Gołdapska 1 19-400 Olecko Pokaż na mapie
Ostatnia aktualizacja: 10-08-2017
87 520 22 95 lub 96
www.olmedica.pl
olmedica@olmedica.pl
Ordynatorzy: położnictwa – Stanisław Łukawski (od 2013), neonatologii – Magdalena Skowrońska (od 2011), położne oddziałowe: położnictwa – Barbara Jamróg (od 2001), neonatologii – Wiesława Kosińska (od 2015).
Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego – I.
Szkoła Rodzenia
Szpital prowadzi bezpłatną szkołę rodzenia. Kontakt do szkoły rodzenia: Beata Brodowska, tel: (87) 520 22 95 wew. 363, e-mail: olmedica@olmedica.pl
Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział położniczy przed porodem. Dokumenty wymagane przy przyjęciu do szpitala: karta ciąży, dokument tożsamości, skierowanie do szpitala, wypisy z poprzednich pobytów w szpitalu, plan porodu, dodatkowe dokumenty w przypadku planowego cięcia cesarskiego – karta grupy krwi. Wyniki badań wymagane przy przyjęciu do szpitala: grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), antygen HBs - HBS Ag - badanie w kierunku WZW B - w ciąży, OWA, WR - odczyn Wassermanna - badanie w kierunku kiły posiew GBS; badanie na nosicielstwo wirusa HIV, przeciwciała anty-HC (badanie w kierunku WZW C), wszystkie wyniki badań usg wykonane w obecnej ciąży oraz zaświadczenia od innych lekarzy specjalistów jeśli były przeprowadzane konsultacje np. od okulisty lub kardiologa. Plan porodu jest dołączony do dokumentacji medycznej.
Czynności wykonywane w izbie przyjęć u pacjentek przyjmowanych do porodu:
- u wszystkich pacjentek: zbieranie wywiadu, badanie ogólne (tj. pomiar ciśnienia, tętna i temperatury, ważenie), badanie wewnętrzne, zakładanie wenflonu, badanie KTG, zaznajomienie pacjentki z prawami pacjenta oraz regulaminem oddziału,
- w zależności od decyzji personelu medycznego: badanie USG, golenie krocza.
Warunki i wyposażenie
W oddziale porodowym jest sala wieloosobowa z dwoma łóżkami oddzielonymi parawanem. Szpital nie podał informacji o dostępności sprzętów ułatwiających poród.
Poród
Plan porodu omawiany jest zawsze z położną w sali porodowej. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest co 120 minut, trwa ok. 30 minut. Badania wewnętrzne wykonywane są co około 120 minut przez lekarza lub położną. Rodząca może jeść oraz pić wodę w trakcie porodu.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: masaż, praca z oddechem, kąpiel/prysznic,
- farmakologiczne: znieczulenie zewnątrzoponowe.
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą. Znieczulenie dolędźwiowe jest dostępne na życzenie. Pacjentka może poruszać się ze znieczuleniem.
Parcie:
Najczęściej stosowana pozycja w czasie II okresu porodu to parcie na plecach na łóżku porodowym.
Poród z osobą towarzyszącą
Osoba towarzysząca może przebywać z kobietą przez cały czas trwania porodu, jeżeli pozostałe rodzące wyrażą na to zgodę. Rodzącej nie może towarzyszyć więcej niż jedna osoba towarzysząca. W porodzie może towarzyszyć doula, ale tylko wtedy, gdy rodząca jest sama. Osoba bliska może zostać przez 2 godziny po porodzie oraz w oddziale położniczym (w godzinach odwiedzin). W trakcie planowego cesarskiego cięcia osoba towarzysząca nie może być obecna.
Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie przez 30-120 minut. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się po 30-60 minutach od narodzin. W trakcie szycia krocza dziecko najczęściej jest zabierane od matki. Osoba towarzysząca może przeciąć pępowinę, jeśli wyrazi takie życzenie.
Ocena w skali Apgar po porodzie fizjologicznym jest dokonywana na brzuchu matki przez lekarza neonatologa. Ważenie i mierzenie zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się w kąciku noworodka w pobliżu matki po 30-120 minutach, osoba towarzysząca może być przy tym obecna. Badanie noworodka po porodzie zabiegowym (vacuum, kleszcze) odbywa się po 11-30 minutach, a po cięciu cesarskim po 5-10 minutach od narodzin.
Po zbadaniu przez lekarza, zdrowy noworodek urodzony drogą cesarskiego cięcia zostaje w kąciku na sali operacyjnej do zakończenia operacji. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po cięciu cesarskim odbywa się po kilku godzinach.
Pierwsza kąpiel noworodka ma miejsce zawsze w pierwszej dobie życia.
Po porodzie
W oddziale położniczym jest jedna sala jednoosobowa z łazienką oraz cztery sale dwuosobowe bez łazienek.Matki po porodzie przebywają ze zdrowymi dziećmi przez całą dobę, ale po cięciu cesarskim mają możliwość oddania dziecka na parę godzin pod opiekę personelu. Jeśli noworodek z powodów zdrowotnych znajduje się osobno od matki matka może być z nim bez ograniczeń, gdy tylko chce.
Pobyt na oddziale położniczym trwa średnio 3 dni po porodzie drogami natury lub po porodzie zabiegowym oraz 4 dni po cięciu cesarskim.
Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne są wykonywane w obecności opiekuna. Każda matka jest uczona jak pielęgnować noworodka. Matka najczęściej jest informowana o stanie zdrowia dziecka podczas obchodu. Rodzic może być obecny w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka, jeśli poprosi.
Kobieta otrzymuje poradę laktacyjną w określonych przez szpital sytuacjach. Porad laktacyjnych udzielają położne i pielęgniarki z oddziału neonatologicznego. Noworodki są dokarmiane mlekiem modyfikowanym na prośbę matki oraz z powodu przeciwwskazań medycznych takich jak przyjmowanie przez matkę leków będących przeciwwskazaniem do karmienia.
Kobieta ma możliwość konsultacji z psychologiem. Odwiedziny odbywają się w dowolnych godzinach w ciągu dnia w sali, w której leży matka.
Opłaty
Brak opłat.
| Liczba porodów | 467 | Cesarskie cięcia | 39.00% | |||
| Nacięcia krocza | - | Znieczulenie dolarganem | - | |||
| Znieczulenie zwenątrzoponowe | Tak | Znieczulenie gazem wziewnym | Nie |
Komentarze
Rodziłam w lutym tego roku, poród naturalny indukowant w 41 tygodniu. Szpital mogę z czystym sumieniem polecić. Mąż mógł być cały czas obecny w środku nocy zarówno na sali przedporodowe jak i na porodówce, położna-anioł, dzięki niej udało mi się urodzić synka 4.250 kg., instruowała mnie jak i co robić a męża jak mi pomóc. Maluszek był ze mną dwie godziny, przywieziono mi śniadanie na salę porodową, żebym szybko wróciła co sił i mogła karmić. Wskazówki dot karmienia i opieki nad dzieckiem uważam za wystarczające. Pozwoliły ruszyć z laktacją dzięki czemu nadal karmię. Jedyny minus to brak łazienki na sali i konieczność chodzenia do toalety przez korytarz, co po porodzie ze szwami nie należy do przyjemnych a wiadomo że trzeba do toalety chodzić często. Ordynator jak i inni lekarze bardzo profesjonalni i rzeczowi. Widać było że wszyscy są bardzo zaangażowani, ani przez moment nie czułam się niezaopiekowana. Położne i pielęgniarki również super, choć szczerze mówiąc starsze położne były nieco nieprzyjemne. Podczas wymiotów już w trakcie I fazy porodu, Pani polozna przyszła, rzuciła mi parę szmat i wyszła, musiałam sama to sprzątać w trakcie skurczów żeby nie przeszkadzać innym kobietom na sali. Można było zawołać salową a nie olewać. To jedyny malutki minusik. Znieczulenie oczywiście dostępne bez problemu, również podczas skurczów dostępna była piłka, worek, można było wybrać w której pozycji skurcze najlepiej się znosi. Oceniam bardzo pozytywnie, i na pewno wrócę na kolejny poród.
Niestety nie polecam pierworódkom porodu w tym szpitalu, dziwię się pozytywnym opiniom, ale może to ja trafiłam w „kiepskim” czasie. Rodziłam pod koniec października 2018r. Zaczynając od plusów to wymieniłabym miły personel podczas porodu i znieczulenie zewnątrzoponowe, a także obecność męża w czasie porodu. Na tym koniec plusów. W czasie porodu gdy dostałam skurczy partych kazano mi je wstrzymywać „bo jeszcze za wcześnie”, a gdy w końcu podeszła do mnie położna to skurcze parte ustały i wróciły zwykłe skurcze, na których w efekcie urodziłam doznając pęknięcia krocza, pomimo wcześniejszej zgody na nacięcie. Po porodzie kontakt skóra do skóry trwał zaledwie kilka minut na czas oceny apgar, później dziecko zabrano do ważenia i wróciło za jakiś czas ubrane, by spędzić prawie godzinę w łóżeczku, ja mogłam na nie popatrzeć czekając aż ktoś się mną zainteresuje (męża wyproszono). Praktycznie brak opieki laktacyjnej, po kilku godzinach jedna pani pokazała mi jak przystawić dziecko i po trzech minutach znikła widząc, że jej sposób nie ma szans na powodzenie. W kolejnym dniu inna pani poświęciła mi około 5 minut, przynajmniej trochę już wiedziała, ale niestety na tym koniec wsparcia. Dziecko mało spało więc w drugiej dobie zaczęto podawać mu glukozę w butelce przez co przestało być zainteresowane piersią. Następnie w trzeciej dobie bez wyraźnych wskazań medycznych podłączono pod kroplówkę z glukozą, w tym czasie miałam nawał, skutkiem czego był zastój, z którym zmagałam się całą noc. Wychodząc ze szpitala karmiłam dziecko mlekiem odciąganym laktatorem, bo tak mi zalecono, mimo iż mogłam karmić piersią, co pokazały kolejne dni. Niestety przez „praktyki” szpitala długo musiałam walczyć o kamienie i nie wiem jak długo uda mi się je utrzymać, a spędzenia pierwszych chwil z dzieckiem nikt mi nie odda. Rodząc w tym szpitalu trzeba się domagać swoich praw, a nie wierzyć w dobrą wolę personelu.
Polecam!!! Rodziłam w tym szpitalu 01.12.18 Trudno sobie wyobrazić lepsze miejsce do porodu! Przede wszystkim szukałam szpitala z dostępnym znieczuleniem zewnątrzoponowym, bo w Giżycku skąd pochodzę nie ma takiej możliwości. Było to dla mnie ważne, ponieważ miałam złe doświadczenia przy pierwszym porodzie. Tu w Olecku nie było problemu ze znieczuleniem, ordynator bardzo uprzejmy i ludzki sam zaproponował żebym skorzystała ze znieczulenia, co bardzo ułatwiło i przyspieszyło poród. Położna bardzo sympatyczna i wykwalifikowana, przeprowadziła porod tak, że obyło się bez nacięcia i szybko doszłam do siebie. Pielęgniarki od noworodków też miłe i pomocne, ciągle pytały czy w czymś pomóc, poradzić. Dostałam ważne wskazówki laktacyjne i obyło się bez nawału pokarmu. Sala porodowa świetnie wyposażona. Z całego serca polecam ten szpital, czułam się tam jak w prywatnej klinice
Nie wiem dlaczego ta placówka nie została zamknięta i jakim cudem przechodzi kontrole. Posiłki wiadomo jak w każdym szpitalu poniżej 0. Pielęgniarki tylko dwie miłe, sympatyczne i rzeczowe. Reszta rodem z prl-u. Niektóre osoby chyba pracuja tam za kare. Zero informacji. W salach duszno, okna nie mozna uchylić. W łazienkach tylko 2 prysznice na cały oddział i jedna toaleta. Do tego pacjentki (często ciężarne) pala w toalecie, smród na cały oddział ale jakoś nikt z personelu nie zwraca uwagi na to. Podobnie panie sprzataczki palace na schodach oddziału. Sprzet medyczny bardzo stary do tego stopnia ze dwa aparaty ktg podczas akcji porodowej nie działały. Położna po porodzie oburzona, że jeszcze dokumenty musi wypełnic poniewaz pobierałam komórki macierzyste. Jedyny plus ze daja znieczulenie i anestezjolog z powołania.
Rodzilam w tym szpitalu dwa razy - 2 lata temu i kilka dni temu. Jestem bardzo zadowolona z caloksztaltu opieki szpitala. W obu przypadkach wszystko przebiegało SN bardzo szybko, sprawnie. W czasie porodów mógł być obecny mąż. Wszystkie etapy były że mną omawiane i konsultowane. Przestrzegano bardzo mojego planu porodu. Położna wykazała się ogromną troską i cierpliwością ale też mega opanowaniem. Lekarz obecny W czasie porodu. W każdym momencie można było skorzystac z ZZO. Jeśli chodzi o opiekę poporodowa to jestem zachwycona - pielęgniarki i położne wiele razy w ciągu dnia przychodzą, dopytują czy wszystko jest w porządku, czy nie potrzeba pomocy/leków. Pielęgniarki noworodkowe to panie z sercem na dłoni- pomocne, dzielnie uczące jak dobrze karmić, poświęcają dużo czasu dla swoich podopiecznych. Ogólnie polecam bardzo ten szpital w kwestii porodu.
Bardzo dobra opieka okołoporodowa. Brak narzucanych pozycji jak to w niektórych szpitalach bywa, znieczulenie bezpłatnie na życzenie, położne miłe oraz pomocne. Po porodzie również chętne do pomocy przy karmieniu, opiece nad dzieckiem, nie trzeba ciągnąć za język w sprawie informacji o stanie zdrowia. Szczerze polecam ten szpital.
Swój poród w tym szpitalu wspominam raczej dobrze. Zarówno podczas jak i po porodzie czułam się dobrze zaopiekowana. Poród przyjmował dr Kowalik, którego sobie chwalę. Co do opieki nad dzieckiem to mam kilka zastrzeżeń, przede wszystkim brak informacji, co do stosowanych zabiegów (zatrzymano nas z córką trochę dłużej ze względu na 11% spadek masy ciała). Ordynator neonatologii - zero info podczas porannego obchodu, a po kilku godz dowiedziałam się, że zleciła badania krwi. Dla mnie to niedopuszczalne, tym bardziej, że w informacji powyżej jest napisane co innego.. Ich plusem jest na pewno to, że nie wciskają mm przy byle kłopocie z laktacją, ale też nie wszystkie panie są wyrywne do pomocy niedoświadczonym mamom. No i niektóre panie neonatolożki krzywo na mnie patrzyły, ponieważ zbyt mocno egzekwowałam swoje prawa.
Rodziłam w tym szpitalu 2 razy. o pierwszym porodzie w 2002 roku wolę nie pamiętać i nie wypominać. Drugi raz rodziłam w 2011 r. Pani położna ok, lekarz SŁ też ok, opieka ok. Niestety nie pozwolono wejść mojemu mężowi, który bardzo chciał być przy porodzie naszego dziecka i żadna inna dziewczyna w tym czasie nie rodziła. Powiedziano nam tylko, że sala nie jest przystosowana do porodów rodzinnych i po jakiejś tam kontroli z zewnątrz zakazano im prowadzenia porodów rodzinnych. Tyle!
rodzilam w tym szpitalu w 2012 roku po raz drugi,modlilam sie zeby byla przy moim porodzie pani Kasia Karlowicz-super położna ,odbierala moj pierwszy porod!trafilam na nia ,miala dyzur,przy tej położnej mozna zapomniec o bolu porodowym,nigdy nie spotkalam tak sympatycznej położnej,normalnie kobieta anioł !!!!!!!!!!urodzilam w 4 godziny ,ze znieczuleniem, nic mnie nie bolało,po porodzie tez super,krocze szybko sie zagoilo,pewnie dobrze zeszyte.zadnych problemow z karmieniem,polecam ten szpital,jak zajde w kolejna ciaze,to tez tam urodze,naprawde polecam!!!!dziewczyny,pytajcie sie o pania kasie położna -ona wam pomoze,jest boska !
Poród naturalny. Po trzech latach powoli zaczynam zapominać.. Położna Katarzyna-super chyba uratowała mi życie:), lekarz SŁ - potraktował mnie jak krowę cielną-nie wzruszony na kilkugodzinny pobyt na porodówce. Pani od dzieci po porodzie-żadnej pomocy dla pierworódki-przyszła pociskała za sutki i powiedziała z oburzeniem że "nic z tego karmienia nie będzie"-a było szczęśliwie przez rok-tyle że sama musiałam się tego nauczyć.