Warszawska 15 - oddziały położniczy i neonatologiczny, 15-062 Białystok Pokaż na mapie
Ostatnia aktualizacja: 12-01-2017
95 748 87 96
www.sniadecja.pl
ginekologia@sniadecja.pl
Ordynatorzy: położnictwa – Maciej Kinalski (od 2004), neonatologii – Danuta Cynkier (od 1990), położne oddziałowe: położnictwa – Ewa Budrecka(od 1996), neonatologii – Elżbieta Kruszewska.
Stopień oddziału położniczego i neonatologicznego – III.
Szkoła Rodzenia
Szpital współpracuje z płatną szkołą rodzenia. Osoba do kontaktu: Beata Bogusz, tel.: 609 265 551, www. szkolabobas.pl.
Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział położniczy przed porodem. Wymagane dokumenty przy przyjęciu do szpitala: dowód osobisty, ubezpieczenie zdrowotne, karta przebiegu ciąży, karty informacyjne, skierowanie - jeśli jest konieczne. Plan porodu nie jest dołączony do dokumentacji. Kobieta podpisuje przy przyjęciu do szpitala ogólną zgodę na proponowane leczenie oraz na poszczególne zabiegi: szczepienie BCG przeciw WZW typ B i podanie Wit. K. Wyraża ustną zgodę przed pobraniem krwi do analizy oraz pisemną bezpośrednio przed cięciem cesarskim, nacięciem i zszyciem krocza, indukcją porodu. Dodatkowo oświadczenia pacjentki o udostępnianiu dokumentacji medycznej, informacji o stanie zdrowia i udzielonych świadczeniach zdrowotnych. Nie ma golenia, o lewatywie decyduje personel lub pacjentka.
Warunki i wyposażenie
Trakt porodowy z 4 stanowiskami i 4 sale jednoosobowe. Do dyspozycji rodzących worek sako, piłka, materace, krzesło do porodu. W sali jednoosobowej można dodatkowo skorzystać z drabinek i prysznica. Sale jednoosobowe dostępne dla wszystkich rodzących bez opłat.
Poród
Wenflon zakładany jest każdej kobiecie zaraz po przyjęciu do szpitala. Plan porodu omawiany jest w sali porodowej z położną i lekarzem. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest co 2 godz. przez 30 min. Badania wewnętrzne prowadzone są co 2 godz. przez położną i lekarza. Można pić, nie można jeść. Personel zachęca do aktywności.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: prysznic, piłka, worek sako, akupresura
- farmakologiczne: opiaty
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą. Znieczulenie dolędźwiowe nieodpłatne dla wszystkich kobiet. W znieczuleniu pacjentka może się poruszać.
Parcie:
II okres porodu najczęściej przebiega w pozycji półleżącej, pacjentki rodza rónież w pozycjach kolankowo-łokciowej, kucznej i na boku. Personel informuje rodzącą o przebiegu porodu i stosowanych środkach oraz zabiegach, gdy wymaga tego sytuacja. Obecność studentów tylko za zgodą rodzącej. Życzenia rodzącej (dotyczące ochrony krocza, parcia w wybranej pozycji etc.) są uwzględniane w większości sytuacji.
Poród z osobą towarzyszącą
Możliwy poród z osobą towarzyszącą. Rodzącej i jej partnerowi może towarzyszyć doula, ale jednocześnie szpital zaznacza, że rodzącej może towarzyszyć tylko jedna bliska osoba. Osoba towarzysząca może zostać dwie godz. po porodzie. W trakcie cesarskiego cięcia osoba towarzysząca nie może być obecna, ani nie może kangurować dziecka po porodzie. Przystawienie dziecka do piersi możliwe po 30 min.
Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie 5-30 mininut. Brak jednoznacznej informacji dotyczącej pierwszego karmienia. Ojciec może przeciąć pępowinę. Ocena Apgar dokonywana w kąciku noworodka w pobliżu matki lub na brzuchu matki przez położną i lekarza neonatologa. W trakcie szycia krocza dziecko jest zabierane od matki. Mierzenie i ważenie odbywa się w oddziale neonatologicznym po 10-30 minutach od narodzin. Osoba towarzysząca może być przy tym obecna. Dzieci nie są kąpane w oddziale.
Po porodzie
Można obejrzeć oddział neonatologiczny przed porodem. Oddział pracuje w systemie rooming-in. W oddziale jest 35 łóżek, z czego 26 dla matek z dziećmi. 1 w.c. i 1 prysznic przypadają na 2 łóżka. Matki przebywają ze zdrowymi dziećmi przez całą dobę. Jeśli dziecko z powodów zdrowotnych znajduje się osobno, to matka może być z nim bez ograniczeń, gdy tylko chce. Pobyt w oddziale trwa średnio 2 dni po porodzie drogami natury, 3 dni po porodzie zabiegowym i po cesarskim cięciu. Matka uczona jest pielęgnacji dziecka, a wszystkie zabiegi pielęgnacyjne odbywają się w jej obecności. Personel z własnej inicjatywy informuje o stanie zdrowia dziecka. Matka (lub ojciec) mogą być obecni w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka. Matki uczone są jak karmić piersią. Mogą też korzystać z porad laktacyjnych udzielanych przez personel. Noworodki są dokarmiane sztucznym mlekiem na prośbę matki i ze wskazań medycznych. Nie ma możliwości konsultacji z psychologiem.
Odwiedziny, 9-21.
Opłaty
Opłata od osoby towarzyszacej przy porodzie - 3 zł/godzina.
| Liczba porodów | 1741 | Cesarskie cięcia | 44.00% | |||
| Nacięcia krocza | 20.00% | Znieczulenie dolarganem | 1.00% | |||
| Znieczulenie zwenątrzoponowe | Tak | Znieczulenie gazem wziewnym | Nie |
Komentarze
Patologia ciąży na 5. Położne podchodzą do swojej pracy naprawdę profesjonalnie. Miałam cc. Natomiast opieka po porodzie PORAŻKA. Kobieta wraz z dzieckiem po porodzie zostają zupełni sami. Na wielokrotnie prośby o pomoc w przystawieniu dziecka (rodziłam 1 raz) usłyszałam, że na laktację mam jeszcze czas, a na razie mam karmić dziecko butlą co 3 godziny. "Fachowa" pomoc sprowadzała się do tego, że od jednej pielęgniarki usłyszałam, że mam "nabić dziecko na pierś jak na szaszłyk" a od drugiej "że mam karmić dziecko siedząc bokiem do łóżka na którym leży dziecko (kto miał cc wie, że takie wyginanie się w bok jest b. bolesne). DZIECKO BEZ WIEDZY I ZGODY MATKI JEST DOKARMIANE MLEKIEM MODYFIKOWANYM PRZY KAŻDEJ OKAZJI, TJ. PRZY BRANIU DZIECKA NA BADANIA (oczywiści nikt nie informuje taki gdzie, na ile i na jakie badania jest zabierane dziecko - trzeba się o to stale dopytywać) BĄDŹ KĄPIEL. ZARAZ PO PORODZIE DOSTAJE GLUKOZĘ BY SPAŁO JAK NAJDŁUŻEJ. NIE MA KOGOŚ TAKIEGO JAK PIELĘGNIARKA LAKTACYJNA, NIKT NIE PRZYCHODZI I NIE PYTA CZY POMÓC W PRZYSTAWIENIU DZIECKA DO PIERSI, NIKT NAWET NIE PRZYJDZIE GDY WYRAŹNIE PROSISZ O POMOC. Jedna pielęgniarka szczerze stwierdziła, że wolałaby zabrać dziecko na noc bliżej jej dyżurki, gdzie mogłaby go dokarmiać mlekiem, bo do mojej sali jest daleko..... Trzeba wymuszać by pielęgniarka przebrała dziecko w pierwszych godzinach po cc kiedy nie dasz rady wstać. Opieka nad kobieta jest taka sam. Po operacji nikt nie pomaga pionizować się kobiecie po operacji nie mówiąc o podstawowej toalecie. W 2 dobie po cc lekarz kazał mi "wstawać i hasać" i to chyba były jedyne słowa skierowane bezpośredni od mnie podczas wszystkich obchodów. Oczywiście przy wypisie dostajesz do podpisania stos papierów, z których wynika, że wszystkie standardy zostały zachowane. Tak wygląda "profesjonalna" opieka w Śniadecji.
Bałam się tego szpitala, bo opinie chodziły skrajne. Wszystkie moje koleżanki i rodzina wybieraly kliniki. Wyszlam z zalożenia, że przecież jestem twarda, a poród gdziekolwiek by był będzie bolał :) Trafilam na izbę przyjęć ok 18. Bez skurczów, za to ze skaczącym cisnieniem w 41 tc. Pusto, cicho. Pierwsza w kolejce, ktg od razu z marszu. Miło, z troską. Decyzja o pozostaniu na patologii. Przyszla po mnie położna (bardzo ciepła kobieta). Po wypelnieniu dokumentacji wykonano badanie krwi, cisnienia, mocz. Sale zadbane, łazienki w srodku, czyste, ladne, kolorowe. Po chwili na lóżku patologii odeszly mi wody. Polożna na wezwanie była w kilka sekund. Pomogła mi sie spakowac i zaprowadzila na porodowke. Tu kolejna niespodzianka- położne z podejsciem mojej mamy- ciepłe, kochane, wyrozumiale. Jedna tylko pani byla średnio miła, wykonala dosc bolesne badanie wewnętrzne i zalozyla wenflon w komfortowym miejscu i dosc niedelikatnie. Potem juz bylo tylko lepiej. Wszystkie Panie polozne były super, lekarze tez bardzo mili. Porod byl dlugi, wystąpiły powikłania i skonczył sie CC. Na sali operacyjnej świetna atmosfera, naprawdę. Ja jestem straszną panikarą, na szczęście uspokojono mnie i juz po chwili zobaczylam swoją 10 punktową córkę. Na połogu (sala dwuosobowa, z lazienka) wspaniały personel. Codziennnie przychodziła polozna od laktacji- bardzo miła, młoda dziewczyna. Pokazywala jak przystawiać dziecko, dużo podpowiadala. Połozne wszystkie, bez wyjątku- mega fajne babki. Uśmiechnięte, cierpliwe, delikatne. Na pierwszą noc po cc dziecko bylo u nich, sama o to prosilam. Moglo byc tez ze mna, ale ja nie czułam sie za dobrze. Rano przywieziono mi corke i zagladano czesto, czy w czymś nie pomóc. Dziecko było zabierane na toaletę. Na badania, lekarze przychodzili do sali, zatem odbywaly się one przy matkach. Tylko na pobranie krwi zabierano dzieci z sali. Serio, nie spodziewałam sie tak super uprzejmej, profesjonalnej obslugi. Polecam kazdej mamie, ktora ma wątpliwosci.
Poród w 2015 roku, zastosowany Chwyt Kristellera. Pierwsza położna obecna podczas porodu to kobieta kompletnie pozbawiona empatii, nieprzeciętnie odpychająca swoim nastawieniem. Zero udzielania informacji, jedynie kąśliwe uwagi i bolesne badania wewnętrzne. Druga położna zdecydowanie bardziej zaangażowana i pomocna. Lekarz - brak słów. Zero kontaktu skóra do skóry. Pępowina przecięta przez położną, mąż nie miał szans. Cały opis opieki poporodowej to jakiś żart. Dzieci zabierane na zabiegi, toaletę. Mamy nieuczone niczego, a już na pewno nie poprawnego przystawiania do piersi. Katastrofa.
Poród sierpień 2017>Sam poród wspominam miło,od przyjęcia do urodzenia synka minęło 1,5h .Trafiłam na rewelacyjną położną,która była rzeczowa,przez cały czas instruowała bym parła tak, by uniknąć nacinania krocza (zapewniam -da się pomimo iż synek ważył 3650) Podpowiem by przynajmniej miesiąc ,dwa przed porodem ćwiczyć mięsnie kegla ,to bardzo pomaga.Niestety nie pamiętam nazwiska położnej,czego żałuje(szok porodowy):-)Po porodzie ,nieprzerwany kontakt z synkiem przez ok godzinę .Warunki na sali jak w prywatnym szpitalu.Opieka poporodowa to już inna kwestia,jestem mamą trzeciego dziecka,więc nie miałam problemu z opieką nad dzieckiem tym bardziej że czułam się świetnie,przy pierwszym dziecku mamy nie mają co liczyć na bezinteresowną pomoc,trzeba się dopraszać i upominać,pielęgniarki (Samodzielnie przebierać dziecko i pilnować by ubranka wzięte z domu -wracały,).Laktacja!!!-kładzie się nacisk na karmienie-sztucznym mlekiem.Kiedy dziecko płakało(przebierałam na głodniaka) pielęgniarka powiedziała że dziecko się nie najada i trzeba dokarmiać,sąsiadce-nawet przyniosła mleko,nikt się nie zainteresował czy faktycznie dziecko je i czy mamy w piersi mleko ,o prawidłowości przystawiania dziecka do piersi nie wspomnę..Synek strasznie ranił mi brodawki,mimo to się nie poddałam i karmie do dzisiaj .Ogólnie szpital polecam.
Rodziłam przez cesarskie cięcie. Na warunki pobytowe nie mogę narzekać: ładne sale 2-osobowe. Lekarz przyjmujący dziecko na świat bez zastrzeżeń, ale opieka poporodowa, czyli położne, to lepiej nie mówić. Przez całe cztery dni pobytu w szpitalu nie spotkałam ani jednej położnej, która byłaby chociaż znośna. Dopiero ostatniego dnia pojawiła się młoda położna, która po raz pierwszy od czterech dni zapytała, czy potrafię przystawiać małego do piersi i, czy ktoś mi pokazał. Ja odpowiedziałam zgodnie z prawda, że nie. Bardzo duży nacisk na podawanie mleka sztucznego. Szczególnie zapamiętałam dwie sytuacje. Raz, jak koleżanka z sali potrzebowała pomocy, już nie pamiętam przy czym, poprosiła mnie o wezwanie położnej dzwonkiem. Położna przyszła i od razu z tekstem: "Ktoś umiera??? Jak nie umiera, to nie wzywać", a drugi raz inna położna: "Ktoś krwawi??? Jak nie krwawi, to nie wzywać!". Tym podobnych sytuacji było mnóstwo. Pobyt w szpitalu wspominam strasznie. Tym bardziej, że to było moje pierwsze dziecko i kobieta jeszcze dodatkowo jest bardzo zestresowana, a tutaj taka atmosfera. Nie mogłam się doczekać, kiedy wrócę w końcu do domu. Jak już wróciłam, to mąż do mnie powiedział, że chciał, abyśmy jak najszybciej wyszli z tego roju os... Dlatego pod względem opieki nikomu nie polecam.
Rodziłam w Śniadeckim w lutym tego roku. Był to mój drugi poród, i od razu zaznaczam, że szpital ten polecam wieloródkom! Przeszłam przez wszystkie "etapy" - izbę, patologię, porodówkę i połóg. Jedyne zastrzeżenia mogę mieć do położnej, która próbowała mi wmówić na izbie przyjęć, że nie rodzę ;) Mimo wszystko przyjęto mnie, po badaniu przekochany ordynator (złoty człowiek!) potwierdził moje przeczucia - rozwiązanie nadchodziło, potrzeba było tylko CZASU. Opieka jeszcze przed trafieniem na salę porodową wzorowa - przemiły, konkretny, młody lekarz, równie dobre położne. Na salę porodową trafiłam późnym wieczorem, wprost pod złote ręce położnych - Ewy Zimnoch i Małgorzaty Górskiej, którym chcę bardzo podziękować za PRZEPIĘKNY PORÓD! Mogłam wybrać pozycję, poprosić o masaż w trakcie skurczu, nikt mnie do niczego nie zmuszał, należycie ochroniono krocze, dzięki czemu obyło się bez urazów i nacięcia. Na połogu trafiłam na salę 4-osobową z oddzielną łazienką, ze względu na ogromne obłożenie. Nie stanowiło to jednak dla mnie problemu. Z racji tego, że było to moje drugie dziecko, to nie miałam problemu z przystawianiem do piersi i pielęgnacją, widziałam jednak, że pierworódki mogą czuć się zagubione - położne po prostu nie mają czasu obskoczyć wszystkie sale i pomóc przy maluszkach. Lekarze i położne zarówno na porodówce, jak i na połogu szanują decyzje dot. sposobu karmienia i szczepień. Nie żałuję, że wybrałam to miejsce na narodziny córki! Polecam i mam nadzieję, że wszystkie mamy tam rodzące będą miały takie pozytywne odczucia o tych magicznych dniach.
Rodziłam tam i mam mieszane uczucia. Opieka lekarzy po porodzie jest naprawdę dobra. Na obchodzie zawsze odpowiadają na pytania - mili, uprzejmi i uśmiechnięci. Natomiast położne to już zupełnie inna bajka. Jedyna godna polecenia, to Pani Predko, dzięki której w ogóle urodziłam. Ona jako jedyna zmierzyła mi miednicę i dziecko, po czym szybko wezwano lekarzy i zrobiono mi cesarkę, bo okazało się, że miednica byłą zwężona. Wcześniej przez 16 godzin nikt tego nie zrobił. Na połogu położne ani nie są uprzejme, ani wyrozumiałe - wolałam ich unikać. Odnośnie porad laktacyjnych - spytałam jak się prawidłowo karmi i szybko tego pożałowałam. Położna podeszła, siłą wepchnęła sutek w usta córki i ... poszła - tyle z nauki :/ Z plusów: - super sale na porodówce i na połogu - komfortowe warunki - świetni lekarze ( a to chyba najważniejsze) Z minusów: - 90% położnych powinno zdawać sobie sprawę, że dla większości kobiet jest to pierwsze dziecko, które rodzą - trochę wyrozumiałości i uprzejmości przydałoby się na co dzień - właściwie nie udało mi się skorzystać z porad laktacyjnych Ogólnie polecam szpital, bo liczą się lekarze i ich szybkie reakcje na problemy. Nie polecam natomiast tym, dla których zależy na warunkach idealnych.
Opieka na patologii w porządku. Warunki lokalowe- nie ma co narzekać. Poród miałam szybki, położna świetna, bardzo mi pomogła. Za to lekarz był bezczelny, komentarz mógłby sobie darować. Opieka po porodzie słaba, ale 3 dni można znieść.
Szpital ma znakomite warunki. Sala porodowa czysta, jednoosobowa, personel miły i opiekuńczy, we wszystkim pomaga i odpowiada na pytania. Nie jest prawdą to że jak rodzi się bez osoby towarzyszącej to pacjentka jest gorzej traktowana. Opieka w czasie porodu znakomita. Po porodzie również nie jest źle. Sale dwuosobowe z łazienką co bardzo ułatwia funkcjonowanie. Położne pomocne, ale trzeba mieć język w ustach i jak się czegoś potrzebuje po prostu o to poprosić (spytać), bo raczej mało która sama przychodzi i pyta czy wszystko w porządku. Pacjentów jest bardzo dużo, a położnych mało. Muszą naprawdę się uwijać kobiety. Opieka medyczna nad maluszkami bardzo dobra, jednak minus za brak obchodu neonatologa w weekend. Minusem też jest temperatura pomieszczenia na sali. Na podwórku ok 10 stopni, a na sali grzejnik odkręcony na maksa, którego nie da się zakręcić z powodu braku pokrętła. Matka mokra, dziecko spocone i mimo zgłaszania nic nikt nie zrobił.
Warunki lokalowe w szpitalu są bardzo dobre. Na patologii ciąży leżałam w sali 3-osobowej z łazienką, pielęgniarki i lekarze służą pomocą. Nie indukują porodu aż do przekroczenia terminu o 2 tygodnie. Sale porodowe pojedyncze z workiem, piłką i łazienką - nasilona opieka położnicza i lekarska. Odklejało mi się łożysko więc zostałam przewieziona na sale operacyjną (to samo piętro co sale porodowe i patologia ciąży). Dziecko po wytarciu przyłożono mi do twarzy, później ja zostalam przewieziona na połóg piętro wyżej a dziecko zostało na noc u pielęgniarek. Sale połogowe są różne ja leżałam w 2osobowej. Położnych było zbyt mało i były dosyć obciążone - całe piętro było zajęte. Jeżeli matka i dziecko są zdrowi to położna przychodzi rzadziej. Po uruchomieniu (po cc) dziecko jest z matką już na stałe, cały czas można dokarmiać noworodka mlekiem modyfikowanym (w dyżurce). I tutaj nie zazdroszczę dziewczynom rodzącym pierwszy raz - trzeba prosić o pomoc rodzinę - podniesienie z łóżka itd. Wieloródki wiedzą jak karmić. Do lekarzy i położnych trzeba zwracać się z konkretnymi rzeczami i pytaniami wtedy odpowiedzą. Da się wyczuć że szpital jest przeciążony ilością pacjentów w stosunku do liczby personelu, nawet nocą wszystkie położne są w ruchu. Wypis po cc po 2 pełnych dobach, decyduje głównie neonatolog. Polecam