Panewnicka 65 40-760 Katowice Pokaż na mapie
Ostatnia aktualizacja: 24-04-2017
32 605 35 01
www.kolejowy.katowice.pl
osk_katowice@op.pl
Ordynatorzy: położnictwa –Bogdan Michalski (od 2007) neonatologii – Barbara Doniec (od 1999), położne oddziałowe: położnictwa – Barbara Kowolik (od 2004), neonatologii – Małgorzata Kuźmińska (od 2010).
Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego – I
Szkoła Rodzenia
Szpital prowadzi bezpłatną szkołę rodzenia. Kontakt do szkoły rodzenia: Barbara Kowolik, tel.: 32 6053571, 32 6053569, e-mail: osk_katowice@op.pl, www.kolejowy.katowice.pl
Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział położniczy przed porodem. Dokumenty wymagane przy przyjęciu do szpitala: karta ciąży, plan porodu. Wyniki badań wymagane przy przyjęciu do szpitala: grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), antygen HBs - HBS Ag - badanie w kierunku WZW B - w ciąży, OWA, WR - odczyn Wassermanna - badanie w kierunku kiły posiew GBS, zaświadczenia od innych lekarzy specjalistów jeśli były przeprowadzane konsultacje np. od okulisty lub kardiologa.Plan porodu jest dołączany do dokumentacji medycznej.
Czynności wykonywane w izbie przyjęć u pacjentek przyjmowanych do porodu:
- u wszystkich pacjentek - zaznajomienie pacjentki z prawami pacjenta, każda pacjentka ma zakładaną historię choroby – pobranie podstawowych danych pacjenta.
Warunki i wyposażenie
W oddziale porodowym są 2 sale jednoosobowe. Szpital nie podał informacji o sprzętach ułatwiających poród.
Poród
Plan porodu omawiany jest zawsze z położną w sali porodowej. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest raz na jakiś czas minut, trwa ok. 20 minut. Badania wewnętrzne wykonywane są regularnie. Rodząca może pić w trakcie porodu płyny niegazowane. Rodząca może jeść w trakcie porodu.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: masaż, praca z oddechem, kąpiel/prysznic, przezskórna stymulacja elektryczna (TENS).
- farmakologiczne: gaz wziewny, znieczulenie zewnątrzoponowe.
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą. Znieczulenie dolędźwiowe jest dostępne.
Poród z osobą towarzyszącą
Osoba towarzysząca może przebywać z kobietą przez cały czas trwania porodu. Rodzącej nie może towarzyszyć więcej niż jedna osoba bliska. W porodzie może towarzyszyć doula, ale tylko wtedy gdy rodząca jest sama. Osoba towarzysząca może zostać w oddziale położniczym (w godzinach odwiedzin). W trakcie planowego cesarskiego cięcia osoba towarzysząca nie może być obecna.
Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie minimum dwie godziny. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się nie później niż po 2 godzinach. W trakcie szycia krocza dziecko prawie nigdy nie jest zabierane od matki. Osoba towarzysząca może przeciąć pępowinę, jeśli wyrazi takie życzenie. Ocena w skali Apgar po porodzie fizjologicznym jest dokonywana na brzuchu matki przez lekarza neonantologa. Ważenie i mierzenie zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się w kąciku noworodka w pobliżu matki, najwcześniej po 2 godzinach po narodzinach, tak samo po porodzie zabiegowym (vacuum, kleszcze) i po cięciu cesarskim. Po zbadaniu przez lekarza, zdrowy noworodek urodzony drogą cesarskiego cięcia wraca na pierś mamy na 1 minutę i jest “kangurowany” przez osobę towarzyszącą. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po cięciu cesarskim odbywa się w ciągu 2 godzin od urodzenia.
Pierwsza kąpiel noworodka jest wykonywana zawsze w pierwszej dobie życia.
Po porodzie
W oddziale położniczym jest 1 jednoosobowa sala z łazienką, 1 trzyosobowa sala z łazienką i 2 sale trzyosobowe bez łazienki. Matki przebywają ze zdrowymi dziećmi przez całą dobę, kobiety po cesarskim cięciu mają możliwość oddania dziecka na parę godzin pod opiekę personelu. Jeśli noworodek z powodów zdrowotnych znajduje się osobno od matki matka może być z nim bez ograniczeń, gdy tylko chce.
Pobyt na oddziale położniczym trwa średnio 3 dni po porodzie drogami natury, po porodzie zabiegowym i po cięciu cesarskim.
Nie wszystkie zabiegi pielęgnacyjne są wykonywane w obecności opiekuna. Każda matka jest uczona, jak pielęgnować noworodka. Rodzic jest informowany o stanie zdrowia dziecka na każdą prośbę i może być obecny w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka jeśli o to poprosi.
Kobieta otrzymuje poradę laktacyjną na własną prośbę. Porad laktacyjnych udzielają położne. Noworodki są dokarmiane mlekiem modyfikowanym na prośbę opiekuna lub ze wskazań medycznych, takich jak nasilona żółtaczka i jeśli leczenie nie jest skuteczne, wówczas lekarz zaleca sztuczne karmienie przez okres jednej doby. Kobieta ma możliwość konsultacji z psychologiem. Odwiedziny odbywają się w dowolnych godzinach w ciągu dnia, w sali, w której matka leży.
Opłaty
Brak opłat
| Liczba porodów | 336 | Cesarskie cięcia | 61.00% | |||
| Nacięcia krocza | 26.00% | Znieczulenie dolarganem | - | |||
| Znieczulenie zwenątrzoponowe | Tak | Znieczulenie gazem wziewnym | Tak |
Komentarze
Przy wyborze szpitala sugerowałam się opiniami znalezionymi w internecie i cieszę się, że mój wybór padł na OSK w Katowicach. Zależało mi na dobrej i przychylnie nastawionej opiece porodowej i poporodowej i taką też uzyskałam. Zarówno panie położne jak i panie na oddziale noworodowym były bardzo miłe i pomocne, same przychodziły pytać czy coś pomóc, ale też zawsze pomogły jak o coś się je poprosiło. W trakcie porodu pani podpowiadała co robić i podnosiła na duchu. Jeżeli komuś zależy na dobrej opiece i atmosferze, a niekoniecznie na wyremontowanych salach (chociaż nie są złe) to bardzo polecam ten szpital.
Ten szpital wybrałam spośród kilku wielu w okolicy. Wiedziałam, że będzie cięcie cesarskie (drugie moje cc), więc łatwiej było mi się przygotować. Szpital mnie zaskoczył pozytywnie - mimo, że oddział nie wygląda jak prywatna klinika, nadrabia fachowością i uprzejmością personelu - począwszy od Ordynatora (tu wielkie podziękowania dla Pana dr hab. n. med. Bogdana Michalskiego), przez lekarzy, położne, na paniach salowych kończąc. Mam porównanie, więc wiem już teraz, że po porodzie można uzyskać ogrom pomocy, zrozumienia i wsparcia w ciężkim pierwszym okresie po operacji. Oddział jest mały, zaledwie kilka łóżek, ale warto. Polecam serdecznie!
Trafiłam do tego szpitala z polecenia koleżanki, niestety ja nikomu go nie polecę. Pomimo świetnej opieki lekarskiej oraz wszystkich położnych na oddziale. Oddział noworodkowy to istny koszmar, jak można zatrudnić takie osoby do opieki nad naszymi noworodkami? Zero pomocy przy dziecku, zero jakiegokolwiek zainteresowania, każda próba prośby o radę lub pomoc spotykała się u mnie z oburzeniem oraz niewybrednymi komentarzami i protekcjonalnym podejściem ze strony pielęgniarek tam pracujących.
Szpital, ze względu na opiekę nad matką, oceniam wysoko. Położne są miłe i kompetentne. Miałam cesarskie cięcie i zarówno w pierwszej dobie po operacji, jak i w późniejszych dniach wszystkie położne, czy ze zmiany dziennej, czy nocnej, były chętne do pomocy, tłumaczyły, co się ze mną dzieje i generalnie nie można do niczego się doczepić. Położne z bloku położniczego pomagają także przy opiece nad noworodkiem- w kwestii dostawienia do piersi, właściwego ułożenia samej matki podczas karmienia. Niestety oddział noworodkowy to już całkiem inna bajka. Dla kobiet, które chcą karmić butelką to może i dobry szpital, ale dla karmiących piersią- odradzam. Nie wszystkie położne od noworodków są ciężkie w kontakcie, ale na 5, z którymi miałam styczność, dwie były zdecydowanie niesympatyczne i z całych sił starały się mnie przekonać, że nie mam pokarmu i dziecko należy dokarmiać sztucznie. Gdyby nie fakt, że byłam zdeterminowana do karmienia piersią i wiedziałam, że mam pokarm- mały pił jak głupi, a z piersi ciekło to mogłabym zwątpić.Synka miałam dostawionego do piersi, na swoją prośbę, od razu po przewiezieniu na sale. Generalnie w szpitalu nie zachęcają do szybkiego karmienia piersią- kobiety po cesarcę, z którymi byłam z pokoju, zaczeły karmić piersią dopiero w domu, bo w szpitalu skutecznie, przekonano je, że po cesarcę nie ma pokarmu, bo pojawia się on dopiero później i lepiej w pierwszej dobie dopajać z butli itp. a radę picia bawarki, pominę milczeniem.Położne noworodkowe, same z siebie nie udzielały żadnych rad, a poproszone o pomoc, pomagały z "łaski".
Polecam z całą pewnością ten szpital, opieka rewelacyjna, miła i przyjazna atmosfera godna miana Leśnej Góry z "Na dobre i na złe". rodziłam w 2010 roku i wszystkie brednie które wyczytałam napisane przez zbulwersowaną młodą mamę - przeraziły moją osobę. na sali porodowej jest wszystko i podejrzewam że żadna sala porodowa w tym rejonie nie poiada takich "ulepszaczy" porodowych, a trochę zwiedziąłm tych porodówek przed dniem rozwiązania. Jest gaz rozweselający, znieczulenie do porodu, worki, piłki, materace, masażery, muzyka na sali porodowej, kadzidełka - ja korzystałam i sprawiało mi to przyjemnośc i dawało rozluźnienie. położna rewelacja jak z amerykańskiego filmu pani Asia Matla - ostoja spokoju i profesjonalizmu. Lekarze ok ale i tak najważniejsza jest połozna. na oddziale rewelacje, poożne stale pytają o samopoczucie, a panie z odziału noworodków zaglądają na salę co chwilę z uśmiechem na twarzy pytając czy nie potrzeba pomocy. takich szpitali jest już nie wiele, bo wszędzie pacjent traktowany jest jako kolejna procedura i dodatkowe złotówki na koncie szpitala. planuję kolejnego dzidziusia i napewno wybiorę szpital kolejowy. pozdrawiam
Wszystkie położne chętnie i rzeczowo odpowiadały na pytania. Nawet te z pozoru oschłe okazywały się bardzo chętne do pomocy, a nawet ujawniały poczucie humoru w różnych sytuacjach. Na salach leżą razem pacjentki przed porodem i po - niedoświadczone przyszłe mamy mogą podglądać świeżo upieczone mamy z noworodkami, co doskonale oswaja z sytuacją. Rodziłam z położną panią Barbarą Dudek. Miałam szybki poród i ból mnie nie zaskoczył, więc bardzo miło go wspominam. Część zasługi przypisuję sobie, natomiast bardzo wiele zawdzięczam podejściu i zaangażowaniu położnej. Bez żadnych ceregieli udostępniono mi salę do porodu rodzinnego (byłam jedyną rodzącą w tym momencie). Korzystałam z prysznica i materaca rozłożonego na podłodze - sama wybierałam pozycję rodzenia, położna służyła radą i pomocą. Mąż był przy mnie - nie musiał spełniać żadnych specjalnych warunków. Zaraz po urodzeniu dostałam dziecko na brzuch. Podczas zszywania krocza, mąż był w pokoiku obok z dzieckiem. Po zszyciu krocza dostałam dziecko na pierś i położna pomogła mi je przystawić do piersi. Miałam wysokie oczekiwania jeśli chodzi o kwestię mojego kontaktu z dzieckiem i karmienia piersią. Wszystkie zostały w pełni zaspokojone. Lekarze nie rzucali się w oczy, nie było uciążliwych niepotrzebnych badań, z jakimi miałam do czynienia w innym szpitalu. Jedyny minus dla pielęgniarki z oddziału noworodkowego, która nie chciała mi wydać sponsorowanej przez firmę kosmetyczną wyprawki bez wypełnienia przeze mnie ankiety z danymi osobowymi, mimo iż sama firma nie stawia takiego warunku. Mam poczucie, że ta pielęgniarka na tym zarabiała, co zdecydowanie zmniejszyło moje zaufanie co do jej bezinteresowności i rzetelności w wykonywaniu również swoich obowiązków zawodowych. Ogólnie bardzo dobrze wspominam ten szpital i chętnie tam wrócę!
Czytając negatywne komentarze, dwukrotnie sprawdziłam, czy te osoby na pewno piszą o OSK... Rodziłam teraz w marcu w tym szpitalu i nie dam złego słowa powiedzieć, co więcej jeszcze przed porodem leżałam tam na podtrzymaniu ciąży, W sumie przebywałam tam 18 dni, więc wydaje mi się, że mogę wystawić obiektywny komentarz. Opieka na oddziale fachowa. Lekarze jak i położne zawsze cierpliwi i pomocni, odpowiadają na wszystkie pytania, postępują na korzyść pacjenta. Atmosfera bardzo fajna. Jeśli chodzi o poród jest możliwość korzystania z ZZO, przed wcześniejsza konsultacją z anastezjologiem, dostępny gaz rozweselajacy, piłka, worek sako, prysznic.
Odradzam szczerze...Do porodu przyjechalam w nocy, skurcze co 4 minuty, zbadal mnie młody lekarz, stwierdził że to jeszcze nie jest akcja w pełni(3 cm rozwarcia) i lepiej bedzie jak dadzą mi zastrzyk rozluźniający-co zachamowało akcję, rano lewatywa i oxytocyna by macica podjela chęć dalszego rozwierania, zerowe wsparcie położnej, ordynator wraz ze studentami sprawdzali mi rozwarcie-bez mojej zgody, nacieto mi krocze-bez mojej zgody, odeszły mi zielone wody...a dziecko nadal nie potrafiło wejść w kanał rodny, kazano mi leżeć na łóżku...w końcu wypchnęłam dziecko sama...łożysko nie chciało sie urodzić-bardzo arogancko było to komentowane przez lekarzy ginekologów...pozostawiono mi w macicy fragment łożyska, gdyby moja mama się nie zorientowała, że zaczyna się infekcja możliwe, że dzisiaj już by mnie nie było...nie powiedziano mi że dziecko urodziło sie niedotlenione...było później rehabilitowane przez pół roku...ja dochodziłam do sił ponad rok...
Rodziłam dwukrotnie. Raz w 2008 i drugi w 2012. Jestem zadowolona z przeprowadzenia obu porodów. Rodziłam za każdym razem naturalnie. Pierwszy poród trwał 9 godzin. Wszystko przebiegało dobrze, opieka dobra. Gdy tętno dziecka zaczęło spadać, po konsultacji z lekarzem i rozmowie z nami (mąż był ze mną) przekłuto pęcherz płodowy i a ciągu kilkunastu minut udało się urodzić bez farmakologii, czy cc. Drugi poród szybki (życzę każdej kobiecie) 2h i dzieciątko na świecie. Spokojnie, mogłam korzystać z sali do porodów rodzinnych, prysznica, piłek, worka sako i czego tylko chciałam. Końcówka na leżąco, ale mnie akurat tak było dobrze. Położna super!! Po porodzie (2012) opieka cudowna i nade mną i nad dzieckiem. Jedynie warunki lokalowe, szczególnie toaleta i prysznic wymagają milczenia :/ Ale da się przetrwać i to. Gdyby ktoś miał jakieś pytania - zapraszam do napisania maila - chętnie udzielę informacji.
CZĘŚĆ TRZECIA KOMENTARZA Do tego wszystkiego zero pomocy w opiece nad dzieckiem, które na domiar wszystkiego nie mogło płakać podczas obchodu, bo inaczej pan ordynator będzie wściekły (słowa sióstr), musiało też leżeć w tym czasie w swoim łóżeczku. Moje dziecko wrzeszczało, jak tylko odrywałam je od piersi (później się okazało, że to z powodu schorzenia układu pokarmowego - bolał je brzuszek, a ssaniem chyba chciało ten ból złagodzić), a podczas obchodu karmić nie było wolno. A, i trzeba było pokazywać poranione, opuchnięte i wymazane fioletem (kto wie, co to takiego?) krocze panu ordynatorowi oraz gromadzie studentów - znów nikt się nie pytał o zgodę. Ze środków przeciwbólowych po porodzie dostępny był trzy razy dziennie paracetamol - jedna tabletka. Po który trzeba było się dotoczyć do dyżurki pielęgniarek i tam doprosić, wzbudzając ich "dowcipne" komentarze, że "po co ci to, to jak woda święcona na taki ból". Miałam pękniętą pochwę (12 szwów wewnątrz) i rozcięte krocze (6 szwów na zewnątrz). Rekonwalescencja: dwa tygodnie wycia z bólu krocza, w które już w szpitalu wdało się zapalenie, a mimo to mnie wypisano, bo "do wesela się zagoi" i "przecież to normalne, że boli po porodzie" + dwa tygodnie leżenia i wycia z bólu, choć widziałam wiele innych kobiet siadających, ostrożnie, ale jednak - nie w tym szpitalu, raczej w telewizji.