Mączna 4 70-780 Szczecin Pokaż na mapie
Ostatnia aktualizacja: 08-12-2017
91 88 06 250; 91 88 06 200
www.szpital-zdroje.szczecin.pl
szpital@szpital-zdroje.szczecin.pl
Ordynatorzy: położnictwa - Andrzej Niedzielski (od 2009), neonatologii - Jacek Patalan (od 1993), pielęgniarka oddziałowa położnictwa - Krystyna Pabisińska (od 1985), neonatologii - Aneta Brzezińska (od 2006).
Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział położniczy przed porodem.
Przy przyjęciu do szpitala rodząca powinna mieć przy sobie: kartę ciąży, dokument tożsamości, wypisy z poprzednich pobytów w szpitalu oraz plan porodu. W przypadku planowego cięcia cesarskiego konieczne jest zaświadczenie lekarskie dotyczące wskazań do tej operacji. Niezbędne są również następujące wyniki badań: grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), antygen HBs – HBS Ag – badanie w kierunku WZW B – w ciąży, OWA, WR – odczyn Wassermanna – badanie w kierunku kiły, posiew GBS, przeciwciała anty-HCV (badanie w kierunku WZW C), badanie układu krzepnięcia, wszystkie wyniki badań USG wykonane w obecnej ciąży oraz zaświadczenia od innych lekarzy specjalistów jeśli były przeprowadzane konsultacje np. od okulisty lub kardiologa. Plan porodu dołączany jest do dokumentacji medycznej.
Na Izbie Przyjęć, oprócz zebrania wywiadu kobieta jest poddawana badaniom ogólnym (pomiar ciśnienia, tętna, temperatury, ważenie), badaniu wewnętrznemu oraz badaniu USG. Od decyzji personelu zależy czy pacjentce zakładany jest wenflon (jeśli tak, to w sali porodowej) oraz czy wykonywany jest zapis KTG. Lewatywa oraz golenie krocza nie są wykonywane. Wszystkie rodzące zaznajomione są z prawami pacjenta.
Warunki i wyposażenie
Na oddziale porodowym znajdują się cztery sale jednoosobowe dostępne dla wszystkich, bez opłat. Do dyspozycji rodzących są worki sako, piłki, materace oraz prysznic.
Poród
Plan porodu omawiany jest zawsze z położną w sali porodowej. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest co 120 minut, trwa 30 minut. Badanie wewnętrzne wykonywane jest przez lekarza lub przez położną co 120 minut. Rodząca w trakcie porodu może pić (wodę mineralną) oraz jeść.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: praca z oddechem, kąpiel/prysznic;
- farmakologiczne: gaz wziewny, petydyna, znieczulenie zewnątrzoponowe.
Znieczulenie dolędźwiowe jest dostępne na życzenie pacjentki. Rodząca ze znieczuleniem może się poruszać. Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą.
Parcie:
Najczęściej stosowane pozycje w czasie II okresu porodu to parcie na plecach lub na boku na łóżku porodowym.
Rodząca jest zawsze informowana o stosowanych podczas porodu środkach, badaniach i zabiegach.
Poród z osobą towarzyszącą
Osoba towarzysząca może przebywać z kobietą przez cały czas trwania porodu. Rodzącej może towarzyszyć więcej niż jedna osoba bliska. Zarówno kobiecie jak też i jej partnerowi może towarzyszyć doula. Po porodzie, osoba towarzysząca może przebywać z kobietą w oddziale położniczym (w godzinach odwiedzin). W trakcie planowego cesarskiego cięcia osoba bliska może być obecna.
Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie przez minimum 2 godziny. Wówczas też inicjowane jest pierwsze karmienie piersią. W trakcie szycia krocza dziecko jest lub nie jest zabierane od matki (to zależy od sytuacji). Osoba towarzysząca może przeciąć pępowinę, jeśli wyrazi takie życzenie. Ocena w skali Apgar po porodzie fizjologicznym jest dokonywana na brzuchu matki przez neonatologa.
Ważenie i mierzenie zdrowego noworodka odbywa się w kąciku noworodka w pobliżu matki. Zarówno w przypadku porodu fizjologicznego, porodu zabiegowego jak i po cięciu cesarskim ma to miejsce około 5 do 10 minut po porodzie. Osoba bliska może być przy tym obecna.
Po zbadaniu przez lekarza, zdrowy noworodek urodzony drogą cesarskiego cięcia wraca na pierś mamy na 5 do 10 min a następnie zostaje przewieziony na oddział noworodkowy. Pierwsze karmienie piersią odbywa się w ciągu 2 godzin od urodzenia.
Pierwsza kąpiel noworodka wykonywana jest w drugiej lub kolejnej dobie życia dziecka.
Po porodzie
W oddziale położniczym są 2 sale jednoosobowe oraz 11 sal dwuosobowych z łazienkami. Zdrowe matki przebywają z dziećmi przez całą dobę. Matki po cięciu cesarskim mają możliwość oddania dziecka na parę godzin pod opiekę personelu. Jeśli noworodek z powodów zdrowotnych znajduje się osobno od matki to jej odwiedziny są regulowane przez personel. Pobyt w szpitalu trwa średnio 2 dni.
Nie wszystkie zabiegi pielęgnacyjne są wykonywane w obecności opiekuna. Matka jest uczona, jak pielęgnować noworodka. Informacja o stanie zdrowia dziecka jest udzielana po każdym badaniu czy zabiegu (np. po szczepieniu). Opiekun jest zawsze obecny w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka.
Porady laktacyjne udzielane są przez położne oraz doradców laktacyjnych, na życzenie matki. Noworodki są dokarmiane mlekiem modyfikowanym na prośbę matki, ze względu na zauważalne trudności w karmieniu (noworodek płacze, jest niespokojny) lub w przypadku słabego przyrostu masy ciała (brak pokarmu u matki) czy ciężkiego stanu klinicznego matki. Kobieta ma możliwość konsultacji z psychologiem.
Odwiedziny odbywają się w dowolnych godzinach w ciągu dnia, w sali, w której leży matka.
Opłaty
Szpital nie pobiera żadnych opłat.
| Liczba porodów | 2442 | Cesarskie cięcia | 64.00% | |||
| Nacięcia krocza | 50.00% | Znieczulenie dolarganem | - | |||
| Znieczulenie zwenątrzoponowe | Tak | Znieczulenie gazem wziewnym | Tak |
Komentarze
cd... Nikt mnie nie poganiał. Natomiast na oddziale może zacznę od tej przyjemniejszej części, mojej opieki. Pielęgniarki w pierwszej dobie co chwile pytały czy wszystko dobrze ,czy przeciwbólowe potrzebne itd. Przynosiły podkłady i inne higieniczne wspomagacze. Zawsze życzliwe, uśmiechnięte. Gdy miały mi dawać wypis to biegały same na noworodki pytać czy już wypisały itd. żebyśmy wyszli razem. Na noworodkach tylko 2 fajne panie czarna w krótkich włosach i blondynka na chłopaka ścięta babki cud miód obie koło 40. Reszta paranoja jakaś. Zostawiona na pastwę losu z pierwszym dzieckiem. Tak jak poprzedniczki pisały dzwonka nie dotykać. Pani od laktacji przyszła w 4 dobie (musieliśmy spędzić tam 6 dni) Ale już mi nie była do niczego potrzebna. Dobrze ,że byłam oczytana ,ale praktyka wiadomo jak się nie ma styczności z maleństwami wcześniej to nawet założenie pieluchy sprawia trudność. Jak ktoś przychodził to niewiadomo było kto to. Jak o coś pytałam to zostawałam ignorowana. Rozmawiali między sobą jak by mnie tam nie było i wychodzili. Wizytę można było rozpoznać po dużej ilości lekarzy którzy tylko pytali czy wszystko dobrze. Nikt nie badał krocza, nieuświadamiał, a wręcz padały słowa dające do zrozumienia, że głodzi się dziecko. Gdzie pierś była miękka jak flak po 15 min ssania zabierały dzieciaka na dokarmianie i nie słuchały wymówek. A że synek był nakarmiony to niechciał ich butli i jakież to
Wybraliśmy ten szpital z mężem, ponieważ znajome go chwaliły pod kątem porodów rodzinnych. Ale rzeczywistość okazała się troszkę inna. Izba przyjęć po prostu jakaś żenada. Ciężarna musi stać przy ladzie mając skurcze ,bo panie pielęgniarki nie będą z mężem rozmawiać. Najlepiej to przeprosić ,że w ogóle się do nich przyjechało, tak się zażyło, że rodziłam w nowy rok.Poród rodzinny oczywiście bezpłatny ale opłatę na darowiznę szpitala trzeba uiścić w wysokości 30 zł za odzież ochronną... normalnie koszt fartucha to 2-4 zł. W gabinecie miotanie się zero komunikacji, każda czegoś szuka...nawet wenflonów nie miały. przy mierzeniu ciśnienia gdzie nie powinno się mówić przeprowadzany wywiad. Grobowe miny, bo na odpowiedź długo czeka, a ja mam skurcz. Porażka. Na oddziale położniczym już zupełnie inna bajka. Sympatyczne położne i neonatolog. Poród odbierała dr. Basia niestety nie pamiętam nazwiska. Gorąco pozdrawiam. Panie przybiegały na każde wezwanie. Potrafiły zadbać o bardzo intymną atmosferę spokojną itd. Niestety musiałam być cały czas podłączona pod ktg, ale mimo to przychodziły pytać czy do toalety chce. Wszystko przebiegło sprawnie i w sympatycznej atmosferze. Udało się urodzić siłami natury w 3,5 godz. Dostałam synusia na pierś tylko na chwilę, ale po zrobieniu w 10 min wszystkich mierzeń ,ważeń itd. mogliśmy zostać sami. Leżeliśmy w ślicznej jagodowej sali zadbanej z osobnym wc. Położna pokazała jak przystawić do piersi i mogliśmy się sobą cieszyć 2,5 godz. Szybko minęło, trzeba było zabrać manatki i ruszyć na oddział. Nawet został mi zaproponowany wózek.
Generalnie jestem zadowolona z tego szpitala, opieka po porodzie bez zarzutu, panie z poradni laktacyjnej pomocne, położne też. Mój poród trwał 7h ale w końcu zakończył się cc. Co do lekarzy to jedynie mogę się przyczepić do Grażyny Panasiuk, kobieta miła, lecz jeżeli chodzi o badanie - zero delikatności. A Izba przyjęć - tragedia!!! Kobieta która mnie przyjmowała miała do mnie pretensje, że pobrudziłam jej podłogę, bo wody mi odeszły, a ona teraz musi sprzątać.
jestem bardzo zadwolona z tego szpitala i opieki. Osobna sala dla mnie i dziecka, osoba towarzysząca mogła być ze mną cały czas nawet przy porodzie, nie mam żadnych zastrzeżeń i z czystym sumieniem mogę go polecić innym mamą. Rodziłam przez cesarkie cięcię więc pierwsza doba była ciężka ale potem już było tylko lepiej. Każda z nas ma inne doświadczwenie i opinie, każdy poród jest inny i nie da się ich porównać. To był mój pierwszy poród więc w zupełności nie wiedziałam czego się spodziewać, na szczęście nie wymęczyli mnie, znieczulenia , leki przeciwbólowe dostałam bez większych problemów, nawet potem nie chciałam już ich przymować , bo ból nie była az taki straszny ale pielęgniarki nalegały, żeby się nie męczyć skoro można sobie pomóc. Jak dla mnie było ok i życzę przyszłym rodzącym aby ich porody też przebiegały bez komplikacji i nie namęczyły się za bardzo :))))
a ja mam pytanie jak to jest ze znieczuleniem zewnatrzoponowym na zyczenie tak ja to reklamowali w gazecie niedlugo bede rodzic i chem w zdrojach i bardzo mnie to zastanawia poniewaz chcialabym z tego skorzystac dodam ze bedzie to moj drugi porod i drugi pewnie naturalny i chcialabym dostac znieczulenie dlatego wybralam ten szpital dodam ze 1 dziecko rodzilam naturalnie na pomorzanach w 2009 r i nie polecam http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130629/SZCZECIN/130629623
Niestety mimo świetnych warunków lokalowych mam bardzo złe przeżycia. Mój poród trwał 11 godzin, nie było postępów więc w końcu zdecydowano się na cesarkę - czekałam na nią kolejne 5 godzin z podłączoną wciąż oksytocyną - na którą okazało się miałam uczulenie, ale zauważyła je dopiero pani anastezjolog przy operacji. Ja z wrażenia nawet nie zauważyłam, że cała się podrapałam. Mój synek urodził się miesiąc wcześniej ale miał przy porodzie 9 w skali Apgar. Pokazano mi go tylko, po czym wywieziono w nieznane. Mojemu mężowi, który czekał pod salą nic nie powiedziano, sam szukał po szpitalu, w końcu go znalazł w inkubatorze, ale też nikogo nie było. Cesarka była po 21, około 3 nad ranem przyszła lekarka i powiedziała "zostawiamy go pod obserwacją, bo ma problemy z oddychaniem". po czym wyszła, a ja leżałam, bo znieczulenie działało i nie mogłam się jeszcze ruszać. Kolejny tydzień w szpitalu wspominam jako koszmar. Zero informacji, ciągły stres, przypomnieli sobie, że nie karmię piersią na trzeci dzień - a chciałam karmić! nie zapytali, tylko sami mleko dawali, i się dziwili później, że mi się mleko nie tworzy. Przez trzy dni nawet nie miałam go w rękach. Położne bardzo niemiłe, na 20 osób, które się tam przewinęły tylko dwie wspominam miło. Ogólnie uważam, że szpital dobry dla tych co rodzą i na drugi dzień wychodzą. Bo warunki lokalowe super. Niestety poza tym koszmar.
Moja opinia na temat tego szpitala jest podzielona. Sam poród super- bardzo dziękuję p.Agnieszce M.- bardzo miła, pomocna, czułam się poinformowana o sytuacji itd. Sala porodowa bardzo przyjemna, odnowiona, nikt zbędny do mnie nie przychodził-super intymnie. Jedyne "ale" to opłata za poród rodzinny, który chyba w teorii powinien być darmowy- mąż musiał zapłacić na izbie przyjęć 30 zł i dostał pokwitowanie tytułem "darowizna" (!) Natomiast opieka poporodowa- koszmar! W zasadzie tej opieki nie było...Na szczęście był to mój drugi poród i wiedziałam o wielu rzeczach, i byłam na nie przygotowana. Ale koleżanka na łóżku obok była w gorszym stanie i pomagałam jej ...ja! Od razu na wstępie panie oświadczyły, że guzika przywołującego pomoc można używać w przypadku jedynie ekstremalnym i dotyczącym TYLKO matki. Gdy już ktoś do sali się pofatygował, (była to najczęściej pani sprzątaczka), to nikt nic nie chciał pomóc. Moja koleżanka prosiła o pomoc w nauce kąpania czy przebrania- pani powiedziała, że "a kto pani pomoże w domu?!" Generalnie kto nie wchodził mówił "że on nie jest od tego". Mi godzinę po zajechaniu z porodówki pani od noworodków powiedziała, że jak dziecko zrobi kupę lub siku to mam do nich iść (drugi koniec długiego korytarza) i o tym fakcie poinformować. To samo po środki przeciwbólowe. Gdy był obchód to badanie pacjentki polegało na zadaniu pytania "dobrze się Pani czuje?". Na krocze nie spojrzano ANI RAZU. Po opuszczeniu sali porodowej nie badano też obkurczania się macicy. NIC! W dniu wypisu podczas porannego obchodu lekarz orzekł, że jeśli dzidziuś będzie ok to możemy iść do domów. Na pytanie czy będziemy wogóle zbadane odrzekł "Nie mieliśmy tego w planach"!! Dla mnie skandal...
Witam wszystkie przyszłe mamy. Rodziłam niedawno w szpitalu w Zdrojach. Naczytałam się wcześniej wielu negatywnych opinii, ale postanowiłam zaryzykować i przyjąć na świat dziecko właśnie w tym szpitalu. Ocena jak zawsze jest subiektywna i myślę, że każdy powinien o tym pamiętać. Ja rodziłam przez cesarskie cięcie. Przyjmowała mnie bardzo miła, młoda położna, bodajże Agnieszka. Widziała że jestem nieco zestresowana i uspokajała mnie jak mogła, wszystko serdecznie i spokojnie, badanie bardzo delikatne, tak po ludzku. Nie czułam się jak intruz, wręcz przeciwnie. Lekarze bardzo mili. Sam zabieg przebiegł bez zarzutu. Personel jest bardzo dobrze przygotowany i profesjonalny. Miałam to szczęście, że leżałam w sali jednoosobowej. Warunki lokalowe są naprawdę ważne, szczególnie jak jesteśmy po porodzie. Opieka personelu już po cesarce była dobra, aczkolwiek nikt mnie nie rozpieszczał. Taką pomoc jaką chciałam otrzymać to otrzymałam. Nikt na mnie nie warczał, Panie były miłe lub neutralne. Położne od noworodków uczciwie postawiły mnie na nogi mówiąc, że powinnam jak najwięcej robić sama żeby szybciej dojść do siebie. Po samej operacji dziecko przystawiono mi do piersi po ok. 2-3 godzinach, później także dano mi odpocząć. Nie musiałam się prosić o leki przeciwbólowe. Wręcz przeciwnie- Panie same po kilka razy przychodziły i pytały, czy nie chcę czegoś na uśmierzenie bólu. Prawdą jest, że szpital ma duże obłożenie i te kobiety są bardzo zapracowane. Nie mogą poświęcić jednej pacjentce 100 % uwagi. Na medal zasługują Panie od posiłków i Panie sprzątające, które serdecznie pozdrawiam. Dużym minusem polityki szpitala jest swego rodzaju "terror laktacyjny", jak to określiłam. Panie, które nie chcą karmić piersią, mogą się poważnie narazić. Bardzo duży nacisk na laktację i samodzielność, ale w ogólnej ocenie szpital zasługuje na czwórkę.
Z całą mocą odradzam ten szpital!!! Rodziłam tam niedawno- w szpitalu byłam tydzień - koszmarny tydzień!! Warunkowi lokalowe to nie wszystko, ważny jest personel, zwłaszcza na noworodkach a ten jest okropny - kobiety bez powołania, zmęczone, opryskliwe, najlepiej nie zadawać pytań, a jak już odpowiedzą to traktują Cię jak wyrodną matkę, która czegoś nie wie, a przecież powinna. Jak wiadomo kobieta w połogu, po porodzie, ja miałam cesarkę jest zmęczona, rozdrażniona i całkowicie bezradna wobec tego Małego Człowieczka za które jest się odpowiedzialnym. A tu zero pomocy, tylko pretensje, że zawraca się głowę, przecież one nie mają czasu... Każda mówi co innego, poucza Cię co masz robić, następna co innego, a później zbierasz opiernicze od każdej po kolei, bo źle coś robisz i według nich świadomie robisz dziecku krzywdę. Mój ulubiony tekst "proszę się nie denerwować bo straci Pani pokarm". Lekarze no cóż, zwłaszcza jeden z ginekologów na obchodzie, zapytał mnie czy moje dziecko miało robione usg serca, bo tam była wada wrodzona serca... w tym momencie moje serce stanęło- może o czymś nie wiem, ale nie... okazało się, że lekarz pomylił dzieci..brak komentarza.. Poradnia laktacyjna - hmyyy powiem tak liczą się tylko cyferki, a nie dziecko jako indywidualna istota, a podejście do matki- musi pani karmić piersią innej opcji nie ma, przecież każdy może karmić bo jesteśmy krowami dojnymi. Dopiero po zmianie doradcy laktacyjnego - karmienie udało się i stało się przyjemnością, a nie musem. Nie mogę powiedzieć były Panie położne pielęgniarki i lekarze, którzy pomogli mi bardzo, ale niestety to pojedyńcze przypadki... Pozytywną opinię w całości mogę dać opiece na bloku porodowym. Kobiety Położne cudowne, w szczególności pani Dorotka i Basia - super podejście, pomoc - kochane w 100% :) Jednak generalnie opinia NEGATYWNA!!!
Przed porodem (to był mój pierwszy) długo zastanawiałam się nad wyborem szpitala. Teraz poleciłabym go innym, z kilkoma uwagami. Co było na plus: 1. warunki lokalowe - w porównaniu z innymi szczecińskimi szpitalami, ale o tym i tak wszyscy wiedzą. 2. opieka położnicza podczas porodu (Pani Agnieszka Mosiądz) - fantastyczna dziewczyna, pogodna, dodająca otuchy, będąca "cały czas" z rodzącą, przejęta tym, co się dzieje z rodzącą, informująca o wszystkim co się w danym momencie dzieje. 3. opieka położnicza po porodzie - fantastyczna!! Wszystkim Paniom położnym dziękuję za wspaniałą opiekę i zrozumienie niekomfortowej sytuacji, w jakiej często znajdują się kobiety po porodzie!!! 4. Pani roznosząca jedzenie - serdeczna i zawsze uśmiechnięta. Teraz o minusach: Doradztwo laktacyjne oraz opieka nad noworodkiem- masakra (z wyjątkiem jednej kobitki-blondyneczki). Okropne podejście lub bardziej jego brak! Totalny brak empatii wobec niedoświadczonych i często przerażonych pierworódek. Aż ciężko uwierzyć, że kobiety mogą być aż tak nieczułe wobec innych kobiet. Dziewczyny zajmujące się noworodkami były przemęczone i zdenerwowane tysiącem pytań, którymi zasypywały je "natrętne" matki. Ja po porodzie byłam zbyt zmasakrowana zmęczeniem (nie spałam tydzień!), żeby z nimi "walczyć". Teraz, jak to sobie przypominam, to życzę tym kobietom, żeby doświadczyły w swoim życiu po prostu tego samego! Ostatnia uwaga organizacyjna: na obchodzie nigdy nie wiedziałąm, kto wchodzi do pokoju! Czy to jest położna, czy lekarz pediatra, czy ktoś od laktacji ... Sprawę bardzo ułatwiłyby np. inne kolory fartuchów, wtedy nie pytałabym pielęgniarki od nowordków o problemy z laktacją!