Os. Złotej Jesieni 1 31-826 Kraków Pokaż na mapie
Ostatnia aktualizacja: 01-08-2017
12 64 68 000
www.szpitalrydygier.pl
rydygier@rydygierkrakow.pl
Ordynatorzy: położnictwa – Marcin Opławski (od 2013), neonatologii – Ewa Oleksy (od 2002), położne oddziałowe: położnictwa – Joanna Grzyb (od 2015), neonatologii – Beata Nowak (2000).
Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego – II.
Szkoła Rodzenia
Szpital prowadzi płatną szkołę rodzenia. Kontakt do szkoły rodzenia: Magdalena Wyżykowska-Kochanek – położna, tel. 606730625, e-mail: rydygier@rydygierkrakow.pl, www.rydygierkrakow.pl/szkola_rodzenia/szkola_rodzenia.html
Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział położniczy przed porodem w ramach zajęć szkoły rodzenia oraz ramach dni otwartych w grupie. Dokumenty wymagane przy przyjęciu do szpitala: dokument tożsamości, dodatkowe dokumenty w przypadku planowego cięcia cesarskiego (konsultacje potwierdzającą ewentualne pozapołożnicze wskazania do rozwiązania ciąży drogą cięcia cesarskiego. W wypadku cięcia planowego należy zgłosić się wcześniej do Sekretariatu Oddziału ze skierowaniem celem ustalenia terminu przyjęcia do Szpitala). Wyniki badań wymagane przy przyjęciu do szpitala: grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), morfologia i badanie moczu z ostatnich 6 tygodni, antygen HBs - HBS Ag - badanie w kierunku WZW B - w ciąży, OWA, WR - odczyn Wassermanna - badanie w kierunku kiły posiew GBS; badanie na nosicielstwo wirusa HIV, przeciwciała anty-HC (badanie w kierunku WZW C), badanie układu krzepnięcia, wszystkie wyniki badań usg wykonane w obecnej ciąży oraz zaświadczenia od innych lekarzy specjalistów jeśli były przeprowadzane konsultacje np. od okulisty lub kardiologa, dodatkowe badania w przypadku planowego cięcia cesarskiego. Plan porodu jest dołączony do dokumentacji medycznej.
Czynności wykonywane w izbie przyjęć u pacjentek przyjmowanych do porodu:
- u wszystkich pacjentek: zbieranie wywiadu, badanie ogólne (tj. pomiar ciśnienia, tętna i temperatury, ważenie), badanie wewnętrzne, badanie KTG, badanie USG, zaznajomienie pacjentki z prawami pacjenta, inne czynności (rozmowa wyjaśniająca);
- w zależności od decyzji personelu: zakładanie wenflonu;
- na prośbę pacjentki: lewatywa, golenie krocza.
Warunki i wyposażenie
W oddziale porodowym są 4 sale jednoosobowe, dostępna dla wszystkich, bez opłat. Do dyspozycji rodzących są dostępne we wszystkich salach jednoosobowych: worki sako, piłki, drabinki, stołki porodowe, materace, liny; w niektórych salach dostępny jest prysznic, w niektórych jest wanna.
Poród
Plan porodu omawiany jest zawsze zarówno z lekarzem, jak i położną w izbie przyjęć i w sali porodowej. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest co 480 minut, trwa ok. 30 minut. Badania wewnętrzne wykonywane są co 120 minut przez położną i co 180 minut przez lekarza. Rodząca może pić w trakcie porodu klarowne płyny, najlepiej wodę. Rodząca może również jeść w trakcie porodu.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: masaż, praca z oddechem, ciepły okład, zimny okład, kąpiel/prysznic, inne (bloki wodne);
- farmakologiczne: gaz wziewny, znieczulenie zewnątrzoponowe.
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą. Znieczulenie dolędźwiowe jest dostępne. Pacjentka może poruszać się ze znieczuleniem.
Parcie:
Najczęściej stosowane pozycje w czasie II okresu porodu to parcie na plecach lub na boku na łóżku porodowym.
Rodząca jest zawsze informowana o stosowanych podczas porodu środkach, badaniach i zabiegach.
Poród z osobą towarzyszącą
Osoba towarzysząca może przebywać z kobietą przez cały czas trwania porodu. Rodzącej nie może towarzyszyć więcej niż jedna osoba bliska. W porodzie może towarzyszyć doula, ale gdy rodząca jest sama. Osoba towarzysząca nie może przebywać na trakcie porodowym. Osoba bliska może zostać przez 2 godziny po porodzie, w oddziale położniczym (w godzinach odwiedzin). W trakcie planowego cesarskiego cięcia osoba towarzysząca może być obecna po uiszczeniu opłaty (150 zł).
Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie od 30 minut do 2 godzin. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się po określonym czasie od narodzin (jeśli okoliczności medyczne nie stanowią przeszkody pierwsza próba karmienia następuje po odpępnieniu noworodka). W trakcie szycia krocza dziecko prawie nigdy zabierane od matki. Osoba towarzysząca może przeciąć pępowinę, jeśli wyrazi takie życzenie. Ocena w skali Apgar po porodzie fizjologicznym jest dokonywana na brzuchu matki przez lekarza neonatologa. Ważenie i mierzenie zdrowego noworodka po porodzie drogami natury oraz po porodzie zabiegowym (Vacuum, kleszcze) odbywa się w Oddziale Noworodkowym najwcześniej po 2 godzinach od narodzin a po cięciu cesarskim najwcześniej po 5 minutach do 10 minut po porodzie. Osoba towarzysząca może być przy tym obecna.
Po zbadaniu przez lekarza, zdrowy noworodek urodzony drogą cesarskiego cięcia wraca na chwilę na pierś matki, zostaje przewieziony na oddział noworodkowy i jest “kangurowany” przez osobę towarzyszącą. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po cięciu cesarskim odbywa się w ciągu 2 godzin od urodzenia.
O czasie pierwszej kąpieli decyduje matka/opiekun, jest na prośbę matki/opiekuna.
Po porodzie
W oddziale położniczym jest 9 jednoosobowych sal z łazienkami i 5 dwuosobowych sal z bez łazienek. Zdrowe matki po porodzie przebywają ze zdrowymi dziećmi przez całą dobę, ale mają możliwość oddania dziecka na parę godzin pod opiekę personelu. Jeśli noworodek z powodów zdrowotnych znajduje się osobno od matki matka może być z nim bez ograniczeń, gdy tylko chce.
Pobyt w oddziale położniczym trwa średnio 2 dni po porodzie drogami natury oraz po porodzie zabiegowym (vacuum, kleszcze), a 3 dni po cięciu cesarskim. Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne są wykonywane w obecności matki/opiekuna.
Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne oraz badania lekarskie i szczepienia dziecka są wykonywane w obecności opiekuna. Każda matka jest uczona, jak pielęgnować noworodka.Rodzic najczęściej jest informowany o stanie zdrowia dziecka po każdym badaniu/ zabiegu i na każdą prośbę.
Kobieta otrzymuje poradę laktacyjną na życzenie. Porad laktacyjnych udzielają położne i doradczynie laktacyjne. Nie podano godzin, w których personel proponuje pomoc w zakresie porady laktacyjnej. Noworodki są dokarmiane mlekiem modyfikowanym na prośba matki/opiekuna oraz ze wskazań medycznych (gdy pokarm matki nie zabezpiecza potrzeb noworodka).
Kobieta ma możliwość konsultacji z zatrudnionym w oddziale psychologiem.
Odwiedziny odbywają się na sali porodowej całą dobę, a w Oddziale Położniczym w godz. 14:00-18:00; w sali, w której matka leży, w miejscu przystosowanym do wizyt, poza salami matek, na korytarzu.
Opłaty
Opłata za nocleg osoby towarzyszącej w wysokości 60 zł.
| Liczba porodów | 1445 | Cesarskie cięcia | 39.00% | |||
| Nacięcia krocza | - | Znieczulenie dolarganem | - | |||
| Znieczulenie zwenątrzoponowe | Tak | Znieczulenie gazem wziewnym | Tak |
Komentarze
Witam!Apeluję w szczególnośći do pierworódek!!!Nie będę tu pisać ani o warunkach bytowych( bo zgadzam się z ogółem że są okropne), ani o opiece podczas i po porodzie(Podczas ok, po było gorzej bo dziecko przystawiłam do piersi dopiero ponad 2 godziny po porodzie, do tej pory nie wiem czy nie był wcześniej sztucznie dokarmiany bo trochę to długo dla noworodka bez pożywienia, a w pierwszą noc kiedy chciałam żeby go zabrały bo byłam strasznie słaba, straciłam duzo krwi,dotałam anemii wtórnej i poprostu bałam się ze go upuszcze to i tak mi go zostawiły, modliłam się żebym miała siłę go podnieść). Chciałam się odnieść do tego artykułu http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/3704960,ginekolog-i-polozna-ze-szpitala-na-polnej-skazani-na-wiezienie,id,t.html?cookie=1 i apelu Fundacji Rodzić po Ludzku by nagłaśniać tego typu sprawy.Otóż w październiku ubiegłego roku urodziłam w tym szpitalu syna, wszystko wydawałoby się ok gdyby nie to że zastosowano u mnie chwyt Kristellera. Poród przebiegał prawidłowo i nie było najmniejszego powodu by go użyć, z resztą nawet gdy jest to nie wolno tego robić.Ponieważ to był mój pierwszy poród myślałam że to standard i nic złego, moja mama która była przy porodzie też tak myślała.Chwyt ten jest zakazany i zagraża zarówno zdrowiu matki jak i dziecka, teraz kiedy to wiem i znam swoje prawa sprawy tak nie zostawie bo skończyło się to u mnie pęknięciem szyjki macicy, pęknięciem pochwy (nie wspomnę o nacinaciu), a mój synek ma małego krwiaczka z tyłu głowy, te wszystkie "obrażenia" najprawdopodobniej wywołane były właśnie tym chwytem.Ja głupia myslałam że to normalne, że tak ma być, że to się zdarza. Cierpiałam później bardzo, nie będę opisywać jak bo każda z Was się domyśla. Dziewczyny ródźcie z godnośćią, znajcie swoje prawa i dochodźcie ich bo jak nic nie będziemy robić to będą nas traktować jak maszynki do rodzenia dzieci.
Gorąco polecam porod w tym szpitalu. Moze faktycznie warunki bytowe nie sa rewelacyjne, natomiast opieka przed i po porodzie rewelacyjna. Praktycznie wszyscy pracownicy oddzialu podchodza z sercem na dloni do pacjenta. Sam porod wspominam dobrze, polozne byly bardzo pomocne, przy skurczach proponowaly kazdy rodzaj znieczulenia, natomiast podczas akcji porodowej bardzo motywowaly :) moj maluszek czuje sie bardzo dobrze i jesli mialabym rodzic po raz drugi, wybralabym Rydgiera. Pozdrawiam.
Zdecydowanie polecam ten szpital i na dzień dzisiejszy rodziłabym tu jeszcze raz. Wybierałam szpital ze względu na podejście i opiekę podczas samego porodu i z nich jestem najbardziej zadowolona - miałam swoją położną i udało mi się trafić na salę porodów rodzinnych, dzięki czemu stosunkowo krótki, ale bolesny poród, wspominam dobrze. Lekarze byli mało empatyczni, ale na szczęście nie przebywali z nami dłużej, niż było to konieczne. 2 godz. po spędziliśmy z synkiem razem, dopiero potem zabrano go na chwilę do mierzenia i ważenia, gdy ja byłam przewożona na o. położniczy. Mój plan porodu załączono do dokumentacji. Miałam szczęście do pobytu na 1-os. sali, co prawda z dzieloną łazienką, ale to i tak ogromna wygoda i ułatwienie. Personel w części "pobytowej" bardzo nierówny, ja nie miałam wielu pytań ani problemów i całe szczęście, bo nie wszyscy byli pomocni czy nawet zainteresowani, w dodatku udzielali sprzecznych informacji. Można odnieść wrażenie, że "ginekologia" i "noworodki" nie współpracują ze sobą wcale. Jedyny żal mam tak naprawdę o to, że za długo nas trzymano w szpitalu, wymyślając coraz to nowe badania, popełniając błędy w laboratorium, a jeśli decyzji o wypisie nie było już z samego rana, to automatycznie oznaczało kolejną noc w szpitalu (to odpowiedzialność oddziału neonatologii). Warunki pobytowe jak z lat 70tych (łącznie z telefonem starego typu, z cyferblatem), wyposażenie (nie dotyczy to porodówek) stare, ale czysto, schludnie, dla mnie to akurat nie było najważniejsze. Jedzenie chyba jak wszędzie w szpitalu, lepiej jeśli rodzina może dokarmiać pacjentkę. Raz jeszcze polecam, szczególnie dla osób chcących rodzić naturalnie, bez lewatyw, nacinań, golenia itd itp Fajnie, że godziny odwiedzin są bardzo elastyczne.
Chyba rodziłam w innym szpitalu, bo mój pobyt tam niestety nie miał nic wspólnego ze spokojem i kameralną atmosferą oraz wizją roztaczaną w tutejszej szkole rodzenia. Rodziłam w gorącym okresie urlopowym, pacjentek było bardzo dużo, a sale przepełnione. Trafiłam na położną, którą odebrałam jako kompetentną, ale zupełnie pozbawioną empatii, lekarze za to bardzo w porządku. Raczej nie starano się pomóc mi urodzić naturalnie (poza oxy i piłką). "Boks" porodowy przyjemny, ale na 3 salki są 2 łazienki i tylko w 1 jest prysznic i miejsce na kroplówkę. Bezprzewodowe KTG było zepsute, fotel porodowy zresztą też. Poród zakończony cc, kierowano się dobrem dziecka, dzięki czemu obyło się bez powikłań. Opieka na sali operacyjnej i pooperacyjnej rewelacja - przemiła pani anestezjolog, cięcie bardzo dobrze przeprowadzone. Jednak moja prośba o to, by mąż kangurował dziecko została zignorowana, córa mimo 10 pkt została zabrana na oddział, nakarmiona (!!!) i oddana nam na chwilę po ciężkich bojach, także pierwszy kontakt rodziców z dzieckiem zupełnie zaniedbany i to z wygody personelu. W nocy też dzieci były dokarmiane mm. Rano (jeszcze przed pionizacją) ponad 2 h nie mogłam się doprosić o dziecko. 2-3 razy dziennie trzeba zawieźć dziecko na noworodki, nie ma, że boli, nawet po cc nie przyjdą po nie. Na szczęście mąż mógł ze mną być do późnego wieczora i pomagać mi w opiece nad małą, alternatywą było oddanie jej położnym i karmienie mm. Pomoc laktacyjna na początku bardzo kiepska, potem świetna - zależy, na kogo się trafi. Opieka neonatologa bdb, raczej dmuchają na zimne. Warunki na oddziale kiepskie, hałas w nocy, pobudka o 5, godziny obchodu bardzo umowne, znieczulica i olewka ze strony części personelu (np. zapomniano podać mi antybiotyk). Łóżka są b. wysokie i zdezelowane (były specjalne pooperacyjne, ale nie doprosiłam się o nie, choć były wolne). Można trafić na salę bez łazienki, a wspólna (bez mydła i zamknięcia) jest 1 na cały oddział.
Świetny szpital. Rodziłam w listopadzie 2014. Poród musiałam mieć wywoływany, próbowałam urodzić naturalnie, nie udało się i ostatecznie zakończyło się cc. Mam jednak dzięki temu dość pełen obraz tego szpitala i zarówno lekarze, jak i położne byli tam wspaniali. Wszystko miałam wytłumaczone, na każdym etapie wiedziałam co się dzieje i dlaczego takie, a nie inne decyzje są podejmowane, na wszystko zresztą oczekiwano mojej zgody. Szpital jest mocno nastawiony na poród naturalny, też z tego powodu go wybrałam. Jednak jak coś idzie nie tak, nie będą zwlekać z operacją. W kluczowym momencie opiekowała się mną wspaniała położna, pani Wanda, która próbowała ułatwić mi poród pomimo konieczności stałego monitorowania KTG (piłka, specjalne "wygibasy" nogami, kiedy musiałam na chwilę się położyć- pomagało). Rodziłam na sali porodów rodzinnych, z mężem, a więc „full wypas”, ale początkowo spędziłam też trochę czasu w jednym z boksów porodowych i one też są ok (w szpitalu nie ma tak dużo porodów, więc wbrew pozorom nawet w boksie jest kameralnie). Potem miałam pokój jednoosobowy (są 1- i 2- osobowe), łóżko „na pilota”, łazienki z wyglądu straszne, ale czysto i ciepła woda jest, więc dla mnie ok. Jedzenie szpitalne okropne, ale nie miałam czasu się nad tym rozczulać. Opieka nad noworodkiem bardzo dobra, wręcz dmuchają na zimne, uczą jak przystawiać do piersi dość cierpliwie, chociaż trzeba wytrzymać „nauczycielski” ton. Warto się dopytywać, bo ja się tam dzięki temu dość dużo dowiedziałam. Polecam, mogę tam rodzić jeszcze raz.
Zdecydowanie zgadzam się z jedną z przedmówczyń, że fajnie byłoby rozdzielić porodówkę od oddziału poporodowego. Ale po kolei: przyjęcie przez bardzo miłe panie położne, lekarz bada delikatnie, położna zagląda często ale się nie narzuca, proponuje różne pozycje. Boxy do rodzenia ok, mają piłkę, drabinkę, fotel dla męża i wygodne łóżko, na którym się leży z maluchem 2 godz. po porodzie. Udało się ochronić krocze, rodziłam na łóżku ale tak ustawionym, że urodziłam w kucki. Na oddziale jednak już nie tak kolorowo - o wszystko trzeba pytać, prosić, każda z pielęgniarek ma inne zdanie i młoda mama nie wie, kogo słuchać. Panie na noworodkach w większości bardzo przyjemne, pomocne, służą radą nt. kp (jedna z nich o 24 pokazywała mi cierpliwie pozycje do karmienia i techniki przystawiania), ale również bez problemu dają mm. Jak z porodu i porodówki jestem bardzo zadowolona, to pobytu na oddziale już niekoniecznie, nie będę polecać i tam nie wrócę.
Rodziłam po raz pierwszy, siłami natury, bez komplikacji, choć dość długo - 16h od momentu odejścia wód. Poród: bardzo dobra opieka położnej w czasie porodu, dobrze wyposażona sala porodowa (nowoczesny fotel porodowy, piłka, drabinki, materac, fotel dla os. towarzyszącej), choć doskwiera brak osobnej łazienki, zaś ta do dyspozycji pacjentek wymaga remontu. Moje życzenia dot. porodu zostały uwzględnione, tzn. pozycje wertykalne, ochrona krocza, znieczulenie ZZO, dziecko u męża na czas rodzenia łożyska. Po porodzie szczęśliwie trafiłam do jedynej sali 1-os. z własną łazienką. Niestety panowały straszne upały, a sale poporodowe nie mają klimatyzacji, więc sam pobyt w szpitalu był dość męczący. Opieka poporodowa jest wystarczająca. Jeden minus - cewnik od znieczulenia zdjęto mi po 3 dniach, w dniu wyjścia ze szpitala. Możliwe, że wynikało to z braku wolnego anestezjologa w weekend. Opieka nad noworodkiem - bardzo dobra. Panie z oddziału neonatologicznego są życzliwe i pomocne, jest doradca laktacyjny. Sam oddział noworodkowy jest b.dobrze wyposażony, jako jedyne miejsce nie wymaga remontu. Mimo nieszczególnych warunków lokalowych, ze względu na personel jestem zadowolona i szpital polecam. Wszystkie osoby, z jakimi się zetknęłam, były miłe i uprzejme, zdecydowana większość bardzo pomocna.
Plusy: spokój - mało rodzących, kameralna atmosfera podczas całego I etapu, sala odosobniona, dobra położna (ekstra opłacona), własny pokój z łazienką. Oczywiście standard czyli pobyt taty przy porodzie, karmienie na sali porodowej, żadnych nacięć itp. Do minusów zaliczam ilość personelu medycznego podczas II etapu porodu (2 neonatologów, 3 ginekologów i położna, co przekształciło poród rodzinny w publiczny) oraz niemożność wybrania pozycji do parcia (narzucono mi jedną z pozycji wertykalnych, nie najgorszą, ale wolałabym na klęczkach). Ogólnie ok, idę tam znów...
Jeśli chodzi o sam poród to opieka super. Miałam opłaconą położną, Jolę. Sam poród był dla mnie najważniejszy i jeśli ktoś ma podobnie, to polecam ten szpital. Pomimo że nie rodziłam w sali porodów rodzinnych (warto o nią pytać, to jedyne pomieszczenie zupełnie oddzielne i ma bardzo dobry standard i wannę) to miałam do dyspozycji ten sprzęt, o który prosiłam. Położna cud miód. Gorzej jest ze standardem pomieszczeń. W trakcie porodu ma to małe znaczenie, najważniejsi są ludzie. Ma to znaczenie po porodzie i wtedy niskie standardy przeszkadzają, szczególnie, że jest kiepska opieka psychologiczna po porodzie. Psychologa nie ma, a położne, które zajmują się dziećmi matki traktują jako uciążliwy dodatek do nich. I tutaj znaczenie ma jeszcze jeden minus, że partner nie może nocować, a takie wsparcie bardzo się może przydać. Dla mnie te momenty, gdy zostawałam sama, były bardzo trudne. Podsumowując, opieka w trakcie porodu świetna, potwierdzają to moje koleżanki, które też tam rodziły, a nie płaciły za położną. Po porodzie - kiepsko. Jeśli trafi ci się ostry baby blues, to nie jest to sprzyjające miejsce. Ale chyba nie ma w Krakowie szpitala, który w takiej sytuacji był bardziej przygotowany.
Opieka po porodzie już trochę gorzej, personel zajmuje się raczej dziećmi, a mamy muszą sobie radzić same. Obchody lekarskie pobieżne, bardzo krótkie, choć ja nie miałam problemów, więc nie wymagałam też dokładniejszego badania. Łazienki na korytarzu trochę dają się we znaki – ja leżałam na sali 2-osobowej, bez łaz.-ciężko samej pójść pod prysznic, mi na szczęście miał kto pomóc i zająć się dzieckiem. Jedzenie ok, bez rewelacji, no ale to szpital, nie hotel ;) Panie na noworodkach różne, większość miła i pomocna, 2 były oschłe. Tylko trzeba się samemu o wszystko wypytać, prosić o pomoc i porady, widziałam nawet w środku nocy, jak panie uczyły inne dziewczyny prawidłowo przystawiać do piersi. Preferuje się karmienie piersią, ale jak miałam na początku problemy z laktacją, to bez problemu dostawałam butelkę. Mój poród był bez komplikacji, dziecko zdrowe, więc spędziłam w szpitalu tylko 3 dni. Polecam też Panią Anię Jastrzębską – akurat jest naszą położną środowiskową – cudowna, kompetentna i miła kobieta. Jeśli będę jeszcze kiedyś rodzić, to na pewno tam wrócę.