Gdzie rodzić - placówka - Wojewódzki Szpital Zespolony im. L. Rydygiera
Opis placówki
A A A

Wojewódzki Szpital Zespolony im. L. Rydygiera

Św. Józefa 53/59 87-100 Toruń Pokaż na mapie Ostatnia aktualizacja: 31-07-2017
Tel. 56 654 40 58
www.szpital-bielany.torun.pl


Opis opracowany na podstawie danych pozyskanych od szpitala w trybie dostępu do informacji publicznej w roku 2016, statystyki medyczne za rok 2015.

Ordynatorzy: położnictwa – Marek Maleńczyk (od 1998), neonatologii – Hanna Dąbrowska (od 1997), położne oddziałowe: Położnictwo - Sylwia Pawłowicz; Ginekologia - Teresa Szulc; Sala Porodowa - Janina Wroniecka (od 2006), neonatologii – Ryszarda Jankowska (2009).

Stopień referencyjności oddziału położniczego – III.
Stopień referencyjności oddziału neonatologicznego – II.

Szpital posiada tytuł: „Szpitala Przyjaznego Dziecku” - rok oceny: 2011, reocena: 2016

Szkoła Rodzenia
Szpital prowadzi i współpracuje z płatną szkołę rodzenia. Kontakt do szkoły rodzenia: dr Marian Drożdżal; tel. 56 6793141, e-mail: t-ginekologia100@wp.pl; www.szpital-bielany.torun.pl

Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział położniczy przed porodem. Dokumenty wymagane przy przyjęciu do szpitala: karta ciąży, dowód osobisty, skierowanie do szpitala, wypisy z poprzednich pobytów w szpitalu, dodatkowe dokumenty w przypadku planowego cięcia cesarskiego.
Wyniki badań wymagane przy przyjęciu do szpitala: grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), morfologia i badanie moczu  z ostatnich 6 tygodni, antygen HBs - HBS Ag - badanie w kierunku WZW B - w ciąży, OWA, WR - odczyn Wassermanna - badanie w kierunku kiły posiew GBS; badanie na nosicielstwo wirusa HIV, przeciwciała anty-HC (badanie w kierunku WZW C), wszystkie wyniki badań usg wykonane w obecnej ciąży oraz zaświadczenia od innych lekarzy specjalistów jeśli były przeprowadzane konsultacje np. od okulisty lub kardiologa, dodatkowe badania w przypadku planowego cięcia cesarskiego.
Plan porodu jest dołączony do dokumentacji medycznej.
Czynności wykonywane w izbie przyjęć u pacjentek przyjmowanych do porodu:
- u wszystkich pacjentek: zbieranie wywiadu, badanie ogólne (tj. pomiar ciśnienia i tętna, temperatury, ważenie), zaznajomienie pacjentki z prawami pacjenta, inne czynności (wysłuchanie i ocena tętna płodu, pomiar miednicy kostnej;
- w zależności od decyzji personelu: badanie KTG, badanie USG;
- w ogóle nie wykonuje się badania wewnętrznego, nie zakłada wenflonu, nie robi lewatywy, nie goli krocza.

Warunki i wyposażenie
W oddziale porodowym jest  6 sal jednoosobowych, dostępnych dla wszystkich, bez opłat.
W niektórych salach do dyspozycji rodzących dostępne  są: worki sako, piłki, drabinki, , materace, liny, prysznic, wanna.

Poród
Plan porodu omawiany jest zawsze z położną w sali porodowej. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest co przez cały okres porodu przy użyciu telemetrii. Nie podano jak często wykonywane są badania wewnętrzne.
Rodząca w trakcie porodu może pić  klarowne płyny, ale nie może jeść.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: praca z oddechem, ciepły okład, zimny okład, kąpiel/prysznic, przezskórna stymulacja elektryczna (TENS), inne (muzykoterapia);
- farmakologiczne: gaz wziewny, znieczulenie zewnątrzoponowe.
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą.  Znieczulenie dolędźwiowe jest dostępne. Pacjentka nie może poruszać się ze znieczuleniem, musi leżeć.
Parcie:
Najczęściej stosowane pozycje w czasie II okresu porodu to parcie na plecach lub na boku na łóżku porodowym.
W szpitalu jest możliwy poród w wodzie (zakończony urodzeniem dziecka do wody).
Rodząca jest zawsze informowana o stosowanych podczas porodu środkach, badaniach i zabiegach.

Poród z osobą towarzyszącą
Osoba towarzysząca może przebywać z kobietą przez cały czas trwania porodu. Rodzącej nie może towarzyszyć więcej niż jedna osoba towarzysząca. W porodzie może towarzyszyć doula, ale tylko wtedy, gdy rodząca jest sama.
Osoba towarzysząca może zostać przez 2 godziny po porodzie, w oddziale położniczym (w godzinach odwiedzin).
W trakcie planowego cesarskiego cięcia osoba towarzysząca nie może być obecna.

Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie przez minimum 2 godziny. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się w 1 minucie w trakcie kontaktu skóra do skóry. W trakcie szycia krocza dziecko nie jest zabierane od matki. Osoba towarzysząca może przeciąć pępowinę, jeśli wyrazi takie życzenie.
Ocena w skali Apgar po porodzie fizjologicznym jest dokonywana na brzuchu matki przez położną.
Ważenie i mierzenie zdrowego noworodka po porodzie drogami natury i zabiegowym (vacuum, kleszcze) odbywa się w kąciku noworodka w pobliżu matki najwcześniej po 2 godzinach, po cięciu cesarskim po 5-10 minutach po narodzinach.
Po zbadaniu przez lekarza, zdrowy noworodek urodzony drogą cesarskiego cięcia jest “kangurowany” przez osobę towarzyszącą. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po cięciu cesarskim odbywa się w ciągu 2 godzin od urodzenia.
O czasie pierwszej kąpieli decyduje matka.

Po porodzie
W oddziale położniczym jest 1 jednoosobowa,1 dwuosobowa sala, 9 sal trzyosobowych, wszystkie  z łazienkami.
Zdrowe matki po porodzie fizjologicznym i cięciu cesarskim przebywają ze zdrowymi dziećmi przez całą dobę. Jeśli noworodek z powodów zdrowotnych znajduje się osobno od matki, matka może być z nim bez ograniczeń, gdy tylko chce.
Pobyt na oddziale położniczym trwa średnio 2 dni po porodzie drogami natury, 3 dni po porodzie zabiegowym i cięciu cesarskim.
Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne są wykonywane w obecności matki. Każdy opiekun jest uczony, jak pielęgnować noworodka. Rodzic najczęściej jest informowany o stanie zdrowia dziecka w czasie obchodu. Jedno z rodziców jest obecne w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka.
Kobieta może otrzymać poradę laktacyjną. Porad laktacyjnych udzielają położne i doradcy laktacyjni.
Noworodki są dokarmiane mlekiem modyfikowanym na prośba matki; ze wskazań medycznych (ubytek masy ciała powyżej 10%).
Kobieta ma możliwość konsultacji z psychologiem zatrudnionym w oddziale.
Odwiedziny odbywają się w godz. 12:00-19:00, w sali, w której matka leży.

Opłaty
Brak opłat.
 

Opinie

Warunki lokalowe:
Opieka w czasie porodu:
Opieka po porodzie:
Polecałabym ten szpital:
Ogółem z 66 ocen:


Rodziłaś tu? Oceń ten szpital.

Dane statystyczne

Liczba porodów
 
3081 Cesarskie cięcia
 
31.00%
Nacięcia krocza
 
50.00% Znieczulenie dolarganem
 
0.00%
Znieczulenie zwenątrzoponowe
 
Tak Znieczulenie gazem wziewnym
 
Tak

Komentarze

Logina
12-01-2017 20:02
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

c.d.3 Jedna z bab, chyba chcąc mnie pocieszyć, rzuciła: „no czasami tak jest, że te warunki do karmienia są tak beznadziejne” (to jest cytat). Po czym podeszła do drugiej pacjentki i zaczęła się zachwycać: „ooo, no tutaj to jest super, pięknie leci”. Później jak pytałam, czy ja jeszcze będę mogła karmić po zaleczeniu tych ran, odpowiedziała: „pani musi w to wierzyć” – tak jakby była to kwestia wiary, czy wręcz cudu. Nastawiona w ten sposób, przez kilka dni po powrocie do domu nie byłam w stanie się zebrać, aby sięgnąć po laktator i spróbować odciągnąć pokarm – myślałam, że będę musiała nie wiadomo jak długo walczyć o każdą kroplę. W końcu, zmuszona przez bolące i nabrzmiałe piersi i ze strachu przed jakimś zapaleniem zrobiłam to – mleko zaczęło lecieć od razu i to w całkiem niezłej ilości. Ciekawie było też tuż przed wyjściem do domu – baba zaczęła mnie odpytywać jak na egzaminie z pielęgnacji noworodka. Jedno z pytań brzmiało: kiedy pani pójdzie na spacer? (nie wiem, co jej do tego) – odpowiedziałam, że za 2 tygodnie; niby wiem, że latem nie trzeba werandować, ale z tego stresu i zmęczenia wszystko mi się pochrzaniło; ona na to: „a co pani będzie robić przez 2 tygodnie??” – otóż droga pani, przez 2 tygodnie (jak nie dłużej) walczyłam z krwiakiem na pół tyłka, zakażeniem rany krocza, silnymi bólami brzucha po Tardyferonie, jaki zaserwowaliście mi na anemię (po zmianie na Biofer przeszło jak ręką odjął), ciągłymi sesjami z laktatorem i niesamowitym zmęczeniem, w związku z czym ostatnie, na co miałam siłę, to spacerki z wózkiem. Na jedno z pytań baby nie znałam odpowiedzi, na co ona: „pani taka wykształcona i pani nie wie??”. Może ktoś powinien jej wytłumaczyć, że ona nie jest tam od egzaminowania pacjentek, tylko od pomocy i opieki (pod tę „opiekę” nie chciałabym już trafić nigdy więcej).

Logina
12-01-2017 20:01
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

c.d.2 Sale poporodowe małe, 3 kobiety z dziećmi. Bardzo wysokie łóżko, z raną krocza musiałam nieźle się namęczyć, żeby z niego zejść. Byłam skrajnie wyczerpana bólem, niewyspaniem (całonocny poród+ noce nieprzespane wcześniej z powodu cholestazy) i anemią poporodową, każda próba podniesienia się to mroczki przed oczami i zawroty głowy. Niestety o jakimkolwiek odpoczynku i regeneracji nie było mowy – dzieci na zmianę wrzeszczały przez całą noc. W ciągu dnia co chwilę ktoś wchodził i wychodził, mnóstwo odwiedzających, w tym jeden facet z gruźliczym kaszlem. Teraz kwiatki: - z powodu ciągłego bólu (krocza, piersi, brzucha) nie byłam w stanie przystawić dziecka do piersi, położne z wielką łaską dawały mi sztuczne mleko. Tłumaczyłam, że dziecko pogryzło mi brodawki, że krwawią (zrobiły się duże czerwone strupy, wyglądało to jak od nacięć nożem), że dziecko bardzo silnie i boleśnie zasysa i nie dam rady na razie karmić, baba spojrzała i mówi: to nie są zakrwawione brodawki (nie wiem, ciurkiem miało lecieć czy jak). Za każdym razem idąc po mleko czułam się winna, patrząc na te ich krzywe miny. Wciąż musiałam się tłumaczyć każdej kolejnej babie. Każda z nich bez pytania oglądała i macała mi piersi, czułam się jak obiekt. Każda mówiła co innego (dla przykładu, jedna mówi, żebym próbowała przystawić dziecko przed butelką, a jak się nie naje, to wtedy dokarmiła; druga – żeby najpierw dać butelkę, to dziecko trochę podje i nie będzie potem tak gwałtownie ssać piersi). Jedyną osobą, która zapytała „czy mogłabym dotknąć” była doradczyni laktacyjna. Obwinianie mnie za sytuację („pani jest źle nastawiona!”, „to dlatego, że ma pani bardzo małe piersi”) na porządku dziennym. Swoją drogą, brak wiedzy szokujący – wytwarzanie pokarmu nie zależy od wielkości piersi (to tylko tkanka tłuszczowa), a od gruczołów mlecznych; można mieć ogromny biust, a mleka zero.

Logina
12-01-2017 19:58
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

c.d. Po jakimś czasie przyszedł lekarz Zmudziński, żeby sprawdzić rozwarcie – pomimo mojej prośby zbadał mnie tak boleśnie, że na mój wrzask mąż w sekundę przybiegł z korytarza (na czas badania go wyprosili), bo myślał, że stało się coś strasznego. Dla porównania badał mnie też jakiś młody pan doktor z kucykiem na głowie i zrobił to zupełnie bezboleśnie – widocznie jak się chce, to można. Podobnie pan dr Drożdżal, już po porodzie, zbadał mnie tak, że nic nie poczułam – a nauczona wcześniejszymi doświadczeniami z lekarzami w tym szpitalu byłam przerażona, bo krocze miałam mocno poranione, do tego zrobił mi się wielki krwiak. Położna na porodówce była w porządku, cierpliwa, badanie wewnętrzne delikatne. Obezwładniona bólem pytałam o Dolargan, powiedziała, że nie mają, potem okazało się, że kłamała. Dostałam gaz, który nie pomógł nic, i w końcu ZZO (wcześniej anestezjolog był zajęty przy cesarce) – dało mi to sporą chwilę wytchnienia przed drugą fazą porodu. Dziecko było bardzo duże i nie dawałam rady go wyprzeć, wtedy przyszła druga położna (chyba miała na imię Grażyna, bardzo serdeczna) i zastosowała manewr Kristellera, rzekomo zakazany. Nie wiem, czy był inny sposób, czy nie, ale po tym chwycie rzeczywiście dziecko ruszyło do przodu i po kilku parciach urodziłam. Krocze nacięte, ponoć nie było innego wyjścia – nie wiem. W trakcie kontaktu skóra do skóry jakaś wyjątkowo wredna baba (pracująca tam chyba za karę) „pomogła” mi przystawić dziecko do piersi; na moją wątpliwość, że chyba za płytko chwyciło brodawkę, bo ssanie jest bolesne, odpowiedziała: karmienie piersią ZAWSZE boli (bzdura jakich mało). Skończyło się pogryzionymi, krwawiącymi brodawkami.

Logina
12-01-2017 19:56
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Rodziłam kilka miesięcy temu. W końcówce ciąży zostałam przyjęta na patologię ze względu na rozwijającą się cholestazę. Po przyjęciu badała mnie pani Maleńczyk, dość oschła, badanie bolesne. Patologia ciąży to taśma, wywoływanie porodu na siłę, często bez wyraźnych wskazań – każdej balon i oksytocyna. Mój poród też planowano wywołać, mimo że termin nie minął, dostawałam leki na wątrobę i wyniki się poprawiły, a dziecko było pod stałą kontrolą (badanie tętna co 2 godziny, częste ktg) i nie działo się nic niepokojącego. Co więcej, wszystkie sygnały z ciała wskazywały mi, że zacznę rodzić bez „pomocy” i to w niedługim czasie – i tak też się stało, poród rozpoczął się w terminie co do dnia. Dzień wcześniej usg robiła mi lekarka Dziekońska-Marciniak, początkowo wszystko było ok, a ona sama sympatyczna. Do czasu, kiedy wzięła mnie na badanie przezpochwowe. Próbowała zrobić mi masaż szyjki macicy (bez uprzedzenia i nie pytając wcześniej o zgodę), a w konsekwencji odklejenie pęcherza płodowego od ścian macicy, czyli wyjątkowo bolesną, szkodliwą i kompletnie w moim wypadku niepotrzebną metodę indukcji porodu. Sprawiła mi tak cholerny ból, że krzyknęłam i zaczęłam prosić, żeby przestała, na co ona: proszę się rozluźnić, ja znowu, że nie chcę, wtedy mnie zostawiła i rzuciła oschle: skoro pani nie chce, żeby pani pomóc, to trudno, to jest pani decyzja. Byłam tak zszokowana, że się zwyczajnie rozbeczałam. Nie do wiary, że kobieta-lekarz może w tak brutalny i chamski sposób potraktować drugą kobietę. Omijajcie szerokim łukiem! Po rozpoczęciu akcji porodowej (jeszcze na patologii, przed wyjazdem na porodówkę) zajmowała się mną świetna położna (nie znam niestety nazwiska, personel w tym szpitalu nie ma w zwyczaju przedstawiać się pacjentkom). Bardzo mi pomagała, wspierała, podpowiadała różne metody radzenia sobie ze skurczami (które praktycznie od razu były dość silne i bolesne). Bardzo się cieszę, że na nią trafiłam.

Agnieszka
29-12-2016 13:46
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Zostałam przyjęta na Oddział Położniczy, po sprawnym i szybkim przyjęciu w Izbie Przyjęć. Na oddziale zostałam zbadana przez Pana dr Kocha- bardzo miły i kompetentny lekarz. Ze względu na małe rozwarcie- 1,5 cm zostałam skierowana na salę przedporodową. Poznałam swoją położną-Pani Aneta Wełna, która wspaniale mną się zajęła. Dzięki radom, poleceniom i wsparciu po 6,5 godzinie jak w domu zaczęły sączyć się wody płodowe, z rozwarciem na ponad 6 cm trafiłam na salę porodową. Tam również Pani Aneta wspaniale poprowadziła poród i po niecałych dwóch godzinach nasz synek był już na świecie. Od razu trafił na mój brzuch i dwie godziny kangurowaliśmy maluszka. Pani Aneta również pomogła przystawić dziecko do piersi. Przy całej akcji obecny był mój mąż i bez problemu mogliśmy razem cieszyć się tymi pięknymi chwilami. Po dwóch godzinach trafiliśmy z synkiem na oddział poporodowy, gdzie również zostaliśmy otoczeni wspaniała opieką. Jeżeli miałabym jeszcze w przyszłości rodzić bez wahania wybiorę ten szpital.

Szara
27-12-2016 11:15
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Przed porodem byłam zdana na siebie, żadnego wsparcia. Kiedy w łóźku odeszły mi wody płodowe, leżałam w nim kolejne 2 godziny...Poród właściwy dobrze, Panie położne dały z siebie co mogły. Jedyne co smutne, to możliwość porodu tylko w pozycji leżącej... Po porodzie mało pomocy ze strony personelu...

agam
11-12-2016 17:51
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

rodziłam w tym szpitalu po raz pierwszy, 5 wrzesnia. Gdy trafiłam na oddzial porodowy zbadał mnie lekarz- Dr Koch- swietny mily lekarz, odbieral moj porod -bardzo mi pomagal w trakcie i robil naciecie krocza ktore goilo sie idealnie bez komplikacji . Po zbadaniu przejela mnie polozna -Natalia Dereń. Jest to bez watpienia najbardziej godna polecenia polozna! niezwykle mila i pomocna, a przy tym niezwykle mnie motywowala i wspierala przez caly okres porodu. Pani Natalia pozwolila mi chodzic do czasu akcji porodowej(nawet z ktg, poniewac z powodu boli nie bylam w stanie lezec) na ostatnia czesc akcji porodowej przyszedl Dr Koch, druga polozna i chyba anestezjolog, wszyscy starali sie mna pokierowac i instruowac co bardzo mi pomagalo. Jedynym minusem dla mnie byl chwyt krischlera na ktory w planie sie nie zgadzalam ale zaufalam calkowicie personelowi i wszystko bylo dobrze. Naciecie krocza pod znieczuleniem. po porodzie 2 godziny z malnstwem i mezem, nawet na ok godzine zostalismy sami przy przygaszonym swietle. przystawianie do piersi od razu po porodzie, mierzenie, wazenie itp. po 2 gdzinach przejechalam na sale poporodowa. Tam nie mialam sily nawet przweinac malej czy pojsc do toalety wiec z 4 razy wzywalam rozne polozne-kazda pomocna, moze jedne bardziej mile inne neutralne nie zdarzylo mi sie aby ktos byl oryskliwy nieprofesjonalny, polozne same pytaly jak karmienie zeby pokazac, wtedy korygowaly bledy, pytaly czy podac cos na bol, mozna bylo o wszystko zapytac poradzic sie. lezalam na sali 3 osobowej, ze wspolna lazienka z inna sala.byla sprzatana dwa razy dziennie.przy kazdym lozku zaslony , mozna bylo calkiem odseparowac sie od innych kobiet na sali co bylo bardzo wazne w tak intymnych chwilach. badania i szczepienia oraz wszelkie zabiegi na małej byly robione za moja zgoda. Z czystym sercem polecam ten szpital, wedlug mojej oceny personel i wyposazenie na najwyzszym poziomie.I I dzieki Pani Natalii porod byl pieknym przezyciem:)

aleksandra
22-11-2016 20:09
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2009

Z soboty na niedzielę przybywam na izbę przyjęć zakładając, że regularne bóle w plecach to początek poród. Na izbie potraktowana jak pani gorszego sortu z powodu nazwiska innego niż mój ślubny. Potem oschła położna każe leżeć godzinę pod KTG i równie oschle stwierdza, że nie widzi akcji porodowej. Jadę na odział. Znów pod KTG na parę godzin i wrzask, kiedy wymiotuję z bólu na podłogę. 2 razy wyrzucają stamtąd mojego męża, grożąc wezwaniem ochrony. Koło 7 mogę wstać. Boli coraz bardziej do wieczora. W tym czasie interesuje się mną jedynie salowa, która sugeruje, że to raczej kolka nerkowa. Koło 21 USG - nerka powiększona dwukrotnie. Idę na patologię ciąży, dają coś przeciwbólowego, do wtorku mam spokój. We wtorek rano po rzekomym przychodzi położna, od drzwi wola, że pani Aleksandra proszona do gabinetu w celu podłączenia oksytocyny. Zero pytania o zgodę i informacji. Oczywiście leż babo parę godzin i się nie ruszaj, bo nam jest tak wygodniej. Oddaj telefon, nie dzwoń do męża, i nie miej kontaktu ze światem bo nam zapis KTG nie wyjdzie. Oksytocyna nie działa, po paru godzinach podchodzi pani, podaje mi plik kartek i długopis i paluchem pokazuje, gdzie mam podpisać. Pytam co to jest, burczy że widać, że zgoda. Fajnie, ale zgoda na co? Na operację cesarskiego cięcia. Pytam, co się stanie jak nie wyrażę zgody. Baba z wielkim fochem mruczy pod nosem, że mi dziecko umrze. Finalnie godzę się na CC. 2 godziny po operacji ból się okropnie nasila. Okazuje się, że towarzystwo źle mnie pozszywało i mam krwotok wewnętrzny. Boli tak, że prawie odgryzłam sobie palec. Pakują mnie ponownie na salę operacyjną. Nie mogę się ruszać. Po przewiezieniu na salę operacyjną wisienka na torcie! Pytanie lekarza: CZY PANI MOŻE WSTAĆ I POŁOŻYĆ SIĘ SAMA NA STOLE OPERACYJNYM? Komentarz i decyzję pozostawiam wam. Gorąco nie polecam.

annak
08-09-2016 19:14
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2013

Po przyjęciu trafiłam na salę przedporodową, po trzech godzinach przeniesiono mnie na porodową. Tam była już ciągła opieka położnej, z którą w przerwach między skurczami omówiłam dokładnie mój plan porodu. Właściwie wszystkie moje oczekiwania były do spełnienia pod warunkiem braku komplikacji. Uparcie odmawiałam też podania proponowanych środków znieczulających - nikt z personelu nie nalegał. Ze względu na brak postępu zakończyło się cc. Po porodzie na sali pooperacyjnej mąż kangurował maleństwo, a kiedy tylko dołączyłam do nich, mały trafił na mój brzuch i odnalazł mleko. Tak zostaliśmy razem całą noc, z życzliwą położną zaglądającą do nas co jakiś czas. Po śniadaniu następnego dnia zostaliśmy przeniesieni już na zwykłą salę - tam opieka bywała już różna i warunki lokalowe średnie (trzy osoby dorosłe na maleńkiej sali), ale to nie zmieniło mojej bardzo pozytywnej oceny całości porodu w tym szpitalu. Drugi raz wkrótce w tym samym miejscu.

mama
29-07-2016 14:05
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Wyposażenie na wysokim poziomie niestety to czy można z niego skorzystać zależy od szczęścia. Ją trafiłam na położna która nie pozwoliła mi się ruszać. Zastosowano na mnie chwyt kristellera co moim zdaniem dyskwalifikuje ten szpital. Po porodzie skóra do skóry z dzieckiem ale mimo próśb nie przystawiono go do piersi. Na oddziale położniczym nieliczne położne chętne do pomocy i serdeczne, reszta raczej traktuje pracę jako przykry obowiazek. Mocno naciskano na dokarmianie zamiast skupić się na poprawieniu chwytania piersi przez dziecko. Mam nadzieje, że drugie dziecko uda mi się urodzić w innym szpitalu.

Dodaj opinię

Szukaj

Wesprzyj nas!