Wileńska 37 94-029 Łódź Pokaż na mapie
Ostatnia aktualizacja: 11-03-2017
42 680 47 77
www.pirogow.pl
pirogow@pirogow.pl
Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego – III
Szkoła Rodzenia
Szpital prowadzi bezpłatną szkołę rodzenia. Telefon kontaktowy: 42 684 47 68
Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział położniczy przed porodem. Wymagane dokumenty przy przyjęciu do szpitala: dokument tożsamości, dokument potwierdzający ubezpieczenie, wyniki badań (grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), morfologia i badanie moczu - z ostatnich 6 tygodni, antygen HBs - HBS Ag - badanie w kierunku WZW B - w ciąży, OWA, WR - odczyn Wassermanna - badanie w kierunku kiły, posiew GBS, badanie na nosicielstwo wirusa HIV, przeciwciała anty-HCV (badanie w kierunku WZW C), badanie układu krzepnięcia, wszystkie wyniki badań usg wykonane w obecnej ciąży, zaświadczenia od innych lekarzy specjalistów jeśli były przeprowadzane konsultacje np. od okulisty lub kardiologa). Plan porodu jest dołączony do dokumentacji.
U wszystkich pacjentek wykonywane jest badanie wewnętrzne i badanie ogólne. Personel decyduje o badaniu KTG oraz założeniu wenflonu. Golenie i lewatywa w ogóle nie są wykonywane.
Warunki i wyposażenie
Na oddziale porodowym jest 6 sal jednoosobowych dostępnych dla wszystkich bez opłat. Do dyspozycji rodzących są: worki sako, piłki, a także w niektórych salach materac, stołek porodowy, prysznic lub wanna.
Poród
Plan porodu omawiany jest w sali porodowej z lekarzem. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest co jakiś czas przez okres ok. 25 minut. Badania wewnętrzne wykonywane są co 2 godziny przez położną lub lekarza. Można pić wodę, nie można jeść. Personel zachęca do aktywności.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: praca oddechem, masaż, ciepłe/zimne okłady, kąpiel lub prysznic, muzykoterapia,
- farmakologiczne: znieczulenie zewnątrzoponowe.
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą. Znieczulenie dolędźwiowe przy porodzie drogami natury nieodpłatnie dla wszystkich kobiet, na życzenie. W znieczuleniu można się poruszać.
Parcie:
II okres porodu najczęściej przebiega w pozycji na boku na łóżku porodowym lub w kucki na łóżku porodowym.
Poród z osobą towarzyszącą
Rodzącej może towarzyszyć partner oraz doula. Osoba towarzysząca może zostać na oddziale położniczym także na noc. W trakcie cesarskiego cięcia osoba bliska nie może być obecna.
Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie przez minimum 2 godziny. Pierwsze karmienie odbywa się jeszcze w sali porodowej, nie później niż po 2 godzinach po urodzeniu. W trakcie szycia krocza dziecko nie jest zabierane od matki. Osoba towarzysząca może przeciąć pępowinę. Wstępna ocena Apgar dokonywana jest w kąciku noworodka w sali porodowej przez neonatologa. Ważenie i mierzenie wykonywane jest wtedy, kiedy rodzice wyrażą takie życzenie. Osoba bliska może być przy tym obecna. Kąpiel odbywa się w drugiej lub kolejnej dobie życia dziecka.
Po porodzie przez cesarskie cięcie noworodek kładziony jest matce na piersi na ok 5-10 minut po czym przewożony jest na oddział noworodkowy, szpital nie pozwala osobie towarzyszącej na “kangurowanie” noworodka. Pierwsze karmienie odbywa się po ok. 2 godzinach od narodzin.
Po porodzie
Na oddziale położniczym jest 1 sala jednoosobowa z łazienką, 13 sal jednoosobowych bez łazienki, 1 sala dwuosobowa z łazienką, 2 sale dwuosobowe bez łazienki, 1 sala więcej niż trzyosobowa. Matki przebywają z dziećmi przez całą dobę. Pobyt w oddziale trwa średnio 2 doby po porodzie drogami natury, 3 doby po porodzie zabiegowym i po cesarskim cięciu. Jeżeli dziecko z powodów zdrowotnych znajduje się osobno, matka może być z nim bez ograniczeń, gdy tylko chce. Każda kobieta uczona jest pielęgnacji dziecka a wszystkie zabiegi wykonywane są w jej obecności. Personel informuje o stanie zdrowia dziecka w trakcie obchodu. Rodzic może być zawsze obecny w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka.
Matki uczone są jak karmić piersią. Noworodki są dokarmiane sztucznym mlekiem tylko ze wskazań medycznych (np. nieefektywne ssanie, nieprawidłowa budowa piersi, zbyt duży spadek masy ciała dziecka, choroby matki). Można skorzystać z porady laktacyjnej, udzielanej przez położne oraz doradców laktacyjnych.
Jest możliwość konsultacji z psychologiem.
Odwiedziny o dowolnej porze dnia i nocy w salach w których leżą matki lub w miejscu do tego przystosowanym.
Opłaty
Nie ma oplat
| Liczba porodów | - | Cesarskie cięcia | - | |||
| Nacięcia krocza | - | Znieczulenie dolarganem | 0.00% | |||
| Znieczulenie zwenątrzoponowe | Tak | Znieczulenie gazem wziewnym | Nie |
Komentarze
Rodzilam w tym szpitalu kilka miesiecy temu. Jesli chodzi o opieke w czasie porodu super. Polozna mialam naprawde super, caly czas byla ze mna, pomagala mi, wspierala. Opieka po porodzie srednia. Kazda polozna mowi co innego, mialam bardzo duze trudnosci z karmieniem piersia. Moje sutki sa wklesle i dziecko nie moglo chwycic dobrze piersi, mleka tez lecialo malo. Na poczatku mala spala, pomozne mowily ze po porodzie jest zmeczona i nie jest glodna. Kiedy sie obudzila przyszla Panu Renata zaczela miotac dzieckiem na wszystkie strony i na koncu kiedy dziecko wpadlo w histerie zostawila je mowiac ze takiego dziecka nie miala jeszcze. Bardzo duzy nacisk w szotalu na karmienie piersia. Nikt nawet nie przyszedl i nie dal butelki skoro dziecko jesc z oersi nie moglo. Probowalam odciagac laktatorem ale nic nie lecialo. Mialam nakladki laktacyjne ale tez srednio to szlo. Dopiero po okolo 30 godzinach po porodzie przyszla Pani pediatra i powiedziala ze tak nie moze byc ze dziecko jeszcze nie jadlo i kazala dawac mleko co trzy godziny. Teraz jak o tym mysle to bylam glupia ze nie poszlam wczesniej po butelke mleka, tylko ze ja tez chcialam karmic poersia i nie chcialam sie podawac, wiec przystawialam dziecko co chwile do piersi. Ale nic nie dawalo. Podsumowujac opieka w czasie porodu super, ale opieka po porodzie srednia, zalezy jaka polozna ma dyzur
Rodziłam w czerwcu 2018 roku (mój pierwszy poród). Na porodówce trafiłam na cudowną położną – Panią Ramonę, która była z nami przez cały dzień i prowadziła krok po kroku przez cały poród. Starałam się słuchać wszystkich jej rad i myślę, że dzięki temu, poród przebiegł bez komplikacji. Na oddziale poporodowym bywało już różnie: część personelu pomocna i życzliwa, niestety do części położnych mam trochę żalu(jakoś tak się złożyło, że te pomocne i pozytywnie nastawione należały do młodszego pokolenia). Miałam początkowo problemy z karmieniem piersią. Po poproszeniu o pomoc usłyszałam opryskliwie, że mam mało pokarmu, po czym położna odwróciła się na pięcie i wyszła z sali – żadnej nawet najmniejszej porady a świadomość, że moje dziecko jest głodne dla młodej matki targanej hormonami było trudne do udźwignięcia. Zabrakło mi też informowania o procedurach wykonywanych na dziecku. Synek został np. zabrany na kąpiel po czym wrócił do mnie ze śladem na głowie po pobraniu krwi. Zakładam, że wyraziłam wcześniej zgodę na tę procedurę, ale byłam zaskoczona, że została wykonana w danym momencie. Najbardziej jednak dobijającym momentem był dzień wypisu bo szpital mogłam opuścić dopiero po godzinie 19 – dopiero wtedy otrzymałam dokumenty i mogłam wyjść z synkiem, którego papiery mieliśmy już od kilku godzin, do domu. Dużo kosztowało nas to niepotrzebnych nerwów. Jedynym plusem tej sytuacji była możliwość spotkania cdl-Pani Renaty Stefańskiej, która jako jedyna przyjrzała się moim problemom z karmieniem synka, zauważyła, że ma problemy z pobieraniem pokarmu ze względu na przykrótkie wędzidełko, zaopiekowała się nami i pokierowała w dalszym postępowaniu. Dzięki temu teraz mogę już 11-ty miesiąc karmić piersią. Generalnie polecam placówkę. Ze względu na III stopień referencyjności byłam spokojniejsza, że jeśli działoby się coś niepokojącego, uzyskalibyśmy specjalistyczną pomoc. Ale trzeba być asertywnym i świadomym swoich praw a o to w tych stresujących warunkach nie tak łatwo.
Dobrą opieką podczas porodu, pojedyncza sala zarówno podczas jak i po porodzie, partner obecny przy porodzie, ponad dwie godziny z dzieckiem skóra do skóry po porodzie, ogólnie oceniam szpital dobrze.
Wybór tego szpitala był poprzedony jego obserwacja w czasie krótkich hospitalizacji w czasie ciąży. Na początku ciąży "zaliczyłam" 1 piętro - oddział trudny, bo leżą tam Matki, które straciły dziecko lub które walcza o to, zeby go nie stracić plus starsze panie. Odnioslam wrażenie, że opieka rutynowa, jedynie młode położne na ogromny plus, bo wnoszą trochę światełka do tej strasznej codzienności. Pozniej w połowie i w końcówce ciąży pobyt na 4 piętrze - tam zupełnie inne podejście, byłam bardzo zadowolona. Panie Położne do rany przyloz, przekochane, Personel Medyczny kompetentny, otwarty na rozmowę, także bardzo dziękuję całemu zespołowi prof. Kalinki za całą opiekę. Mój poród to planowe cesarskie cięcie że względu na moje komplikacje zdrowotne. Wszystko przebiegło sprawnie, ja jako pacjentka zostałam poinformowana o wszystkich możliwych scenariuszach, także nie można powiedzieć, lekarze nie chowają się w gabinetach, ale jak tylko ma się jakieś pytania, to są otwarci. Po porodzie 3 piętro z Maluszkiem - również duży plus dla neonatologow i położnych, choć wiadomo, jest to ciężki czas dla kobiety, bo hormony szaleją, jest się w nowej sytuacji, ale suma sumarrum opieka była dobra. Czasem niestety można się spotkać z różnica zdań na różne tematy wśród lekarzy i położnych. Szkoda tylko, że jedynie jedna część Oddzialu jest wyremontowana, ja leżałam na stronie niewyremontowanej, trochę ponuro, ale do przeżycia. Ogolnie polecam, wydaje mi się, że podejście do pacjentki i noworodka jest naprawdę na dobrym poziomie.
Do porodu szykowali mnie trzy razy. Nie zauważyli sporego polipa, miałam krwotok.. Dopiero ostatania próba przyniosła oczekiwany rezultat. Na porodówce usłyszałam, czy aby na pewno jestem dorosłą kobietą, bo tak głośno krzyczałam... Po porodzie... Dobrze że mam 15 lat młodszego brata bo w życiu bym nie wiedziała jak chociaż pieluszkę zmienić... nie wspominając o karmieniu piersią. Dopiero jak popłakałam się doradczyni laktacyjnej to się nami dobrze zainteresowała. Jakiejś super tragedii nie było ale rodzić tam drugi raz nie będę ! :)
W szpitalu rodziłam 2 razy naturalnie (2015 i 2017). Zdecydowałam się na poród ze względu na dobrą opinię o neonatologach zajmujących się dziećmi po porodzie. I tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń, panie doktor są super. Pogodne, uśmiechnięte, o wszystko wypytają, zbadają, wytłumaczą… Położnictwo, poród – bez rewelacji, ale opieka poporodowa to istny koszmar. Panie salowe trzaskające drzwiami i (dosłownie!) walące z hukiem w pojemnik od ręczników papierowych, gdy klapa się nie chciała zamknąć o 5 RANO (kiedy o godz. 3 nad ranem zdążyłam uśpić dziecko). Młodzi lekarze bez elementarnej empatii, położne z fochem, myślące że pozjadały wszystkie rozumy. O jakąkolwiek pomoc nawet nie śmiałabym poprosić. Hitem była pani szatniarka. Gdy przyjechał po mnie mąż przebrałam się w sukienkę i poszłam odebrać kurtkę z szatni. Pani stwierdziła, że nie wyda mi kurtki i mam wrócić przebrać się w koszulę i dopiero przyjść odebrać kurtkę, bo TAKIE SĄ PRZEPISY. Nie wiem czy ta pani jeszcze pracuje, ale przy drugim pobycie nawet nie zostawiałam rzeczy w szatni (mąż zabrał do domu). Gdyby nie panie doktor z neonatologii w ogóle nie brałabym tego szpitala pod uwagę jako miejsce do porodu. Przyznam, że sale po remoncie wyglądają dobrze. Natomiast atmosferę tworzą ludzie tam pracujący. A mentalnie to miejsce chyba wciąż tkwi w PRL-u. Myślę, że przed kolejnym porodem jeszcze się mocno zastanowię, czy ponownie chcę mieć kontakt z tym szpitalem…
Komantarz dotyczy oddziału Perinatologia, gdzie trafiłam z zagrożeniem porodem przedwczesnym. Na badaniu ginekologicznym w sali bylo kilkanaście osób w tym studenci i nikt nawet nie spytał o zgodę na ich obecność. Nie miałam odwagi zaprotestować i do dzisiaj czuję się z tym strasznie. Pacjentka w trakcie badania traktowana jest jak szczur laboratoryjny, którego można złapać za ogon i obejrzeć z każdej strony. Zero intymności.
Opieka lekarska naprawdę na wysokim poziomie ( zaczynając od anestezjologów i lekarzy wykonujących CC - naprawdę bardzo delikatnie badają i profesjonalnie podchodzą do kobiety ) Jednak opieka poporodowa średnia. Oczywiście zgadzam się z opiniami, że młode położne są o wiele bardziej przyjazne niż te starsze, gdyż te, uważają, że wszystko im wolno i pozwalają sobie na niestosowne komentarze. Każda mówi co innego na każdej zmianie. Po CC na sali pooperacyjnej radzę uważać na Panią Gosię, która jest bardzo niemiłą kobietą, mam wrażenie, że przychodzi do pracy za karę. Własnie wtedy potrzebny jest kobiecie najwyższy standard opieki... Radzę przemyśleć sprawę narodzin w tym szpitalu.
Położna nie omówiła ze mną planu porodu. Rodziłam z mężem, przez większość czasu byliśmy sami na sali. Bez pytania podpięła mi oksytocynę, nacinanie krocza bez konsultacji z pacjentką to tam też chyba standard. Znieczulenie dostałam bez problemu. Skończyło się CC, opieka po porodzie całkiem przyzwoita. Dziecko jest ciągle przy matce. Jedzenie niejadalne, ale to drobiazg. Na oddziale mega nacisk ma karmienie piersią, a równocześnie dzieci są dokarmiane mieszanką. Szpital zapewnia pieluszki i podkłady. Nie było źle, ale trzeba być asertywnym.
W szpitalu urodziłam drogą cesarskiego cięcia ze wskazań medycznych - na początku leżałam na II piętrze - patologia ciąży - plus za dobra opiekę lekarzy i szybkie działanie oraz pielęgniarek. Po porodzie trafiłam na salę pooperacyjną na III piętrze, gdzie pracują wspaniałe położne - bardzo serdeczne i pomocne przy dziecku, kiedy kobieta jest jeszcze unieruchomiona. Niestety 12h po porodzie moje zadowolenie z opieki w tym szpitalu spadło do zera - zostałam przeniesiona na część poporodową, gdzie pracujące położne,na które trafiłam są w 80% niepomocne i nieprzyjemne. Niestety instruktaż karmienia piersią czy jakakolwiek pomoc przy laktacji czy czymkolwiek innym, to czysta fikcja, która widnieje na wypisie tylko. Wezwane, okazują niezadowolenie i nawet nie spróbują pokazać czy wytłumaczyć jak karmić dziecko, za to chętnie zabiorą je na dokarmienie. Kiedy ostatecznie lekarz zadecydował, iż trzeba dokarmić dziecko sztucznym mlekiem - poszłam poprosić położne o butelkę, położna z niechęcią oderwała się od biurka, i wydała mi ją bez słowa - bez jakiejkolwiek instrukcji, ile ile ml mleka w której dobie można noworodkowi podać. Szpital opuszczałam z zatorami w piersiach, załamana z przekonaniem iż chyba jednak karmić piersią nie będzie mi dane. Sytuację uratowała doradczyni laktacyjna p. Renia- wspaniała kobieta, niemniej jednak rodzące przed weekendem nie mają szansy spotkać się z nią podczas pobytu w szpitalu, gdyż pracuje tylko od pon- pt. 4 dni od wyjścia ze szpitala, dziecko trafiło z powrotem do szpitala z zapaleniem płuc - podczas badań wyszło, iż jest zakażone bakterią Klebsiella pneumonae (+). Podsumowując, rodzącym pierworódką, które nie muszą rodzić w szpitalu o 3cim stopniu referencyjności nie polecam tego szpitala.