ul. Staszica 16 20-081 Lublin Pokaż na mapie
Ostatnia aktualizacja: 28-03-2017
81 532 39 35
www.poloznictwostaszica.umlub.pl
neonatologia@spsk1.lublin.pl
Ordynatorzy: położnictwa – Anna Kwaśniewska (od 2008), neonatologii – Maria Bis-Głuchowska (2014), położne oddziałowe: położnictwa – Barbara Janecka (od 2001), neonatologii - Marta Wróblewska (od 1993).
Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego - III.
Szkoła Rodzenia
Szpital współpracuje z płatną szkołą rodzenia. Osoby do kontaktu: Teresa Chmiel, tel. kom.: 692 491 036; e- mail: info@gravimed.pl, strona internetowa: www.gravimed.pl.
Izba Przyjęć
Rodząca może obejrzeć oddział położniczy przed porodem. Wymagane dokumenty przy przyjęciu do szpitala: karta ciąży, dowód osobisty, wypis z poprzednich pobytów w szpitalu.Wyniki badań (USG z ciąży, GBS, grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), zaświadczenia od innych lekarzy specjalistów jeśli były przeprowadzane konsultacje np. od okulisty lub kardiologa. Plan porodu jest dołączany do dokumentacji medycznej.
U wszystkich pacjentek wykonywane jest ogólne badanie, KTG, badanie wewnętrzne oraz zakładany jest wenflon. W razie konieczności wykonywane jest USG, lewatywa i golenie krocza na życzenie pacjentki.
Warunki i wyposażenie
Trakt porodowy z 2 stanowiskami, oddzielonymi parawanem. Do dyspozycji rodzących worek sako, piłka, prysznic.
Poród
Plan porodu omawiany jest w Izbie Przyjęć i w sali porodowej z położną i lekarzem. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest co jakiś czas przez ok.30 minut. Badania wewnętrzne wykonywane w stałym cyklu przez położną i lekarza i uzależnione są od wskazań położniczych. Nie można pić, ani jeść, rodząca nawadnia jest kroplówką.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: ćwiczenie oddechowe i rozluźniające, masaże, zmiana pozycji, ciepłe i zimne okłady.
- farmakologiczne: gaz wziewny, znieczulenie dolędźwiowe
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą. Znieczulenie dolędźwiowe jest dostępne nieodpłatnie dla wszystkich rodzących. Pacjentka rodząca ze znieczuleniem dolędźwiowym może się ruszać.
Parcie:
II okres porodu najczęściej przebiega w pozycji na plecach lub na boku. Personel z własnej inicjatywy informuje o przebiegu porodu i stosowanych środkach i zabiegach.
Poród z osobą towarzyszącą
Możliwy poród z osobą bliską lub doulą (gdy rodząca jest sama). Osoba towarzysząca może zostać do 2 godziny po porodzie. W trakcie cesarskiego cięcia osoba towarzysząca nie może być obecna.
Kontakt z dzieckiem
Po porodzie fizjologicznym zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie minimum 2 godziny. Pierwsze karmienie odbywa się nie później niż po 2 godzinach od narodzin. Osoba bliska może przeciąć pępowinę. Ocena Apgar dokonywana na brzuchu matki przez lekarza neonatologa. W trakcie szycia krocza dziecko nie jest zabierane od matki. Mierzenie i ważenie odbywa się w kąciku noworodka w pobliżu matki, po ok 2 godzinach od narodzin, osoba towarzysząca może być przy tym obecna. Badania noworodka w przypadku porodu zabiegowego i po cesarskim cięciu odbywają się po ok 30 minutach do 2 godzin od narodzin.
Po cesarskim cięciu, jeśli sytuacja na to pozwala, noworodek jest kładziony na piersi mamy i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie od 5-10 minut, pierwsze karmienie odbywa się nie później niż po 2 godzinach od narodzin. O pierwszej kąpieli decydują rodzice.
Po porodzie
Na oddziale jest 1 sala jednoosobowa z łazienką, 3 sale dwuosobowe bez łazienki i 1 sala trzyosobowa bez łazienki. Matki przebywają ze zdrowymi dziećmi przez całą dobę. Jeśli dziecko z powodów zdrowotnych znajduje się osobno, to to odwiedziny matki reguluje personel. Pobyt w szpitalu po porodzie w oddziale położniczym trwa średnio 3 dni niezależnie od tego jaki to był poród. Matka uczona jest pielęgnacji dziecka, a wszystkie zabiegi pielęgnacyjne odbywają się w jej obecności. Personel z własnej inicjatywy informuje o stanie zdrowia dziecka. Matka (lub ojciec) mogą być obecni w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka.
Matki uczone są jak karmić piersią. Mogą też korzystać z porad certyfikowanego doradcy laktacyjnego. Noworodki są dokarmiane sztucznym mlekiem tylko w przypadku wskazań lekarskich. Nie ma możliwości konsultacji z psychologiem. Odwiedziny odbywają się na korytarzu w wyznaczonych godzinach.
Opłaty
Nie ma opłat.
| Liczba porodów | 1595 | Cesarskie cięcia | 51.00% | |||
| Nacięcia krocza | - | Znieczulenie dolarganem | 0.00% | |||
| Znieczulenie zwenątrzoponowe | Tak | Znieczulenie gazem wziewnym | Tak |
Komentarze
Opieka przy porodzie naprawdę bardzo miła i pomocna, położna Pani Jadzia, mimo iż byłam trudną pacjentką, cudowna. i na tym koniec komplementów! ZZO podobno jest na życzenie pacjentki, ja rodziłam w nocy i podobno w nocy nie podają, znajoma znowu w dzień rodziła to położna stwierdziła że nie ma takiej potrzeby... Mają gaz, mi nic nie pomógł mało tego, wymiotywałam po nim i byłam lekko otępiała. Opieka poporodowa, no coż na moją dobę jaką spędziłam na oddziale, oprócz położnej p. Jadzi nikt się nie interesował. Niestety mój maluch miał zapalenie płuc, lekarz na drugi dzień przyszedł i poinformował mnie że muszę zawieźć małego na intensywną, dla matki szok, wiedziałam tylko tyle że ma podwyższone CRP, no i został tam maluch prawie 3 tyg, pielęgniarki/położne na tym oddziale noworodkowym różne, niektóre to wszystkie matki karmiące wyrzuciłyby za drzwi, zamiast zajmować się swoja pracą oglądały filmy na komputerze i akcesoria dla kobiet na allegro,a do noworodków miały pretensje że płaczą, niektóre to się wręcz zachodziły. Były i takie które bardzo ciepło zajmowały się dziećmi. Np. Pani Stasia,Tereska. Miejsca na tym oddziale bardzo mało i kolejki do laktatora.... Już nie wspomnę o tych biednych kobietach,po cesarskim cięciu które siedziały na taboretach.Od lekarzy nic konkretnego się nie dowiesz, wyniki dobre leczymy. Jedynie Pan Doktor jedyny na oddziale był bardzo miły i dokładnie udzielał info na temat stanu zdrowia dziecka i wyników. Ojciec nie mógł przebywać na oddziale z dzieckiem, jedynie za zgodą lekarza na parę minut. Matki których dzieci są na intensywnej przerzucają na patologię, i z łaską trzymają 7 dni, potem zostaje przychodzenie codzienne do malca. A i porządek tam też panuje, dzieci nowonarodzone przywożą na intensywną, do tych chorych!Pozdrawiam wszystkie kobiety które przechodziły ten sam koszmar co ja!
Bardzo polecam ten szpital! Rodziłam naturalnie z położną Panią Anetą która była bardzo pomocna. Mówiła jak oddychać i przeć, doradzała pozycje, proponowała prysznic i masaż, wszystko ze mną konsultowała i nie zrobiła nic na co nie miałam ochoty lub nie wyraziłam zgody. Co do znieczulenia to niestety tylko gaz, który moich bóli krzyżowych nie uśmierzał wcale, jednak pozwalał bardzo odpocząć między skurczami a nawet zasnąć na kilka sekund. Mąż mógł być obecny przez cały okres porodu. Miałam szczęście być jedyną rodzącą naturalnie w tym czasie więc w ostatniej fazie miałam dość liczną ekipę porodową, ok. 10 osób wraz ze studentami ale mi to akurat nie przeszkadzało. Najmilej wspominam dr. Michała Dzikiego, super człowiek, bardzo empatyczny, ma wspaniałe podejście do rodzącej, dzięki niemu teraz swój poród wspominam z uśmiechem i wzruszeniem. Byłam dość trudną pacjentką, z bólu nie bardzo chciałam współpracować, mimo to lekarz był bardzo wyrozumiały nawet na moje soczyste komentarze i groźby. Opieka po porodzie również wspaniała, położne co chwila sprawdzały czy ze mną i z dzieckiem wszystko w porządku, pomagały przystawić malucha do piersi, pokazały jak go przewijać, dbać o pępek i pielęgnować a w nocy jak tylko słyszały płacz dziecka od razu przybywały z pomocą. W ciągu dnia na salę co chwila zaglądały studentki i same proponowały pomoc w przewijaniu, karmieniu i zmianie pościeli. Jedyny minus to posiłki, gdyby nie "dostawy" od męża to na samym szpitalnym jedzeniu można zejść z głodu. Ogólnie jestem bardzo zadowolona z opieki i na prawdę polecam ten szpital wszystkim przyszłym mamom.
Rodziłam tam poprzez cc i jeśli chodzi o samą operację nie mam zastrzeżeń. Jednak już przed operacją niemiłe zaskoczenie - wbrew temu co piszą na tej stronie-nie ma możliwości kangurowania dziecka przez tatę, co było dla mnie bardzo ważne i strasznie się rozczarowałam. Kolejnym problemem jest kompletny brak pomocy laktacyjnej. Najchętniej wszystkim dzieciom podano by mm. Ja karmię tylko dzięki pomocy położnej środowiskowej, z którą konsultowałam się przez tel.
Opiekę podczas porodu oceniam bardzo dobrze, lekarze i położne byli bardzo mili i pomocni, ich szybka reakcja pozwoliła mojemu synowi urodzić się bezpiecznie. Niestety już sama opieka poporodowa była bardzo słaba, a raczej wcale jej nie było, bo na mojej sali nikt się nami nie interesował. Żadna położna nie zainteresowała się czy ja czy którakolwiek kobieta na sali potrzebuje pomocy przy karmieniu czy opiece nad dzieckiem, czy w ogóle potrafimy zajmować się noworodkiem. Raz przyszła tylko położna pomóc mi przy przystawieniu dziecka ale tylko dlatego że jego płacz niósł się w nocy przez cały korytarz. Karmienie po cesarce było bardzo trudne, a że w ogóle się udało zawdzięczam tylko mojej położnej środowiskowej. Ogólnie i tak wybrałabym jeszcze raz ten szpital bo w Lublinie moim zdaniem nie ma lepszej alternatywy.
szpital oceniam b. dobrze. podczas porodu polozne mowia jak oddychac. po porodzie jesli jest taka potrzeba pomagaja przystawic dziecko do piersi, pokazuja jak przewijac, w nocy jesli sie czegos potrzebuje sluza pomoca. warunki nie najlepsze ale tez nie najgorsze, sale ciasne, ja lezalam w 4os sali, ciezko bylo przejsc z dzieckiem do lozka. najgorzej wspominam jednak naciecie poniewaz moje krocze bylo przygotowane na porod tak jak trzeba a dziecko bylo dosyc male i drobne a pomimo tego zostalam nacieta chociaz wiem ze daloby rade bez tego! nie wiem nawet jak nazywala sie polozna kt. mnie nacinala. ogolnie szpital polecam.
Rodziłam w tym szpitalu w grudniu. Poród sn. Ogromną pomoc otrzymałam od Pani Kasi położnej tam pracującej, z którą wcześniej spotkałam się kilka razy. Na oddziale położniczym pielęgniarki złote, pomagają jak tylko mogą przy porodzie. Są cierpliwe i respektują plan porodu. Jeżeli chodzi o oddział noworodków- tragedia. Współczuję każdej matce początkującej- sama nią byłam. Żadnej pomocy, informacji. Do tego stopnia ze wyszłam z synem ze szpitala z bilirubiną 11 i nikt mi nie powiedział, żeby to kontrolować. Na szczęście po trzech dniach przyszła położna środowiskowa i trafiliśmy do dziecięcego szpitala z bilirubiną 18!!! Pomimo iż była to rosnąca bilirubina to nikt nie naświetlił syna, a leżałam dobę dłużej w szpitalu e względu na powikłania przy porodzie. Kolejna sprawa to laktacja. Nikt nie instruuje. Byłam u pielęgniarek skarżąc się na małą ilość pokarmu to kazały czekać mi na nawał, a byłam już w 3 dobie po porodzie! W dziecięcym szpitalu zalecili mi dokarmianie... Same widzicie smutna rzeczywistość na oddziale noworodków. Narażono zdrowie mojego dziecka.Na koleżankę na sali nakrzyczano, że w nocy wzywa pomoc pielęgniarek 2 razy!
rodziłam w listopadzie.spotykałam się z położną Małgosią Madej, która pracuje w tym szpitalu. bez jej pomocy chyba nie dałabym rady,dziewczyny, przed porodem udajcie sie do szkoły rodzenia lub jeśli macie możliwość na wizyty prywatne, dowiecie sie co i jak, aby potem nie było problemów. poza tym dzieki p. Małgosi nauczyłam się jak mam oddychać w trakcie porodu co mi bardzo pomogło i mogłam dotleniac dziecko, opisała jak to wszystko może wyglądać i czego sie spodziewać.nie ma potem takiej paniki. miałam znieczulenie zewnątrzoponowe- kobitki bierzcie je jak tylko możecie. to jest istne zbawienie. mdlałam z bólu nie było ze mną kontaktu a po "wstrzyknięciu" tego znieczulenia nie czułam bólu, mialam pełną świadomość i dzięki niemu urodziłam naturalnie. pan anestezjolog czuwał przy mnie do samego końca porodu, bardzo pomocny i miły człowiek. no i nie krzyczałam z bólu, mogłam sie skupić na tym co najważniejsze- słuchałam poleceń położnej i poród był naprawde fajnym przeżyciem. co do opieki po porodzie- panie położne robiły co mogły, zawsze " ktoś był pod ręką", nie za każdym razem spotykałam sie z uprzejmością- wiadomo różni ludzie i zwyczaje- ale było ok. trzeba samemu zadawać pytania i również sie czasem o coś upomnieć. majją naprawde kupe roboty. niestety opieka lekarska troche gorzej- mój mały miał rumień noworodkowy toksyczny, pani pediatra nie wiedziała dokładnie co robić (?) i wezwała dermatologa który przyszedł dopiero na 3 dzień od wezwania (!) interweniowała pani kierownik oddziału bo siedziałam w szpitalu 6 dni. dlatego trzeba niestety samemu o wszystko pytać i czasem dopilnować swoich spraw. przecież położne nie wiedzą czy rodzimy po raz pierwszy i nic nie wiemy czy jest to dla znana sytuacja i kolejny poród więc wiemy co i jak. ogólnie polecam, a zwłaszcza wspomniane znieczulenie i spotkania z położną. trzymajcie się przyszłe mamy, poród naprawde może być czymś przyjemnym ale trzeba najpierw sie dobrze zorganizować i zaplanować. pozdrawiam :)
Szpital oceniam bardzo dobrze. Opieka położnicza jak najbardziej w porządku, przemiłe i opiekuńcze położne. Zastrzeżenia mam tylko do opieki neonatologicznej - od 2 z 3 pań doktor zajmujących się maluszkami nie można dowiedzieć się nic więcej poza tym, co same chcą rodzicom powiedzieć (a nie chcą powiedzieć za wiele). Pielęgniarki na noworodkach bardzo pomocne, ciepłe i opiekuńcze, może za wyjątkiem jednej, która gdyby mogła, wygoniłaby wszystkie matki karmiące i opiekujące się dziećmi. Na szczęście cała reszta jest bardzo na plus i za to wszystko jesteśmy im bardzo wdzięczni.
Jestem bardzo zadowolona z porodu i pobytu po porodzie w tym szpitalu. Mój poród odbył się przez cc, operację wykonano w znieczuleniu "od pasa w dół", przez co podczas porodu byłam cały czas świadoma. Atmosfera na sali operacyjnej, dzięki wspaniałemu zespołowi (m.in. dr Skórzyński, dr Połuszejko-Kamińska) -wspaniała. Jeszcze kiedy byłam szyta dostałam dziecko skóra do skóry. Po operacji objęto mnie troskliwą opieką położnych (fantastyczne: p.Jadwiga, Agnieszka, Agata, nie pamiętam niestety wszystkich imion), jeśli tylko była potrzeba dostawałam lek przeciwbólowy. Ku mojej uciesze dziecko było cały czas ze mną :) Osobiście nie potrzebowałam pomocy przy przystawianiu do piersi ani przy nauce zmiany pieluszki. Myslę, że jeśli jest z tym problem trzeba wprost prosić o pomoc, a nie czekać na to czy ktoś się domyśli. Widziałam, że mamy które nie miały pokarmu dostawały bez problemu buteleczki z mlekiem, ale na oddziale jest duże parcie na karmienie piersią. Dzieci są z mamami na salach, zabiera się je na szczepienia, pobieranie krwi. Badania odbywają się raczej przy mamie na sali. Sale 2 i 4 osobowe, ja miałam szczęście leżeć na b. komfortowej sali 2-os z łazienką (przedtem kilkanaście godz na korytarzu, ale mówiąc szczerze nie jest to jakieś wielkie uniedogodnienie, poza tym podpisuje się zgodę na taką ewentualność). Jedyny minus pobytu to zachowania osób odwiedzających. Odwiedziny są niby z założenia na korytarzu przy windzie ale wielu panów tego nie respektowało i właziło bezceremonialne na sale. Ogólnie bardzo polecam ten szpital - wspaniały, pomocny i kompetentny personel położnych, wysokiej klasy sprzęt medyczny, najlepsza kadra lekarska. A przez to, że oddział jest non stop oblegany - krótki pobyt w szpitalu (po 72 h przy braku przeciwwskazań można już wyjść do domu:)).
Rodziłam niedawno w tym szpitalu i jedynie jestem zadowolona z opieki na trakcie porodowym.Była ze mną przy porodzie mgr.poł. Agnieszka Bucoń i dr.Andrzej Miturski wspaniała kadra medyczna.Mogłam liczyć na pomoc i doradztwo w każdej dziedzinie związanej z porodem.Natomiast oddział noworodków to zwrot o 180*.Nikt nie pokazał jak przystawić dziecko do piersi,dzieci są nie kąpane przez cały pobyt w szpitalu ,również nikt nie pokazał jak czyścić pępuszek.W ubikacjach papier toaletowy "pod wydział" jedna rolka na cały dzień.Odwiedziny na poczekalni .Najgorzej jednak było na intensywnej terapii,gdzie byłam świadkiem jak dziecko się zadławiło mlekiem(całe czerwone niemogące oddychać) żadna z "pań" tam będących nie zareagowała,dopiero po mojej interwencji się to zmieniło.Nie do pomyślenia też jest fakt że w dzisiejszych czasach i na taki oddział pięknie wyremontowany dziecko chore na żółtaczkę bądź inną chorobę leży samo a matka jest wypisywana do domu.Jeżeli chodzi o karmienie takich dzieciątek to sprawa wygląda tak że jest tam jeden laktator elektryczny i może się podpiąć tylko dwie osoby ,więc cały czas była "walka" bo matek które przychodziły nakarmić było ok 10 i każda chciała ściągnąć pokarm - w domu ściągnąć nie można było gdyż cyt. " bo to nie sterylne".Trzeba się było pytać i prosić żeby można było wejść nakarmić dziecko.Po wypisaniu mnie do domu zapytałam jedną z "pań" ile mleka mam zostawić na noc ,żeby dziecko nie było karmione sztucznym mlekiem, odpowiedziała że cyt. "jak się przychodzi do szpitala rodzić ,to już się wszystko powinno wiedzieć a nie pytać - bo każdy ma dostęp do internetu i sobie może wszystko przeczytać".Podsumowując - trakt porodowy i personel na TAK ,opieka po porodzie na oddziale noworodków NIE POLECAM.