Gdzie rodzić - placówka - Szpital Specjalistyczny im. L. Rydygiera w Krakowie Sp. z o.o.
Opis placówki
A A A

Szpital Specjalistyczny im. L. Rydygiera w Krakowie Sp. z o.o.

Os. Złotej Jesieni 1 31-826 Kraków Pokaż na mapie Ostatnia aktualizacja: 01-08-2017
12 64 68 000
www.szpitalrydygier.pl
rydygier@rydygierkrakow.pl


Opis opracowany na podstawie danych pozyskanych od szpitala w trybie dostępu do informacji publicznej w roku 2016, statystyki medyczne za rok 2015.

Ordynatorzy: położnictwa – Marcin Opławski (od 2013), neonatologii – Ewa Oleksy (od 2002), położne oddziałowe: położnictwa – Joanna Grzyb (od 2015), neonatologii – Beata Nowak (2000).

Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego  – II.

Szkoła Rodzenia
Szpital prowadzi płatną szkołę rodzenia. Kontakt do szkoły rodzenia: Magdalena Wyżykowska-Kochanek – położna, tel. 606730625, e-mail: rydygier@rydygierkrakow.pl, www.rydygierkrakow.pl/szkola_rodzenia/szkola_rodzenia.html

Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział położniczy przed porodem w ramach zajęć szkoły rodzenia oraz ramach dni otwartych w grupie. Dokumenty wymagane przy przyjęciu do szpitala: dokument tożsamości, dodatkowe dokumenty w przypadku planowego cięcia cesarskiego (konsultacje potwierdzającą ewentualne pozapołożnicze wskazania do rozwiązania ciąży drogą cięcia cesarskiego. W wypadku cięcia planowego należy zgłosić się wcześniej do Sekretariatu Oddziału ze skierowaniem celem ustalenia terminu przyjęcia do Szpitala). Wyniki badań wymagane przy przyjęciu do szpitala: grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), morfologia i badanie moczu  z ostatnich 6 tygodni, antygen HBs - HBS Ag - badanie w kierunku WZW B - w ciąży, OWA, WR - odczyn Wassermanna - badanie w kierunku kiły posiew GBS; badanie na nosicielstwo wirusa HIV, przeciwciała anty-HC (badanie w kierunku WZW C), badanie układu krzepnięcia, wszystkie wyniki badań usg wykonane w obecnej ciąży oraz zaświadczenia od innych lekarzy specjalistów jeśli były przeprowadzane konsultacje np. od okulisty lub kardiologa, dodatkowe badania w przypadku planowego cięcia cesarskiego. Plan porodu jest dołączony do dokumentacji medycznej.
Czynności wykonywane w izbie przyjęć u pacjentek przyjmowanych do porodu:
- u wszystkich pacjentek: zbieranie wywiadu, badanie ogólne (tj. pomiar ciśnienia, tętna i temperatury, ważenie), badanie wewnętrzne, badanie KTG, badanie USG, zaznajomienie pacjentki z prawami pacjenta, inne czynności (rozmowa wyjaśniająca);
- w zależności od decyzji personelu: zakładanie wenflonu;
- na prośbę pacjentki: lewatywa, golenie krocza.

Warunki i wyposażenie
W oddziale porodowym są 4 sale jednoosobowe, dostępna dla wszystkich, bez opłat. Do dyspozycji rodzących są dostępne we wszystkich salach jednoosobowych: worki sako, piłki, drabinki, stołki porodowe, materace, liny; w niektórych salach dostępny jest prysznic, w niektórych jest wanna.

Poród
Plan porodu omawiany jest zawsze zarówno z lekarzem, jak i położną w izbie przyjęć i w sali porodowej. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest co 480 minut, trwa ok. 30 minut. Badania wewnętrzne wykonywane są co 120 minut przez położną i co 180 minut przez lekarza. Rodząca może pić w trakcie porodu klarowne płyny, najlepiej wodę. Rodząca może również jeść w trakcie porodu.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: masaż, praca z oddechem, ciepły okład, zimny okład, kąpiel/prysznic, inne (bloki wodne);
- farmakologiczne: gaz wziewny, znieczulenie zewnątrzoponowe.
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą. Znieczulenie dolędźwiowe jest dostępne. Pacjentka może poruszać się ze znieczuleniem.
Parcie:
Najczęściej stosowane pozycje w czasie II okresu porodu to parcie na plecach lub na boku na łóżku porodowym.
Rodząca jest zawsze informowana o stosowanych podczas porodu środkach, badaniach i zabiegach.

Poród z osobą towarzyszącą
Osoba towarzysząca może przebywać z kobietą przez cały czas trwania porodu. Rodzącej nie może towarzyszyć więcej niż jedna osoba bliska. W porodzie może towarzyszyć doula, ale gdy rodząca jest sama. Osoba towarzysząca nie może przebywać na trakcie porodowym. Osoba bliska może zostać przez 2 godziny po porodzie, w oddziale położniczym (w godzinach  odwiedzin). W trakcie planowego cesarskiego cięcia osoba towarzysząca może być obecna po uiszczeniu opłaty (150 zł).

Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie od 30 minut do 2 godzin. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się po określonym czasie od narodzin (jeśli okoliczności medyczne nie stanowią przeszkody pierwsza próba karmienia następuje po odpępnieniu noworodka). W trakcie szycia krocza dziecko prawie nigdy zabierane od matki. Osoba towarzysząca może przeciąć pępowinę, jeśli wyrazi takie życzenie. Ocena w skali Apgar po porodzie fizjologicznym jest dokonywana na brzuchu matki przez lekarza neonatologa. Ważenie i mierzenie zdrowego noworodka po porodzie drogami natury oraz po porodzie zabiegowym (Vacuum, kleszcze) odbywa się w Oddziale Noworodkowym najwcześniej po 2 godzinach od narodzin a po cięciu cesarskim najwcześniej po 5 minutach do 10 minut po porodzie. Osoba towarzysząca może być przy tym obecna.
Po zbadaniu przez lekarza, zdrowy noworodek urodzony drogą cesarskiego cięcia wraca na chwilę na pierś matki, zostaje przewieziony na oddział noworodkowy i jest “kangurowany” przez osobę towarzyszącą. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po cięciu cesarskim odbywa się w ciągu 2 godzin od urodzenia.
O czasie pierwszej kąpieli decyduje matka/opiekun, jest na prośbę matki/opiekuna.

Po porodzie
W oddziale położniczym jest 9 jednoosobowych sal z łazienkami  i 5 dwuosobowych sal z bez łazienek. Zdrowe matki po porodzie przebywają ze zdrowymi dziećmi przez całą dobę, ale mają możliwość oddania dziecka na parę godzin pod opiekę personelu. Jeśli noworodek z powodów zdrowotnych znajduje się osobno od matki matka może być z nim bez ograniczeń, gdy tylko chce.
Pobyt w oddziale położniczym trwa średnio 2 dni po porodzie drogami natury oraz po porodzie zabiegowym (vacuum, kleszcze), a 3 dni po cięciu cesarskim. Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne są wykonywane w obecności matki/opiekuna.
Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne  oraz badania lekarskie i szczepienia dziecka są wykonywane w obecności opiekuna. Każda matka jest uczona, jak pielęgnować noworodka.Rodzic najczęściej jest informowany o stanie zdrowia dziecka po każdym badaniu/ zabiegu i na każdą prośbę.
Kobieta otrzymuje poradę laktacyjną na życzenie. Porad laktacyjnych udzielają położne i doradczynie laktacyjne. Nie podano godzin, w których personel proponuje pomoc w zakresie porady laktacyjnej. Noworodki są dokarmiane mlekiem modyfikowanym na prośba matki/opiekuna oraz ze wskazań medycznych (gdy pokarm matki nie zabezpiecza potrzeb noworodka).
Kobieta ma możliwość konsultacji z zatrudnionym w oddziale psychologiem.
Odwiedziny odbywają się na sali porodowej całą dobę, a w Oddziale Położniczym w godz. 14:00-18:00; w sali, w której matka leży, w miejscu przystosowanym do wizyt, poza salami matek, na korytarzu.
 

Opłaty
Opłata za nocleg osoby towarzyszącej w wysokości 60 zł.

Opinie

Warunki lokalowe:
Opieka w czasie porodu:
Opieka po porodzie:
Polecałabym ten szpital:
Ogółem z 141 ocen:


Rodziłaś tu? Oceń ten szpital.

Dane statystyczne

Liczba porodów
 
1445 Cesarskie cięcia
 
39.00%
Nacięcia krocza
 
- Znieczulenie dolarganem
 
-
Znieczulenie zwenątrzoponowe
 
Tak Znieczulenie gazem wziewnym
 
Tak

Komentarze

Katarzyna
16-12-2016 15:02
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Irytujący był zwyczaj zostawiania otwartych drzwi przez personel, głwnie lekarzy - zdarzało się, że akurat wszystkie karmilyśmy, niefajnie było siedzieć na widoku z wywalonym biustem. Odwiedziny bardzo krótkie, dla mnie były szansą na chociazby umycie się czy odpoczynek dla kręgoslupa, ale rozumiem, że takie godziny były ustalone z myślą o pacjentkac. Na noworodkach straszyły dwie połozne ("do pani i tak nie warto nic mówić, bo jedym uchem wpada a drugimwepada" wysyczane na pytanie jednej z matek) ale większość równiez była miła i chętnie odpowiadaly na pytania. Reasumujac - kilka kwestii do poprawy, ale przy nast3pnym porodzie chyba ponownie wybiorę ten szpital. Zakładając, że legendarny remont w końcu dojdzie do skutku.

Katarzyna
16-12-2016 14:54
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Zostałam przyjęta do szpitala z powodu ciąży po terminie - 41 tc po tym, jak lekarz na wizycie po ktg (notabene bardzo miły) zaczął mnie straszyć komplikacjami. Jako grzeczna pacjentka zgłosiłam się do szpitala zgodnie z zaleceniem dzień później. Juz na wstępie usłyszałam od zdziwionej położnej - po co pani przyszła, lepiej zaczekać. Cóż, bogatsza o doświadczenie zmyłabym się jak najszybciej, ale wtedy przyjęłam się do szpitala. O pobycie na patologii ciąży warto napisać 1 rzecz - 1 obskurna łazienka, służąca też innym pacjentkom, to chyba żart. Nie rozumiem czemu władze szpitala wciąż zwlekają z remontem! Poród był wywoływany, rodziłam w boksie ze sławetną zasłonką prysznicową, ale nie przeszkadzało mi to specjanie, bo wiedziałam, że na jakis czas zostanę sama, a boks był najblizej połoznych. Panie starały się podpowiadać jak łagodzić ból, gdy poprosiłam o znieczulenie bardzo szybko je dostałam. O plan porodu nikt się nie zapytał przez cały pobyt w szpitalu. Po porodzie wylądowałam w sali 3 os, gdzie światło sufitowe musiało być zapalone cały czas, bo lampka nie działala, gniazdka były wyrwane ze ścian, łazienka w 1 os pokoju obok. Wyobreaźcie sobie jak wielką wyprawą było wyjście na siku gdy dziecko akurat nie miało humoru.. Miałam nowe, elektrczne, wygodne łóżko, niestety tylko ja, bo reszta dziewczyn spała na wysokich, wyleżanych starociach. Wymiana pościeli na życzenie - co rano p. Salowa pytała się czy jest potrzeba wymiany. Jedzenie koszmarne, 1 czajnik i mała lodówka na oddziale. Personel ogólnie miły i bardzo pomocny, kuriozum była starsza lekarka, która na obchodzie zaczęła ganić współlokatorkę mówiąc do niej jak do dziecka oraz lekarz, którego obchód nie trwał nawet 10 sekund na całą salę, z oczywistych względów nie miał czasu się przedstawić.

kongo2015
14-12-2016 19:53
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2015

- warunki bez rewelacji i nie piszcie proszę, że to mało ważne, bo równie dobrze, to można dziękować, że nie musimy rodzić w barakach, bo na coś nasze podatki idą, a jak człowiek musi leżeć tydzień w przegrzanej sali, ze światłem nad głową i wrzaskami parę sal dalej, to ma prawo narzekać - sala 2-osobowa, a w nim 3 łóżka (tutaj plusem były sympatyczne współlokatorki), przez co zero prywatności i brak miejsca - brak normalnej łazienki (szczęściary miały w pokoju, reszta na korytarzu, bez zamykania) - lekarze, którzy bez żadnych tłumaczeń naciskają tak brzuch, że człowiek prawie pod sufitem jest, a potem zwija się z bólu - wysokie łóżko (naprawdę, życzę temu, kto je tam kazał wstawić, by po operacji brzucha musiał z takiego wstawać) - brak pytania matki o zgodę na podanie mm (w tym jednym szpitalu, bo potem byliśmy w 3 innych, pani pediatra miała problem ze zrobieniem dziecku usg i musiała uspokoić butelką - wciskanie po wybudzeniu z narkozy papierów do podpisania, akurat przy nieobecności męża i mimo tego, że z braku okularów do końca nie wiedziałam, co podpisuję. (ale to było już po, więc nie podpisałam zgody na sprzedaż nerki ;) - co do opieki, to 2 dni czekałam na zmianę prześcieradła, na drugi dzień po cc przyszła pani z pytaniem, czy zmieniłam sobie podkład. jasne, zrobiłam to z cewnikiem, schodząc z łóżka i grzebiąc na podłodze w torbie - podawanie leków, które nie powinny być stosowane przy kp

Canine
01-09-2016 23:22
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2015

Wybrałam Rydygiera ze względu na opinię szpitala o personelu pomagającym przy naturalnym porodzie. Niestety, ze względu na dodatki GBS nie mogłam rodzić w trybie domu narodzin i niestety, "obsługą" porodu byłam bardzo rozczarowana. Lekarze i położne nie stosują się do standardów opieki okołoporodowej, nie przedstawiają się, nie stosują się do zasad zapobiegania zakażeń szpitalnych (pomalowane, niezbyt krótkie pazury). Poród poszedł gładko, jednak położna swoim nastawieniem psuła klimat. Nie pomagała, nie proponowała jak łagodzić ból, przyszła dopiero odebrać poród. Nie tłumaczyła, co robi, ani co się dzieje. Nacięła mnie bez pytania, nalegała na oksytocynę, nie wiem czemu. Plan porodu, wbrew temu, co piszą, nie został włączony do dokumentacji, przejrzała go położna, która mnie przyjmowała, ale nie przekazała tej, która odbierała poród (o czym nie wiedziałam). Planu nikt ze mną nie omówił, zresztą wszyscy (2 lekarzy i 2 położne) byli bardzo oszczędni w słowach. Położna przychodziła na salę porodową z kanapką (dla siebie). Następnego dnia dyżur miała pani Serafin i ta jako jedyna była profesjonalna i miła. Warunki lokalowe i żarcie ohydne, ale to akurat mniej ważne dla mnie.

Zu
18-07-2016 18:24
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Rodziłam na początku lipca 2016r. Moje doświadczenia pokrywają się z większością opinii jakie czytałam przed porodem. Opieka super, poród super, warunki lokalowe i jedzenie pozostawiają trochę do życzenia. Rodziłam naturalnie, trwało to trochę, zdążyło się mną opiekować dwóch lekarzy i dwie położne (nie miałam opłaconej położnej) i muszę przyznać, że nie mam na co narzekać. Położna (jedyna osoba, która się przedstawiła), bardzo miła, pomagająca przy porodzie wybrać dogodną pozycję, instruowała, wspierała. Znieczulenie otrzymałam bez żadnego "ale" i był to z mojej perspektywy fantastyczny wybór. Po porodzie spędziłam w szpitalu kilka dni i opieka neonatologiczna również była jak najbardziej OK! Zdarzyło się, może ze dwa razy, że jakaś pielęgniarka była niemiła, zwłaszcza taka jedna, która na widok moich piersi stwierdziła, że są beznadziejne i najgorsze jakie mogą być do karmienia - nie ma to jak motywacja i zachęta! Na szczęście potem otrzymałam mnóstwo pomocy od innych pielęgniarek, codziennie przychodziła do nas na salę jakaś położna laktacyjna i sprawdzała czy mamy jakieś problemy z karmieniem, instruowała, doradzała - efekt taki, że moje beznadziejne piersi całkiem dobrze radzą sobie z karmieniem malucha. Generalnie jeśli będę rodzić jeszcze raz to chciałabym znów w Rydygierze. Wtedy powinni być już po remoncie i nie będę miała się do czego doczepić.

Izabela
09-07-2016 21:49
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Polecam ten szpital jeśli chodzi o sam poród i opiekę w trakcie. Rodziłam przez cc,ponieważ córka była ułożona miednicowo. Przyjechałam z rozpoczętą akcją porodową,zostałam miło i profesjonalnie przyjęta. Mąż był obecny przy CC (opłata 150zł)co w żadnym innym szpitalu nie było możliwe. Anestezjolog wszystko mi dokładnie tłumaczył. Niestety mimo planu porodu nie otrzymałam córki na kontakt sds,zostala zabrana na badania i potem na noworodki(z tatą). Na szczęście godzinę po porodzie już byłam na sali pooperacyjnej i mąż przyjechał z córeczką (już ubraną). Położna pomogła mi ją przystawić i tak zostaliśmy,aż do 21:00. Niestety "postawiona na nogi"zostałam dopiero kolejnego dnia rano,więc na noc córeczka została zabrana na noworodki i mimo moich próśb nie było możliwości,żeby była mi przywożona na karmienie. Położne i lekarz stwierdzili,że będzie dokarmiania mm,mimo braku mojej zgody (usłyszałam,że mogą mi ją zostawić,ale przecież nawet do niej nie wstanę,bo byłam jeszcze unieruchomiona). W kolejnych dniach (byliśmy tam 3dni)opieka laktacyjna była bardzo enigmatyczna,a na wszystkie problemy (płacz dziecka,spadek wagi,niski cukier)położne wciskaly mm strasząc,że "dziecku nie będzie się rozwijał mózg jeśli nie wzrośnie mu cukier". Nie wiem jak można mówić coś takiego młodej matce..Kiedy poprosiłam, żeby (jesli już nie ma innego wyjścia) dać dziecku mm strzykawką zostalam wyśmiana. Podsumowując:opieka okoloporodowa na wysokim poziomie,nawet przy CC. Natomiast warunki lokalowe (min. łazienka na końcu korytarza)oraz wsparcie laktacyjne oceniam bardzo słabo.

Flo
22-06-2016 10:21
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Cz. 4. Chciano skierować mnie do boksu z fruwającą zasłonką (spędziłam tam dwie godziny parę dni wcześniej, czekając na przyjęcie na odział), ale poprosiłam o pomieszczenie z drzwiami (było obok) i zgodzili się… Mój poród traumą nie był, ale jak napisałam na początku, po dobrych opiniach można było spodziewać się czegoś lepszego. Przede wszystkim nie jestem przekonana, czy indukcja była potrzebna. Nikt nie powiedział mi wprost, dlaczego nie można czekać, w związku z czym jestem zawiedziona i mam pewien żal do lekarzy. Myślę, że podeszłabym do tego wszystkiego zupełnie inaczej, gdyby poród odbył się naturalnie. Byłoby też inaczej, gdyby jednak położne na porodówce były bardziej empatyczne i wyczuły moje emocje. Przez cały czas walczyłam z okropnym bólem i miałam bardzo napięte ciało, co też mogło wpłynąć na to, że dziecko nie maiło zamiaru wyjść. Okazało się w trakcie operacji, że mam trzy mięśniaki (wiedziałam o jednym), czego wcześniej też nikt nie wykrył (czasem nie można), a co mogło mieć wpływ na przebieg porodu. Już po porodzie od położnej środowiskowej dowiedziałam się, że w Rydygierze nie chcą czekać na naturalny rozwój wypadków (w przeciwieństwie do Żeromskiego)i szybko decydują się na indukcję, a także dążą do tego, by cały poród najlepiej skończył się na danym dyżurze... Podsumowując, poród jako taki pomimo dużej na jego temat wiedzy jest tak naprawdę nieprzewidywalny i odczucia na jego temat mogą być ambiwalentne. Oczywiście, to nie zmienia faktu, że chcę mieć jeszcze dzieci :), ale gdzie je urodzę, tego jeszcze nie wiem...

Flo
22-06-2016 10:19
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Cz. 3. Wszystko poprawnie, ale mało empatycznie, a na początku nawet bardzo niesympatycznie. Już w drugiej fazie porodu, przyszedł inny lekarz i gdy ocenił, że dziecko się nie opuściło, stwierdził, że tu nawet kleszcze ani próżnociąg nie pomoże, bo maluch jest za wysoko… i tu przeżyłam szok, w ichniejszej szkole rodzenia, twierdzili, że w tym szpitalu takich narzędzi nie stosują, tylko od razu robią cc. Atmosfera na sali operacyjnej (miałam zzo) bardzo miła. Anestezjolog był jak anioł (wcześniej podawał mi zzo z dokładką). Dziecko po wyjęciu z brzucha, otarciu, wstępnej ocenie i owinięciu w ręcznik przyłożono mi do twarzy na kilka minut i zabrano na noworodki do ubrania i reszty badań (był przy nim obecny mój mąż). Po przewiezieniu na salę pooperacyjną przyszedł do mnie mąż, a niedługo potem przewieziono synka i przystawiono do piersi, ciągnął jak najlepszej klasy odkurzacz ;). Miało to trwać pół godziny, ale przedłużyło się do półtorej (a było już dość późno). Potem przewieziono mnie na salę poporodową, a dziecko zabrano na noworodki. Drugą noc też tam spędził, bo jeszcze nie odzyskałam sił (proponowano pomoc nawet na trzecią, ale już nie potrzebowałam). Opieka poporodowa gorsza od tej na patologii ciąży. Położne ogólnie poprawnie, a niektóre nawet lepiej niż dobrze. Personel noworodkowy na czele z doktorem Strzeleckim trzeba pochwalić. Lekarze Maja Janeczko i Andrzej Opalski także na plus. Ten drugi jako jedyny, a zdążyłam zapoznać się bliżej z wieloma innymi (mnóstwo lekarzy i stażystów), interesował się mną nie tylko przed ale i po porodzie. Warunki lokalowe nieszczególne. Są pokoje bez łazienek, np. mój, z koleżanką (dwie na sali trzyosobowej) korzystałyśmy z łazienki w pokoju obok (jedynka z łóżkiem na pilota). Co do sal porodowych, niestety ta do porodów rodzinnych była zajęta, o czym mnie poinformowano w dość obcesowy sposób.

Flo
22-06-2016 10:17
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Cz. 2. Niestety samo się nie rozkręciło i trzeciego dnia pobytu na oddziale zgodziłam się na balonik (cewnik Foleya). Inna położna wyraziła dezaprobatę wobec tego pomysłu…. Balonik (oj bolało przez kilka godzin) spowodował, iż następnego dnia rano rozwarcie z opuszka zwiększyło się do 4 cm, ale cewnik nie wywołał skurczów (istniała taka możliwość) i czwartego dni pobytu na oddziale podłączono mi pompę z oksytocyną. Dość szybko podziałała, bolało koszmarnie, jedna z położnych uświadamiała mnie, chyba na pocieszenie, że to nieprawda, iż poród naturalny mniej boli od wywoływanego, że to tylko obiegowe opinie. Miałam też przebity pęcherz, chyba tylko po to, żebym nie uciekła im z porodówki (oksytocynę można odłączyć i przerwać indukcję, ale zaszyć pęcherz płodowy już nie), lekarka stwierdziła, że chcą, żeby poród zakończył się tego samego dnia…. Na początku podłączono dodatkowe kroplówki (sól, glukoza itp.). Przez cały okres porodu byłam podpięta do KTG. Ogólnie byłam okablowana, ale mogłam się poruszać i korzystać z toalety (rodziłam w boksie, dla informacji osób chodzących do Rydygiera na przedporodowe badania - toaleta z prysznicem widoczna jest łóżka, na którym robi się KTG w. Poród trwał 10 godzin, w tym 2 z pełnym rozwarciem, ale niestety skończył się cc, z porodu braku postępu – dziecko nie opuściło się. W trakcie porodu dostałam wszelkie możliwe środki znieczulające tam dostępne – kroplówka z paracetamolem, jakiś lek rozkurczowy, gaz, zzo). Wspomniana wyżej lekarka – Maja Janeczek- obecna na początku porodu, niemal prosiła, żebym skorzystała z tych środków, widziała jak się męczę, a w swoim planie porodu, napisałam, że wolałabym rodzić bez wspomagaczy (ale to dotyczyło porodu NATURALNEGO, indukcja to niestety nie natura…). Plan porodu rzeczywiście biorą pod uwagę. Trochę zastrzeżeń mam do położnej, która sprawowała nade mną główną opiekę – Katarzyna Grzywa.

Flo
22-06-2016 10:16
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Cz. 1. Moja opinia będzie dość obszerna, ale chciałam, żeby zawierała jak najwięcej informacji . No cóż, jestem rozczarowana. Mój lekarz pracuje w innym szpitalu, ale wybrałam ten ze względu na ilość pozytywnych opinii, a także rekomendację położnej, która przeprowadza szkolenia i twierdzi, że jeżeli rodzić w Krakowie to tylko w Żeromskim lub właśnie w Rydygierze. Zdecydowałam się także na ichniejszą szkołę rodzenia. Od 38 tygodnia chodziłam do nich na KTG, tam poznałam bardzo miłą lekarkę Maję Janeczek. Niestety trzy dni po terminie trafiłam na inną pania dr – Ewę Zarudzką, która wg położnej w rejestracji uczyniła tego dnia czystkę – wszystkie ciężarne skierowała do szpitala… , mnie z powodu rzekomego małowodzia. Następnego dnia zgłosiłam się na oddział, zostałam przebadana ginekologicznie przez kilku lekarzy, stwierdzono, że owszem wód jest już mniej, ale na tym etapie ciąży jest to naturalne (mieściły się na granicy normy – opinia mojej lekarki na wizycie poporodowej) i jeden z ginekologów stwierdził, że ocena ilości wód jest dość subiektywna. Przepływy były w porządku i KTG robione na oddziale trzy razy dziennie też było oceniane jako wzorcowe. Pytanie - co ja tam robię? Nie zmuszano mnie do niczego. Lekarz – Andrzej Opalski (bardzo polecam ze względu na fachowość jak i osobowość) ) zapytał: „i jak pani to widzi?”. Stwierdziłam, że moim marzeniem jest poród naturalny bez żadnych wspomagaczy. Zaproponowano mi preindukcję za pomocą balonika już pierwszego dnia, ale się nie zgodziłam (czwarty dzień po terminie), następnego też nie (lekarka poprzedniego wieczoru zachęcała do ćwiczeń na piłce i podkreślała, iż najlepiej żeby się poród sam rozkręcił, a jedna z położnych szeptem dwa razy ostrzegła – niech się pani na nic nie zgadza…) – ordynator (na marginesie dość miły) na obchodzie przyjął moją decyzję „jesteśmy miękcy”.

Dodaj opinię

Szukaj

Wesprzyj nas!