Gdzie rodzić - placówka - Centrum Medyczne Ujastek Sp. z o. o. Szpital Położniczo-Ginekologiczny Ujastek
Opis placówki
A A A

Centrum Medyczne Ujastek Sp. z o. o. Szpital Położniczo-Ginekologiczny Ujastek

Ujastek 3 31-752 Kraków Pokaż na mapie Ostatnia aktualizacja: 18-10-2017
12 68 55 400
www.ujastek.pl
szpital@ujastek.pl


Opis opracowany na podstawie danych pozyskanych od szpitala w trybie dostępu do informacji publicznej w roku 2016, statystyki medyczne za rok 2015.

Ordynatorzy: położnictwa – Leszek Juszczyk (od 2001), neonatologii – Beata Rzepecka - Węglarz (od 2011), położne oddziałowe: położnictwa – Mariola Tulej (od 2008), neonatologii – : Elżbieta Krzywda (od 2011).

Stopień referencyjności oddziału położniczego – II.
Stopień referencyjności oddziału neonatologicznego – III.

Szkoła Rodzenia
Szpital prowadzi płatną szkołę rodzenia. Osoba kontaktowa: Katarzyna Białek, tel. 600420674, e-mail : szkola@ujastek.pl, www: szkola.ujastek.pl

Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział położniczy przed porodem.
Dokumenty wymagane przy przyjęciu do szpitala: karta ciąży, dowód osobisty, akt małżeństwa (w przypadku innych nazwisk).
Wyniki badań wymagane przy przyjęciu do szpitala: grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), badanie moczu  z ostatnich 6 tygodni, antygen HBs - HBS Ag - badanie w kierunku WZW B - w ciąży, OWA, WR - odczyn Wassermanna - badanie w kierunku kiły posiew GBS; badanie na nosicielstwo wirusa HIV, przeciwciała anty-HC (badanie w kierunku WZW C) oraz zaświadczenia od innych lekarzy specjalistów jeśli były przeprowadzane konsultacje np. od okulisty lub kardiologa.
Plan porodu jest dołączony do dokumentacji medycznej.
Czynności wykonywane w izbie przyjęć u pacjentek przyjmowanych do porodu:
- u wszystkich pacjentek: zbieranie wywiadu,  badanie ogólne (tj. pomiar ciśnienia, tętna i temperatury, ważenie), badanie wewnętrzne, badanie USG, zaznajomienie pacjentki z prawami pacjenta, omówienie planu porodu w przypadku posiadania go przez pacjentkę, omówienie przebiegu porodu - kolejne fazy, czynności adekwatne do etapu porodu, potencjalne zastosowanie procedur inwazyjnych w przypadku odstępstw od przebiegu fizjologicznego porodu - konieczność zastosowania VE, wykonania cięcia cesarskiego w przypadku objawów zagrożenia życia/zdrowia rodzącego się dziecka, konieczność wykonania nacięcia krocza w przypadku zagrożenia niekontrolowanym pęknięciem o rozległości niemożliwej do przewidzenia, konieczność zastosowania kroplówki z OT w przypadku nieskoordynowanej, nieregularnej lub słabnącej np. z powodu zastosowania ZOP cz. skurczowej grożącej infekcją wewnątrzmaciczną lub zamartwicą dziecka, omówienie dostępnych na oddziale metod łagodzenia bólu porodowego i możliwych konsekwencji ich zastosowania.
Szpital deklaruje, że zakładanie wenflonu, badanie KTG, lewatywa i golenie krocza nie są wykonywane.

Warunki i wyposażenie
W oddziale porodowym jest 6 sal jednoosobowych, dostępne dla wszystkich, bez opłat, w miarę dostępności. Do dyspozycji rodzących są dostępne we wszystkich salach jednoosobowych: worki sako, piłki, stołki porodowe, materace,  prysznic, wanna.

Poród
Plan porodu omawiany jest zawsze z lekarzem w izbie przyjęć, z lekarzem w sali porodowej, z położną w izbie przyjęć. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest co około 120 minut, trwa ok. 30 minut. Badania wewnętrzne wykonywane są mniej więcej co 120 minut.
Rodząca może pić w trakcie porodu przejrzyste płyny.  Rodząca nie może jeść w trakcie porodu.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: masaż, praca z oddechem, ciepły okład, kąpiel/prysznic, przezskórna stymulacja elektryczna (TENS),
- farmakologiczne:  gaz wziewny, znieczulenie zewnątrzoponowe.
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą.
Znieczulenie dolędźwiowe jest dostępne na życzenie pacjentki. Pacjentka nie może poruszać się ze znieczuleniem.
Parcie:
Najczęściej stosowane pozycje w czasie II okresu porodu to parcie na plecach na łóżku porodowym,  w kucki z pomocą osoby towarzyszącej.
W szpitalu jest możliwy poród w wodzie (zakończony urodzeniem dziecka do wody).
Rodząca jest zawsze informowana o stosowanych podczas porodu środkach, badaniach i zabiegach.

Poród z osobą towarzyszącą
Osoba towarzysząca może przebywać z kobietą przez cały czas trwania porodu. Rodzącej nie może towarzyszyć więcej niż jedna osoba towarzysząca. W porodzie może towarzyszyć doula, ale tylko wtedy, gdy rodząca jest sama.
Osoba towarzysząca może zostać przez 2 godziny po porodzie, w oddziale położniczym (w godzinach odwiedzin), a także może zostać w oddziale położniczym również na noc.
W trakcie planowego cesarskiego cięcia osoba towarzysząca nie może być obecna.

Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie powyżej 30 minut do 2 godzin. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się nie później niż po około 2 godzinach. W trakcie szycia krocza dziecko w zależności od sytuacji jest lub nie jest zabierane od matki. Osoba towarzysząca może przeciąć pępowinę, jeśli wyrazi takie życzenie.
Ocena w skali Apgar po porodzie fizjologicznym jest dokonywana w kąciku noworodka w pobliżu matki przez lekarza neonatologa.
Ważenie i mierzenie zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się w kąciku noworodka w pobliżu matki po najwcześniej po 2 godzinach po narodzinach, osoba towarzysząca może być przy tym obecna.
Ważenie i mierzenie zdrowego noworodka po porodzie zabiegowym (vacuum, kleszcze) i  po cięciu cesarskim odbywa się po 5-10 minutach od narodzin.
Po zbadaniu przez lekarza, zdrowy noworodek urodzony drogą cesarskiego cięcia wraca na pierś mamy na 5 minut. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po cięciu cesarskim odbywa się w ciągu 2 godzin od urodzenia.
Pierwsza kąpiel noworodka odbywa się na prośbę opiekuna.

Po porodzie
W oddziale położniczym są 2 jednoosobowe sale z łazienkami, 24 dwuosobowe sale  łazienkami, jedna trzyosobowa sala z łazienką.
Zdrowe matki zarówno po porodzie fizjologicznym, jak i cesarskim cięciu przebywają ze zdrowymi dziećmi przez całą dobę, ale mają możliwość oddania dziecka na parę godzin pod opiekę personelu. Jeśli noworodek z powodów zdrowotnych znajduje się osobno od matki matka może być z nim bez ograniczeń, gdy tylko chce.
Pobyt na oddziale położniczym trwa średnio 2 po porodzie drogami natury i po porodzie zabiegowym, 3 dni po cięciu cesarskim.
Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne, badania lekarskie i szczepienia dziecka są wykonywane w obecności opiekuna. Rodzice są uczeni, jak pielęgnować noworodka. Są też informowani o stanie zdrowia dziecka na każdą prośbę.
Kobieta otrzymuje poradę laktacyjną w pierwszych 2 godzinach po porodzie. Porad laktacyjnych udzielają położne, doradcy laktacyjni, a także neonatolog.
Noworodki są dokarmiane mlekiem modyfikowanym na prośba matki oraz ze wskazań medycznych (każdorazowo ustalane przez lekarza neonatologa).
Kobieta ma możliwość konsultacji z psychologiem.
Odwiedziny odbywają się dowolnie, o każdej porze w ciągu dnia i nocy w sali, w której leży matka lub w miejscu przystosowanym do wizyt, poza salami matek.

Opłaty
Szpital nie podał informacji o opłatach.

Opinie

Warunki lokalowe:
Opieka w czasie porodu:
Opieka po porodzie:
Polecałabym ten szpital:
Ogółem z 141 ocen:


Rodziłaś tu? Oceń ten szpital.

Dane statystyczne

Liczba porodów
 
4439 Cesarskie cięcia
 
54.00%
Nacięcia krocza
 
- Znieczulenie dolarganem
 
-
Znieczulenie zwenątrzoponowe
 
Tak Znieczulenie gazem wziewnym
 
Tak

Komentarze

Weronikas
28-07-2015 16:57
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2015

Jestem bardzo zadowolona z dokonanego wyboru szpitala podczas porodu. Wykwalifikowany, przyjazny, pomocny personel. Świetna opieka doradcy laktacyjnego. Bez dodatkowych opłat dodatkowo otrzymałam znieczulenie. Położna ciągle doglądała i pomagała opiekować się dzieckiem w tych szczególnie ważnych pierwszych dniach po porodzie. Sale dwuosobowe, dobrze wyposażone, czyste, łazienka o dobrym standardzie. Dodam, że byłam tam na NFZ.

Justyna
13-07-2015 23:45
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2015

Urodziłam dwoje dzieci w tym szpitalu i byłam można powiedzieć zadowolona. Moja siostra rodziła tydzień temu i muszę przyznać, że to była katastrofa, czy aż tak bardzo zmieniły się standardy?. Położna Małgorzata, chyba tak miła na imię siostra widziała ją tylko 2 razy...w trakcie całego porodu (pierwszego siłami natury). Bardzo nie miła. Lekarz wykonała masaż szyjki macicy (bardzo bolesny bez pytania)- czy to jest w standardzie na Ujastku?, chciał przebić pęcherz płodowy podczas gdy wody wcześniej już odeszły. Podano siostrze 2-czopki wczesno poronne, gdzie tylko jeden jest dozwolony. Urodziła dziecko, dostałą krwotoku prawdopodobnie przez poważne obrażenia szyjki macicy. Zabrano ją na salę operacyjną gdzie w narkozie wykonano szycie. Nie wiemy czego szycie, ani co się stało nikt z Piekielnego personelu nie udzielił odpowiedzi. A lekarz szyjący nawet się nie zatrzymał przy pytającym w biegu mężu żeby odpowiedzieć na jego pytania, a inni lekarze "trzeba było pytać tego kto szył", bo nie wiedzą. Po 3-godzinach bez odpowiedzi co się stało wywieźli ją z sali operacyjnej, kalazali karmić dziecko, położna nie była zainteresowana, na korytarzu popatrzyła z pogardą " czemu ryczysz". Siostra cała drżała ciągle miała parcie po tych czopkach...i ani jednego lekarza koło niej każdy omijał nasz szerokim łukiem...Kolejnego dnia powiedzieli, że kwalifikuje się do transfuzji krwi ponieważ dużo krwi straciła i nie może wstać ponieważ traci przytomność, cewnik jej założyli. W karcie ani słowa o krwotoku. A gdzie szacunek do rodzącej, ludzkie podejście..... omal życia nie straciła i 0 informacji. Taka położna to może zwierzęta niech odbiera a nie ludzi. Jestem ogromnie zdegustowana większość działa się na moich oczach, a to ja jej poleciłam to Piekło. Nigdy więcej nikomu nie polecę tego miejsca i sama ominę z daleka. Dziecko kazali dokarmiać ile chce niech je, 0 informacji.... Katastrofa

kobietazkrakowa
13-07-2015 12:36
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2015

Syna urodziłam w czerwcu 2015. Miałam planowe cesarskie cięcie (ze względu na duże rozmiary dziecka). Klasyfikacja do zabieu przebiegła bardzo sprawnie (odbyła się tydzień przed porodem). Poród - bez problemu. Po operacji środki przeciwbólowe podawane regularnie; pielęgniarki wprost mówiły, że chodzi o wyprzedzenie bólu. Dyskomfort po zabiegu mniejszy niż zakładałam. Szybkie uruchomienie na nogi (po 9h prysznic); dla mnie to było cenne. Personel na każdym z oddziałów (pooperacyjny, położniczy, neonatologiczny) bardzo miły i pomocny. Jeśli odczuwało się brak informacji, można było pytać. Osoby z personelu same odwiedzały sale i dopytywały, pomagały. Jeśli matka była zmęczona, można było oddać dziecko pod opiekę na noc. Nie było "zmuszania" do bycia 24h na dobę. Podobnie z karmieniem - brak terroru laktacyjnego. Chociaż personel bardzo pomagał w przystawieniu do piersi i można było korzystać z porad doradcy laktacyjnego, w sytuacjach trudnych można było dokarmiać dziecko mlekiem sztucznym. Mleko wydawane bez problemu, zawsze dostępne w sali oddziału neonatologicznego. Dla kogoś może to być minus, dla mnie było to niezwykle istotne (przerażała mnie wizja terroru laktacyjnego. Po cesarskim cięciu potrzebowałam kilku dni, aby laktacja się uruchomiła. Dodatkowo mój syn był bardzo duży i dużo jadł, nie byłabym w stanie go od razu wykarmić). Z innych kwestii - warunki lokalowe jak na Kraków bardzo dobre. Pokoje dwuosobowe. Chociaż małe, każdy miał własną łazienkę. Czysto; w pokojach dostępne podpaski pooperacyjne i podkłady. Wyszłam po trzech dobach, po tygodniu zdejmowano mi szwy (szybko, bez długiego oczekiwania). Jestem bardzo zadowolona z opieki i gdybym miała ponownie rodzić, na pewno zdecydowałabym się na ten szpital.

Agnieszka
07-07-2015 14:27
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2015

Synka urodziłam 27 marca tego roku i zapamiętam ten czas bardzo pozytywnie. Poród postępował bardzo szybko a my początkowo trafiliśmy na niemiłą położną - być może dlatego, że był to koniec jej zmiany i zmęczenie dawało już o sobie znać. Tak czy inaczej moje pozytywne nastawienie do porodu i całej sytuacji legło w gruzach gdy położna powiedziała, że znieczulenia nie dostanę, bo akcja postępuje bardzo szybko. Wiedziałam, że znieczulenie może osłabić rozwieranie się szyjki i wydłużyć poród, przyjęłam tę informację ze spokojem. Jednak na moje pytanie czy mogę dostać w takim razie gaz, usłyszałam, że raczej nie będę miała na to szansy. Położna - Anna, podpięła mnie pod KTG i oświadczyła, że wróci za pół godziny. Dobrze, że nie byłam sama, ponieważ położna nie pojawiła się już w ogóle. po 40 minutach kiedy skręcałam się z bólu nie mogąc się ruszyć, mój narzeczony poszedł szukać położnej... okazało się, że tamta skończyła zmianę i nawet nie zajrzała... Na szczęście pojawiła się Pani Kinga Marcińska i mogłam poczuć się pewnie i bezpiecznie. Na znieczulenie było już za późno, ale bez żadnego problemu dostałam gaz. Mój poród przebiegł jak na pierwszy raz błyskawicznie - w 5 godzin i 20 min. Dzięki Pani Kindze urodziłam komfortowo i bez strachu. Bardzo ciepła, pozytywna osoba, która potrafi wlać w kobietę morze siły i pewności siebie. Nie zapytano mnie jednak o plan porodu. Zostałam nacięta - jednak minimalnie, doktor wykonał ładne szycie. Dzieciątko od razu po urodzeniu znalazło się na mojej piersi. Warunki w sali przedporodowej i porodowej znakomite - podobnie na oddziale poporodowym. Tu znacznie gorzej z opieką. Ludzie są różni. Dlatego nie będę oceniać personelu - były osoby serdeczne ale i te opryskliwe i niemiłe. Oddział przepełniony. Najbardziej oburzające były obchody - właściwie mogłoby mnie na nich nie być. Lekarze dosłownie rzucali na pacjentki okiem, nawet nie zdążyłam o nic zapytać. Usg przed wypisem hurtowo i niedbale. Mimo wszystko poleciłabym szpital.

eve
07-07-2015 11:04
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2015

cd Gdyby nie to, że to mój drugi poród i jakąś wiedzę a także determinację co do karmienia naturalnego miałam, to pewnie bym się poddała jak dziewczyna z pokoju, która miała problemy z przystawieniem swojego głodomora i łatwiej jej było dać butelkę. Trzeba przyznać, że organizacja pracy szpitala jest świetnie zaplanowana. Wszyscy wiedzą, co mają robić, w jakim czasie itp. W salach wywieszone są opisy dnia oraz szczegóły dotyczące wypisu ze szpitala. Personel w większości miły i uczynny, poza kilkoma mnie przyjemnymi typami - współczuję tym dziewczynom, które rodziły po raz pierwszy i natrafiły na takie panie... Czyli organizacja organizacją, ale dobre słowo, wyczucie, elementarna empatia to podstawa, która zwłaszcza przy porodzie i po nim są na wagę złota, bo wspomnienia zostają na całe życie. Do poprawy na pewno jest kwestia wsparcia laktacyjnego. Jeśli nawet nie mają możliwości zatrudnienia kolejnych doradców, to przynajmniej niech przeszkolą położne, by mądrze wspierały matki, zgodnie z wiedzą a nie własnym widzimisię.

eve
07-07-2015 10:57
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2015

Potem sala pozabiegowa - co chwilę przychodziły położne, dawały leki, pytały o stan, monitorowały. Szybka pionizacja - cc miałam o 13, a już po 20 pierwsze próby wstawania, zakończone sukcesem. Położna pomogła przy prysznicu, była bardzo delikatna. Powiedziałam jej, że słowa "jest pani dzielna, świetnie sobie pani radzi" choć może nie są do końca zgodne z prawdą, to jednak dla kobiety w tym stanie są bardzo ważne i bardzo pomagają. Niedługo po przybyciu na salę dostałam dziecko, które długo na mnie leżało, trochę ssało. Mąż mógł być przy mnie. Generalnie dobry czas, mimo tych kroplówek, całej aparatury i fizjologii pocesarkowej... Problemy pojawiły się następnego dnia, kiedy bardzo chciałam karmić, a przez moje uziemienie nie bardzo mi to wychodziło. Trafiłam na położną, która "czarno widziała" to moje karmienie, zaleciła natychmiastowy zakup kapturków i laktatora. Ten dzień był dla mnie emocjonalnie bardzo trudny, wychodził cały stres porodowy, nadciągał ten nowy - związany z dzieckiem, więc te problemy laktacyjne dodatkowo mnie dobiły. Zziajany mąż kupił wypasiony laktator, ale coś mnie tknęło, by jednak go nie używać. A nakładki syn odrzucił od razu. Mniej więcej w tym samym czasie zostałam przewieziona na oddział położniczy. Tam opieka już nie była tak dobra, przynajmniej tego pierwszego dnia - bardzo dużo pacjentek, poród za porodem, było widać, że personel jest padnięty i jakoś to powstrzymywało nas przed proszeniem o pomoc. Następnego dnia podczas obchodu niemowlęcego pediatra wreszcie powiedział mi, co zrobić, by rozbujać laktację - przystawiać po 15-20 minut do każdej piersi i potem dawać butelkę. Cały dzień na to poświęciłam, skrzętnie zapisywałam ile dziecko zjadło i wydaliło, dzięki czemu następnego dnia synek przybrał na wadze. Przez dwa dni jednak nie zjawił się u nas w pokoju doradca laktacyjny, o którym wiadomo było, że jest, ale nie wiadomo gdzie (sugestia położnej - umówić się z nim na czas, gdy będzie pani karmić - hm... jak to zaplanować?).

eve
07-07-2015 10:41
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2015

Urodziłam synka na Ujastku dwa tygodnie temu. Dwa tygodnie przed terminem :) Nie miałam tam lekarza prowadzącego, zgłosiłam się jedynie wcześniej na kwalifikacje do cc, które wyznaczono mi na 1 lipca. Jednak ponad tydzień wcześniej poczułam, że coś jest nie tak, więc zgłosiłam się do szpitala. Izba przyjęć - może dlatego, że byłam późnym wieczorem nie musiałam w ogóle czekać. Miłe przyjęcie zarówno przez pielęgniarkę jak i lekarkę. Trafiłam na patologię i chcę podkreślić, że na tym oddziale opieka jest świetna - co chwilę ktoś przychodził pytać, czy wszystko jest ok, zalecenia lekarza wykonywane błyskawicznie, bardzo miła obsługa. Przyjmowała mnie doktor Dorota Nowak-Stelmach, która miała również dyżur dwa dni później, kiedy to podczas badania ktg doszło do deceleracji. Szybka i stanowcza decyzja pani doktor, że jedziemy na salę i robimy cc. Wszystko mi wyjaśniła, bez paniki, na spokojnie, jednak zaznaczyła, że sytuacja może być poważna. Obdarzyłam tę panią zaufaniem, czułam się pewnie przy niej i jestem jej wdzięczna za tę decyzję, mimo że pół godziny wcześniej podczas badania w gabinecie oceniając mój stan zaleciła, by poczekać na wyznaczony termin. Tym bardziej ją cenię, że nie trzymała się twardo swojego wcześniejszego zdania i od razu zareagowała na zmianę sytuacji. Samo cięcie przebiegło ekspresowo, poprzedziła je rozmowa z anestezjologiem, który wysłuchał moich obaw co do znieczulenia (przy poprzednim porodzie w Narutowiczu nie udało się wkłucie do kręgosłupa i skończyło się na znieczuleniu ogólnym). Tym razem poszło dobrze, niemal bez problemu. Po wyjęciu dziecka, jeszcze gdy byłam szyta, pokazano mi je, przystawiono do twarzy. cdn

jovi
19-06-2015 00:30
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2015

c.d. Nie łudźcie się, że w tym szpitalu jest inaczej i że jest się traktowaną po ludzku. To, co pokazują na dniach otwartych a to co jest naprawdę to dwa różne światy.Jakie kangurowanie? Mojej Malutkiej po porodzie nawet mi nie dały na sekundę. Jakie omawianie wszystkiego w trakcie porodu? Nikt niczego nie omawia, po prostu robią, co chcą i sami decydują o wszystkim, studentka na mnie uczyła się wbijania wenflonu, skutkiem czego wbiła mi dwa razy, a ja na drugi dzień dostałam uczulenia i miałam dłoń jak balon, a położna zrzędziła,czemu tak wcześnie przyjechaliśmy, bo przecież "po odejściu wód ma się mnóstwo czasu do porodu" Plan porodu i moje dodatkowe badania?Nikt tego nie chciał nawet oglądać.Mąż może być przy żonie cały czas?Akurat! Po porodzie mojego męża o 19.00 położna po chamsku wyprosiła z pokoju.Przyjazny personel?Tak, jasne, gdy zapytałam pierwszego dnia jak przystawiać dziecko usłyszałam: "Normalnie-do piersi !" Wszystkiego musiałam się prędko sama nauczyć, dobrze,że wcześniej poczytałam, jak przewijać i ubierać dziecko, bo tam nikogo nie obchodzi, że się czegoś nie wie,no chyba że się trafi na wyjątkowo miłą położną,która pomoże i doradzi, a takich to tam ze świecą szukać.Np. pediatra rano przychodzi i każe szybko rozebrać malucha a potem ubrać. Zatem razem z mężem debiutowaliśmy na żywo.I nieźle się denerwowaliśmy.W dniu wyjścia nawet mi USG nie zrobili, czy wszystko ok.Po pobycie tam, czułam się jakbym była w jakimś szpitalu z lat międzywojnia.To wszystko to jakaś totalna pomyłka a nie szpital przyjazny Rodzinie!Żenada!

kowaleczka
13-06-2015 23:49
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2015

cd. O ile pierwsza położna była znośna, to ta która od 3-4 do mnie przychodziła baba hetera (50-60 lat, przy kości, 160cm, nazwiska niestety nie znam). Kazała mi leżąc w łóżku robić próbę parcia. Na co ja powiedziałam, że zgodnie z planem porodu, który miałam ze sobą chciałbym rodzić w pozycji wertykalnej, bo łatwiej i zdrowiej - nie chciałam nacinania krocza itd. Ta z kolei rozdarła się na mnie, że mam rodzić jak im jest wygodnie, że nie ma opcji rodzenia na siedząco, krocze zostanie nacięte, bo tak lepiej dla niej, a w ogóle to mam jej słuchać, bo inaczej będę rodzić jeszcze 3 godziny. Przez całe 25min parcia darła się na mnie co tak długo, przyj szybciej, mocniej i nie wrzeszcz tyle. Przez zmęczenie nie miałam siły się nawet odezwać. To ma być "rodzenie po ludzku"? Ciągły stres, że za wolno, że za słabo, że za głośno??? Wrogowi nie poleciłabym tego szpitala. Po porodzie na oddziale niewiele lepiej. Obsługa leniwa i niemiła poza małymi wyjątkami. Raz zadzwoniłam po położną, żeby mi podała maluszka, bo nie miałam siły wstać a chciałam nakarmić to usłyszałam: sama sobie wstań, nie mam czasu na takie rzeczy po czym wyszła. Na obchodzie lekarz nawet z Tobą nie rozmawia. Raz zapytał o mój stan zdrowia, a jak zaczęłam odpowiadać to dostałam ochrzan od pielęgniarki, że się z nią przekrzykuję, bo to ją pytał. Po co w ogóle całe te obchody jak nawet się z lekarzem nie rozmawia? A położna, którą pierwszy raz widzisz na oczy opowiada o Twoim stanie zdrowia??? Absurd goni absurd, a z takim chamstwem się wcześniej nie spotkałam. Szkoda, że jedyne co będę pamiętać z tak pięknego dnia w moim życiu jest krzyk położnej co tak długo, już dawno powinnaś urodzić, nie drzyj się tyle. Plan porodu czy ochrona krocza to fikcja. Jeśli rzeczywiście chcecie "rodzić po ludzku" to omijajcie ten szpital szerokim łukiem. Może trafiłam na wyjątkowo nieprzychylne zmiany lekarzy i pielęgniarek, ale Ci ludzie dalej tam pracują i każda przyszła mama może na nich trafić, więc uważajcie.

kowaleczka
13-06-2015 23:48
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2015

Rodziłam w tym szpitalu w kwietniu tego roku. Również nie wiem skąd tyle dobrych opinii o tym szpitalu. Przyjechałam około 15.00 i czekałam na Izbie 6 godzin na przyjęcie mając już regularne skurcze, bo nie było ani jednego lekarza. Zresztą poza mną czekało 7-10 innych kobiet, część również w trakcie porodu. W końcu gdy lekarka łaskawie przyszła zostałam zakwalifikowana do porodu i wysłana do sali porodowej. Od razu podpięto mnie pod KTG. W trakcie odeszły mi wody, więc żeby nie "zafajdać" całego łóżka odpięłam się i poszłam do łazienki. Gdy przyszła lekarka z położną, której oczywiście powiedziałam co się stało zaczęła na mnie krzyczeć, że jeśli chcę robić co mi się podoba to mam wracać do domu, ból nie ból ich to nie interesuje. Jak chcę rodzić w szpitalu to nie mam prawa sama odpiąć się od KTG. Gdyby nie silne skurcze, które wtedy miałam to zdecydowanie ubrałabym się i od razu pojechała do innego szpitala... Następnie poprosiłam o znieczulenie, ale oczywiście nie dadzą, bo za wcześnie. Udało się jednak po kilku błagalnych prośbach dostać gaz. Na prawdę sporo mi pomógł i dotrwałam do rozwarcia 6cm, kiedy to gaz się skończył, bo przecież mają limit na pacjenta! Ból, nie ból, limit i koniec. Poprosiłam o ZZO. Lekarz, który przyszedł powiedział UWAGA - XXI wiek i na dodatek skończył medycynę, że po ZZO może mnie sparaliżować!!! Jak ryknęłam śmiechem to chyba, sam się zorientował, że wciskanie ludziom takich głupot jest śmieszne, więc powiedział: jak Pani chce to proszę. Podkreślając, że gdyby to zależało od niego znieczulenia by nie było. ZZO też sporo ulgi przyniosło - w końcu zbliżała się 4 a ja rodziłam od 13 godzin, więc byłam już ledwie żywa. O 6 nastało upragnione 10 cm i można było przejść na właściwą porodówkę.

Dodaj opinię

Szukaj

Wesprzyj nas!