Kamieńskiego 73a 51-124 Wrocław Pokaż na mapie
Ostatnia aktualizacja: 29-08-2017
tel.: 71 32 70 100, 71 327 03 81
www.wssk.wroc.pl
sekretariat@wssk.wroc.pl
Ordynatorzy: położnictwa – Janusz Malinowski (od 2002), neonatologii – Małgorzata Rudnicka (od 1998), położne oddziałowe: położnictwa – Teresa Pastuszka (od 2002), neonatologii – Grażyna Radzioch (od 1996).
Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego – III.
Szpital posiada tytuł „Szpitala Przyjaznego Dziecku”-rok oceny: 2015.
Szkoła Rodzenia
Szpital prowadzi bezpłatną szkołę rodzenia. Kontakt do szkoły rodzenia: Teresa Pastuszka, tel: (71) 327 01 75, e-mail: tpastuszka@wssk.wroc.pl
Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział położniczy przed porodem. Dokumenty wymagane przy przyjęciu do szpitala: karta ciąży, dokument tożsamości, dokument potwierdzający ubezpieczenie, plan porodu, dodatkowe dokumenty w przypadku planowego cięcia cesarskiego – zaświadczenie od lekarza specjalisty (od np. Okulisty) o wskazaniach do cc.Wyniki badań wymagane przy przyjęciu do szpitala: grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), morfologia i badanie moczu z ostatnich 6 tygodni, antygen HBs - HBS Ag - badanie w kierunku WZW B - w ciąży, OWA, WR - odczyn Wassermanna - badanie w kierunku kiły posiew GBS; badanie na nosicielstwo wirusa HIV, przeciwciała anty-HC (badanie w kierunku WZW C), wszystkie wyniki badań usg wykonane w obecnej ciąży oraz zaświadczenia od innych lekarzy specjalistów jeśli były przeprowadzane konsultacje np. od okulisty lub kardiologa, dodatkowe badania w przypadku planowego cięcia cesarskiego – morfologia, EKG.Plan porodu jest dołączony do dokumentacji medycznej.
Czynności wykonywane w izbie przyjęć u pacjentek przyjmowanych do porodu:
- u wszystkich pacjentek: badanie ogólne (tj. pomiar ciśnienia, tętna i temperatury, ważenie), zaznajomienie pacjentki z prawami pacjenta,
- w zależności od decyzji personelu: zbieranie wywiadu, badanie wewnętrzne, badanie KTG, badanie USG.
Zakładanie wenflonu, lewatywa i golenie krocza nie są w ogóle wykonywane na izbie przyjęć.
Warunki i wyposażenie
W oddziale porodowym jest pięć sal jednoosobowych dostępnych dla wszystkich bez opłat.
Do dyspozycji rodzących są dostępne we wszystkich salach jednoosobowych: worki sako, piłki, drabinki, stołki porodowe, materace. Na niektórych salach dostępne są prysznice lub wanny.
Poród
Plan porodu omawiany jest zawsze z położną w sali porodowej. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest przez cały czas trwania porodu przy pomocy telemetrii.Szpital nie podał informacji o częstotliwości wykonywania badania wewnętrznego. Rodząca może jeść oraz pić wodę w trakcie porodu.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: masaż, praca z oddechem, kąpiel/prysznic, immersja wodna,
- farmakologiczne: gaz wziewny, znieczulenie zewnątrzoponowe.
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą. Znieczulenie dolędźwiowe jest dostępne na życzenie pacjentki.Pacjentka może poruszać się ze znieczuleniem.
Parcie:
Najczęściej stosowane pozycje w czasie II okresu porodu to parcie na plecach lub na boku na łóżku porodowym.
W szpitalu jest możliwy poród w wodzie (zakończony urodzeniem dziecka do wody).
Poród z osobą towarzyszącą
Osoba towarzysząca może przebywać z kobietą przez cały czas trwania porodu. Rodzącej może towarzyszyć więcej niż jedna osoba towarzysząca. W porodzie może towarzyszyć doula. Osoba bliska nie może zostać przez 2 godziny po porodzie oraz w oddziale położniczym (w godzinach odwiedzin).
W trakcie planowego cesarskiego cięcia osoba towarzysząca nie może być obecna. Szpital nie oferuje możliwości kangurowania noworodka przez bliską osobę.
Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie przez minimum 2 godziny. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się po około 10 minutach. W trakcie szycia krocza dziecko w zależności od sytuacji jest lub nie jest zabierane od matki. Osoba towarzysząca może przeciąć pępowinę, jeśli wyrazi takie życzenie.
Ocena w skali Apgar po porodzie fizjologicznym jest dokonywana w kąciku noworodka w pobliżu matki przez lekarza neonatologa.
Ważenie i mierzenie zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się w kąciku noworodka wtedy, gdy chcą tego rodzice, osoba towarzysząca może być przy tym obecna.
Badanie noworodka odbywa się po porodzie zabiegowym (vacuum, kleszcze) po 11-30 minutach od narodzin, a po cięciu cesarskim po 5-10 minutach od narodzin.
Po zbadaniu przez lekarza, zdrowy noworodek urodzony drogą cesarskiego cięcia wraca na pierś mamy lub jest przekazany osobie towarzyszącej w wózeczku szpitalnym. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po cięciu cesarskim odbywa się w ciągu 2 godzin od urodzenia.
Pierwsza kąpiel noworodka odbywa się zawsze w pierwszej dobie życia.
Po porodzie
W oddziale położniczym jest jedna sala jednoosobowa z łazienką, jedna sala dwuosobowa bez łazienki, dwie sale dwuosobowe z łazienkami oraz dziewięć sal trzyosobowych bez łazienek.
Matki po porodzie fizjologicznym lub po cesarskim cięciu przebywają ze zdrowymi dziećmi przez całą dobę, ale mają możliwość oddania dziecka na parę godzin pod opiekę personelu. Jeśli noworodek z powodów zdrowotnych znajduje się osobno od matki matka może być z nim bez ograniczeń, gdy tylko chce.
Pobyt na oddziale położniczym trwa średnio 3 dni.
Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne są wykonywane w obecności opiekuna. Każda matka jest uczona jak pielęgnować noworodka. Rodzic najczęściej jest informowany o stanie zdrowia dziecka po każdym zabiegu, badaniu. Opiekun jest obecny w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka, jeśli o to poprosi.
Kobieta otrzymuje poradę laktacyjną na życzenie. Porad laktacyjnych udzielają doradcy laktacyjni.
Noworodki są dokarmiane mlekiem modyfikowanym na prośbę matki, ze względu na zauważalne trudności w karmieniu (noworodek płacze, jest niespokojny) i ze wskazań medycznych takich, jak spadek wagi, choroba piersi.
Kobieta ma możliwość konsultacji z psychologiem.
Odwiedziny odbywają się w dowolnych godzinach w ciągu dnia i nocy w sali, w której przebywa matka.
Opłaty
Brak opłat.
| Liczba porodów | 2875 | Cesarskie cięcia | 42.00% | |||
| Nacięcia krocza | - | Znieczulenie dolarganem | 0.00% | |||
| Znieczulenie zwenątrzoponowe | Tak | Znieczulenie gazem wziewnym | Tak |
Komentarze
Już przy przyjęciu można zauważyć, że szpital nie jest dobrze zorganizowany. Kiepskie oznakowanie oddziałów i gabinetów, 4 godziny czekania na lekarza (dyżurny ma też zabiegi), godzina czekania na łóżko. Potem nie jest lepiej: obchody, posiłki czy ważenia wahają się o +/- 2h. O wszystko trzeba się przypominać i pilnować samemu - badania, zabiegi, leki, wyjęcie wenflonu... Na porodówce 4 sale, z czego 2 z łazienkami. Nowoczesne łóżka, jedna z sal ma basen. Osoba towarzysząca może być przy całym porodzie - wypraszają tylko na "sprzątnie" typu łyżeczkowanie i szycie. Dziecko po urodzeniu było ze mną przez 2h minus badanie wstępne (wtedy był z nim tata). Położne wiedzą co robią. Lekarze ginekolodzy nie zrobili na mnie dobrego wrażenia: bolesne badania, źle zlecone pierwsze wywołanie (brak przygotowania pochwy, uratowały mnie położne - jedna na pato, która naszprycowała mnie rozkurczowymi, i druga przy porodzie, przeprowadzając mnie bez dodatkowych interwencji i z ochroną krocza), potem schrzanione łyżeczkowanie (na 4ty dzień jeszcze spory kawałek łożyska wypadł), marne szycie wnętrza pochwy (po 5ciu dniach zgłaszania że boli i coś jest nie tak usunęli jeden szew i ogarnęli że wdała się paskudna infekcja). Neonatolodzy znacznie lepsi, badają wprawnie i odpowiadają na pytania. Położne w większości miłe, ale każda ma swoje zdanie i idzie oszaleć od sprzecznych zaleceń na każdy temat. Dokarmianie MM na porządku dziennym, wręcz zalecane. Marna porada laktacyjna (leci to leci, nie leci to dokarmiaj albo wyluzuj). W pierwszej dobie można oddać noworoda pod opiekę na parę godzin, potem sama zajmujesz się dzieckiem, niezależnie od własnego stanu. Lokalowo ujdzie - meble nowe, w miarę czysto, nieco za gorąco w słoneczne dni. Trochę za mało łazienek, zwłaszcza na patologii. Sale 3 osobowe na położnictwie przerobione z dwójek - brakuje gniazdek, lamp, wieszaków.
Całkowita masakra. Przyjechałam do szpitala na planowane CC. na izbie spędziłam 5 h. Zostałam zbadana bardzo nieprzyjemnie. Wręcz brutalnie. Na oddziale warunki fatalne. Na cały oddział dwie toalety z łazienką. Sale 4 osobowe. Duchota nieziemska. Lekarze chyba w ogóle z sobą nie rozmawiają. Zero przekazu informacji. Leki, które mam brać w ciąży muszę mieć swoje, mimo że szpital takie ma u siebie. Z powodu zmiany ułożenia dziadka moja CC została odwołana. I tego samego dnia miałam wyjść ze szpitala. Jednak przyszedł do mnie ordynator i powiedział " nie ma wskazań medycznych do tego bym była na oddziale. Ale szpital nie dostanie za mnie pieniędzy i mam siedzieć jeszcze dwa dni". Po dwóch dniach katorgi na tym oddziale, mam informacje że mogę wyjść do domu. Ja tu się zbieram( no na razie nie było żadnej akcji porodowej) a nagle jakaś lekarka informuje mnie, że do porodu zostaje w szpitalu bo przy rejestracji na oddział powiedziałam że mam nadzienienie ciążowe. Szkoda że przez 3 dni pobytu w szpitalu nikt się tym nie zainteresował. Musiałam zostać na oddziale do terminu porodu. W dniu terminu dopiero zaczęli planować kiedy będą mi poród wywoływać, bo dalej żadnych skurczów. Po 3 dnicha wywołali mi poród. Sam poród jak poród. Boli. Ale opieka położnych już lepsza. Po porodzie natomiast matka nikt się nie interesuje. Nawet jak chciałam się iść umyć i robiło mi się słabo to żadna poproszona o pomoc położna nie udzieliła jej. Ogólnie naprawdę odradzam. I polecam mieć dużo pieniążków w portfelu bo jedzenie nie do przełknięcia. Porcje takie że ciężarka i karmiąca piersią nie ma szans się najeść
Na izbie szybko i sprawnie, zarówno pani dr jak i położna dość miłe i konkretne. Sam poród - bajka. Miałam opłaconą opiekę położnej. Sala rodzinna, mąż mógł być cały czas ze mną, wyproszono go dopiero jak mnie szyli po porodzie. Do dyspozycji miałam prysznic i piłkę, znieczulenia nie chciałam, ale było mi proponowane. Położna uśmiechnięta, spokojna, ale tez nie narzucająca się kiedy nie było trzeba. Po porodzie dostałam małego na jakies 15min do tulenia, potem go zabrali. Mąż był cały czas z nim, mnie zszyli (poród z nacięciem krocza), przewieźli na salę obok porodówki (brak miejsc na poloznictwie) i zaraz położna przyniosła małego. Mogliśmy sie tulić ponad 2 godziny, potem go zabrali żebym odpoczęła. Jak już dostalam dziecko na stałe (po jakis 4 godzinach) to przestali się nami interesować. Doradcy laktacyjnego nie było, położne przychodziły tylko wyraźnie o to poproszone. Ale trzeba przyznać, że nawet jak prosiłam o pomoc w środku nocy to pani mi pomogła. Lokalowo super, czysto i przyjemnie, tylko potwornie gorąco. Ogólnie poród tam bardzo polecam, z opieką później jest gorzej, ale do przeżycia.
Szpital na Kamieńskiego wybrałam ze względu na możliwość porodu rodzinnego, dobre opinie na temat pracujących tam położnych, znajomość szpitala oraz bliskość od miejsca zamieszkania. Izba przyjęć - super. Miła położna i sprawne przyjęcie. Rodziłam ze wspaniałą położną, panią Iwoną Bartoszczyk, w towarzystwie męża. Poród odbył się siłami natury, bez znieczulenia i bez nacięcia. Nastąpiło lekkie samoistne pęknięcie krocza, które Pani Iwonka bardzo ładnie zszyła. Po porodzie dostałam dziecko na 2 godziny i mogliśmy spędzić ten czas we trójkę razem z mężem. Odbyła się też pierwsza próba przystawienia dziecka do piersi. Warunki na porodówce super; miałam możliwość skorzystać z prysznica, poród był bardzo aktywny. Faza parcia w pozycji leżącej na fotelu. Od momentu rozpoczęcia akcji porodowej w domu do pojawienia się dziecka na świecie minęły zaledwie 3 godziny, a był to mój pierwszy poród. Wspaniałe doświadczenie i pewnie wiele zależy od czynników, których nie da się kontrolować. Ja jednak myślę, że to, że byłam bardzo dobrze przygotowana do porodu przez szkołę rodzenia oraz to, że miałam spokój psychiczny dzięki Pani Iwonce, mogło przyczynić się do tak pomyślnego biegu wydarzeń. Po porodzie znalazłam się na sali 1-osobowej z własną łazienką. Dziecko cały czas było ze mną. I tutaj skończyło się pasmo sukcesów. Nie dostałam absolutnie żadnego wsparcia w przystawieniu dziecka do piersi. Pytane przeze mnie położne nigdy nie przyszły żeby zobaczyć i skorygować moją technikę tylko udzielały teoretycznych rad. Na wizycie pediatra powiedziała, że moje dziecko na pewno nie będzie ssało, bo ma do podcięcia wędzidełko i nie mam szans na karmienie dopóki tego nie zrobię, a nie zrobią tego w szpitalu. Mijały godziny, mleka dalej nie było, a moje dziecko traciło na wadze. W drugiej dobie płaczu mojego i dziecka zdecydowałam się podać mm. Najśmieszniejsze jest to, że na wypisie ze szpitala napisali, że karmię tylko i wyłącznie piersią!!!
Długo zastanawiałam sie czy pisac o tym jak jest w tym szpitalu. Poszłam bo słyszałam o nim dobre opinie. Niestety w czasie porodu nie obeszło sie bez naciecia, ale nie jestem lekarzem wiec nie stwierdze czy prawidlowo, a tez moj poród szedł bardzo szybko. Dostalam znieczulenie przed nacieciem. Nie przyłożyli mi malej do piersi - bo tlumaczyli że mam za duże piersi, potem powiedzieli, że wcześniak i nie chce ssac (urodzona w terminie) a stwierdzili to na podstawie ze dziecko było w mazi. Po porodzie najgorzej trafilam na oddzial ginekologiczny w sali bylo duszno mega. Od samego początku słaba porada laktacyjna - technika tylko spod pachy (bo duże piersi). Ocena posiadania mleka patrzac na piersi, druga sprawa po nacisnieciu i wypływu mleka dostałam propozycje mm. Jak dla mnie oferowanie mm powinno byc zdecydowanie w tym szpitalu zakazane, bo trzeba uważać, żeby gdzieś nie dali np. Podczas badań. Tak samo opowiesci o diecie i gazowanej wodzie :/ dziwne na śniadanie pomidora nie bano sie dać. Kolejna sprawa to opowieści o długości karmienia ze niby z każdej piersi musi byc po 20 min i 1,5h przerwy. Co ginekolog/pediatra/położne to inne fanaberie. Uwaga po porodzie dzieciom wciskają glukoze bez pozwolenia rodziców (przez co dziecko jest nadzwyczaj spokojne), mm z reszta także.
Przyjęcie do szpitala sprawne. Możliwość naturalnego, aktywnegi porodu z osoba towarzyszaca. Nie ma problemu z wypieraniem dziecka w pozycji wertykalnej. Nacięcie krocza tylko w uzasadnionym przypadku. Położna która się mną zajmowała była bardzo cierpliwa i ciepla osoba. Wczesna opieka po porodzie ok. Co do opieki na oddziale poporodowym mam już mieszane uczucia. Brak porządnej pomocy laktacyjnej co zaskutkowalo już od początku złymi nawykami u dziecka. Położna starały się coś doradzać ale nie były w stanie poświęcić odpowiedniej ilości czasu- oddział ogólnie przeładowany. W pokojach po 3-4osoby. Największe zastrzeżenia mam do lekarzy ginekologow. Późno zareagowali na problem jaki sie u mnie pojawil przez co byłam w stanie usiąść dopiero jakieś dwa tygodnie po porodzie... Uważam ze dobrą opinię szpital zawdzięcza poloznym. Zarówno tym z porodowki jak i oddziału poporodowego. Na tyle ile były w stanie starały się być zawsze miłe i pomocne.
Rodziłam w 2013 r, poród rodzinny, wybrałam szpital ze względu na dużą liczbę opinii pozytywnych, Na izbie przyjęć trafiłam w niedzielę na niezbyt miłą młodą panią doktor, niezbyt wzruszoną moimi bólami oraz rozpoczynającym się porodem, proszę czekać, każdego boli itp, wagę dziecka na izbie zaniżyła, gdzie kilka dni wcześniej miałam większą, która kwalifikowało mnie do cc, jednak na izbie ocena rodzić naturalnie. Na porodówce trafiłam na przeurocze panie położne, za co wielkie plusy dla tej placówki. Panie położne bardzo pomocne, męczyłam się 10 h czy 12 h. urodziłam zdrową dużą dziewczynkę. Pozycję do rodzenia miałam narzuconą, leżeć, co nie ułatwiło sprawy. Brak znieczulenia pomimo wcześniejszego wywiadu z anestezjologiem, (niby był wzywany, nie dotarł nigdy), jedyne co mi zaproponowano gaz rozweselający (w ogóle nie pomógł, tylko denerwował mnie), i żel do masażu. Zostałam nacięta o czym zostałam wcześniej poinformowana. Niestety pani doktor z izby przyjęć niezbyt umiejętnie pozszywała mnie, co się okazało przy kontroli jeszcze w szpitalu szwy do poprawki, bo źle zszyte, po ocenie innego lekarza pracującego w szpitalu, można sobie wyobrazić jaki to był ból, ponowne szycie kilka dni po porodzie. Cała obolała spędziłam dwie noce na twardej kozetce porażka (!), bo miejsc nie było na oddziałach. Panie z oddziałów dość miłe, pomocne jak się o coś pytało, choć spodziewałam się lepszego wprowadzenia w opiekę nad noworodkiem szczególnie dla matki przy pierwszym porodzie. Pielęgniarki bardzo zapracowane, pewnie ze względu na bardzo dużą liczbę pacjentek starały się. Jedne bardzo miłe inne mniej miłe, jak to z ludźmi bywa. Trzeba dobrze trafić :). Ogólnie szpital porodówkę oceniam dobrze. Ładna w miarę nowoczesna porodówka, położne bardzo pomocne pomimo bardzo dużej ilości pracy. Jestem bardzo wdzięczna Paniom położnym, które bardzo mi i mężowi pomogły.
Szpital na Kamieńskiego wybrałam jako miejsce porodu już wcześniej, kierując się głównie dobrymi opiniami na temat porodówki. Nie łudziłam się, że po porodzie, podczas pobytu na oddziale ginekologiczno-położniczym nie będzie jak zwykle przepełnienia i jak się okazało, wszystkie moje przypuszczenia sprawdziły się. Na początku trafiłam na oddział patologii ciąży gdzie zrobiono mi badania krwi i KTG. O 10:00 zostałam przekazana na porodówkę z 1 cm rozwarcia. Wcześniej zostałam zapytana czy chcę mieć zrobioną lewatywę. Na porodówce potoczyło się już bardzo szybko, głównie dzięki pomocy przemiłych pani położnej i asystującej jej studentki. W trakcie porodu położna była ze mną prawie cały czas, czasem zostawiając mnie ze studentką. Oprócz wspomnianych położnej i studentki w trakcie porodu zaglądali do mnie też lekarze, w tym pan ordynator. W trakcie porodu towarzyszył mi mąż, który był proszony o wyjście przez położną w trakcie badania a potem podczas szycia. Córkę po porodzie położono mi na brzuchu na ok. pół godzinki, potem przez ponad godzinę nosił ją mąż, a ja byłam szyta i łyżeczkowana ze wzgl na problemy z urodzeniem łożyska. W trakcie tych dwóch zabiegów zajmowali się mną dwójka młodych lekarzy, oraz konsultował ordynator, zagadujący mnie podczas mniej przyjemnych momentów. Nacięta zostałam po wcześniejszym poinformowaniu przez położną, a oksytocynę podano dopiero po porodzie w celu obkurczenia macicy. Dzięki zachowaniu personelu i prawdopodobnie z powodu bardzo szybkiej akcji miło wspominam swój poród. Po porodzie zostałam położona między salami porodowymi, razem z dwoma innymi pacjentkami. Gdy zwolniły się miejsca na oddziale, przesunięto mnie na salę poporodową, Tam spędziłam noc. Po zwolnieniu sal wreszcie trafiłam na oddział do pokoju dwuosobowego z łazienką. Sama opieka na oddziale nie była zła. W sumie w szpitalu spędziłam 4 dni, urodziłam w poniedziałek za wypuszczono nas na 3 dobę życia córki w czwartek.
Porod SN, trwający 24 h od pierwszego skurczu. Ochrona krocza na plus. Pytanie o zgodę w przypadku lewatywy, golenia. W fazie parcia nie pozwolono mi wybrać dogodnej pozycji, musiałam leżeć. Nie podano mi znieczulenia ani gazu mimo wyraźnej prośby. Prawie cały poród położna była "niewidoczna" mi to odpowiadało, pojawiała się by posłuchać tętna dziecka i zbadać rozwarcie co ok. Godzinę. Po porodzie opieka znikomy. Po położnej laktacyjnej wchodziła zwykła z butelką mm. Warunki lokalowe w porządku. Ogólnie na plus, kolejny poród również tam, ale ja mam "twardy tyłek" nie wiem jak w przypadku osób bardziej delikatnych. Jest kilka położnych aniołów, jak się na nie trafi, będzie dobrze :)
Przy przyjęciu do szpitala ok, obsługa konkretna i spokojna, udziela wszystkich informacji, nawet uspokaja zdenerwowane pacjentki – tak jak mnie:) Zostałam skierowana na oddział patologii ciąży, tutaj też spokojnie, personel raczej miły, choć już dawało się we znaki lekkie przepełnienie. Porodówka na medal, dobre wyposażenie, świetna kadra. Skorzystaliśmy z opieki wybranej położnej, która spisała się po mistrzowsku, ale pozostałym osobom, które pojawiały się przy porodzie, również należą się pochwały. Wszyscy uprzejmi, udzielają wskazówek co do oddychania i parcia, często wychodzą z inicjatywami takimi jak piłki, materace, zmiana pozycji, ćwiczenia, alternatywne metody łagodzenia bólu, prysznic, gaz rozweselający itp. Przy porodzie usłyszałam dużo słów wsparcia (będzie dobrze, brawo, świetnie ci idzie itp.). Cięcie krocza i kroplówka z oksytocyny – nic na siłę, jak się nie chce to mogą się wstrzymać, ale o wszystkich za i przeciw oraz postępie porodu jest się informowanym. Można dotknąć główki w kroczu i przeciąć pępowinę (to drugie dla taty). Po porodzie kontakt skóra do skóry i pomoc przy pierwszym karmieniu. Pierwszy prysznic przy asyście położnej. Załatwiono mi też obiad i kolację, mimo, że było grubo po godzinach. No, i teraz główna bolączka szpitala, czyli zatłoczony oddział położniczy. Być może nałożył się tu wysyp porodów oraz niedobór kadry na tydzień przed wielkanocą, ale kładzenie położnic na łóżkach porodowych (straszliwie niewygodnych) to lekka przesada. Personel na oddziale dwoił się i troił; obchody trwały bardzo długo, więc nie odgadło się kiedy zawita lekarz, doradca laktacyjny czy położna, że o porach posiłków nie wspomnę. Niemniej jednak jeśli ktoś potrzebował pomocy, to można było podejść i o nią poprosić, raczej nikt nie spławiał; można było oczywiście trafić na lepszych i gorszych ludzi, ale tych pierwszych było więcej. Podsumowując – szpital raczej polecam, rodzi się tu naprawdę po ludzku, a zamieszanie na położniczym trzeba przeżyć.