Gdzie rodzić - placówka - Specjalistyczny Szpital Ginekologiczno-Położniczy im. E. Biernackiego
Opis placówki
A A A

Specjalistyczny Szpital Ginekologiczno-Położniczy im. E. Biernackiego

ul. Paderewskiego 10 58-301 Wałbrzych Pokaż na mapie Ostatnia aktualizacja: 29-08-2017
Tel: 74 887 71 83, 74 887 71 01
www.szpital.walbrzych.pl
sekretariat@szpital.walbrzych.pl


Opis opracowany na podstawie danych pozyskanych od szpitala w trybie dostępu do informacji publicznej w roku 2016, statystyki medyczne za rok 2015.

Ordynatorzy: położnictwa – Roman Puskarz (od 2011), neonatologii – Mariusz Bielawny (od 2009), Położne oddziałowe: położnictwa – Beata Małolepsza (od 2009) neonatologii – Halina Zięć (od 2009)

Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego – III

Szkoła Rodzenia
Szpital prowadzi i współpracuje ze szkołą rodzenia. Zajęcia są bezpłatne. Kontakt do szkoły rodzenia: imię nazwisko: Krystyna Dudek - Piątek, tel.: 74 8877101 wew.141, e-mail: sekretariat@szpital.walbrzych.pl, www.szpital.walbrzych.pl

Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział porodowy przed porodem, również w grupie w ramach szkoły rodzenia.
Dokumenty wymagane przy przyjęciu do szpitala: karta ciąży, dokument tożsamości
Wyniki badań wymagane przy przyjęciu do szpitala: grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), morfologia i badanie moczu  z ostatnich 6 tygodni, antygen HBs - HBS Ag - badanie w kierunku WZW B - w ciąży, OWA, WR - odczyn Wassermanna - badanie w kierunku kiły posiew GBS; badanie na nosicielstwo wirusa HIV, przeciwciała anty-HCV (badanie w kierunku WZW C), wszystkie wyniki badań usg wykonane w obecnej ciąży oraz zaświadczenia od innych lekarzy specjalistów jeśli były przeprowadzane konsultacje np. od okulisty lub kardiologa, dodatkowe badania w przypadku planowego cięcia cesarskiego - badanie układu krzepnięcia, wymaz z kanału szyjki macicy i CRP
Plan porodu jest dołączony do dokumentacji medycznej.
Czynności wykonywane w izbie przyjęć u pacjentek przyjmowanych do porodu:
- u wszystkich pacjentek: zbieranie wywiadu, badanie ogólne (tj. pomiar ciśnienia, tętna i  temperatury, ważenie), badanie wewnętrzne, zaznajomienie pacjentki z prawami pacjenta
- w zależności od decyzji personelu: zakładanie wenflonu, badanie KTG, badanie USG

Warunki i wyposażenie
W  oddziale porodowym jest 5 sal jednoosobowych.  Szpital nie podał informacji o sprzętach ułatwiających poród.

Poród
Plan porodu omawiany jest zawsze z położną w sali porodowej. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka nie jest prowadzony, ponieważ ocena stanu płodu dokonywana jest przez osłuchiwanie. Badania wewnętrzne wykonywane są co 120 minut przez położną i lekarza. Rodząca może pić przejrzyste płyny i może jeść w trakcie porodu.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: masaż, praca z oddechem, ciepły okład, zimny okład, kąpiel/prysznic, przezskórna stymulacja elektryczna (TENS), akupresura.
- farmakologiczne: gaz wziewny, znieczulenie zewnątrzoponowe, znieczulenie nerwów sromowych, inne formy analgezji wziewnej
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą. Znieczulenie dolędźwiowe jest dostępne. Pacjentka może poruszać się ze znieczuleniem.
Parcie:
Najczęściej stosowane pozycje w czasie II okresu porodu to parcie na plecach na łóżku porodowym lub w kucki z pomocą osoby towarzyszącej. Rodząca jest zawsze informowana o stosowanych podczas porodu środkach, badaniach i zabiegach.

Poród z osobą towarzyszącą
Osoba bliska może przebywać z kobietą przez cały czas trwania porodu. Rodzącej może towarzyszyć więcej niż jedna osoba towarzysząca, także doula.  Bliska osoba może zostać przez 2 godziny po porodzie i może zostać w oddziale położniczym również na noc. W trakcie planowego cesarskiego cięcia osoba towarzysząca może być obecna.

Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie minimum 30 minut do 2 godzin. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się w pierwszych 30 minutach po porodzie. W trakcie szycia krocza dziecko w zależności od sytuacji jest lub nie jest zabierane od matki. Osoba towarzysząca może przeciąć pępowinę, jeśli wyrazi takie życzenie. Ocena w skali Apgar po porodzie fizjologicznym jest dokonywana na brzuchu matki przez lekarza neonantologa.
Ważenie i mierzenie zdrowego noworodka po porodzie odbywa się w kąciku noworodka w pobliżu matki najwcześniej po 2 godzinach po narodzinach.
Po zbadaniu przez lekarza, zdrowy noworodek urodzony drogą cesarskiego cięcia wraca na pierś mamy do 30 minut, jest “kangurowany” przez osobę towarzyszącą, jest przekazany osobie towarzyszącej w wózeczku szpitalnym, inne. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po cięciu cesarskim odbywa się w ciągu 2 godzin od urodzenia.
Pierwsza kąpiel noworodka odbywa się na prośbę matki i o czasie jej wykonania również decyduje opiekun.

Po porodzie
W oddziale położniczym jest 6 dwuosobowych sal z łazienkami, 1 dwuosobowa sala bez łazienki i 6 trzyosobowych sal bez łazienek.
Zdrowe matki przebywają ze zdrowymi dziećmi przez całą dobę. Jeśli noworodek z powodów zdrowotnych znajduje się osobno od matki matka może być z nim bez ograniczeń, gdy tylko chce.
Pobyt w oddziale położniczym trwa średnio 3 dni po porodzie drogami natury i po porodzie zabiegowym, 4 dni po cięciu cesarskim.
Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne są wykonywane w obecności opiekuna. Każda matka jest uczona, jak pielęgnować noworodka. Rodzic zawsze może być obecny w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka, najczęściej jest informowany o stanie zdrowia noworodka na własną prośbę.
Kobieta otrzymuje poradę laktacyjną na życzenie. Porad laktacyjnych udzielają położne, doradcy laktacyjni i lekarze. W oddziale działa całodobowo Pogotowie Laktacyjne, tel. 74 887 71 28 lub 74 887 71 24.
Noworodki są dokarmiane mlekiem modyfikowanym na prośbę matki/opiekuna, ze względu na zauważalne trudności w karmieniu (noworodek płacze, jest niespokojny) lub ze wskazań medycznych jak np. wrodzone choroby metaboliczne z nieprawidłową przemianą aminokwasów, dziecko z klasyczną galaktozemią, zakażenie matki HIV, ciężki stan kliniczny matki uniemożliwiający odciąganie pokarmu, stosowane u matki leki/substancje zaklasyfikowane do grupy L-5.
Kobieta ma możliwość konsultacji z psychologiem.
Odwiedziny odbywają się o każdej porze w ciągu dnia, w sali, w której matka leży, na korytarzu, w ogrodzie przyszpitalnym, bufecie lub klubie szpitalnym.

Opłaty
Brak opłat 

Opinie

Warunki lokalowe:
Opieka w czasie porodu:
Opieka po porodzie:
Polecałabym ten szpital:
Ogółem z 49 ocen:


Rodziłaś tu? Oceń ten szpital.

Dane statystyczne

Liczba porodów
 
1879 Cesarskie cięcia
 
27.00%
Nacięcia krocza
 
57.00% Znieczulenie dolarganem
 
-
Znieczulenie zwenątrzoponowe
 
Tak Znieczulenie gazem wziewnym
 
Tak

Komentarze

anniselle
15-05-2019 11:55
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2019

Ze względu na zalecenia wcześniejszego stawienia się na oddziale, w 39tc wylądowałam najpierw na patologii ciąży. Sam pobyt tam oceniam raczej pozytywnie, aczkolwiek oddział był mocno przepełniony. Zdecydowanie nie polecam też "diety cukrzycowej", którą zaproponowano mi na oddziale. Dwa razy próbowałam zjeść któreś z serwowanych mi dań - moje cukry wywindowały po nich w kosmos. Na szczęście mąż miał możliwość dostarczania mi własnego jedzenia. Jeśli chodzi o samą opiekę na oddziale patologii - nie ma się tutaj do czego przyczepić, byłam szczegółowo przebadana, zaopiekowana i - co najważniejsze - na każdym kroku informowana o tym, co się ze mną dzieje i pytana o zgodę na ewentualne dalsze kroki. Mój poród był wywołany w końcówce 39tc, co zajęło ogólnie dwa dni. Pierwszego zostałam postawiona przed wyborem - próba oksytocyny czy cewnik Foleya (zdecydowałam się na to drugie), następnego - zostałam już wysłana na porodówkę, gdzie miano podać mi oksytocynę. Jeśli chodzi o sam poród - zgodziłam się na lewatywę. Zabieg odbył się w kameralnym pomieszczeniu z toaletą i prysznicem, gdzie mogłam na spokojnie "zrobić swoje" i doprowadzić się do porządku. Następnie podłączono mi kroplówkę z oksytocyną i KTG. Teoretycznie mogłam poruszać się po sali porodowej, ale niestety nie dałam rady tego zrobić bez nieustannego poprawiania pasa mierzącego tętno dziecka, tak więc całą pierwszą i drugą fazę porodu spędziłam na łóżku porodowym. Tutaj pojawia się pierwszy zgrzyt. Drugi to badanie rozwarcia (bardzo bolesne) i przebicie pęcherza płodowego bez informowania mnie o tym co się dzieje, czy chociażby zapytania o zgodę. Położna, która prowadziła mój poród dała nam bardzo dużo prywatności. Do sali przychodziła tylko raz na jakiś czas, skontrolować postęp sytuacji, także tutaj nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Znieczulenie było dostępne i bez problemu by mi je podano. Podsumowując - jeśli będę rodzić jeszcze raz, na pewno znów zdecyduję się na Wałbrzych, są jednak rzeczy do poprawy.

Weronika
26-11-2018 11:26
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2018

Trafiłam na izbę przyjęć szpitala koło godziny 23. Od ponad godziny lały mi się wody. Zostałam przyjęta na oddz patologii ciąży. Panie, które miały dyżur dosyć oschle i niemiłe. Mężowi nie pozwolono ze mną zostać. W nocy rozpoczęła się u mnie regularna akcja skurczowa, najpierw co 5 min. Usłyszałam od pielęgniarek, że to jeszcze nie poród i że nie mogę zadzwonić po męża, żeby mi towarzyszył. Kiedy skurcze miałam co 2 min poszłam jeszcze raz do dyzurki. Pani stwierdziła, że tak ma być a na porodowke nikt mnie nie przyjmie, bo to jeszcze nie "to". Kazano mi pojsc spać.. Powiedziałam, że mam skurcze co 2 min i nie uda mi się zasnąć. Pani kazała spać między skurczami... Podłączono mi ktg chyba na 1,5h. Leżałam na łóżku bez możliwości zmiany pozycji. Dotrwalam do rana. Lekarz z porannej zmiany na szczęście był bardziej wyrozumiały. Poprosil mnie na badanie. Odbyło się ono w obecności chyba całego personelu pielegniarskiego. Kiedy kazano mi usiąść na fotel, poprosiłam o chwile aż minie skurcz. Panie się rozesmialy, że jeszcze dopiero zobaczę co to ból. Okazało się, że rozwarcie mam już na 8cm... Lekarz kazał natychmiast wiezc mnie na porodowke. Mimo że to tylko kilkanaście metrów, dojechałem już z pełnym rozwarciem. Mąż na szczęście czekał już na korytarzu, więc zdążył na drugą fazę porodu. Niestety nie miałam możliwości skorzystać z niczego co łagodzi ból i to począwszy od piłek a skończywszy na znieczuleniu... Jedynie bardzo miła położna odbierajaca poród, P. Daria podała mi gaz. Urodziłam w przeciągu pół godziny od przewiezienia z oddz. patologii ciąży. Kontakt skóra do skóry trwał może 10 min a może i nie. Potem zabrano dziecko do badania. Na czas szycia mnie przez lekarza synek na szczęście trafił juz w ręce taty. Potem zostałam odwieziona na oddział poporodowy. Tutaj stan toalet i prysznicow pozostawia sporo do życzenia, ale nie będę się nad tym roztkliwiac. Najgorzej wspominam oddział patologii ciąży, najlepiej porodowke. Przy kolejnym dziecku będę juz mądrzejsza.

Meg
20-10-2018 22:42
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2018

Zacznę od tego, że szpital wg mnie nie zasługuje na 3 stopień referencyjności. Zerowe przygotowanie do obsługi pacjentek z cukrzycą ciążową. Posiłki w żaden sposób nie dostosowane do potrzeb cukrzyków. Lekarz, wbrew wytycznym PTD twierdzący, że przekroczenie tylko jednej normy w 3 stopniowym teście obciążenia glukozą, to nie cukrzyca (dobrze, że moim prowadzącym był ktoś bardziej kompetentny). Brak wiedzy jakie badania należy wykonać dziecku matki z cukrzycą ciążową. Dopiero na moją wyraźną prośbę zmierzono dziecku cukier i wykonano dodatkowe badania, ponieważ bez nich nie chciałam zgodzić się na szczepienie. Ogólnie opiekę na oddziale Patologii ciąży oceniam dobrze. Natomiast Pani na Izbie Przyjęć bardzo nieprzyjemna, podważa decyzje lekarza wydającego skierowanie na KTG, każe przychodzić tylko w konkretnym przedziale czasowym - 1 godzina dziennie (chyba wtedy nie lecą jej seriale), generalnie obrażona że musi w ogóle pracować. Warunki higieniczne i lokalowe na oddziale poporodowym tragiczne, sale nie dostosowane do ilości łóżek, w łazienkach strasznie brudno niezależnie od pory, z prysznica trudno skorzystać kobiecie po porodzie. Wszystko to jednak do zniesienia, największy żal mam do młodej pielęgniarki, która nie pytając mnie o zgodę podała dziecku butelkę z mlekiem modyfikowanym. Było już późno kiedy przywieźli mnie po cesarskim cięciu, a jej się nie chciało uczyć mnie przystawiania do piersi. Dziecko zostało przystawione do piersi po 12 godzinach. To moje pierwsze dziecko więc nie zdawałam sobie sprawy, jakie to ważne. Następne 3 miesiące to nieustająca walka o rozkręcenie laktacji pełna łez i bezsennych nocy. Generalnie zero pomocy ze strony personelu w nauce opieki nad maleństwem. Dziecko zabierane na badania bez informacji jakie będzie badanie i zapytania czy chciałabym być z nim. Najstarsza z pielęgniarek zajmująca się pacjentkami bardzo nieprzyjemna, strach było ją o cokolwiek zapytać.

Nie zapomnę
10-10-2018 14:23
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2018

1 w nocy trafiam do szpitala ...rodze...trafiam na porodówke ,tam miła blondyneczka ,niska ..pomaga jak może ćwiczenia ,prysznic masaż,udaje sie z jednym szwem przy pierwszym miałam 8w latawcu o 4 .30 mam synka przy sobie.Na tym koniec ...Trafiam na sale poporodową ..6.00 wpada salowa ,pielegniarka mniejsza z tym kobieta kolo40/ 45 lat 170/wzrostu szczupla ,krótko ścięta ,Pierwsze jej słowa otworzcie okna bo tu śmierdzi...Podchodzi do mnie (ze mną lezaly dwie inne panie)...Wstawaj idz sie myć ...mówi...Próbowałam jej powiedzieć ze sie boje jestem swieżo po porodzie ,ale nic...wstawaj chodz tu do umywalki ..wstałam ...wypadl mi podkład poporodowy ..śmieje się beszczelnie ze mnie .."a co ty się nie przebrałaś" Wstałam bez podkładu nim doszłam do umywalki zrobiła sie podemną kałuża krwi ..Ona mówi do mnie "jak masz okres to też sie z Ciebie tak leje i całe podłogi brudzisz w domu" Z ledwością powstrzymałam sie od płaczu zacisłam zęby podeszalm sama umylam sie wziełam papier toaletowy i wycierałam po sobie krew z podłogi ..Te babsko powiedziało "zostaw ,bedą zaraz sprztać to posprzątają " Sama posprzątałam ,myśle że moje spojrzenie było tak wymowne ,że wyszla bez słowa.Dodam że wszystko się działo na oczach tamtych kobiet ,ktore ze mna leżaly.Dziewczyny po wyjściu tej "koboety" natychmiast zaczely mnie pocieszać i kazały to zgłosić ....Nie mialam siły zgłaszać tego i odwagi ..wstyd było mi powiedzieć mężowi jak zostałam potraktowana ...Odważyłam sie napisac o tym teraz 6 moesiecy po porodzie ..Nie jestem.pewna ale Pani miala na imie chyba Gosia.Przykre pisze żeby ktoś sie tym zajol ,żeby żadna koboeta nie została już nigdy tak poniżona

Klara
26-01-2018 09:51
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2017

Witam, Zacznę od tego, że informacje zawarte na stronie w moim przypadku były w 90 % odmienne. Po pierwsze mimo, że poród był niskiego ryzyka, to cały czas prowadzony był zapis na Ktg. Dla mnie było to bardzo bolesne, gdyz pas uciskal brzuch powodując ból oraz uniemożliwiając zmianę pozycji. Po 2, brak możliwości podjęcia świadomej decyzji odnośnie przebiegu porodu ze względu na brak informacji od położnej. Każda próba podjęcia decyzji innej niż sobie życzyly,np odmowa podania oksytocyny kończyły się oburzeniem i mruczeniem pod nosem. Po 3. Jedzenie i picie? Niedopuszczalne. Ja jadłam ukradkiem. Po 4. Lekarz ma w d.. zdrowie matki. Nacięcie krocza? Mimo, że dziecko nie ważyło nawet 3 kg... Bez problemu. Po 5. Pepowina odcięta od razu. Dziecko po urodzeniu zabrane matce na 2 koniec pokoju. Nie oddane na czas szycia krocza. Pokoje małe, duszne. Łóżka odległość może metr o siebie. Łazienki brudne. zakrwawione, niezależnie od pory dnia. Jedzenie ohydne. Plus: że w ogóle dali. Szczerze nie mam porównania do innych szpitali, ale to, co znajduje się tutaj w opisie daleko odbiega od normy podobnie jak Pani komemtujaca poniżej, o mało nie urodziłam w łazience. Badania były częste, ale nie wtedy kiedy były konieczne. Brak współpracy z położna, od samego początku informowalam, że chce rodzic w pozycji każdej innej niż leżąca Ostatecznie położna wpadła w panikę, na siłę również próbowanoo podać tlen mimo, że świadomie odpowiadałam, iż go nie potrzebuję. Łożysko wycisniete z mojego brzucha przez jakąś pigułe... Przyszła sobie z korytarza i pd razu z łapami na mój brzuch. Bezpodstawnie Porażka... Gdybym MUSIAŁA rodzic jeszcze raz w Wałbrzychu to napewno z takim doświadczeniem nie pozwoliła bym sobie na zabranie dziecka, co najbardziej mnie dziś boli. To oni są dla nas. Nie odwrotnie. Dziś jestem mądrzejsza, gdybym przeżyła to jeszcze raz, każda z wymienionych przeze mnie sytuacji zakończyła by się conajmmiej skargą..

Anna
28-07-2016 10:44
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Przed porodem chodziłam do przyszpitalnej szkoły rodzenia i gorąco polecam każdej dziewczynie uczestnictwo w zajęciach. Dzięki zdobytej tam (niby oczywistej, ale jakże przydatnej) wiedzy, byłam bardziej spokojna, bo wiedziałam co się może wydarzyć podczas porodu, jakie są możliwości radzenia sobie z bólem. Sam poród w moim przypadku był ekspresowy, bo o 6 rano zjawiłam się na izbie przyjęć, a o 7.20 moja córeczka była już na świecie. Lekarz przez cały czas był spokojny i opanowany, co dawało mi poczucie bezpieczeństwa, a położna Pani Iwonka sprawnie poprowadziła całą akcję porodową. Z mojego punktu widzenia szpital kładzie nacisk na porody naturalne - niechętnie decydują o cesarce. To samo dotyczy karmienia piersią - butelkę zaproponują pielęgniarki w ostateczności. Ogólna ocena na plus :)

kasia
15-07-2016 12:02
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2015

Zdecydowanie nie polecam tego szpitala na miejsce porodu. Przez niekompetencję personelu oddziału patologii ciąży, gdzie trafiłam w związku z brakiem rozwarcia przy pełnej akcji skurczowej, prawie urodziłam moje dziecko na toalecie. Pielęgniarka przez kilka godzin wykonywała mi tylko kolejne ktg w ogóle mnie nie badając, mimo iż informowałam o nasileniu skurczów, w końcu wykonała mi lewatywę przy pełnym rozwarciu i w sposób chamski potraktowała męża, który przybiegł po 5 min z informacją, że odeszły mi wody. Po kolejnych 5 min moja córka była już na świecie - na szczęście cała i zdrowa. Chamstwa i ignorancji lekarzy tego oddziału wolę już nie komentować. Jeśli któraś mama bardzo liczy na kontakt skóra do skóry po porodzie to niestety nie może na niego liczyć - dziecko mimo próśb jest od razu badane przez neonatologa i mama dostaje je już owinięte w pieluchę, nie ma szans na kontakt ze skórą dziecka. Na oddziale położniczym panuje terror laktacyjny, jednak większość pielęgniarek nie potrafi pomóc w przystawieniu dziecka do piersi, ale jeśli dziecko za bardzo spada z wagi dostaje od razu sztuczne mleko. Znaczna część pielęgniarek jest arogancka, niechętna do pomocy, czy udzielania informacji, nie ma możliwości uczestniczenia w badaniach dziecka, które odbywają się poza salą. Mimo, że rodziłam prawie 1,5 roku temu do dnia mam traumę i nie chcę wspominać tego co spotkało mnie i moją córkę w tym szpitalu. Dodam, że z powodzeniem do dziś karmię piersią, mimo iż pielęgniarki uważały, że mam MAŁO mleka, a dziecko nierozwiniętą szczękę (!!!) i nie umie ssać. Jednym słowem dramat!

samsam
07-07-2016 19:28
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Moje doświadczenie porodu w tym szpitalu na zawsze odciśnie się w mojej psychice. Trafiłam na położną która w ogóle mnie nie wspierała (pani Marzanna). Nie pozwoliła mi rodzić w towarzystwie partnera i douli- musiałam wybrać kogo wolę... Dzien pozniej rodziła znajoma z inną położną, której obecność dwójki osób nie przeszkadzała. Chciałam urodzić córkę w pozycji na czworaka, połozna ciagle przychodzila i mowila ze to zla pozycja, ze powinnam sie położyć wtedy szybciej urodzę. Chciałam po swojemu, ale czułam, ze moja kobieca moc jest podważana. Odczułam też ogromną presję ze strony personelu, ze mam urodzić najlepiej JUŻ. Może to dlatego, ze 19.00 i koniec zmiany był tuż, tuż. Poczułam napięcie i stres czego efektem było osłabienie skurczy partych :( dzieciatku zaczelo spadac tętno. Poród zakonczył się vaccum. Mam ogromny żal do położnej i ludzi, ktorzy trafili sie na tym dyżurze. kiedy już leżałam z córką na brzuchu po porodzie, lekarz dwa razy bardzo surowo mnie upomniał, że na porodówce nie mogę jeść kanapki i nie mogę gadac przez telefon. potraktowal nas bardzo przedmiotowo (nie jadlam praktycznie caly dzien ;)) . Kolejne dni w szpitalu równiez nie należą do przyjemnych. Wypisałam się w drugiej dobie żeby w koncu znalezc sie w bezpiecznym i przyjazdnym miejscu jakim jest nasz dom.

Andzia
03-07-2016 16:52
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

To był mój drugi poród w tym szpitalu i drugi raz się nie zawiodłam. Na porodówkę trafiłam prosto z patologii z rozwarciem 8 cm więc mój pobyt tam nie trwał długo. Miałam zapewnione dużo intymności, położna co jakiś czas przychodziła sprawdzać czy coś się posuwa. W końcu przyszedł lekarz i po zbadaniu zaproponował przebicie pęcherza płodowego w celu przyspieszenia akcji co mi bardzo odpowiadało. Po jego przebiciu kolejny skurcz był skurczem partym. Od tego momentu minęło 15 min i synek był już że mną. Położna instruowała mnie jak przeć i dzięki temu na 3 partym urodziłam. Obyło się bez nacinania. Synka dostałam od razu na brzuch. Mąż przecinał pępowinę. Po zbadaniu synka spędziliśmy na porodówce kolejna godzinę we trójkę. Na położnictwie personel bardzo miły, co jakiś czas przychodziły położne z pytaniem czy wszystko ok czy trzeba w czymś pomóc. Na minus brak większej ilości łazienek aczkolwiek nigdy nie musiałam czekać w kolejce pod prysznic. Gorąco polecam!

ladymargarita
23-06-2016 21:07
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Byl to moj drugi poród w tym szpiatu. Jest bardzo zadowolna z opieki. Wszytkie położone tego szpitala byly życzliwe i bsrdzo pomocne. Szpital godny polecenia,specjalistyczna i fachowa opieka zarówno w trakcie porodu jak i po.

Dodaj opinię

Szukaj

Wesprzyj nas!