Kamieńskiego 73a 51-124 Wrocław Pokaż na mapie
Ostatnia aktualizacja: 29-08-2017
tel.: 71 32 70 100, 71 327 03 81
www.wssk.wroc.pl
sekretariat@wssk.wroc.pl
Ordynatorzy: położnictwa – Janusz Malinowski (od 2002), neonatologii – Małgorzata Rudnicka (od 1998), położne oddziałowe: położnictwa – Teresa Pastuszka (od 2002), neonatologii – Grażyna Radzioch (od 1996).
Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego – III.
Szpital posiada tytuł „Szpitala Przyjaznego Dziecku”-rok oceny: 2015.
Szkoła Rodzenia
Szpital prowadzi bezpłatną szkołę rodzenia. Kontakt do szkoły rodzenia: Teresa Pastuszka, tel: (71) 327 01 75, e-mail: tpastuszka@wssk.wroc.pl
Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział położniczy przed porodem. Dokumenty wymagane przy przyjęciu do szpitala: karta ciąży, dokument tożsamości, dokument potwierdzający ubezpieczenie, plan porodu, dodatkowe dokumenty w przypadku planowego cięcia cesarskiego – zaświadczenie od lekarza specjalisty (od np. Okulisty) o wskazaniach do cc.Wyniki badań wymagane przy przyjęciu do szpitala: grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), morfologia i badanie moczu z ostatnich 6 tygodni, antygen HBs - HBS Ag - badanie w kierunku WZW B - w ciąży, OWA, WR - odczyn Wassermanna - badanie w kierunku kiły posiew GBS; badanie na nosicielstwo wirusa HIV, przeciwciała anty-HC (badanie w kierunku WZW C), wszystkie wyniki badań usg wykonane w obecnej ciąży oraz zaświadczenia od innych lekarzy specjalistów jeśli były przeprowadzane konsultacje np. od okulisty lub kardiologa, dodatkowe badania w przypadku planowego cięcia cesarskiego – morfologia, EKG.Plan porodu jest dołączony do dokumentacji medycznej.
Czynności wykonywane w izbie przyjęć u pacjentek przyjmowanych do porodu:
- u wszystkich pacjentek: badanie ogólne (tj. pomiar ciśnienia, tętna i temperatury, ważenie), zaznajomienie pacjentki z prawami pacjenta,
- w zależności od decyzji personelu: zbieranie wywiadu, badanie wewnętrzne, badanie KTG, badanie USG.
Zakładanie wenflonu, lewatywa i golenie krocza nie są w ogóle wykonywane na izbie przyjęć.
Warunki i wyposażenie
W oddziale porodowym jest pięć sal jednoosobowych dostępnych dla wszystkich bez opłat.
Do dyspozycji rodzących są dostępne we wszystkich salach jednoosobowych: worki sako, piłki, drabinki, stołki porodowe, materace. Na niektórych salach dostępne są prysznice lub wanny.
Poród
Plan porodu omawiany jest zawsze z położną w sali porodowej. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest przez cały czas trwania porodu przy pomocy telemetrii.Szpital nie podał informacji o częstotliwości wykonywania badania wewnętrznego. Rodząca może jeść oraz pić wodę w trakcie porodu.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: masaż, praca z oddechem, kąpiel/prysznic, immersja wodna,
- farmakologiczne: gaz wziewny, znieczulenie zewnątrzoponowe.
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą. Znieczulenie dolędźwiowe jest dostępne na życzenie pacjentki.Pacjentka może poruszać się ze znieczuleniem.
Parcie:
Najczęściej stosowane pozycje w czasie II okresu porodu to parcie na plecach lub na boku na łóżku porodowym.
W szpitalu jest możliwy poród w wodzie (zakończony urodzeniem dziecka do wody).
Poród z osobą towarzyszącą
Osoba towarzysząca może przebywać z kobietą przez cały czas trwania porodu. Rodzącej może towarzyszyć więcej niż jedna osoba towarzysząca. W porodzie może towarzyszyć doula. Osoba bliska nie może zostać przez 2 godziny po porodzie oraz w oddziale położniczym (w godzinach odwiedzin).
W trakcie planowego cesarskiego cięcia osoba towarzysząca nie może być obecna. Szpital nie oferuje możliwości kangurowania noworodka przez bliską osobę.
Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie przez minimum 2 godziny. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się po około 10 minutach. W trakcie szycia krocza dziecko w zależności od sytuacji jest lub nie jest zabierane od matki. Osoba towarzysząca może przeciąć pępowinę, jeśli wyrazi takie życzenie.
Ocena w skali Apgar po porodzie fizjologicznym jest dokonywana w kąciku noworodka w pobliżu matki przez lekarza neonatologa.
Ważenie i mierzenie zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się w kąciku noworodka wtedy, gdy chcą tego rodzice, osoba towarzysząca może być przy tym obecna.
Badanie noworodka odbywa się po porodzie zabiegowym (vacuum, kleszcze) po 11-30 minutach od narodzin, a po cięciu cesarskim po 5-10 minutach od narodzin.
Po zbadaniu przez lekarza, zdrowy noworodek urodzony drogą cesarskiego cięcia wraca na pierś mamy lub jest przekazany osobie towarzyszącej w wózeczku szpitalnym. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po cięciu cesarskim odbywa się w ciągu 2 godzin od urodzenia.
Pierwsza kąpiel noworodka odbywa się zawsze w pierwszej dobie życia.
Po porodzie
W oddziale położniczym jest jedna sala jednoosobowa z łazienką, jedna sala dwuosobowa bez łazienki, dwie sale dwuosobowe z łazienkami oraz dziewięć sal trzyosobowych bez łazienek.
Matki po porodzie fizjologicznym lub po cesarskim cięciu przebywają ze zdrowymi dziećmi przez całą dobę, ale mają możliwość oddania dziecka na parę godzin pod opiekę personelu. Jeśli noworodek z powodów zdrowotnych znajduje się osobno od matki matka może być z nim bez ograniczeń, gdy tylko chce.
Pobyt na oddziale położniczym trwa średnio 3 dni.
Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne są wykonywane w obecności opiekuna. Każda matka jest uczona jak pielęgnować noworodka. Rodzic najczęściej jest informowany o stanie zdrowia dziecka po każdym zabiegu, badaniu. Opiekun jest obecny w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka, jeśli o to poprosi.
Kobieta otrzymuje poradę laktacyjną na życzenie. Porad laktacyjnych udzielają doradcy laktacyjni.
Noworodki są dokarmiane mlekiem modyfikowanym na prośbę matki, ze względu na zauważalne trudności w karmieniu (noworodek płacze, jest niespokojny) i ze wskazań medycznych takich, jak spadek wagi, choroba piersi.
Kobieta ma możliwość konsultacji z psychologiem.
Odwiedziny odbywają się w dowolnych godzinach w ciągu dnia i nocy w sali, w której przebywa matka.
Opłaty
Brak opłat.
| Liczba porodów | 2875 | Cesarskie cięcia | 42.00% | |||
| Nacięcia krocza | - | Znieczulenie dolarganem | 0.00% | |||
| Znieczulenie zwenątrzoponowe | Tak | Znieczulenie gazem wziewnym | Tak |
Komentarze
W skrócie: Szpital na Kamieńskiego to doskonałe miejsce do rodzenia, niekoniecznie do leżenia. Poród na wspominam bardzo dobrze. Na porodówkę trafiłam ze skurczami, jednak wyniki KTG były złe i trzeba było przyspieszyć akcję oksytocyną. Mimo kroplówki i ciągłego monitorowania KTG mogłam rodzić na piłce (tak mi było najwygodniej), parłam częściowo na boku, częściowo w pozycji półsiedzącej. Skorzystałam z indywidualnej opieki położnej i polecam tę opcję (moim zdaniem lepiej zaoszczędzić na wózku niż na bezpiecznym o spokojnym porodzie). Sam poród był naprawdę wspaniały, cały czas czułam ogromne wsparcie położnej i lekarza. Dziecko urodziło się nie tylko zdrowe, ale myślę, że dzięki personelowi otrzymało naprawdę dobry poród; profesjonalny, spokojny i delikatny. Na oddziale jednak była już inna bajka, sala trzyosobowa, łazienki na korytarzu, hałas i ogólnie trudno mi było odpocząć. Nie odczuwałam też wielkiego wsparcia w opiece nad dzieckiem, ale też się go nie domagałam. Na szczęście po dokładnie 2 dobach wyszliśmy do domu. Ogólnie polecam, ja pewnie kolejne dziecko też będę chciała tam rodzić.
Szpital mogę polecić, ale tylko z własną opłaconą położną lub na umówione cc. Przy pierwszym porodzie trzy lata temu miałam swoją opłaconą położną i mimo, że skończyło się cc to wspominam jej pomoc bardzo pozytywnie. W czerwcu tego roku ze skierowaniem na cc i odchodzącymi wodami przyjechałam na IP i spędziłam tam na krześle na korytarzu trzy godziny. Potem wysłano mnie na górę na ktg, po ktg na dół na IP...taki spacer ze skurczami i mokrymi spodniami wśród tłumu ludzi na izbie przyjęć to naprawdę wyjątkowa przyjemność. Gdy w końcu znalazłam się na sali porodowej zostałam zjechana przez położną gdy poprosiłam ją o pomoc przy wejściu na łóżko. Gdyby chociaż mnie opieprzyła i pomogła no to ok, ale ona tylko to skomentowała wymownie i mnie tak zostawiła, a ja na prawdę nie miałam już siły na to łóżko wejść. Potem przyszedł jakże przyjemny Pan dr, który nie raczył nawet powiedzieć "dzień dobry", bo tego chyba na medycynie nie uczą. Za to szybciutko mnie uświadomił, że mu się wcale nie chce żadnego cięcia robić i lepiej jak zdecyduję się urodzić naturalnie. Kiedy 5 razy mu powiedziałam, że nie będę rodzić naturalnie zaczął na siłę wszystko przeciągać. Miał czas na pogawędki z położnymi obok, na wypicie kawy i siedzenie przy komputerze. Położna trzy razy prosiła go o zbadanie mnie, bo cytuje "anestezjolog już czeka". Gdy trafiłam na stół operacyjny musiałam jeszcze kilka razy wysłuchać chamskich komentarzy Pana dr jak to "nie chciało mi się rodzić naturalnie". Przepraszam Pana dr, że zepsułam mu wieczór w pracy. Tak poza tym szpital jest w porządku, opieka na noworodkach ok, niektóre położne od noworodków to bardzo miłe i pomocne dziewczyny. Tylko na porodówce trzeba dobrze trafić.
Zdecydowanie chciałabym polecić szpital przyszłym mamom. U mnie wyglądało to tak: Po terminie porodu zostałam przyjęta na oddział patologii ciąży w celu monitorowania płodu, a następnie wywołania porodu. KTG przeprowadzano dwa razy dziennie, bardzo sympatyczne i pomocne położne, a także dwie lekarki, które się mną zajmowały (p. Milewska i p. Olesiak-Andryszczak). W trzecim dniu od przyjęcia zostałam przeniesiona na porodówkę i podano mi oksytocynę. Zajmowała się mną p. Teresa Sowula - bardzo fachowo, pomocnie i ciepło. Nie opłacałam położnej, byłam na sali z mężem i uważam, że ilość uwagi poświęconej przez położną była naprawdę wystarczająca (szczególnie, że porodów była cała masa, a ja spędziłam tam czas od 16 do 6 rano). W związku z brakiem rozwarcia lekarz zadecydował o cesarskim cięciu mimo, że kończył zmianę (powiedział nawet, że jeszcze będą mnie ciąć żeby następna zmiana nie próbowała mnie dalej męczyć). Opieka podczas cięcia i po bardzo dobra. Na położnictwie pomogła mi wstać, umyć się i przenieść do zwykłej sali bardzo miła położna. Warunki z maluszkiem ok. Mankamentem są toalety z łazienkami - tylko dwie. Pierwszą noc można dziecko oddać pod opiekę położnym. Dwa minusy całego pobytu - ordynator na izbie przyjęć (bardzo niemiły, wręcz gburowaty i przemądrzały) oraz ciągłe oglądanie, naciskanie piersi w celu udowodnienia, że nadają się do karmienia.. Karmić próbowałam, wiadomo na początku idzie trudno, dzieciątko krzyczało głodna, a pokarmu nie było. Pomocy zbyt wiele nie otrzymałam, a raczej reprymendę, że dziecko tak spadło na wadze i żeby je dokarmiać sztucznym pokarmem, kiedy przychodziłam po mleko ciągle musiałam słuchać o karmieniu piersią - mogli by się zdecydować co zalecają.
Ja szpitala nie polecam. Rodziłam tam moje pierwsze dziecko, urodziłam siłami natury. 8 dni po porodzie i po wyjściu ze szpitala trafiłam ponownie na izbę przyjęć z silnym krwawieniem. Okazało się że po porodzie nie oczyszczono mi poprawnie macicy i zostawiono na pamiątkę kawałek łożyska...musiałam więc zostać na oddziale by poddać się łyżeczkowaniu, zostawiając w domu noworodka bez dostępu do cycka.. trauma. Wolę nie myśleć jakby się to skończyło gdybym to zbagatelizowała. Przy samym porodzie opiekę miałam dobrą, ale za nią płaciłam 650 zł, więc bez łaski. Udało mi się nawet dostać ZZO które na chwilę pozwoliło mi odetchnąć przy paskudnie bolesnym porodzie. Jeśli chodzi opiekę po porodzie, to położne na oddziale szczególnie się nie interesują, a lekarze mają niestety burdel. Jest kilka życzliwych osób, ale trzeba dobrze trafić. Przede wszystkim trzeba nie pozwolić się spławić. Moje dziecko miało żółtaczkę i dano mi łóżko do naświetlania malucha, więc to ja sama byłam odpowiedzialna za to czy dziecko wyleczę czy też nie. Jeśli chodzi o warunki lokalowe, to pokoje były ok - duże, 3 osobowe, z dużym przebijakiem. Ale toalety to była tragedia - 2 kible z natryskami na cały korytarz, zagrzybione i wiecznie zajęte. Jak się jeden zepsuł, to tak był nieczynny przez kilka dni. Ale to co jest dla mnie najbardziej oburzające, to to że szpital wypuszcza pacjentki bez wypisów, bo "pani doktor nie zdążyła". Ja wyszłam 3 tygodnie temu i mój wypis cały czas nie jest gotowy... Wielki plus dla położnej laktacyjnej, która bardzo wspiera młode mamy i nie pozwala zwątpić w sens karmienia piersią, a nie zawsze jest łatwo.
Witam. miałam CC na Kamieńskiego, dlatego pozwole ocenic sobie opiekę po czyli juz na położnictwie: dziewczyny nie oczekujcie tam za wiele: ani wsparcia, ani zainteresowania ze strony położnych, o wszystko trzeba sie samemu pytac,prosic,ciągle nie mają czasu,a najlepiej to jakbyś nic od nich nie chciała,nie dajcie sie zwieść z byle powodu. Bylam tam tydzien to doświadczyłam. Wiem,ze jest dużo dzieci i kobiet rodzących, ale wkońcu o to chodzi prawda?! natomiast pamietajcie o wszystko pytajcie, nie krępujcie sie jak warkną,pilnujcie żółtaczki zeby przy was lekarz mierzył. Warunki sanitarne:okropne.Salowe są tylko w dzień, w nocy i wieczorem nie ma,spodziewajcie sie brudnych łazienek (są tylko dwie łazienki malutkie z grzybem w prysznicach) gdzie z kosza sie wysypuja różne rzeczy. Pani od szczepień bardzo fajna,ma podejscie do noworodków. Położne- na cały pobyt-może trzy,cztery były ludzkie,życzliwe i chetne udzielić informacji,pomocy. Raz tylko przyszła jedna położna sama zapytać czy u nas wszystko w porządku.
W tym szpitalu miałam zrobioną druga cesarkę(cięcie po pierwszym cięciu).Nie chciałam próbować rodzić naturalnie więc gdy akcja porodowa zaczęła się zostałam bez problemu przygotowana do cięcia.Po cięciu leżałam ponad 12h na sali pooperacyjnej,miałam dreszcze i mrowienia więc maluszek była na sali noworodkowej(jednak zostałam poinformowana ,że jeżeli się uprę to mały od razu będzie ze mną,mój stan po cc jednak na to nie pozwolił).Nie chciałam dokarmiania sztucznego więc nie jadł przez dobę,zresztą i tak ulewał wodami płodowymi.Po pionizacji przeszłam na salę nr 3(dwuosobowa z łazienką) i mały był ze mną już do wyjścia,ale jak ktoś chce odpocząć może oddać dziecko.Jak ktoś ma cesarkę planowaną to np. ok 10-11 jest cięcie, a o 19tej już pionizują.Mniej pionizowali po 14h bo czekałam na zwolnienie łóżka na sali poporodowej.Opieka super,wiadomo zawsze się trafi jakaś Pani mniej uśmiechnięta,ale całość zdecydowanie na duży plus.Po cesarce wyszłam do domu na druga dobę,dobrze się czułam,mały miał żółtaczkę w normie więc nas wypisali z zaleceniem jej skontrolowania u położnej środowiskowej.Panie informują o wszystkim,pytają czy wyrażamy zgodę na szczepienia,pobranie krwi z piętki,itd.Zawsze można zapytać jak się czegoś nie wie i otrzymać odpowiedź.warunki są bardzo dobre,sale odnowione,dominują kolory pomarańczowy i żółty,więc się człowiek przyjemnie,ciepła czuje.Jeśli miałabym polecić ten szpital to zdecydowanie mogę to zrobić bez wyrzutów sumienia :)
To był mój drugi poród w tym szpitalu i drugi poród z Panią Iwoną Bartoszczyk. Po pierwszym porodzie z panią Iwoną zdecydowałam, że nie chcę rodzić nigdzie indziej i z nikim innym. Moje drugie dziecko ważyło 4,7kg i urodziłam je siłami natury z całkowitą ochroną krocza. Pani Iwona opiekowała się mną przez cały czas akcji porodowej, wyjaśniała co się dzieje, co przede mną, czego mogę się spodziewać, przy porodzie był również obecny mój mąż. Do dyspozycji miałam salę do porodu rodzinnego, brałam prysznic, skorzystałam z piłki (tutaj nieoceniona pomoc męża aby z niej nie zlecieć ;). Nie skorzystałam z dostępnych opcji znieczulenia. Po porodzie od razu nastąpił kontakt skóra do skóry a po zbadaniu dziecka przystawienie do piersi. Niestety w związku z bardzo dużą liczbą porodów brakowało łózek na salach i pacjentki po porodzie musiały czekać na łóżka nawet na porodówce. Ale taką sytuację trzeba po prostu zrozumieć. Personel opiekował się nami równie dobrze jak pacjentkami w salach na Położnictwie. Zostałam wypisana do domu już w drugiej dobie po porodzie.
Jestem bardzo zadowolona z opieki w szpitalu! Miałam wiele obaw przed porodem - to był mój pierwszy, na szczęście wszystko się udało. Począwszy od nieodsyłania do innego szpitala (więcej pacjentek z powodu zamkniętej porodówki na Brochowie), poprzez wspaniałą opiekę położnej i studentki przy porodzie, podanie zzo, na opiece położnych nad noworodkami i na oddziale poporodowym kończąc. Wszystkie pielęgniarki bardzo pomocne, miłe. Na oddziale noworodkowym wesoło, zwłaszcza dzięki pewnej blondynce, która tak nas rozśmieszała, że ledwo szwy wytrzymały ;) Dziękuję za pomoc w przyjściu na świat mojej cudownej córeczki i za opiekę.
Kilka godzin na patologii po odejściu wód+ czopki Herbapolu na "przyspieszenie"-nie wiem, czy dobrym pomysłem było je brać,zamiast spokojnie poczekać aż rozkręci się samo. Potem bolesne skurcze-położna zabroniła mi wydawać odgłosy, bo to jeszcze nie porodówka. Czekałam, aż na porodówce zwolni się miejsce, a gdy tam dotarłam ucieszyłam się , bo trafiłam na miłą panią, która się mną zajęła. Jednak po krótkim czasie przyszła nowa położna i studentka, która przejęła ster-trochę mnie to zaniepokoiło...W trakcie porodu położna zmieniła się jeszcze raz, w sumie potem kręciły się koło mnie 3 osoby na zmianę,nie miałam stałego oparcia ani konkretnej pomocy . Polecam więc wynajęcie położnej, która będzie obecna podczas porodu cały czas!!! Rozwarcie robiło się bardzo powoli, częste badania KTG i badanie tętna co 15 min-to nie były dobre warunki do skupienia ani spokojnego przebiegu akcji. Po kilkunastu godzinach skończyło się cesarką. Po wyjęciu z brzuszka mogłam pocałować malutką i powiedzieć jej, jaka jest piękna. Potem trafiła na ręce tatusia. Dosyć szybko podano mi ja do karmienia-ok 1-2 h po cesarce-co było ogromnym szczęściem i za to jestem wdzięczna.
Do szpitala zgłosiłam się z ekspresową akcją porodową i wszystko poszło ok. Sala porodowa i opieka położnej rewelacja. Położna była spokojna i miła, tym razem nie nacinała mi krocza ale to był drugi poród. Po porodzie przeleżałam calutki dzień na sali poporodowej, bo nie było łóżek. Nikt nie zajrzał do sali przez prawie cały dzień. Wieczorem z dzieckiem trafiłam na patologię ciąży ponieważ na położnictwie nie było nic wolnego. Calutki czas miałam dziecko przy sobie, zabrano mi je tylko na badania i szczepienie. Żeby nie było słodko nie podano mi immunoglobuliny pomimo moich pytań. Dopiero po wyjściu ze szpitala zadzwonili do mnie że mam się zgłosić na zastrzyk. Wypis ze szpitala dostałam po 1,5 tygodnia.