.03. a skurcze pojawiły się 25 lutego, czyli wg personelu Medeora miałam jeszcze sporo czasu do porodu. Powiedzieli, że mam się pojawić jak skurcze będą częstsze, więc po kilku godzinach znów pojawiłam się w szpitalu ze skurczami co 5 minut. Badanie KTG również to potwierdziło. Ale oni znów swoje, że mam jeszcze tyle czasu do porodu, że mam się zgłosić jak zacznę rodzić i co najbardziej zabawne, żebym na skurcze wzięła Nospę!!!!! Nie wiem czy tą Nospą miałam powstrzymać poród ale znów odesłano mnie do domu. Czułam się tak, jakbym ich oszukiwała, że mnie boli, że mam skurcze itp. Czterech lekarzy mnie odsyłało do domu i nie wierzyli, że rodzę. Czytając opinie innych pań widzę, że to nie pierwszy taki przypadek. Kobiety! Nie dajcie się omamić czystymi korytarzami, pięknymi ścianami i doskonałymi warunkami. Najważniejszy jest personel i podejście do pacjenta a tam ewidentnie tego brakuje! Tego samego dnia pojawiłam się już w Madurowiczu i po kilku godzinach na świecie pojawiła się moja córeczka. Nie polecam żadnej Pani rodzić tam! Zgadzam się z poprzednią opinią, że dla personelu to najlepiej pojawić się z dzieckiem na rękach a oni tylko pępowinę sobie przetną w celu zwiększenia statystyk
Moje wrażenia związane z podejściem do pacjenta (kobiety rodzącej) są negatywne. Wizyta kwalifikacyjna przebiegła trwała 5minut i przebiegła w przyjemnej atmosferze - tutaj nie mam zastrzeżeń. Mam natomiast poważne uwagi co do podejścia do kobiety rodzącej. Jak tylko u żony pojawiły się regularne skurcze co 10 minut pojechaliśmy do Medeora (tam też mieliśmy skierowania na poród na NFZ). Badanie KTG potwierdziło regularność skurczy. Ginekolog stwierdził rozwarcie 2cm i odesłał do domu. OK pomyślałem, żona również zgodziła się na powrót do domu. Po 3 godzinach pojawiliśmy się znowu w szpitalu Medeor na Ciesielskiej ze skurczami co 5 minut . Co ciekawe nagle w rejestracji zmieniono kryterium przyjmowania z 10 minut na skurcze co 5 minut. KTG potwierdziło regularność skurczy co 5 minut, a skrócenie szyjki macicy i rozwarcie ponowanie potwierdziło 2 ginekologów. Żona prosiła o pozostawienie w szpitali ale ponownie lekarz odradził Powiedział, że do terminu jeszcze 3 dni ... "i tak dziś Pani nie urodzi i jutro odeślemy Panią do domu, oksytocyny nie podamy bo jeszcze 3 dni". Co ciekawe żona miała tak silne skorćże, że niezbyt mogła chodzić. Stwierdziliśmy, że skoro tutaj nas nie chcą pojedziemy do Madurowicza. Tam przyjęli nas bez problemu, podali żonie znieczulenie i po kilku godzinach (a nie jak mówił pan "pseudo-ginekolog" za 3 dni. Odradzam ten szpital. Dla nich najlepiej by było żeby pacjentki przyjeżdżały z dzieckiem już między nogami a oni tylko sobie przetną pępowinę i dopiszą do statystyk kolejne pomyślnie urodzone dziecko. ODRADZAM w szpitalu pacjent powinien czuć bezpieczeństwo a w szczególności rodząca kobieta!!!
Do szpitala przyjechałam 26 grudnia 2014 r. o 1 w nocy po odejściu wód i skurczami co 20 minut. Zostałam zbadana na bloku porodowym, a następnie polecono mi, bym poczekała na oddziale, 2 piętra niżej do rana lub do momentu gdy skurcze będą częstsze. Mąż został odesłany do domu. Minęła godzina gdy skurcze zaczęły się pojawiać co 4-5 minut. Jednak położna z niższego piętra nie uwierzyła mi (nie zbadała, nawet do mnie nie podeszła rozmawiając ze mną), odesłała do łóżka. Więc sama, schodami weszłam dwa piętra wyżej, by zgłosić się na blok porodowy. Urodziłam 2 godziny później. Przez kolejne 48 godzin, które tam spędziłam, miałam poczucie, że położne opiekujące się nami robią wszystko od niechcenia, pomagają pierworódkom w ostateczności, a na pewno nie (w miarę możliwości i dyspozycyjności) natychmiastowo mimo płaczu dziecka. Tak więc co do opieki podczas porodu nie mam zastrzeżeń, gorzej z opieką poporodową (chyba wygrywa rutyna, mimo tego że szpital jest stosunkowo nowy).
Niestety należę do grona niezadowolonych pacjentów. Gdyby nie reakcja i nacisk ze strony rodziny nie wiadomo co by się stało. Lekarze odwlekali moment porodu do ostatniej chwili (w 40 tyg ciąży odsyłają do domu), więc poszłam do innej poradni i zrobiłam prywatnie badania, jak wróciłam i pokazałam je lekarzowi na porodówce w Medikowerze, aż się czerwony zrobił i natychmiast zrobił cesarskie cięcie (pomimo, że chwilę wcześniej kwalifikował mnie do porodu naturalnego). Poza tym pielęgniarki i położne pozostawiają wiele do życzenia po porodzie (nikt nie pokazał jak prawidłowo karmić piersią itd.) Jednym słowem nie polecam
Jestem bardzo zadowolona z wyboru. Położna, ani Lidia była wspaniała - wspierająca, spokojna i dowcipna, a przede wszystkim kompetentna i empatyczna. Ponadto, została z nami do końca porodu i jeszcze 2h po,mimo, że jej dyżur się skończył. Opieka po porodzie również bez zarzutu-wszyscy pomocni i cierpliwi. Rodziłam w małej salce tylko z mężem i położną warunki lokalowe super później leżałam w sali dwuosobowej z łazienką-czysto schludnie i nie pachnie szpitalem Polecam
Zależało, mi na naturalnym porodzie, bez niepotrzebnych interwencji dlatego opłaciliśmy pomoc położnej w Medeorze. Do fazy parcia wszystko szło bardzo dobrze, miałam znieczulenie. Potem , przy parciu, nastąpiły komplikacje (położna zorientowała się w trakcie, ale nie poinformowała o tym męża ani nie interweniowała kiedy jeszcze byłaby szansa na cc) - syn owinięty 2 razy pępowina, źle wstawiony w kanał. Cały czas słyszałam że nie umiem przeć, że jeśli tak słabo się staram to położna wychodzi z sali i żebyśmy z mężem sami sobie radzili. Nie ukrywam, że taka krytyka sprawiła, że po godzinie sama przestałam wierzyć że dam radę (położna widziała, że jest żle wstawiony i po prostu nie schodzi niżej). Chciałam rodzić w kucki ale położna zmusiła mnie po jakimś czasie do leżenia (praktycznie siła mnie położono na łózku), dostałam oksytocynę (z komentarzem - i tak bardziej cię już nie może boleć - bardzo budujące i dodające rodzącej sił). Po 4 godzinach parcia (!) jak okazało się, ze synowi spada tętno ,mężowi dano wybór (ja byłam pólprzytomna z bólu i przerażenia - słyszałam od położnej że jak się nie postaram to zrobię krzywdę dziecku i sie udusi) albo kleszcze albo chwyt Kristellera. Wybrał to 2. Nacięto mnie i rzucono mi sie na brzuch, pojawiła się główka ale dziecko dalej nie schodziło. Więc położna... pociągnęła za głowę i wyszarpnęła resztę ciałka. Dziecko w pierwszych chwilach nie płakało, myśleliśmy oboje z mężem że jest martwe, że je uszkodzili szarpiąc. Dziecko na szczęście silne i zdrowe i zakończyło się ok, ale do dziś nie wiem, dlaczego po pierwszej godzinie parcia gdy było wiadomo, że coś jest nie tak nikt nie zdecydował się na cesarkę, Syn 4 kg, pierwszy poród, 4 godziny parcia (z godzinna przerwą gdy ustała akcja porodowa po dostrzyknięciu znieczulenia).Szycie czułam jakby było bez znieczulenia, nacięcie +pęknięcie III stopnia (o czym nikt mnie nie poinformował). Na plus warunki lokalowe i wspaniała doradczyni laktacyjna.
Polecam ten szpital w 100% opieka fantastyczna i lekarze przemili jak rodzić to tylko w tym szpitalu :)Miałam zrobiona cesarke ponieważ dwie nocne miałam bóle a nie było rozwarcia i poprosiłam w końcu o cesarke dr .Krajewskiego przemiły lekarz bez problemu zgodził sie i po godz mój synek był już na świecie :)
Witam Spodziewałam sie duzo lepszej opieki w czasie porodu, tym bardziej ze rodziłam dobe, nikt mi nie pomagał, aby znalesc jakies pozycje lub sposoby na uśmierzenie bólu połozne wrecz były oburzone tym ze tak krzyczę z bólu. Jedyna życzliwa osoba w tym szpitalu to doktor Krajewski. Oczywiście znalazło sie kilka przemiłych położnych ale dosłownie kilka reszta nie do komentowania.. I jeszcze odnośnie toalet były myte codziennie tylko powierzchownie, w niektórych miejscach było pełno zaschnietej krwi.. Te sprzataczki robiły to na odwal sie, jak im zwracałam uwage ze na toalecie jest pełno krwi to mnie olewały.
Całkiem niedawno miałam ogromną przyjemność urodzić swoje drugie dziecko w tym szpitalu. Pomimo małych kłopotów ze zdrowiem synka (przedłużająca się żółtaczka) jestem pod wielkim wrażeniem czułości i cierpliwości jaka mnie tam znowu spotkała. Po raz pierwszy wybrałam Medeor w maju 2012 roku i już wtedy byłam oczarowana. W drugiej ciąży gdy przeczytałam te niezbyt pochlebne opinie zaczęłam się wahać, ale nie odstraszyło mnie to i po raz kolejny zawitałam w tym szpitalu. Wszystkie te negatywne opinie na pewno mają w sobie ziarnko prawdy, ale podczas każdego mojego pobytu w tej placówce nie spotkałam się ani razu z żadnymi nieprzyjemnościami. Szpital trzyma poziom, położne świetne na każdym z oddziałów, lekarze cudowni i masa życzliwych ludzi wokół, to najlepsze miejsce na dobry start w macierzyństwo. Absolutnie nie ma się do czego przyczepić. Ja i cała moja rodzina serdecznie polecamy to miejsce i wszystkich tych ludzi, którzy okazali nam tyle serca w tych ważnych dla nas dniach. P.S. Wielki plus za jedzenie, które całkiem nie przypomina tego "szpitalnego" :)
GORĄCO POLECAM TEN SZPITAL.PRZEMIŁY PERSONEL ,POŁOŻNE,LEKARZE WSZYSTKO NAJ....SZCZEGÓLNE PODZIĘKOWANIA DLA PANI INGI GIERSZEWSKIEJ,PANI IRENKI ORAZ DOKTORA KRAJEWSKIEGO.POZDRAWIAM MAMA BORYSA:)