Al. Solidarności 67 03-401 Warszawa Pokaż na mapie
Ostatnia aktualizacja: 08-11-2017
228185061
www.szpitalpraski.pl
sekretariat@szpitalpraski.pl
Ordynatorzy: położnictwa – Małgorzata Jaskólska (od 2015) neonatologii – Paweł Lis (od 2015) Położne oddziałowe: położnictwa – Dorota Kurnicka (od 2007), neonatologii – Joanna Podemska (od 2014)
Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego – I
Szkoła Rodzenia
Szpital prowadzi i współpracuje z bezpłatną szkołą rodzenia. Kontakt do szkoły rodzenia: Centrum Obsługi Pacjenta, tel.: 22 5551111, e-mail: mama@szpitalpraski.pl, www: www.szpitalpraski.pl
Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział porodowy przed porodem. Szpital przyjmuje do porodu Pacjentki niezależnie od posiadanych przez nie dokumentów.
Wyniki badań wymagane przy przyjęciu do szpitala: grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), morfologia i badanie moczu z ostatnich 6 tygodni, antygen HBs - HBS Ag - badanie w kierunku WZW B - w ciąży, OWA, WR - odczyn Wassermanna - badanie w kierunku kiły posiew GBS; badanie na nosicielstwo wirusa HIV, przeciwciała anty-HCV (badanie w kierunku WZW C), badanie układu krzepnięcia, wszystkie wyniki badań usg wykonane w obecnej ciąży oraz zaświadczenia od innych lekarzy specjalistów jeśli były przeprowadzane konsultacje np. od okulisty lub kardiologa, dodatkowe badania w przypadku planowego cięcia cesarskiego.
Plan porodu jest dołączony do dokumentacji medycznej.
Czynności wykonywane w izbie przyjęć u pacjentek przyjmowanych do porodu:
- u wszystkich pacjentek: zbieranie wywiadu, badanie ogólne (tj. pomiar ciśnienia, tętna, temperatury, ważenie), badanie KTG, zaznajomienie pacjentki z prawami pacjenta, odebranie zgód i deklaracji
- w zależności od decyzji personelu: badanie wewnętrzne, zakładanie wenflonu, badanie USG
- na prośbę pacjentki: lewatywa, golenie krocza
Warunki i wyposażenie
W oddziale porodowym są 2 sale jednoosobowe, dostępne dla wszystkich, bez opłat. Do dyspozycji rodzących są dostępne we wszystkich salach jednoosobowych: worki sako, piłki, drabinki, stołki porodowe, liny, prysznic.
Poród
Plan porodu omawiany jest zawsze z lekarzem w izbie przyjęć, z lekarzem i z położną w sali porodowej. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest przez cały okres porodu, przy użyciu telemetrii. Badania wewnętrzne wykonywane są reguralnie. Rodząca może pić wg. osobistych oczekiwań i może jeść w trakcie porodu.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: masaż, praca z oddechem, ciepły okład, zimny okład, kąpiel/prysznic
- farmakologiczne: gaz wziewny, znieczulenie zewnątrzoponowe
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą. Znieczulenie dolędźwiowe jest dostępne na życzenie pacjentki. Pacjentka może poruszać się ze znieczuleniem.
Parcie:
Najczęściej stosowane pozycje w czasie II okresu porodu to parcie na plecach na łóżku porodowym lub w kucki z pomocą osoby towarzyszącej.
Poród z osobą towarzyszącą
Osoba towarzysząca może przebywać z kobietą przez cały czas trwania porodu. Rodzącej może towarzyszyć więcej niż jedna bliska osoba, także doula. Osoba bliska może zostać przez 2 godziny po porodzie i w oddziale położniczym (w godzinach odwiedzin).
W trakcie planowego cesarskiego cięcia osoba towarzysząca może być obecna. Szpital oferuje możliwość kangurowania noworodka przez bliską osobę.
Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie zawsze minimum 2 godziny. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się po określonym czasie od narodzin - w zależności od sytuacji. W trakcie szycia krocza dziecko prawie nigdy nie jest zabierane od matki. Osoba towarzysząca może przeciąć pępowinę, jeśli wyrazi takie życzenie. Ocena w skali Apgar po porodzie fizjologicznym jest dokonywana na brzuchu matki przez lekarza neonantologa.
Ważenie i mierzenie zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się w kąciku noworodka w pobliżu matki najwcześniej po 2 godzinach po narodzinach. Osoba towarzysząca może być przy tym obecna. Badanie noworodka po porodzie zabiegowym (vacuum, kleszcze) odbywa się po 2 godzinach, a po cięciu cesarskim po 5-10 minutach.
Po zbadaniu przez lekarza, zdrowy noworodek urodzony drogą cesarskiego cięcia wraca na pierś mamy do końca zabiegu, jest “kangurowany” przez osobę towarzyszącą i jest przekazany osobie towarzyszącej w wózeczku szpitalnym. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po cięciu cesarskim odbywa się w ciągu 2 godzin od urodzenia.
Pierwsza kąpiel noworodka odbywa się w drugiej lub kolejnej dobie życia.
Po porodzie
W oddziale położniczym są 3 jednoosobowe sale z łazienkami i 17 dwuosobowych sal z łazienkami. Matki po porodzie fizjologicznym i matki po cesarskim cięciu przebywają ze zdrowymi dziećmi przez całą dobę, ale mają możliwość oddania dziecka na parę godzin pod opiekę personelu. Jeśli noworodek z powodów zdrowotnych znajduje się osobno od matki matka może być z nim bez ograniczeń, gdy tylko chce.
Pobyt na oddziale położniczym trwa średnio 2 dni po porodzie drogami natury, 3 dni po porodzie zabiegowym i po cięciu cesarskim.
Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne są wykonywane w obecności opiekuna. Każda matka jest uczona, jak pielęgnować noworodka.Rodzic jest informowany o stanie zdrowia dziecka na każdą prośbę. Opiekun zawsze jest obecny w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka.
Kobieta otrzymuje poradę laktacyjną na życzenie. Porad laktacyjnych udzielają położne. Noworodki są dokarmiane mlekiem modyfikowanym na prośbę matki, ze względu na zauważalne trudności w karmieniu (noworodek płacze, jest niespokojny) lub ze wskazań medycznych – decyzja neonatologa uzgodniona z matką.
Kobieta ma możliwość konsultacji z psychologiem.
Odwiedziny odbywają się o każdej porze w ciągu dnia, w sali, w której leży matka, w miejscu przystosowanym do wizyt, poza salami matek lub na korytarzu.
Opłaty
Brak opłat
| Liczba porodów | 1080 | Cesarskie cięcia | 37.00% | |||
| Nacięcia krocza | 53.00% | Znieczulenie dolarganem | - | |||
| Znieczulenie zwenątrzoponowe | Tak | Znieczulenie gazem wziewnym | Tak |
Komentarze
Super szpital. Rodziłam przez cesarskie cięcie (planowane) i lekarze byli bardzo wspierający (bałam się wkłucia). Ordynator noworodków, Paweł Lis, to niesamowity człowiek, bardzo zaangażowany w swoją pracę. Bardzo troskliwy i wnikliwy w badaniach, wszystko dokładnie tłumaczy. Szpital jest świeżo po remoncie i warunki panują naprawdę luksusowe - pokoje dwuosobowe z łazienką, nowe łóżka.
Zalety: - świetne warunki, sale 2-osobowe, czysto, codziennie sprzątane - tuż po porodzie sn zadbano o posiłek mimo, że było po obiedzie, - położne są pro karmieniu piersią, pomocne nawet w nocy, - 3 posiłki do wyboru na obiad. Minusy: - w trakcie porodu niestety nacięcie krocza, bez zapytania, ale mniemam, że była to konieczność, - brak instruktażu jak trzymać/ nosić i przewijać noworodka, - brak posiłków w diecie cukrzycowej przed porodem (pobyt na patologii ciąży). Inne: - nie aplikuje się żelu z prostaglandyny - w trakcie porodu nie można jeść, pić można, lecz bardzo niewiele Ogólna ocena szpitala w skali 5 stopniowej na 5. Gdybym miała jeszcze raz rodzić w tym szpitalu, byłabym na tak. Matka polka (rodząca siłami natury po oxytocynie z cukrzycą ciążową). Poród 2 dni po terminie.
Rodziłam pierwszy raz, siłami natury, bez znieczulenia z wyboru. Do szpitala przychodziłam na ktg po terminie porodu, a zostałam zatrzymana na oddziale w 5 dobie po terminie, na wywoływanie. Ze względu na bardzo dużą liczbę rodzących jednocześnie, zajęto się mną dopiero następnego dnia po przyjęciu mnie. Założono mi wówczas cewnik Faleya, delikatnie i bezboleśnie. Następnego poranka akcja porodowa rozpoczęła się samoistnie. Pobyt przed porodem jak w hotelu. Obiady do wyboru, to nic że na śniadania i kolacje codziennie to samo - przynajmniej dało się je zjeść i to nawet z apetytem, czego o innychc szpitalach raczej powiedzieć nie można. Większość lekarzy uśmiechniętac sympatyczni, o położnych nie wspomnę, bo to anioły nie kobiety. Ze względu na 4 porody jednocześnie, położna zaglądała do mnie bardzo rzadko, częściej chyba lekarz, który bardzo mi pomógł i to dzięki niemu dałam radę psychicznie. Poród z nacięciem krocza, szycie prawidłowe, nikt mnie nie zepsuł :) Najważniejsza jednak moim zdaniem opieka po porodzie i tu położne spisały się na medal. Na każdym nowym dyżurze położne pomagały mi nauczyć się jak dobrze przystawiać dziecko do piersi. Odpowiadały na wszystkie pytania. Żeby pomóc bezsilnym wyczerpanym matkom po porodzie, nie było problemu z mm. Gdybym miała wybrać szpital do drugiego porodu, po raz kolejny wybrałabym ten sam. Niższą ocenę daję za opiekę podczas porodu, ponieważ miałam rodzić sama a ze względu na brak personelu był przy mnie partner, czego nie planowaliśmy. Nie każdy chce rodzić z kimś i skoro szpital oferuje wiele usług komercyjnie, to na takie przypadki jak mój powinna być w pogotowiu położna dostępna za odpłatą, która nie będzie odstępować mnie na krok.
Położne w szpitalu bardzo profesjonalne i kulturalne, jedyne do czego mogę sie przyczepić to to, że na bloku porodowym, nikt nie omówił ze mną planu porodu, który miałam ze sobą, a dodam, że był na to czas i druga sprawa to położne noworodkowe gdy brały moje dziecko do zabiegów to dokarmiały je mieszanką, nie pytając mnie o zgodę ani o opinię na ten temat. Dziecko poprostu wracało z buzią umorusaną od mm i nikt się z tego nie tłumaczył. Nie jestem przeciwniczką mm ale zwyczajnie mogę sobie tego nie życzyć. Warunki lokalowe bardzo dobre, nie ma co narzekać, obiady też w porządku,bardzo duże porcje. Niestety na kolacje i śniadania zazwyczaj codziennie to samo. Mimo wszystko będę polecać wszystkim ten szpital.
Dzięki szpitalowi Praskiemu swój poród wspominam cudownie. Na izbę przyjęć trafiłam po odejściu wód płodowych, po krótkich formalnościach trafiłam na sale porodową. Sala przestronna z łazienką. Cały czas mogłam poruszać się po sali i korzystać z prysznica kiedy miałam tylko ochotę. Położna (młoda dziewczyna) była wspaniała, dzięki jej opiece wraz z mężem czuliśmy się zrelaksowani i w ogóle się nie denerwowaliśmy. Atmosfera była kameralna prawie cały czas byliśmy z mężem sami na sali, a położna przychodziła co jakiś czas sprawdzać czy wszystko w porządku albo jak mąż ją poprosił. W momencie, gdy poprosiłam o znieczulenie zostało ono mi podane w ciągu kilku minut. W czasie porodu położna była bardzo pomocna, ciepła, ale także profesjonalna i do tej pory jestem jej bardzo wdzięczna, że udało mi się urodzić tak szybko. Lekarze starają się unikać nacięcia krocza i robią to tylko w sytuacjach, które do tego zmuszają. Po porodzie synek został przy nas zważony i zmierzony, a potem przez 2 godziny miałam zapewniony kontakt skóra do skóry z dzidziusiem. Opieka po porodzie też była niesamowita. Zawsze, gdy synek płakał przez dłuższy czas przychodziła do nas pielęgniarka i pytała się czy nie potrzebuję pomocy ( w nocy także). Sale poporodowe bardzo przestronne, dwuosobowe z łazienką. Lekarze zawsze odpowiadają na wszystkie pytania i nie zbywają pacjentek. Najbardziej urzekła mnie ta kameralna atmosfera i spokój, który panował w czasie porodu. Niestety w wielu szpitalach nie ma takiego komfortu, gdyż rodzących jest mnóstwo, a ze szpitala robi się fabryka do rodzenia dzieci. Wszystkim kobietą, zawsze i wszędzie będę gorąco polecać Szpital Praski. W przyszłości nie wyobrażam sobie rodzić nigdzie indzie, a cały personel serdecznie pozdrawiam ( robicie kawał dobrej roboty) :-)
Poród z punktu widzenia taty dziecka 2/2: Pediatra bardzo oschła i nieprzystepna. Sama z siebie nie udzielała żadnych informacji i rzucała nieprzyjemne komentarze w kierunku matki dziecka. Zapytana odpowiadała ogólnikami, a w gabinecie przyjmowała w drzwiach. Pełne informacje udało się uzyskać dopiero od ordynatora. Bardzo miły człowiek w przeciwieństwie do jego koleżanek. Położne z jednym wyjątkiem bardzo miłe i pomocne. Pomagają w karmieniu i na żądanie dokarmiają mieszanką. Jedzenie bardzo dobre. Nawet można wybrać sobie obiad, ale niestety na kolację i śniadanie z reguły codziennie to samo. Podsumowanie: - Położne na medal. Służą pomocą i dokarmiają. 10/10 - Lekarze, z małymi wyjątkami (ordynator pediatrii i anestezjolog) koszmarni. 2/10. - Sala porodowa pojedyncza z łazienką. Piłka, drabinki, radio. 9/10 - Znieczulenie łatwo dostępne. 10/10 - Sale przed i poporodowe dwójki i trójki z łazienką. Trochę ciasne. Na poporodowej przewijak z promiennikiem. Wszystko w dobrym stanie, po remoncie. 8/10 - Ogólnie szpital bardzo dobry. Niestety lekarze potrafią zepsuć całą przyjemność porodu. Sumarycznie chyba jednak na plus.
Poród z punktu widzenia taty dziecka 1/2: Zostaliśmy przyjęci do szpitala po terminie porodu, w 41 tygodniu. Szpital obejrzeliśmy i wybraliśmy wcześniej. Odczucia z pobytu mocno ambiwalentne. Kontakt lekarz - matka dziecka zerowy. Bez żadnej informacji ani wyjaśnienia założono żonie cewnik Foleya. Nie poinformowano na jak długo, jak się będzie po nim czuć, ani jaki to ma cel, poza ogólnikowym stwierdzeniem, że ma to wywołać poród. Założony bardzo boleśnie. Po dobie z cewnikiem przeniesiono nas na salę porodową. Pojedyncza, z łazienką. Możliwa ciągła obecność osoby towarzyszącej (czyli mnie). Rodząca podłączona cały czas pod KTG, ale nie wiem czemu nie pod bezprzewodowe. Dostępna piłka. Niestety nie ma jak przygasić światła. Położne na bloku bardzo miłe. Anestezjolog też bardzo miły - bez problemu podał żonie znieczulenie. Duży plus. Jak tylko zmieniła się zmiana na wieczorną, położna podała oksytocynę celem przyspieszenia akcji porodowej. W drugiej fazie porodu, nagle na sali znalazł się mały tłum. Znów zero informacji o co chodzi. Od razu podłączono vacuum i wypchnięto dziecko naciskając na brzuch. Na żonę chaotycznie krzyczano, żeby rozszerzyła nogi, i że przydusza dziecko. Żona - strach i zagubienie w oczach. Dopiero później dowiedzieliśmy się, że dziecko owinęło się pępowiną. Po porodzie sytuacja się na szczęście uspokoiła. Doktorzy zbili sobie piątki i poszli. Położna ułożyła dziecko na brzuchu i przystawiła do piersi matki. Po dwóch godzinach ważenie i mierzenie dziecka. I znów brak informacji czy wymiary w normie. Z powodu przepełnienia szpitala przeniesiono nas na salę bez przewijaka. Na szczęście mogłem posiedzieć dłużej niż standardowe godziny wizyt i nawet dowieźć po północy brakujące żonie rzeczy.
Sale rzeczywiscie dwuosobowe z lazienka. Personel - roznie. Po porodzie zero zainteresowania. Szpital CIERPI na brak personelu na oddziale polozniczym. Lekarze to rzeznicy opowiadajacy nad pacjentka szeptem trudne scenariusze. Z reszta kazdy sanitariusz i polozna to potwierdza. Lekarze to palanty z glowa w chmurach z przerosnietym ego... a ludzie, tacy jak my. Poza tym okna od ulicy na oddziale poporodowym strasznie nieszczelne. Pomijajac spaliny od ulicy to ilosc smogu ok 500% czuc na sali. To jest NIEDOPUSZCZALNE. Juz pomijajac, ze truja sie mlode mamy to noworodki. A pozniej... skad ten nowotwor........? O uchylenia okien latem nie mysle nawet. Poza tym wszystko ok. Polozne bardzo mile. Bardzo. Jeszcze raz - brak personelu i smog na sali od ulicy - NIEDOPUSZCZALNE. Rodzac tam, robisz to na wlasna odpowiedzialnosc. Ilosc personelu nie zalezy od niego samego. Nie rozdwoja ani nie roztroja sie. To wina wladz szpitala. WINA WLADZ SZPITALA PRASKIEGO. Szczesliwa mama.
2 – Moja ocena: cały pobyt oceniam bardzo dobrze. Personel – od pań salowych, przez pielęgniarki i położne po lekarzy – taktowny, pomocny, troskliwy. Warunki lokalowe świetne: sale 2-os. z łazienkami, wygodnymi sterowanymi łóżkami, TV i wifi (odpłatnie), przewijakami z promiennikami, by dzieciom podczas przewijania było ciepło. Nacisk na karmienie piersią, ale dostępne tez mm. Jak to powiedziala jedna z położnych: my nie możemy zaproponowac mm, ale matka ma prawo go zażądać i je dostanie. Wizyty w godz. 9-19, ale moi bliscy zostawali nawet do 21.30 (byłam wówczas sama w sali) i nikt nie zwracał nam uwagi i nikogo nie wypraszano. Nie mam większych zastrzeżeń dot. szpitala i pobytu w nim – jedyny wyjątek stanowiła jedna z położnych, bardzo młoda. Wszystko pozostałe oceniam pozytywnie i gorąco polecam poród w tym szpitalu.
1 -Mój 2. poród, planowane cc. Ze skierowaniem na cc zgłosiłam się na konsultacje do przyszpitalnej przychodni będąc w 37 tc i zostałam zakwalifikowana do cc w 39 tc. Do szpitala zgłosiłam się w przeddzień operacji. W izbie przyjęć zrobiono mi ktg, wywiad z lekarzem, usg i badanie. Wszystko trwało ok. 1,5-2h. Przyjęto mnie na oddział patologii, gdzie spędziłam noc. Na patologii wykonano kolejne 2 ktg, założono wenflon, anestezjolog zrobił ze mną wywiad. Rano kolejnego dnia rozpoczęto przygotowania. Podano mi kroplówki, zbadano mnie kolejny raz, założono cewnik. Zostałam zaprowadzona do sali operacyjnej, gdzie anestezjolog kolejno uprzedzał, co będzie robił i co mogę poczuć. W sali operacyjnej spędziłam w sumie godzinę - przez cały czas czułam się zaopiekowana i informowana o przebiegu operacji. Po wyjęciu z brzucha dziecko zostało zabrane do kącika, w którym się nim zajęto - mogłam przez ten czas obserwować, co się z nim dzieje. Następnie położono mi syna na piersi na kilka minut - w tym czasie założono szwy. Syna przekazano mężowi, a mnie przewieziono do sali pooperacyjnej, gdzie leżałam ok. 6-7h. Niedługo po przewiezieniu mnie do sali pooperacyjnej przywieziono mi zaszczepione dziecko - mąż był przy szczepieniu. Uwaga dla rodziców chcących szczepić dziecko przeciw WZW B szczepionką odpłatną - szczepionkę można kupić w szpitalu tuż przed szczepieniem i to za równowartość ok 2/3 ceny aptecznej. Dziecko spędziło przy mojej piersi cały pobyt w sali pooperacyjnej. Przez pierwsze godziny po cc byłam często odwiedzana przez pielęgniarki, które dopytywały jak się czuję i czy nie potrzebuję środków przeciwbólowych. Po kilku godz. od operacji musiałam wstać na nogi. Na łóżku zostałam przewieziona do dwuosobowej sali, gdzie spędziłam kolejne 3 dni. Dziecko było cały czas ze mną, poza czasem, w którym pobierano mu krew do badań. W 4. dobie po cc dostaliśmy wypis ze szpitala. Tydzień po cc zgłosiłam się do przyszpitalnej poradni K, gdzie położna zdjęła szew po cc.