Niepodległości 44 10-045 Olsztyn Pokaż na mapie
Ostatnia aktualizacja: 10-08-2017
89 532 62 30
www.szpital.olsztyn.pl
sekretariat@szpital.olsztyn.pl
Ordynatorzy: położnictwa – Bogdan Krasucki (od 2013), neonatologii – Ewa Piotrowska (od 2016), położne oddziałowe: położnictwa – Danuta Piskorz (od 2004), neonatologii – Izabela Kundo (od 2015).
Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego – II.
Szpital posiada tytuł: „Szpitala Przyjaznego Dziecku” - rok oceny: 1996, rok reoceny: 2009.
Szkoła Rodzenie
Szpital prowadzi bezpłatną szkołę rodzenia. Kontakt do szkoły rodzenia: Wiesława Werner-Zienkiewicz, tel: 609 230 318, e-mail: wiesia123@op.pl, www.ciaza.szpital.olsztyn.pl
Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział położniczy przed porodem. Dokumenty wymagane przy przyjęciu do szpitala: karta ciąży, dokument tożsamości. Wyniki badań wymagane przy przyjęciu do szpitala: grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), morfologia i badanie moczu z ostatnich 6 tygodni, antygen HBs - HBS Ag - badanie w kierunku WZW B - w ciąży, OWA, WR - odczyn Wassermanna - badanie w kierunku kiły posiew GBS; badanie na nosicielstwo wirusa HIV, przeciwciała anty-HC (badanie w kierunku WZW C), wszystkie wyniki badań usg wykonane w obecnej ciąży oraz zaświadczenia od innych lekarzy specjalistów jeśli były przeprowadzane konsultacje np. od okulisty lub kardiologa. Plan porodu nie jest dołączony do dokumentacji medycznej.
Czynności wykonywane w izbie przyjęć u pacjentek przyjmowanych do porodu:
- u wszystkich pacjentek: zbieranie wywiadu, badanie ogólne (tj. pomiar RR, HR, temperatury, ważenie), badanie KTG, zaznajomienie pacjentki z prawami pacjenta,
- w zależności od decyzji personelu: badanie wewnętrzne, zakładanie wenflonu, badanie USG.
Warunki i wyposażenie
W oddziale porodowym jest trakt porodowy z 18 stanowiskami podzielonymi na boksy, 4 sale jednoosobowe, dostępna dla wszystkich, bez opłat. Do dyspozycji rodzących są dostępne we wszystkich salach jednoosobowych: worki sako, piłki, drabinki, stołki porodowe, materace, prysznic, wanna.
Poród
Plan porodu omawiany jest zawsze z lekarzem w sali porodowej. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest przez cały czas trwania akcji porodowej. Pacjentka leży na łóżku porodowym. Szpital nie podał informacji o częstotliwości wykonywania badania wewnętrznego. Rodząca może jeść i pić wodę w trakcie porodu.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: praca z oddechem, kąpiel/prysznic,
- farmakologiczne: znieczulenie zewnątrzoponowe.
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą. Znieczulenie dolędźwiowe jest dostępne na życzenie, kobieta może poruszać się ze znieczuleniem.
Parcie:
Najczęściej stosowana pozycja w czasie II okresu porodu to parcie na plecach na łóżku porodowym.
Rodząca jest zawsze informowana o stosowanych podczas porodu środkach, badaniach i zabiegach.
Poród z osobą towarzyszącą
Osoba towarzysząca może przebywać z kobietą przez cały czas trwania porodu, ale nie może przebywać na trakcie porodowym. Rodzącej nie może towarzyszyć więcej niż jedna osoba towarzysząca. W porodzie może towarzyszyć doula. Osoba towarzysząca nie może zostać przez 2 godziny po porodzie, ale może przebywać w oddziale położniczym (w godzinach odwiedzin). W trakcie planowego cesarskiego cięcia osoba towarzysząca nie może być obecna.
Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie przez minimum 2 godziny. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się w momencie, gdy noworodek wyraża chęć ssania. W trakcie szycia krocza dziecko prawie nigdy nie jest zabierane od matki. Osoba towarzysząca może przeciąć pępowinę, jeśli wyrazi takie życzenie. Ocena w skali Apgar po porodzie fizjologicznym jest dokonywana na brzuchu matki przez położną.
Ważenie i mierzenie zdrowego noworodka po porodzie drogami natury lub po porodzie zabiegowym (vacuum, kleszcze) odbywa się w kąciku noworodka w pobliżu matki na prośbę rodziców, osoba towarzysząca może być przy tym obecna. Badanie a po cięciu cesarskim przeprowadzane jest po 5-10 minutach od narodzin. Po zbadaniu przez lekarza, zdrowy noworodek urodzony drogą cesarskiego cięcia najczęściej jest “kangurowany” przez osobę towarzyszącą. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po cięciu cesarskim odbywa się w ciągu 2 godzin od urodzenia.
Pierwsza kąpiel noworodka odbywa się na życzenie rodziców.
Po porodzie
W oddziale położniczym są sale z łazienkami: cztery jednoosobowe, jedna dwuosobowa i cztery trzyosobowe. Zdrowe matki przebywają ze zdrowymi dziećmi przez całą dobę, ale mają możliwość oddania dziecka na parę godzin pod opiekę personelu. Jeśli noworodek z powodów zdrowotnych znajduje się osobno od matki matka może być z nim bez ograniczeń, gdy tylko chce.
Pobyt na oddziale położniczym trwa średnio 2 dni po porodzie drogami natury, 3 dni po porodzie zabiegowym oraz 4 dni po cięciu cesarskim.
Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne są wykonywane w obecności opiekuna. Każda matka jest uczona jak pielęgnować noworodka. Rodzic jest informowany o stanie zdrowia dziecka na każde życzenie. Matka zawsze jest obecna w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka.
Kobieta otrzymuje poradę laktacyjną na życzenie. Porad laktacyjnych udzielają położne i doradcy laktacyjni. Noworodki są dokarmiane mlekiem modyfikowanym ze wskazań medycznych takich jak galaktozemia u dziecka lub brak laktacji u matki.
Kobieta ma możliwość konsultacji z psychologiem.
Odwiedziny odbywają się w dowolnych godzinach w ciągu dnia i nocy w sali, w której matka leży.
Opłaty
Brak opłat.
| Liczba porodów | 1354 | Cesarskie cięcia | 42.00% | |||
| Nacięcia krocza | - | Znieczulenie dolarganem | - | |||
| Znieczulenie zwenątrzoponowe | Tak | Znieczulenie gazem wziewnym | Nie |
Komentarze
Nie polecam! Panuje tam chamstwo, po prostu. Położne z wypaleniem zawodowym. Kobieta rodzi ledwie raz bądź kilka razy w życiu, oczekuje minimum wsparcia, zainteresowania, a co otrzymuje? APAP! na tyle zdała się opieka poporodowa - dostałam apap. a okazało się, że opuściłam szpital z zastojem w piersiach (nikt ich nie zbadał) i zakażeniem bakteryjnym. Wisza na ścianach certyfikaty, wskazówki jak to u nich przyjaźnie i ludzko, niestety na tym się kończy. Higiena...na oddziale jest jedna maleńka toaleta z jednym maleńkim prysznicem... tego nie skomentuje bo nie wiem jak.
Bylam w tym szpitalu na zabiegu na oddziale ginekologicznym. Bardzo mily personel. Sale czyste. Lekarz objasnial dokladnie co bedzie robil. Jestem zdecydowana na porod w tym szpitalu. Mam tylko pytanie. Czy moglybyscie polecic mi polozna? Chcialabym zapewnic sobie jak i dziecku fachowa, calodobowa opieke. Bede bardzo wdzieczna za podanie namiarow.
Polecam ten szpital. Miałam planowane cesarskie cięcie. Podeszłam do szpitala wcześniej i zapisali mnie na zabieg. Opieka na patologii taka sobie ale po porodzie rewelacja. Sala pojedyncza, jak tylko mówiłam że boli zaraz dawali coś przeciwbolowego. Przyjechałam do tego szpitala z Trójmiasta i gdybym miała rodzic jeszcze raz to też wybralabym ten szpital. Maz mógł być ze mną i z naszą dzidzia cały dzień i mi pomagać. Ja byłam z opieki bardzo zadowolona i naprawdę polecam. Minusem jest płatna telewizja. Ale cała reszta jest ok.
super polecam personel wykwalifikowany życzliwy pomocny same pozytywy
Witam. Moja styczność z tym szpitalem była niezaplanowana. Czytalam opinie na jego temat i powiem szczerze nie miałam zamiaru tam rodzić.. ale cóż los chciał inaczej. W nocy dostałam silnych bóli brzucha będąc w 38 tygodniu. Niestety musiałam wezwać pogotowie no i trafiłam do miejskiego. W karetce powiedziano mi że rozpoczyna się poród albo łożysko się odkleja skoro są takie bóle brzucha. Zapytalam gdzie jedziemy i się dowiedziałam że najszybciej będzie do miejskiego... W tej sytuacji nie protestowałam. Na izbie przyjęć szybko zawolano lekarza ponieważ z lekka zaczełam panikować czy wszystko ok. Lekarz szybko zabrał mnie na usg i wykluczył odklejanie łozżyska, uspokoił i wszystko wyjaśnił. na porodówce bardzo mila atmosfera położne naprawde super. Rodziłam w sumie Niecale 4 godz. I przyznam szczerze byłam bardzo milo zaskoczona. Lekarz A. Niewiński cały czas mnie informował co będzie robione i dlaczego - oglądanie wód itd, czego mogę się spodziewać, zaproponował znieczulenie...i co najważniejsze bardzo delikatny. Dziekuję całemu zespołowi za fachową pomoc i wsparcie w przyjściu na świat mojej córeczki.
CZĘŚĆ DRUGA - Lekarz cały czas był nieprzyjemny, wykonywał badania zaraz po położnej (jakby chciał się wyżyć na biednej młodej dziewczynie rodzącej po raz pierwszy). Urodziłam po 4 h już ledwo świadoma tego, co się dzieje wokół (pamiętam to jak przez mgłę). Lekarz przy zszywaniu wydzierał się, że mam się nie ruszać, bo jak on się ukłuje w paluszek to mąż mnie będzie zszywał. Dodał jeszcze "czy mąż umie przyszyć guzik"? Cham !!! Zrobili mi krwiaka na pół tyłka, usiąść nie mogłam przez 3 tygodnie. Dziecko zabierają, gdzie chcą bez zgody matki (np. byłam w łazience, wracam a dzieciaka nie ma). To jest niezgodne z prawem! Rodzic ma prawo być przy każdym zabiegu, nie mogą zabierać dziecka nigdzie bez jego zgody. Dodam, że mój drugi poród trwał dosłownie godzinę, bez żadnych interwencji, w pozycji na czworaka, a nie na leżąco (pozycja na leżąco jest niewygodna dla rodzącej i mało fizjologiczna, utrudnia poród rodzącej, ale oczywiście jest wygodna dla personelu, który ma gdzieś jak będziesz czuła się po porodzie). Po drugim porodzie nie byłam nacięta i nie czułam, że rodziłam już po 3 dniach !!! Bezpośrednio po nim mogłam usiąść !! Drugi raz rodziłam u Malarkiewicza. Tam kobietę rodzącą traktują jak człowieka a nie jak mięso !!! Miejskiego nie polecam !!! Dziewczyny piszcie PLAN PORODU i wymagajcie jego respektowania . Poznajcie swoje prawa i bądźcie dobrze przygotowane, żeby nie potraktowali Was tak jak mnie za pierwszym razem (nie znałam swoich praw).
CZĘŚĆ PIERWSZA - Muszę to w końcu zrobić.. Po latach, żałuję, że nie wystawiłam opinii wcześniej. Szpital ma wszelkie certyfikaty przyjaznemu matce i dziecku itd. - BZDURA. Pomijam już fakt warunków, choć tragiczne nie są, to jednak po porodzie (przynajmniej po takim jaki ja miałam) łazienka na 6 osób to dosyć niezręczna sytuacja i śmiech na sali (u Malarkiewicza jest jedna na max. 2 osoby !!!). Przestrzegam wszystkie kobiety przed tym szpitalem. Położne wcale nie są złe, ale tragiczni są lekarze, zaczynając od badania "wstępnego" przy przyjęciu do szpitala, a kończąc na lekarzu, który jest obecny przy porodzie. Przyjechałam z 8 cm rozwarciem. W domu CAŁY CZAS chodziłam, bo dobrze wiedziałam, że w ten sposób pomagam dziecku na zejście do kanału rodnego (prawa fizyki). Trafiłam na porodówkę, OCZYWIŚCIE (bo to typowe dla tego szpitala) położyli mnie na łóżku, kazali leżeć i podłączyli do KTG (zaznaczam, że jeśli nie dzieje się nic niepokojącego to KTG powinno być wykonywane przez 15 min. co 2 h). Mimo próśb moich i męża o to, żebym mogła chodzić, bo tak łatwiej jest mi znieść ból i przyspiesza to akcję porodową - olano nas całkowicie. Lekarz wydzierał się, że to moja wina, że rozwarcie spadło do 6 cm (hmm, ciekawe, moja wina?!) i groził cesarką (bardzo śmieszne, przecież miejski "słynie" z odkładania cesarki na ostatnią chwilę). Podali oksytocynę, przebili pęcherz płodowy, co nie byłoby konieczne, gdyby nie ich chore podejście do pacjenta i traktowanie wszystkich przedmiotowo.
Witam wszystkie przyszłe Mamy, które czytają opinie, aby ułatwić sobie podjęcie decyzji dot. placówki na poród. Mogę polecić tą placówkę tylko i wyłącznie ze względu na położną, która ze mną "rodziła" i opiekę po porodzie. Lekarzem, który się mną zajmował był Adam Niewiński i powiem krótko, jeśli zobaczycie, że akurat ma dyżur, to bierzcie nogi za pas. Tragedia, według mnie nie zna się na rzeczy, a z rodzącymi obchodzi się w sposób niedelikatny i delkatnie mówiąc przedmiotowy. Badania, przebijanie pęcherza i wywieranie presji, aby się "pośpieszyć" z rodzeniem, nie jest ani miłe ani nie sprzyja rozwinięciu akcji porodowej. Na szczęście z pomocą przyszła mi położna Pani Joanna Szkutnik, wspaniały fachowiec, ale też dobry i ciepły człowiek, który rozumie, tłumaczy i dużo pomaga w tych trudnych chwilach. Akurat przyszła na wieczorny dyżur, kiedy byłam na porodówce, poprosiłam ją ze łzami w oczach, by nie pozwalała się do mnie zbliżyć temu lekarzowi-rzeźnikowi i moją prośbę spełniła. Chociaż nie mieszkam już w Polsce to powiem Wam, że poważnie rozważam jej obecność przy kolejnym porodzie (tym razem prywatnie). Okazuje się, że położna jest nam podczas porodu bardziej potrzebna niż lekarz. Warto jej szczerze powiedzieć o swoich obawach, a nawet wyrazić swoje zdanie o lekarzu. Może być to pomocne. Ogólnie placówkę polecam, tylko z dala od tego nieudacznego lekarza. Pozdrawiam wszystkie przyszłe Mamy!!!!
Pobyt wspominam koszmarnie. Z patologii trafiłam na porodowke w 39.t bez żadnych oznak porodu. Na moje pytanie, dlaczego usłyszałam tylko "decyzja ordynatora". Tego dnia nie widział mnie nawet na oczy. Gdy oksytocyna i chodzenie nie podziałały telefonicznie(był już poza szpitalem) nakazał przebić pęcherz. Akcji dalej nie było, skończyło się cesarką. Atmosfera panuje tam straszna. Położne nawet sympatyczne, ale rządzi człowiek, który musi pokazać, że on tu decyduje i nie ważne, jakie będą tego koszty dla matki i dziecka. Opieka nad maluszkiem średnia. Nas wypuszczono z rozwijającą się żółtaczką, mały do 8. tyg. był żółty. Jedyny plus tego miejsca- cudowne panie położne i dr. Mieloch, który uznał, że bez akcji nie urodzę i wykonał cc. Nawet nie chcę myśleć, co by było, gdyby tego nie zrobił.
Nigdy więcej! Pomimo przynajmniej 4 wskazań do cc lekarze uparli się, że urodzę sama. Męczyli mnie tydzień kroplówkami, oglądaniem wód i zakładaniem cewników, ale córce nie spieszyło się na ten świat (poród po terminie). Dodatkowo u pierworódki w USG wyszła masa płodu 4200 gram (w rzeczywistości wyszło 4800!!! ) Gdy przyszedł właściwy czas główka nie chciała wstawić się w kanał rodny, przyszedł ordynator, kazał przeć na skurczu (nie partym) wsadził łapę w krocze i ustawiał główkę! Moje dziecko na wskutek złej decyzji jest niepełnosprawne do końca życia. Ma całkowite porażenie splotu ramiennego, gdyż zaklinowało się w drogach rodnych po urodzeniu główki. Użyto vacuum a lekarze kładli mi się na brzuch, jeden szarpał za głowę, inni wyciskali od dna macicy moją córkę. Skutek? Ciężka zamartwica, 2 pkt Apgar, niewładna rączka która WISI wzdłuż ciała, dziecko obolałe, zapuchnięte, wentylowane i na wspomaganiu oddechu. Bo niby poród naturalny lepszy! Nigdy przenigdy więcej!! Jedynie dobre opinie mam o personelu z noworodków. Stawali na głowie żeby nam pomóc.