Gdzie rodzić - placówka - Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Świdnicy. Regionalny Szpital Specjalistyczny "Latawiec"
Opis placówki
A A A

Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Świdnicy. Regionalny Szpital Specjalistyczny "Latawiec"

Leśna 27/29 58-100 Świdnica Pokaż na mapie Ostatnia aktualizacja: 29-08-2017
74 85 83 626, 74 851 71 0
www.szpital.swidnica.pl
ginekologia@szpital.swidnica.pl


Opis opracowany na podstawie danych pozyskanych od szpitala w trybie dostępu do informacji publicznej w roku 2016, statystyki medyczne za rok 2015.

Ordynatorzy: położnictwa – Zbigniew Kubiaczyk (od 2009) neonatologii – Krystyna Michalak (od 2012)
Położne oddziałowe: położnictwa – Elżbieta Mierzejewska (od 2010) neonatologii – Dorota Ahiejczyk (od 1997)

Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego – II

Szkoła Rodzenia
Szpital prowadzi bezpłatną szkołę rodzenia. Kontakt do szkoły rodzenia: imię nazwisko: Elżbieta Mierzejewska, tel.: 74 8583770, e-mail: e.mierzejewska@szpital.swidnica.pl, www.szpital.swidnica.pl

Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział porodowy przed porodem.
Dokumenty wymagane przy przyjęciu do szpitala: karta ciąży, dokument tożsamości, dokument potwierdzający ubezpieczenie, wypisy z poprzednich pobytów w szpitalu, zaświadczenie o uczestnictwie w zajęciach szkoły rodzenia, plan porodu, dodatkowe dokumenty w przypadku planowego cięcia cesarskiego - zaświadczenie lekarskie o wskazaniu do cięcia cesarskiego np. okulista, ortopeda, kardiolog.
Wyniki badań wymagane przy przyjęciu do szpitala: grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), morfologia i badanie moczu  z ostatnich 6 tygodni, antygen HBs - HBS Ag - badanie w kierunku WZW B - w ciąży, OWA, WR - odczyn Wassermanna - badanie w kierunku kiły posiew GBS; badanie na nosicielstwo wirusa HIV, przeciwciała anty-HCV (badanie w kierunku WZW C), wszystkie wyniki badań usg wykonane w obecnej ciąży oraz zaświadczenia od innych lekarzy specjalistów jeśli były przeprowadzane konsultacje np. od okulisty lub kardiologa.
Plan porodu jest dołączony do dokumentacji medycznej.
Czynności wykonywane w izbie przyjęć u pacjentek przyjmowanych do porodu:
- u wszystkich pacjentek: zbieranie wywiadu, badanie ogólne (tj. pomiar ciśnienia, tętna i temperatury, ważenie), badanie KTG, zaznajomienie pacjentki z prawami pacjenta
- w zależności od decyzji personelu: badanie wewnętrzne, badanie USG, pomoc psychologiczna
- na prośbę pacjentki: lewatywa, golenie krocza, pomoc psychologiczna

Warunki i wyposażenie
Na oddziale porodowym jest trakt porodowy z 3 stanowiskami podzielonymi na boksy.  Szpital nie podał informacji o sprzętach ułatwiających poród.

Poród
Plan porodu omawiany jest zawsze z położną w izbie przyjęć i w sali porodowej. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest co 120 minut, trwa ok. 30 minut. Badania wewnętrzne wykonywane są przez położną i lekarza co około 2 godziny. Rodząca nie może pić i jeść w trakcie porodu.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: masaż, praca z oddechem, ciepły okład, zimny okład, kąpiel/prysznic, przezskórna stymulacja elektryczna (TENS)
- farmakologiczne:  gaz wziewny, znieczulenie zewnątrzoponowe
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą. Znieczulenie dolędźwiowe jest dostępne na życzenie. Pacjentka może poruszać się ze znieczuleniem.
Parcie:
Najczęściej stosowane pozycje w czasie II okresu porodu to parcie na boku na łóżku porodowym lub w klęku z pomocą osoby towarzyszącej. Rodząca jest zawsze informowana o stosowanych podczas porodu środkach, badaniach i zabiegach.

Poród z osobą towarzyszącą
Osoba bliska może przebywać z kobietą przez cały czas trwania porodu. Rodzącej nie może towarzyszyć więcej niż jedna osoba towarzysząca. W porodzie może towarzyszyć doula. Osoba bliska może przebywać na trakcie porodowym, o ile pozostałe rodzące wyrażą zgodę.
Osoba towarzysząca może zostać przez 2 godziny po porodzie, w oddziale położniczym (w godzinach odwiedzin), może zostać w oddziale położniczym również na noc. W trakcie planowego cesarskiego cięcia osoba bliska nie może być obecna.

Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie od 30 min do 2 godzin. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się po narodzinach. W trakcie szycia krocza dziecko w zależności od sytuacji jest lub nie jest zabierane od matki. Osoba towarzysząca może przeciąć pępowinę, jeśli wyrazi takie życzenie. Ocena w skali Apgar po porodzie fizjologicznym jest dokonywana na brzuchu matki przez położną.
Ważenie i mierzenie zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się w kąciku noworodka w pobliżu matki najwcześniej po 2 godzinach po narodzinach, po porodzie zabiegowym (vacuum, kleszcze) i po cięciu cesarskim po 5-10 minutach.
Po zbadaniu przez lekarza, zdrowy noworodek urodzony drogą cesarskiego cięcia jest “kangurowany” przez osobę towarzyszącą. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po cięciu cesarskim odbywa się w ciągu 2 godzin od urodzenia.
Pierwsza kąpiel noworodka odbywa się na prośbę opiekuna i o jej czasie decyduje rodzic.

Po porodzie
W oddziale położniczym jest 1 jednoosobowa sala z łazienką i 6 dwuosobowych sal z łazienką.
Zdrowe matki przebywają ze zdrowymi dziećmi przez całą dobę, ale mają możliwość oddania dziecka na parę godzin pod opiekę personelu. Jeśli noworodek z powodów zdrowotnych znajduje się osobno od matki matka może być z nim bez ograniczeń, gdy tylko chce.
Pobyt w oddziale położniczym trwa średnio 2 dni po porodzie drogami natury.
Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne są wykonywane w obecności opiekuna. Każda matka jest uczona, jak pielęgnować noworodka. Rodzic najczęściej jest informowany o stanie zdrowia dziecka po każdym badaniu lub zabiegu. Opiekun zawsze jest obecny w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka.
Kobieta otrzymuje poradę laktacyjną na życzenie. Porad laktacyjnych udzielają położne  i doradcy laktacyjni. Noworodki są dokarmiane mlekiem modyfikowanym tylko ze wskazań medycznych, jak np. HIV dodatni lub czynna gruźlica u matki.
Kobieta ma możliwość konsultacji z psychologiem.
Odwiedziny odbywają się o każdej porze w ciągu dnia, w sali, w której matka leży. 

Opłaty
Brak opłat

Opinie

Warunki lokalowe:
Opieka w czasie porodu:
Opieka po porodzie:
Polecałabym ten szpital:
Ogółem z 31 ocen:


Rodziłaś tu? Oceń ten szpital.

Dane statystyczne

Liczba porodów
 
1262 Cesarskie cięcia
 
41.00%
Nacięcia krocza
 
37.00% Znieczulenie dolarganem
 
-
Znieczulenie zwenątrzoponowe
 
Tak Znieczulenie gazem wziewnym
 
Tak

Komentarze

Pat
12-04-2014 02:08
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2013

Treaz kolejna sprawa "PANI W CZERWONYM STROJU I BUTACH CROKSACH GRANATOWYCH" - mialam cesarke o 23:40 a ona przyszla o 6:00 i kazala mi wstac z lozka i isc pod prysznic, nie moglam sie ruszyc, mialam wrazenie, ze brzuch mi sie rozerwie, kiedy wstane z lozka, a ona zamiast mnie wesprzec, caly czas mnie obrazala, wysmiewajacym tonem zapytala "ktora to Pani ciaza?", kiedy bylam w lazience wylała sie ze mnie krew, to dostalam opiernicz, ze ją ubrudzilam, kobieta stala nade mna , obserwowala jak sie próbuję kapac, komentowala bardzo glosno, wszystko slyszaly pozostale mamy lezace ze mna na sali- zostalam bardzo zle potraktowana, caly czas poganiana "bo ja mam jeszcze inne pacjentki, nie tylko panią" po 9;00 byl obchod, zapytalam lekarza, dlaczego zostalam postawiona na nogi nie cale 6h po cesarce, odpowiedz lekarza brzmiala :widocznie poloznej sie pomylilo, myslala, ze ja cesarke mialam o 11:50 a nie 23:50) nie napisalam skargi na ta kobiete, poniewaz nie stalo mi sie na szczescie nic zlego, bylam tak szczesliwa z narodzin malenstwa, ze chcialam jak najszybciej opuscic ten szpital i zapomniec o zlych przezyciach- jednak po 9-mcach NADAL PAMIETAM

Pat
12-04-2014 02:06
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2013

Zaczne od poczatku, w 36t.c. dostalam silnych skurczy, planowana była cesarka.. z racji wieku ciąży zostałam odesłana z Dzierżoniowa do Świdnicy.Tam na samym poczatku mialam zrobione oczywiscie KTG, później lekarz zrobil USG-zadecydowal, ze cesarka JUŻ(nie tlumaczac swojej decyzji, mimo iż poinformowalam go o zjedzeniu normalnego posiłku chwile przed wyjazdem do szpitala, zanim zaczely sie skurcze), przed cesarka b.mloda "polozna" cwiczyla na mnie wkłuwanie sie, próbowala ok. 3-4razy(mialam posiniaczoną dłoń) po czym jej nieco starsza kolezanka przejela "paleczke"... przyszla pani anestezjolog, ktora poinformowala mnie, ze moge sie zakrztusic podczas intubacji (cesarke mialam pod narkozą) przez zjedzony wczesniej posiłek.. Zostałam zabrana na salę operacyjna, zaraz po nalozeniu maski przez ktora mialam gleboko oddychac , zaczelam wymiotowac, rece mialam uwiazane pasem wzdluz tlowia, nie moglam zdjac maski z twarzy, kiedy zrobila to za mnie pani anestezjolog-wymiociny zaczely pluskac mi w twarz, jakis mezczyzna zlapal mnie za szyje, co wywolywalo silniejsze odruchy wymiotne, dzialo sie tak kilka minut po czym odplynelamobudzilam sie PO, zabieg byl wykonany o 23:40 -malenstwo zostalo w inkubatorku z racji tego, że wczesniak, nastepnego dnia do godziny 14:00 prosiłam, błagałam, by ktoś w końcu pokazał mi moje dziecko, czułam jakby ktoś wyrwał mi serce, nie wiedziałam,co sie dzieje, poniewaz nikt nic nie mowil, w koncu wezwalam neonatologa do swojej sali, Pani M... oswiadczyla mi, ze nikt nie przywiozl mi maluszka, poniewaz "nie maja czasu, bo duzo wypisow dzisiaj" ... tak zostala mi odebrana mozliwosc przywitania sie z moim serduszkiem chwile po porodzie- bardzo mnie to bolało... lezaly ze mna dwie inne mamy, ktore opiekowaly sie swoimi malenstwami, a mi serce pekalo z żalu..

lolaaa
27-02-2014 10:33
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2008

Rodziłam nie cały rok temu w latawcu, wcześniej na westerplatte. Warunki w szpitalu są nawet dobre... Sale z łazienkami- to jest duży plus. Minusem jest to ,że jest duszno, bardzo duszno.... Na patologii i na salach już po porodzie.... Same połozne narzekały ,że pod tym względem lepiej było w starym budynku....Co do opieki na patologii- ogólnie zalezy na jaką zmianę się trafi.... położne niektóre to powinny być juz dawno zwolnione szczególnie taka , blondynka w średniej długości włosach chodzącach w granatowych crocsach ok 38-40 lat. Czsto miała na sobie bordowy kostium. Gdybym znała imię i nazwisko złożyłabym skargę na tą kobietę. Ordynator nie delikatny, nie miły , nie kulturalny, tylko jest miły dla swoich pacjentek o ile pamieta bo to tez nie zawsze się zdarzało. Ogólnie nni polecam, śmierdzi ukłądzikami ,znajomościami na kilometr....Jak kobieta straci dziecko to traktuja ją jakby to była jej wina i nie potrzebnie płacze, pyta,prosi.... Koszmar, najlepiej prawodłowo przebiegająca ciąża, kobiieta współpracująca przy porodze. Najlepiej jakby sama urodziła w pokoju, nie budząć lekarza, nie angażując położnej.... Są lepsze szpitale!!!!

izaEM
16-02-2014 17:34
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2014

CD:kolejnej ciązy tj 7 tygodniu dopiero zgłosiłam sie do szitala bo dostałam plamienia.Wiekszosc z nich konczy sie poronieniem niestety wiec wolałam byc pod dobrą opieką(tak sądziłam).pojechałam poznym wieczoram ok21 Na dzień dobry dostałam opierdziel od ordynatora oddziału ze z tak wczesną ciąza sie nie przychodzi do szpitala najwczesniej w12 tyg.Wkurzyłam sie i chciałam wyjsc ale z łaską wział mnie na usg po czym stwierdził ze może mnie zostawic na obserwacje.No zgodziłam sie oczywiscie bo zalezało mi na dziecku.Została pobrana krew i poszłam spac.Od rana nic kompletnie nie wiedziałam po obchodzie nic mi nikt nie powiedział .na 2 dzien rano znowu pobrali mi krew.Na obchodzie niestety sie dowiedziałam ze ciąża obumarła i czeka mnie łyzeczkowanie:/Załamałam sie ale no trudno tak musiało byc zgodziłam sie i czekałam na zabieg.Oczywiscie w miedzy czasie przejrzałam wszystkie strony internetowe jak to sie robi i co mnie czeka.Miało byc ze zostanę uspana i nie bede nic czuła.Super szybko bezbolesniejeszczepielegniarki i polozne zapewniały mnie ze nie bedzie bolało Zostałam zawolana na sale dostałam do żylnie jakiegoś głupiego jasia nie mogłam mówic po nim ale czułam wszystko bolało jak cholera ale nie miałm siły krzyczec.Nie trwało to długo (chyba)mysle ze ok6,7minut ale gorsze było od porodu.po wszytskim zostałam przewieziona do sali.zasnełem obudził mnie ból w rece poniewaz został niestarannie włożony wenflon mam siniaka do tej pory.nikt do mnie nie przyszedł dopiero ok 19 godz poszłam o własnych siłach do położnych a one do mnie ze mysly ze ja już w domu jestem wyciągneły mi wenflon i kazały sie pakowac .żadnej konsultacji po zabiegu z lekarzem nic kompletnie !!!PORAŻKA JEDNYM SŁOWEM.we wtorek ide do mojej pani doktor na kontrole bo ciągle mnie boli gorzej niz na okres.Wiec dziewczyny dajcie sobie poki co spokój z latawcem o 100% ''jakosc'; tam poszła w dół;/.

izaEM
16-02-2014 17:33
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2014

Witam nie do końca chodzi mi o opiekę w tym szpitalu po porodzie .Co prawda pierwsze dziecko rodziłam w 2009 i było Super!!

matylda1405
31-01-2014 14:26
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2013

Wspomnienia porodu w tym szpitalu - straszne… a nie musiało tak być. Do porodu byłam bardzo dobrze przygotowana przede wszystkim dzięki wspaniałym położnym ze szkoły rodzenia. Miałam plan porodu, byłam pozytywnie nastawiona, do szpitala przyjechałam kiedy akcja porodowa była już dosyć zaawansowana i … wszystko na nic. Nikt nie zainteresował się moim planem porodu. Kiedy chciałam wstać z łóżka nie pozwolono mi. Miałam leżeć i odpowiadać na pytania. Kiedy zapytałam położną czy według niej zmuszanie pacjentki do rodzenia na wznak, z nogami w górze jest zgodne z akcją „rodzić po ludzku” – wyśmiała mnie i oświadczyła, że powinni zlikwidować te szkoły rodzenia, bo nam tylko mieszają w głowach. Lekarz bardzo brutalnie, nie informując mnie o niczym przebił pęcherz płodowy, a położna wydarła się na mnie, że zapaskudziłam podłogę (?!) wodami płodowymi. Kiedy w końcu zeszłam z łóżka i kucnęłam - usłyszałam, że rodzę jak zwierzę, że mój partner powinien zbić mnie w domu za ten poród (?!), że myślę tylko o sobie, jestem egoistką, że powinnam się wstydzić itp. Po czym położna wyszła na papierosa. Kiedy poprosiłam o krzesło do rodzenia usłyszałam, że nikt mi go nosił nie będzie, a ono stoi sobie w jakimś składziku i jest bardzo ciężkie. W sumie rodziłam ok. półtorej godziny - było to najgorsze półtorej godziny w moim życiu. Nikt nie zapytał ojca dziecka, czy chce przeciąć pępowinę (a wyraźnie było to zaznaczone w planie porodu). Książeczka zdrowia mojego dziecka została wypełniona w sposób niechlujny, nawet godzina porodu została źle wpisana. Ponieważ poród przebiegł bardzo szybko nie zdążono mi podać antybiotyku (dostarczyłam wyniki na GBS dodatni) dlatego w książeczce wpisano, że nie dostarczyłam wyników (?!). Początkowo chciałam napisać skargę, ale przecież wiadomo, że „ręka rękę myje”… pomyślałam, że z czasem zapomnę… minął rok i nie zapominam… ciągle mam łzy w oczach na wspomnienie tego porodu. Tak nie musiało być.

tomek
21-01-2014 11:18
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2014

Żona rodziła w Latawcu w styczniu 2014r,, poród pierwszy przez cesarskie cięcie. Cesarkę miała z racji wskazań okulistycznych- nie było żadnego problemu z wykonaniem zabiegu, nikt nie kwestionował zaświadczenia od okulisty. Na oddział została przyjęta popołudniu, następnego dnia miała cesarkę. Opieka zarówno przed porodem, w trakcie i po super. Personel zaangażowany, zainteresowany pacjentką i Maleństwem. Trudno spotkać kogoś kto byłby nie przyjemny. Warunki sanitarne też super, małe sale, z łazienkami. Przy każdym łóżku telefon, żeby dzwonić w przypadku jakichkolwiek problemów czy pytań. Po porodzie położne pomagały karmić piersią i odpowiadały na każde pytanie. Jedzenie smaczne, wogóle "nie szpitalne" :) Polecam wszystkim kobietom. Zapomnijcie o porodach we Wrocławiu- tragedia. Tylko Świdnica :))

chybajednaknie
07-11-2013 17:05
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2012

Warunki lokalowe idealne. Opieka lekarska przed porodem pozostawia wiele do życzenia. Poród wspominam ze łzami w oczach, ponieważ położna, która go przyjmowała i miała się mną zajmować podczas porodu, zachowywała się skandalicznie- obrażała mnie, krzyczała, nie miała cierpliwości, nie informowała mnie o tym, co robi (np. zacewnikowała mnie w sumie bez powodu i tylko na chwilę), ponadto nacięła mi krocze między skurczami, co było niesamowicie bolesne. Nie potrafiła się mną zająć i była po prostu ordynarna. Nikomu nie polecam..

Kubuś
10-10-2013 08:54
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2011

Żona rodziła w Latawcu w 2011 roku i za 2 miesiące szykujemy się do kolejnego porodu w tym szpitalu. Całokształt oceniam na 4 z kilku powodów. O ile opieka położnych na oddziale po porodowym była świetna (miła, pomocna) o tyle sami lekarze i położne podczas porodu niezbyt miłe. Żona o 2 w nocy, gdy przyjechaliśmy do rodzenia miała 7cm rozwarcie. Powiedziano jej, że za 10 minut będzie miała dziecko na rękach. Poród trwał 2 godziny, po których lekarz wymagał od nas podjęcia decyzji, czy jedziemy na cięcie czy rodzimy dalej. Tak jakbyśmy to my byli specjalistami. Nie było ŻADNEGO znieczulenia. Położna w trakcie porodu podłączyła kroplówkę bez pytania. Gdy zapytałem ję co jest w kroplówce, obróciła się i powiedziała- aaa, taka kroplóweczka. Po 3 ponownych pytaniach dalej nie potrafiła udzielić mi odpowiedzi. Żona krzyczała z bólu, gdy lekarz zabierał ją na cięcie (piętro wyżej- podróż windą) i co chwilę była pouczana, żeby była cicho bo ludzie śpią. Porażka. Po porodzie mieliśmy masę problemów z synem, który urodził się odwodniony, niedotleniony i miał przez kilka miesięcy problem z mięśniami szyi, ktore musieliśmy ćwiczyć (drogie wizyty u ortopedów). Słowem, poród- bardzo słabo. Opieka po porodzie- super. Nie słuchajcie cukierkowych bajek o tym szpitalu na szkole rodzenia bo to bujdy.

mama
05-09-2013 23:13
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2013

Rodziłam na latawcu dwukrotnie. Pierwszego porodu i pierwszej położnej nie wspominam dobrze. Z perspektywy czasu nie umiem powiedzieć czy było to wynikiem fachowości osoby odbierającej poród czy mojego braku akcji skurczowej (poród na oksy przy braku rozwarcia to piekło). Dlaczego zdecydowanym się na drugi poród w tym samym szpitalu? Bo opieka poporodowa była rewelacyjna. W każdej chwili mogłam z telefonu na moim stoliku zadzwonić po położną bądź pielęgniarkę z oddziału noworodkowego i poprosić o pomoc. Po pierwszym porodzie przez pierwszą dobę nie przewinęłam nawet dziecka bo robiła to za mnie pielęgniarka mimo iż miałam dziecko przy sobie i nie oczekiwałam pomocy. Położne pomagają wstać, pilnują przy pierwszym prysznicu i tak zwyczajnie kilka razy na dzień przychodzą zapytać czy czegoś nie potrzeba. Jak poprosiłam o jakieś tabletki przeciwbólowe bo nie mogłam się ruszać po porodzie to dostałam. Położnicy na obchodach uprzejmi. Pediatrzy udzielają wyczerpujących informacji. Jedzenie obrzydliwe, ale to raczej norma dla większości szpitali. Drugi poród miałam udany. Byłam tez lepiej do niego przygotowana i oczekiwałam więcej. Nie wiem jak jest ze znieczuleniem i gazem którym szpital się chwali bo nie dostąpiłam takich przyjemności. Przed drugim porodem wypełniłam plan porodu i muszę przyznać że był on respektowany. (niby to powinna byc norma, ale byłam mile zaskoczona kiedy położna konsultowała ze mną podanie oksy bo napisałam w formularzu, że zgadzam się jeżeli to będzie konieczne) Opieka po porodowa na szóstkę. Porodówka na 4+. Dlaczego tylko tyle? Może właśnie dlatego ze wanna do rodzenia rzeczywiście służy tylko do przechowywania piłek, a o możliwościowych znieczulenia nikt ze mną nie rozmawiał. Jak się szpital czymś chwali to powinno być to dostępne dla pacjentek. Mimo to Latawiec to dobry wybór. Rodziłam tam w 2011 i 2013 i widać zmiany. Trzecie dziecko tez planuję tam urodzić :)

Dodaj opinię

Szukaj

Wesprzyj nas!