Juraszów 7/19 60-479 Poznań Pokaż na mapie
Ostatnia aktualizacja: 03-08-2017
61 821 22 00; 61 82 12 221
www.lutycka.pl
szpital@lutycka.pl
Ordynatorzy: położnictwa – Marek Marian Pawlik (od 2015),neonatologii – Anna Jaworska (od 2013), położne oddziałowe: położnictwa – Elżbieta Bajon (od 2007); neonatologii – Ewa Czyżowska (od 2000).
Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego – II.
Szkoła Rodzenia
Szpital nie prowadzi i nie współpracuje ze szkołą rodzenia.
Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział porodowy przed porodem.
Dokumenty wymagane przy przyjęciu do szpitala: karta ciąży, dokument tożsamości, wypisy z poprzednich pobytów w szpitalu, dodatkowe dokumenty w przypadku planowego cięcia cesarskiego: zaświadczenie od lekarza specjalisty, który na podstawie swojego badania zaleca m.in. CC wskazania inne niż położnicze, grupa krwi- wynik.
Wyniki badań wymagane przy przyjęciu do szpitala: grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), morfologia z ostatnich 6 tygodni, antygen HBs - HBS Ag - badanie w kierunku WZW B - w ciąży, OWA, WR - odczyn Wassermanna - badanie w kierunku kiły posiew GBS; badanie na nosicielstwo wirusa HIV, przeciwciała anty-HC (badanie w kierunku WZW C), wszystkie wyniki badań usg wykonane w obecnej ciąży oraz zaświadczenia od innych lekarzy specjalistów jeśli były przeprowadzane konsultacje np. od okulisty lub kardiologa, dodatkowe badania w przypadku planowego cięcia cesarskiego- zaświadczenie j/w. Plan porodu jest dołączony do dokumentacji medycznej.
Czynności wykonywane w izbie przyjęć u pacjentek przyjmowanych do porodu:
- u wszystkich pacjentek: zbieranie wywiadu, badanie ogólne (tj. pomiar ciśnienia, tętna i temperatury, ważenie), badanie wewnętrzne, zaznajomienie pacjentki z prawami pacjenta
- w zależności od decyzji personelu: badanie KTG, badanie USG
Izba Przyjęć
W oddziale porodowym jest 6 sal jednoosobowych, dostępnych dla wszystkich, bez opłat.
Do dyspozycji rodzących są dostępne w niektórych salach jednoosobowych: worki sako, piłki, we wszystkich salach prysznic.
Poród
Plan porodu omawiany jest zawsze, z lekarzem w sali porodowej, z położną w sali porodowej.
Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest co przez cały okres porodu, pacjentka leży na łóżku porodowym. Badania wewnętrzne wykonywane są co 90 minut.
Rodząca może pić w trakcie porodu wodę, nie może jeść.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: masaż, praca z oddechem, ciepły okład, zimny okład, kąpiel/prysznic .
- farmakologiczne: gaz wziewny, petydyna, paracetamol, buscolizyna.
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą. Znieczulenie dolędźwiowe nie jest dostępne.
Parcie:
Najczęściej stosowane pozycje w czasie II okresu porodu to parcie na plecach na łóżku porodowym, w pozycji siedzącej.
Rodząca jest zawsze informowana o stosowanych podczas porodu środkach, badaniach i zabiegach.
Poród z osobą towarzyszącą
Osoba towarzysząca może przebywać z kobietą przez cały czas trwania porodu. Rodzącej nie może towarzyszyć więcej niż jedna osoba bliska. W porodzie może towarzyszyć doula, ale tylko wtedy, gdy rodząca jest sama. Osoba towarzysząca może zostać przez 2 godziny po porodzie, w oddziale położniczym (w godzinach odwiedzin).
W trakcie planowego cesarskiego cięcia osoba towarzysząca nie może być obecna .
Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie powyżej 5 -30 minut. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się nie później niż po ok. 2 godzinach. W trakcie szycia krocza dziecko w zależności od sytuacji jest lub nie jest zabierane od matki. Osoba towarzysząca może przeciąć pępowinę, jeśli wyrazi takie życzenie.
Ocena w skali Apgar po porodzie fizjologicznym jest dokonywana na brzuchu matki przez lekarza ginekologa-położnika.
Ważenie i mierzenie zdrowego noworodka odbywa się w kąciku noworodka w pobliżu matki po 11-30 minutach po narodzinach.
Po zbadaniu przez lekarza, zdrowy noworodek urodzony drogą cesarskiego zostaje przewieziony na oddział noworodkowy, może być “kangurowany” przez osobę towarzyszącą. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po cięciu cesarskim odbywa się w ciągu 2 godzin od urodzenia.
Pierwsza kąpiel noworodka jest wykonywana zawsze w pierwszej dobie życia.
Po porodzie
W oddziale położniczym jest 5 jednoosobowych sal bez łazienek 8 trzyosobowych sal z łazienkami.
Matki przebywają ze zdrowymi dziećmi przez całą dobę, ale mają możliwość oddania dziecka na parę godzin pod opiekę personelu. Jeśli noworodek z powodów zdrowotnych znajduje się osobno od matki matka może być z nim bez ograniczeń, gdy tylko chce.
Pobyt na oddziale położniczym trwa średnio 3 dni po porodzie drogami natury i po porodzie zabiegowym, 4 dni po cięciu cesarskim.
Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne są wykonywane w obecności opiekuna. Każda matka jest uczona, jak pielęgnować noworodka. Rodzic najczęściej jest informowany o stanie zdrowia dziecka na każdą prośbę. Matka jest obecna w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka jeśli o to poprosi.
Kobieta otrzymuje poradę laktacyjną w określonych sytuacjach, porad udzielają położne i doradcy laktacyjni.
Noworodki są dokarmiane mlekiem modyfikowanym na prośbę matki oraz ze wskazań medycznych.
Kobieta ma możliwość konsultacji z psychologiem.
Odwiedziny odbywają się dowolnie, o każdej porze dnia w sali, w której matka leży.
Opłaty
Brak opłat .
| Liczba porodów | 1490 | Cesarskie cięcia | 47.00% | |||
| Nacięcia krocza | - | Znieczulenie dolarganem | - | |||
| Znieczulenie zwenątrzoponowe | Nie | Znieczulenie gazem wziewnym | Tak |
Komentarze
Fatalnie wspominam poród. Opieka położnych i lekarza okropna. Nacinanie krocza jest standardem - położna wymusiła podpisanie zgody (najpierw zaznaczyłam, że się nie zgadzam). Poinformowała mnie, że tu WSZYSTKIE nacinają. Prośba o pomoc w dobraniu pozycji na skurcze, skończyła się informacją, że co najwyżej może dać mi dolargan, bo tu nic innego nie pomoże - boli bo ma boleć. Lekarz wchodzi, o "dzień dobry" można zapomnieć. Reakcja na plan porodu -> nie podam Pani znieczulenia przy zszywaniu, bo napisała Pani, że chce rodzić naturalnie (oczywiście w planie miałam napisane, że chcę znieczulenie, ale kto by to czytał...?). Opieka po porodzie też średnia. Nie chciano mi dać dziecka, bo byłam po porodzie bardzo osłabiona. Córkę dostałam po 15 godzinach, jak zmieniły się położne... Kiedy prosiłam Męża, żeby porozmawiał, czy chociaż dziecka mi na karmienie nie przywiozą, to położne przyszły z pytaniem, dlaczego na nie naskarżyłam... Długo mogłabym jeszcze pisać o nieprzyjemnościach, które spotkały mnie w tym szpitalu. Odradzam.
Przeżyłam tam horror. Nigdy tam nie wrócę..Położne na oddziale położniczym zwłaszcza 2 (blondynka i ta o rudawych włosach, na 1 zmianie) są straszne...0 empatii !!! Pani położna Ewa W. która mnie przyjmowała powiedziała, że przez takie osoby jak ja szpitale mają długi.( bo zgłosiłam się jako jeszcze nie rodząca, w 9 mies. z cholestazą, brak odczuwalnych ruchów płodu) dziecko było owinięte 3 x pępowiną wokół szyi. Gdyby nie moja odpowiedzialna reakcja nie wiem jak by się to skończyło, gdybym wróciła do domu na sugestie Pani położnej Ewy W. Badanie w obecności kilkunastu studentów, świty bez mojej zgody, znieczulica..Po cc tylko paracetamol przez kilka h max. ...ketonal zabroniony w ogóle.. 5 h po porodzie cc kazano mi samej się rozebrać do naga w obecności kilku pacjentek i obmyć w dużym zlewie, ponaglano, podniesionym głosem, szybciej, szybciej... gdy poplamiłam podłogę krwią wyzwano...Dziecko zarażono gronkowcem, poparzono prądem moje pośladki przy operacji cc- dłuuuugo się ta rana goiła... , tylko garstka tych dobrych położnych. Uważajcie na ten szpital...!!! zraziłam się do kolejnego dziecka...
Do szpitala zostałam przyjęta szybko i sprawnie (przede wszystkim dlatego że już u nich byłam ale na innym oddziale więc mieli moje dane w systemie). Poród bez komplikacji i dość szybki. Na początku położna zapytała czy mam swój plan porodu-ja nie miałam. Pozwolono mi chodzić, ale samo wyjście na świat dziecka było na leżąco (nie pytałam o inna pozycję bo nie myślałam o tym, więc nie wiem czy pozwolono by mi na inną). Dają koszule do porodu jeżeli ktoś chce. Potem koszule można świeżą dostać nawet dwa razy dziennie. Podkładów poporodowych i pieluszek dla dziecka nie żałują (jak się skończą to trzeba pójść i poprosić o jeszcze). Pościel dla dziecka też można sobie wymienić (rano przychodzą ze świeżą do sali i podczas kąpieli dziecka można zmienić, ewentualnie później trzeba pójść i poprosić). Pomoc przy karmieniu piersią otrzymałam, ale moim zdaniem trzy doby w szpitalu to za krótko jak ktoś rodzi pierwszy raz i ma się nauczyć karmić piersią (ja byłam pięć i dopiero w czwartej zaczęło nam wychodzić ale praca nad karmieniem i tak trwała jeszcze z tydzień). Jak dla mnie wszystko było w porządku.
Witam. Przedstawię sytuację jaka nas spotkała podczas porodu. Od porodu minęło już 4 tygodnie, więc nie jest to opinia emocjonalna. Niestety z opinii zasięgniętych w różnych źródłach wynikało że jest tam ok, z przykrością stwierdzam że zderzyliśmy się z brutalną rzeczywistością. Pracujący tam lekarze i położne nie mają pojęcia o Prawach Pacjenta i traktują tą szczególną dla rodzącej i bliskiej jej osoby sytuację, jakby pracowali w kopalni a rodzący to kolejna tona węgla do przerzucenia. Arogancja i brak szacunku to naprawdę najdelikatniej jak mogę to ująć. Młoda ok 30 letnia pani lek med. z nosem w chmurach bez kompetencji - żenujące. Panujący chaos, lekarz i lekarka, pięć położnych i każdy mówi coś innego, brak jakiejkolwiek informacji o tym co się dzieje i będzie działo. Jeżeli chodzi o pozycję w jakiej może kobieta rodzić to nie w dowolnej wygodnej, tylko na siłę nogi wzięte na podstawki i spięte rzepami. Jedna położna przyszła i oparcie dala wyżej bo tak będzie lepiej, za chwilę inna opuściła bo nie tak. Moje zdanie i interwencje męża nic nie dawały. Były momenty, że go wypraszano, choć tego nie chcieliśmy. Ogólna bezsilność z naszej strony i pokazywanie wyższości po stronie lekarzy i położnych. Wielkie zdziwienie, że mąż zrobił zdjęcie, dlaczego po co czy nas nie widać itd. Niestety, chwile które miały być czymś ważnym są traumą, która ciągle się przypomina mimo świąt z dzieckiem. A arogancja lekarzy w tym tej młodej lekarki, to szczyt chamstwa. Podczas szycia zrobienie na jednym szwie kokardki to chyba wpływ zbyt częstego oglądanie zagranicznych seriali o lekarzach (och jacy my fajni), radziła bym jej zmienić zawód i sprawdzić w słowniku co znaczy słowo empatia i szacunek nie wspomnę o zapoznaniu się z prawami pacjenta. Opiekę poporodową, oceniam OK. Położne z oddziału noworodków w większości zaangażowane, sympatyczne i pomocne. Poród - szczerze nie polecam brak kompetencji, profesjonalizmu, zrozumienia, poszanowania godności, intymności, empatii.
Witam. Na Lutyckiej rodziłam w 2012. Trafiłam tam 2 dni wcześniej z powodu niepokojących objawów i tak już zostałam. Nie miałam stamtąd lekarza ani położnej,Plan był taki,ze rodzimy w Raszei . Porodówki nie powalają,luksusu tam nie uswiadczysz... Poród mimo ze nie najlżejszy wspominam jednak dobrze. Położna pomagała jak mogła. Przy porodzie obecny był maź,co pewnie tez nie pozostało bez wpływu na zaangażowanie personelu. Bardzo dobrze wspominam opiekę poporodowa i pobyt ma położniczym,mimo ze faktycznie nie wszystkie położne są uprzejme. Jednak swoją prace wykonują fachowo i są bardzo pomocne,kiedy sie je o pomoc poprosi. Co najważniejsze,fantastyczna opieka okolonoworodkowa. Mały miał żółtaczke,wiec zostaliśmy dłużej na obserwacji po naświetlaniach,ale dziś tego nie żałuje. Ogólnie,mimo ze warunki średnie,polecam Lutycka ze względu na dobra opiekę.
Ja rodziłam latem 2013, chciałam od razu po porodzie napisać opinię, bo sama przed porodem czytałam opinie innych i chciałam być pomocna, ale postanowiłam poczekać aby ochłonąć. Na Lutyckiej miałam cc, przed porodem leżałam 2 tygodnie, wszyscy lekarze wraz z ordynatorem bardzo mili, konkretni, udzielali wyjaśnień, położne raczej miłe ale nie wszystkie, niektóre traktowały swoją pracę jak za kare, poród ok, znieczulenie , miłe pielęgniarki asystujące oraz miły anestezjolog, niestety po porodzie czar prysł, nikt nie doradził mi jak karmić, nikt nawet się nie zapytała czy karmię piersią, pielięgniarki które kąpały dzieci, niemiłe - wręcz chamskie (szczególnie taka pani b. puszysta) na moje pytania, nie odpowiadała jakby nie słuszała lub udzielała odp. tak chamskich, że płakać mi się chciało. Ale ogólnie gdyby nie panie z noworodkowego było by ok. Ogólnie jestem zadowolona ale to moj drugie dziecko i wiedziałam jak się nim zająć, niestety panie które miały pierwsze dziecko, zostały pozostawione same sobie, nikt nic nie doradzała, nie wyjaśniał, nie mówił co robić, trochę żal. Leżałam po porodzie 3 dni i może trafiłam na wstretną zmianę nie wiem, ale tak było. Na szczeście szybko się zapomina...
Wybierając szpital do porodu sugerowałam się odległością od domu, opinią znajomych oraz opowieściami położnej w szkole rodzenia. Wypadło na Lutycką i nie żałuję swojego wyboru. Od samego wejścia do szpitala personel doradzał mi i pomagał. Położne nie zachowywały się jakby były w pracy za karę co zawsze mnie strasznie irytowało i bałam się że na takie trafię. Na porodówce był ze mną mąż (poród rodzinny za darmo), ale położne też często do mnie zaglądały, bez problemów dostałam znieczulenie w postaci gazu a później jeszcze w kroplówce. Doradzano mi jak oddychać, kiedy przeć itd. Naprawdę czułam że jestem pod dobrą opieką. Obyło się bez nacinania, z czego byłam zadowolona. Po porodzie opieka także bez zastrzeżeń. Wiadomo pokoje - luksusu nie ma, ale prl to też nie jest. Po 2 dniach wyszłam do domu:)
Urodziłam w tym szpitalu córkę, atmosfera niemila wszyscy sie na mnie złościli i krzyczeli. Po porodzie przez 3 dni leżałam w brudnej pościeli od krwi i nikt nie chcial jej wymienić. Nikt nawet z nami nie rozmawial nie mowiac o jakiejkolwiek pomocy. Nie polecam szczegolnie na pierwszy porod mozna sie niezle zrazic.
Na początku apeluję do wszystkich mam, aby dzieliły się swoimi opiniami o szpitalu. Może gdyby wszystkie kobiety niezadowolone z tego szpitala umieszczały tu komentarze, to nie wybrałabym go i nie przeżyła tego, co przeżyłam. Otóż położna, na którą trafiłam była bardzo niemiła, wręcz opryskliwa. Zostałam zostawiona na porodówce i przychodziła bardzo rzadko, a tej nocy rodziłam tylko ja. Gdyby lekarz w porę się nie zjawił, to moje dziecko urodziłoby się martwe. Skoro do mnie zaglądała sporadycznie, to nie zauważyła, że dziecko traciło tętno. Na szczęście zakończyło się cc i dzidziuś kilkanaście godzin był w inkubatorze. Po porodzie maleństwo dostałam po przeszło dwóch dobach. W tym czasie mąż wywalczył, żeby dwa razy na chwilę mi go przywieźli. A jeśli chodzi o karmienie piersią, to niestety nie można liczyć na żadną pomoc. Ja usłyszałam, że takie rzeczy to powinnam umieć, a jeśli nie potrafię, to widocznie nie jestem gotowa na dziecko. Wychodząc ze szpitala nie miałam pokarmu. Z karmieniem piersią walczyłam ponad 2 miesiące, ale niestety butelka, którą karmili moje dziecko w szpitalu zrobiła swoje (ja sama nie byłam w stanie po cc iść na oddział noworodkowy, żeby karmić maleństwo). Mało brakowało, abym wpadła w depresję poporodową - w takie poczucie winy mnie wpędzili w szpitalu: że nie potrafię nakarmić, że dziecko płacze przeze mnie itp. Nie polecam tego szpitala. Jedyny plus, to że na trzeci dzień wyszliśmy do domu (po 3 pełnych dobach).
Wspominam bardzo dobrze, począwszy od przyjęcia na oddział, bardzo miła i profesjonalna kadra, trafiłam na rewelacyjną położną - panią Karolinę (nazwiska niestety nie znam - wówczas była to krótko ścięta blondynka), obyło się bez nacinania, profesjonalnie ale miło i uprzejmie zajmowała się mną, doktor pomógł przy "wypychaniu" dziecka ponieważ w końcowej fazie porodu skurcze zaczęły zanikać, dzięki temu urodziłam dość szybko i nie męczyłam się tak długo jak mogłoby to trwać bez pomocy. Po porodzie córeczkę dano mi potrzymać kilka minut, po czym zabrano do badania, prosiłam by jak najszybciej do mnie wróciła jednak przywieziono ją dopiero po 4 godzinach tak jak wszystkim innym paniom - mimo że ja wciąż czekałam i pytałam o nią. Urodziłam o 2.33, o 6.30 przywieziono mi małą, o 8 kazali iść do łazienki się umyć (łazienka na korytarzu) ja nie byłam obolała ale baaaaardzo słaba, kręciło mi się w głowie i miałam mroczki, po wyjściu pielęgniarki złapały mnie na wózek (dosłownie bo leciałam już ciemnym tunelem), mimo to po powrocie na salę i po kilku minutach kazali się zbierać i pieszo z wózkiem ze swoimi rzeczami wędrować na oddział poporodowy - to był za duży wysiłek jak na kilka godzin po porodzie i to wspominam kiepsko. Późniejszą opiekę oceniam różnie w zależności od zmiany, ogólnie wszystko trzeba było wyprosić - łącznie z poradą o karmieniu, która ostatecznie nic nie wniosła - pod tym względem kompletna klapa, jak na pierworódkę potrzebowałam więcej pomocy - porady. Ostatecznie szczerze polecam ten szpital ze względu na świetny poród mimo, że dalszy pobyt był jednym wielkim wyczekiwaniem na powrót do domu.